netkobietyWszystkie działy
Poznajmy się ...

Nie wiem..

65 odpowiedzi5 348 wyświetleńzałożony przez Esther000, 24.08.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » POZNAJMY SIĘ ... » Nie wiem..

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 66 ]

1

Temat: Nie wiem..

Witam.
Może napiszę coś o sobie..

19 letnia dziewczyna .Za 2 dni mam egzamin komisyjny. Boję się. Gdyby to był mój jedyny problem..

Nie przepadam też szczególnie za sobą. Powiem szczerze, serdecznie siebie nienawidzę..

Dzisiejsze spotkanie z ludźmi oraz rozmowa z chłopakiem (o ile można to nazwać rozmową) uświadomiła mi, że tak naprawdę gdy mam jakieś problemy to jestem sama.
Nie mam z kim porozmawiać.. Nie mam komu się zwierzyć.

Ludzie są ale tylko jak wszystko jest w porządku. Gdy pojawia się dół to zostaję sama.
A może to moje ''urojenia''( jak to słyszałam od kogoś)
Może wszystko sobie wymyśliłam?

Nie wiem już nic zupełnie.
Pogubiłam się w tym wszystkim.
Bywałam u lekarzy. Psychiatry. Ale co wyszło? Nic nie wyszło.
Wyszło tyle co wiedziałam, czyli to, że nie mogą mi pomóc..
Na tym się skończyła moja wiara w taką ''pomoc''.
Postanowiłam wszystko sama udźwignąć. Szło dobrze..
Gdyby nie te chwile.., kiedy pragnęłam odebrać sobie życie.
Nigdy nie doszło do czynów ale dziś jestem całkowicie zdołowana.

Nawet myśl o odebraniu sobie życia nie sprawia mi radości.
Samotna jak nigdy a mimo to muszę żyć,by zdać ten egzamin.
Nie wiem czy wytrzymam psychicznie..
Bez wsparcia i przyjaciół.
Bez mojej miłości..

2

Odp: Nie wiem..

Hej
tez kiedyś miałam egzamin komisyjny i strasznie się bałam cały czas w głowie miałam ze nie zdam ale zdałam, wiem ze to trudne dla Ciebie ale pomyśl pozytywnie ze go zdasz:) tak weszłam na forum i napisałam widzę ze masz tak jak ja, ja chodzę do psychologa i tez raczej nie widzę żeby mi ten psycholog pomagał, za to jakoś daje radę, skąd w ogóle jesteś? lubię poznawać nowe osoby, pogadać, spotkać się, ogólnie ja od 5 lat mieszkam w Ostrowie wlkp i nie mam tutaj żadnych znajomych jak to w nowym mieście to ciężko brakuje tez mi z kimś pogadać, spotkać się...

3

Odp: Nie wiem..

Możesz tu opowiedzieć o swoich problemach, o tym co Cię boli. Za co nienawidzisz siebie? Za swoje niepowodzenia? Może ktoś Cię skrzywdził, a Ty przez to uważasz, że jesteś kimś gorszym? Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę zdania egzaminu!

4

Odp: Nie wiem..

Dziękuję za odpowiedzi.:)

hanusia198686, gratuluję że zdałaś. Też bym chciała. Obawiam się że przez te myśli mogę wszystko stracić..
Jestem z innego województwa niestety hmm
Z nad Bałtyku..

takiwiatr, krzywd jakichś doznałam ale to było już parę lat temu.. Za co? Za wszystko, a przede wszystkim za to, że sobie nie mogłam z tym poradzić. Jestem taka kiepska..

Dziękuję za słowa otuchy.
Wczoraj czułam się bardzo źle, dziś w sumie też nie mogłam się dobudzić..
Mam nadzieję że to wszystko przejdzie.
Nie mogę się uspokoić. Im bliżej ,tym bardziej się denerwuję.
Chcę mieć to już z głowy i zdać sad

5

Odp: Nie wiem..

Nie mów, że jesteś kiepska, czasem problemy nas przerastają i nie możemy sobie z nimi poradzić, ale to nie jest powód żeby nas krzywdzić. Być może zabrakło wsparcia i zrozumienia Twoich najbliższych. Trzymam kciuki za Twój egzamin, mam nadzieję, że dasz znać jak Ci poszedł.

6

Odp: Nie wiem..

Podejrzewam, ze jestes niezrozumiana przez bliskich. Brak zrozumienia wsród tłumu ludzi to jest najgorsze. Też trzymam kciuki za twój egzamin. Pamiętaj nigdy nie należy się poddawac !

7

Odp: Nie wiem..

Bliskich czy nie.. Zawsze byłam uczona,że najlepiej to liczyć tylko na siebie.
Zgadzam się też z tym.

Co do egzaminu, to zdałam. Ale nie chciałabym tego powtórzyć nigdy w życiu. Naprawdę to było tak okropnie stresujące doświadczenie i najgorsze wakacje w moim życiu.
A najgorsze jest to że to były wakacje a za parę dni szkoła.
No i miałam mieć terapię ale okazuje się że nie mam na nią czasu hmm
Chyba życie będzie terapią..

Dziękuję Wam  za odpowiedzi :*
W końcu mogę wyluzować i zacząć uczyć się systematyczniej by nie było powtórek z sytuacji.
Teraz widzę wszystko w lepszym świetle.

8

Odp: Nie wiem..

Serdecznie Ci gratuluję! No widzisz, nie jesteś taka kiepska! Mam nadzieję, że już trochę polubiłaś siebie...

9

Odp: Nie wiem..

Dzięki.
Moze nie polubiłam siebie(bo jednak 2 mnie nie satysfakcjonuje) ale naprawiłam jeden ze swoich błędów a to zawsze krok do przodu smile

10

Odp: Nie wiem..

Mała rzecz a cieszy... Teraz będą następne kroki do przodu.

11

Odp: Nie wiem..

Dziękuje big_smile
Oby tak było.
Mam dość życia na granicy

12

Odp: Nie wiem..

No to ten egzamin masz z głowy... A czym jeszcze się martwisz, co Cię boli?  Skąd się wzięły Twoje problemy? Nie musisz tego dusić w sobie. Tu możesz się zwierzyć, porozmawiać...

13

Odp: Nie wiem..

Chyba problemem jest przeszłość. Ta bliższa ale i dalsza.
Czasem również teraźniejszość. A gdy martwię się o przyszłość to ona także staje się problemem.

Pomijając różne wydarzenia, to głównie niska samoocena, bolesne poranki- ze wstawaniem, co jakiś czas miewam ostrzejsze epizody depresyjne i przeświadczenie że nie chce mi się żyć.
Jednak jedyną myślą która mnie ratuje, jest to, że mam rodzinę i nie chcę im sprawiać przykrości.
A także ta,że to nie jest pierwszy raz i pewno nie ostatni. Przejdzie z czasem..Zwykle parę minut wystarcza. Potem uświadamiam sobie,że tracę czas.
No i choroba. Nieuleczalna. Właściwie to były 2 diagnozy. Każda z nich nic dobrego nie wróży.Nie wiadomo dużo o tej chorobie. Każdy lekarz do którego chodziłam, nie wiedział. Musieli posługiwać się jakimiś książkami. Tym bardziej poczułam się okropnie.
Nie pomijając faktu ile sprawia mi bólu. Dzięki niej czuję się gorsza. Choć wiem że ludzie mają gorzej, jednak nie znam nikogo takiego..
No i wiadomo,że na raka też nie ma lekarstwa, choć nie muszę zachorować ale jest to wręcz pewne.
Wkurzyło mnie to,że zajął sie tylko mną jeden lekarz. Nie miałam biopsji..
A było to parę lat temu i jeszcze chyba na to nie wpadli.. Albo zaniedbali sprawę.
Ja,jako dziecko nie chciałam ruszać tego tematu, wręcz udawałam że nic nie słyszę gdy coś wspominał o mojej chorobie.
Czytałam jakiś głupi artykul,że może mieć ona powiązanie z genem depresji.
Jakiś idiota to pisał. Jak może nie mieć?  Kiedy wiesz,że twoje życie nie jest pewne. Ból,który będzie coraz większy. Do tego wygląd.
Rozumiem że można życ normalnie z tym,ale zawsze istnieją sytuacje kiedy się zastanawiam że jestem jakimś gorszym człowiekiem. Co ja wgl robię na tym świecie. Jestem nieporozumieniem.

14

Odp: Nie wiem..

Nie mów tak, nie jesteś nieporozumieniem. Nikt z nas nie żyje wiecznie, nikt nie jest zdrowy na 100 procent. Co to za choroba? Może da się z nią żyć, rozwijać się, znajdować powody do radości? Nawet jeśli Cię jakoś ogranicza. Nie poddawaj się.

15

Odp: Nie wiem..

''Choroba kości'' tylko tyle o niej tak naprawdę wiadomo. Waha się pomiędzy jedną nazwą choroby a drugą. Z resztą co to była za diagnoza.. Tak jakby pediatra zaczął zgadywać.
Ja nawet nie chcę żyć wiecznie. Dla mnie ważniejszy jest komfort życia..
Ale nawet tego nie mam. Nigdy nie mogę nosić koszulki. Zawsze muszę być ubrana od góry do dołu praktycznie by nie czuć spojrzeń ludzi na sobie.
Lato jest dla mnie najgorsze bo tylko ja odstaję. Każdy ma przynajmniej normalne ciało.
Nawet jesli ma trochę tłuszczu to może coś z tym zrobić..
A ja nie. Nic nie mogę.
Jeśli się zacznie to wycinać( nowotwory), to można je pobudzić do życia i wtedy pozamiatane. Choroba gwarantowana. Wystarczy naświetlić..

Jedyne powody do radości znajduję, nie myśląc o niej. No i trochę w zimie bo nie męczy mnie ta temperatura.

16

Odp: Nie wiem..

Czy to znaczy, że są one jakoś zniekształcone? Twoje życie jest takim trudnym egzaminem. Mimo wszystko postaraj się dobrze go zdać. Chyba nie musisz ciągle myśleć o chorobie. Uczysz się, na pewno masz jakieś plany na przyszłość, pewnie masz zainteresowania, w czymś jesteś dobra. Zadbaj o swój rozwój, dużo zależy od Ciebie.

17

Odp: Nie wiem..

Coś w tym rodzaju.
Oczywiście ze nie jestem taka zawsze..
Trochę się boje powrotu do szkoły.
Klasa maturalna- wybór przedmiotów, dyplom, studia? no i mnóstwo matur.
Nie wiem czy dam radę ale chyba muszę.

Dziękuję:)

18

Odp: Nie wiem..

Nie ma za co. Na pewno dasz radę! Dobrze, że myślisz o przyszłości. To świadczy o tym, że chyba jednak trochę lubisz siebie...

19

Odp: Nie wiem..

Z wyglądu może nie jestem zadowolona. Zauważyłam że jak olewam te '' niedoskonałości'' i nie wyglądam jak trup albo zombie co chce zabić, to ludzie nawet są mili big_smile
Bezinteresownie się uśmiechają co mi też humor poprawia, zagadują.
Ostatnio usłyszałam od jakiegoś Pana że jestem przemiłą dziewuszką. Rozśmieszyło mnie to,bo tak naprawdę nic nie zrobiłam tylko trochę pogadałam.
Chyba ważne jest nastawienie..
No i poza tym,jak pracuję to czuję się dobrze. Nauczyciele(artystyczni) też mnie chwalą,więc choć mam niskie poczucie własnej wartości oni widzą we mnie pracowitą osobę. Choć nie wiedzą że mam problem ze sobą i przez pracę próbuję cokolwiek osiągnąć by nie czuć się taka najgorsza.
By czuć że w czymś jestem wystarczająco dobra, by móc to wykorzystać w przyszłym życiu zawodowym
A co do pracy to miałam zadzwonić że rezygnuję.. Nie dam rady w roku szkolnym pracować.
Choć ta praca przydałaby mi się w CV. Dałaby mi doświadczenie.
Trochę mi głupio, bo mówiłam wcześniej że sobie poradzę ale po tym komisie zauważyłam że mam za dużo braków i matura przecież jest najwazniejsza..
A Pani pracodawczyni bardzo mnie zmotywowała. Szkoda że nie będę miała z nią nic wspólnego.

20

Odp: Nie wiem..

Masz rację, że teraz najlepiej skupić się na nauce. Pani pracodawczyni powinna to zrozumieć, zwłaszcza że miałaś tą poprawkę. Warto jednak, żebyś podziękowała za dobre słowa i za motywację i powiedziała jej, że to dużo dla Ciebie znaczy. Ci nauczyciele pewnie widzą nie tylko pracowitość, bo dla artysty to by było za mało, ale i talenty, które warto rozwijać.
Ciekawe, jaka jest ta "przemiła dziewuszka". Może zapytasz tego pana dlaczego tak powiedział? Pewnie po prostu jesteś ładną, sympatyczną dziewczyną, którą warto polubić, nieprawdaż?

21

Odp: Nie wiem..

Nie mówiłam jej o poprawce. A co do dzwonienia do niej, to nie miałam jakoś czasu i zapominałam o tym.. a gdy juz sobie przypomniałam to lęk mnie zabijał więc odpuściłam. Nie chcę potem rozpaczać z powodu jakiejś rozmowy. Nie wiem jak zareaguję i wolę nie wiedzieć, bo stawka jest zbyt wysoka, by teraz się załamywać. A do mojej psychiki nie mam żadnego zaufania. Nie będę ryzykować załamką.
Wyglądała na taką kobietę, która zna swoją wartość a nawet powiedziałabym że ceni się bardzo wysoko( czy nie za wysoko? Nie wiem, nie poznałam jej na tyle)
Dlatego moje słowa nic nie znaczą, a ja ogólnie zawsze się boję mówić takie rzeczy. Będzie prosiła o uzasadnienie, ja się zestresuję i palnę coś głupiego. No nie. Wolę unikać takich sytuacji.
Talenty.. heh już na początku słyszałam,że samym talentem to tak naprawdę daleko się nie zajedzie.
Zupełnie się z tym zgadzam, bo znam ludzi, którzy po prostu mają talent ale ich prace nie są na tyle dobre, co innych osób, które dużo pracowały na to, by coś osiągnąć. W tych pierwszych nie widać rozwoju.. są takie same..cały czas.
Trudno byłoby go o to zapytać : D
Chyba spaliłabym się ze wstydu,gdyby cokolwiek odpowiedział albo nawet jeszcze przed jego odpowiedzią.
Nauka, nauka, nauka. Na każdym kroku każdy mi zadaje te same pytania. Chyba z 1000 razy. Studia? Matura- jaka? z czego? deklaracje... dyplom..
Mam nadzieję że nie wykituję psychicznie..:/ Wciąż jestem  niepewna

22

Odp: Nie wiem..

Czy to znaczy, że kończysz jakieś liceum artystyczne? Z tego co piszesz to jesteś dobrze odbierana przez ludzi, po prostu lubiana. Zastanów się nad tym, spróbuj popatrzeć na siebie trochę z boku, ich oczami i wreszcie dostrzec w sobie tą przemiłą dziewuszkę. Co więcej, jeśli Cię lubią to nie musisz tak przeżywać rozmów z innymi ludźmi, aż tak się spinać i zadręczać tym co powiedziałaś. Bądź bardziej naturalna, masz prawo zapytać, powiedzieć swoje zdanie, o coś poprosić, podziękować...

23

Odp: Nie wiem..

Tak, art.
Lubiana bo jestem taka żałosna. Przez obcych ludzi ok, bo mnie nie znają ale z rówiesnikami nie potrafię się dogadać. Po prostu nie wiem o czym z nimi rozmawiać.. Wydaje mi się,że są tak odmienni i nie rozumieją mnie w ogóle.
Ze starszymi to co innego. Prawdę mówiąc, 80 % moich znajomych to osoby starsze ode mnie.
Nawet rozmawiając z nauczycielem( takim co zna moje imie oczywiście i ma ze mną długo zajęcia)
to rozmawia mi się mniej stresująco niż z ludźmi w moim wieku.Z młodszymi też nie tak trudno się dogadać.
Dziwne to jest.
Może i mam prawo, niby wszystko można. Ale tak naprawdę nie wszystko przynosi korzyść dla mnie. Pewnie to tylko moje złudzenia.
Trochę mnie martwi że nie mogę określić kierunku studiów. Muszę już w najbliższym czasie złożyć deklaracje a ja nadal nie mam dobrego pomysłu na swoje życie. To chyba najważniejsza decyzja w moim życiu. Teoretycznie można zmieniać przedmioty ale nie wiadomo czy jeśli wpiszę same podstawy, to czy potem będę mogła dopisać inny przedmiot- dodatkowy. Podobno nie..
Jutro mam rysunek. Trochę się stresuję, bo nie pracowałam dużo w wakacje. Wcześniej miałam jakieś 150 prac. Teraz zaledwie kilka, kilkadziesiąt max..

24

Odp: Nie wiem..

Czy Twoja choroba jest bardzo widoczna? Gdybyś była żałosna to raczej by się użalali nad Tobą. Lubią Cię bo jesteś sympatyczna, życzliwa, dobrze się z Tobą rozmawia... Natomiast z rówieśnikami jest Ci trudniej się dogadać bo jesteś od nich bardziej dojrzała i wydają Ci się dziecinni. Masz bogatą osobowość i dlatego na pewno te rysunki które masz są bardzo ciekawe. Odważnie pomyśl o swojej przyszłości, na pewno na wiele Cię stać.

25

Odp: Nie wiem..

Jest widoczna ale jakoś niespecjalnie. Ludzie nie męczą mnie pytaniami.
Jak się ubiorę to tym bardziej nic nie widać.
Dlatego wolę luźne ciuchy.
Bardzo często mi się wydaje,że jakby zginęła u mnie ta.. naiwność czy po prostu głupie pomysły. Jak słyszę o tym, by na przykład umieszczać książki na ulicy (lub je czytać dla tłumu), to od razu pierwsza myśl- Bez sensu, pewnie bezdomni wezmą je jako materac. Chyba za dużo we mnie czarnowidztwa.
Dzisiaj nie byłam w szkole.. Gorączka mnie męczy. A szkoda, bo chciałam coś porysować, posłuchać wykładu na polskim..
Jutro będę miała na pewno więcej sił. W sobotę miałam iść na imprezę ale chyba będę musiała odpuścić bo nie chcę wszystkich pozarażać.

26

Odp: Nie wiem..

To nie czarnowidztwo, to dojrzałość która każe Ci być sceptyczną i mówi że nie warto rzucać pereł przed wieprze.
Życzę Ci zdrowia, zadbaj o siebie i zajmij się czymś przyjemnym, jesteś usprawiedliwiona.

27 Ostatnio edytowany przez tamilla (2014-09-04 22:49:53)

Odp: Nie wiem..
Esther000 napisał/a:

Przez obcych ludzi ok, bo mnie nie znają ale z rówiesnikami nie potrafię się dogadać. Po prostu nie wiem o czym z nimi rozmawiać.. Wydaje mi się,że są tak odmienni i nie rozumieją mnie w ogóle.
Ze starszymi to co innego. Prawdę mówiąc, 80 % moich znajomych to osoby starsze ode mnie.
Nawet rozmawiając z nauczycielem( takim co zna moje imie oczywiście i ma ze mną długo zajęcia)
to rozmawia mi się mniej stresująco niż z ludźmi w moim wieku.Z młodszymi też nie tak trudno się dogadać.
Dziwne to jest.

Ooo tak samo ja ja, tez chodze do liceum artystycznego, własnie jestem w 4 klasie,ostani i najgorszy rok bo matura i egzaminy zawodowe i tzw praca dyplomowa hmm ehh duzo tego nie wiem czy  dam rade. Rysunek już miałam w tej klasie i nie było najgorzej choc w wakcje w ogóle nic nie rysowałam.
Również jak ty mam trudnosci z dogadywaniem sie z równiesnikami, najlepiej to własnie dogaduję sie ze starszymi lub ewentualnie młodszymi. A najlepiej przeciez powinno się dogadywac z ludzmi w tym samym wieku, ale u mnie nie sprawdza sie to.

28

Odp: Nie wiem..

Dziękuję, takiwiatr smile

Tamilla, miło zobaczyć kogoś, kto jest w podobnej sytuacji.
Co do rysowania w wakacje to się przyznam że u mnie też nie było z tym najlepiej..
Dasz radę, tylko trzeba się spiąć smile Albo wyluzować? Myślę, że niewarto osiąść na tzw laurach.
Też to słyszałam. Rówieśnicy! To z nimi najlepiej zawiązywać przyjaźnie. Tylko jak big_smile

29

Odp: Nie wiem..

No raczej trzeba sie spiąć. Ja juz temat pracy dyplomowej mam. Mamy w ciagu 5miesiecy to zrobic bo o dziwo pierwsze są te zawodowe egzaminy,potem matura. A ja myslalam,ze to bedzie w czerwcu tak jak w technikum.  Wiec czas nagli. hmm
Tak, oto jest pytanie - jak tu dogadac sie z rówieśnikami,niby takie proste,a jednak kłopot.

30

Odp: Nie wiem..

Jak się dzisiaj czujesz? Czy uporałaś się z gorączką? Poszłaś na imprezę?

31

Odp: Nie wiem..

Hmm..
Ostatnio jestem zestresowana ale układa mi się.
Nie przechodzę załamań nerwowych bo nie mam kiedy. Jestem zbyt zmęczona.
Na imprezie byłam. Ale zmyłam się szybciej bo wyrzuty sumienia mnie męczyły.. Nie chce sobie zniszczyć zegaru biologicznego a poza tym życie towarzyskie wywołuje we mnie dziwne emocje.
Mam to za złe dla siebie że nie uczę się 100% wolnego czasu.

Choruję. Ale gorączki nie ma.
Szukam studiów i zastanawiam się czy przeżyję na Politechnice oraz czy chcę tego. Oczywiście mówię o bardziej artystycznym kierunku..

32

Odp: Nie wiem..

Chyba powinnaś znaleźć czas na odpoczynek, należy Ci się. Miałaś dużo stresu przed poprawką, nie odpoczęłaś w wakacje. A czym ostatnio się stresujesz? Co to są te dziwne emocje związane z życiem towarzyskim? Jak Cię traktują rówieśnicy? Jakie kierunki studiów bierzesz pod uwagę?

33

Odp: Nie wiem..

Myślałam o grafice.
W grę wchodziło też jakieś projektowanie.
Wiem,że chcę pracować na komputerze i zarobić coś a inwestycja w nowe media to moim zdaniem dobra droga na przyszłość.
Ogólnie to moim największym celem życiowym jest tworzenie profesjonalnych prac tą techniką. Wtedy to już można zacząć poważniej pracować. Poważne projekty, poważne pieniądze. Niesamowita satysfakcja, z tego, że coś, co widzisz w głowie, wprowadzasz do życia innych ludzi.
Mam tutaj na myśli tworzenie na przykład świata do gier komputerowych.
Ale nawet stworzenie kreskówki byłoby super.
Jednak w tej dziedzinie nie mam żadnego doświadczenia, więc nie biorę tego teraz pod uwagę.
Zawsze pewnym zarobkiem jest grafika projektowa, czyli taka bardziej niskich lotów.
Typu reklamy..
Odstraszyło mnie to ''studio'' w którym byłam, bo są nastawieni na byle co.
Także banery nad sklepami mnie nie kręcą..
Wkurzają mnie też zasady.. Trzeba robić coś wbrew sobie, dla dobra klienta, bo on tak chce.
I nawet jak uważam,że to brzydkie i tak się nie robi, to tak trzeba zrobić..
Wkurzał mnie widok mojej współpracownicy,która uważała że zna Photoshopa a tło zmazywała przy użyciu gumki hmm Może jestem przewrażliwiona, ale skoro mówi że biegle zna ten program to czemu nie wie czym są np maski..Czemu to ja musiałam jej pokazywać,skoro to ja byłam na szkoleniu.
Dlatego trochę obawiam się o profesjonalizm tego typu ''studio''.
A jak niski poziom to też niska pensja.

Nie wiem. Nie potrafię odpoczywać, dopóki nie zdam wszystkiego.
Rowieśnicy? Oni traktują mnie dobrze. Problem w tym,że nie chce mi się z nimi gadać. Wolę samotnie siedzieć sobie i posłuchać muzyki. Dlatego też podchodzą do mnie trochę z dystansem. Tak jest w szkole.
W grupach zachowuję się nieco inaczej. Jestem bardziej nieśmiała gdy jest dużo ludzi.
Nie wiem jak to się stało.
Jak byłam na lekach antydepresyjnych, to wręcz ociekałam radością.
Jakby coś się we mnie wypaliło, pozytywy życia.. Widzę tylko obowiązki i kolejne cele.

34

Odp: Nie wiem..

Dobrze jest myslec o obowiązkach i realizacji swoich celów a więc i siebie, ale czas na życie towarzyskie też powinno się mieć, chocby od czasu do czasu wyrwac się od natłoku obowiązków.

35

Odp: Nie wiem..

Jak widać masz talent do grafiki, dużo już potrafisz, do tego jesteś pracowita, więc warto wybrać studia w tym kierunku. Na pewno jest trudniej bez leków antydepresyjnych, ale to, że nie musisz ich teraz brać jest sukcesem. Za dużo od siebie wymagasz, powinnaś dbać o siebie, w tym również o zasłużony odpoczynek. Czy Twoi rówieśnicy wiedzą o Twoich problemach ze zdrowiem? O depresji? Czy możesz z kimś o tym porozmawiać?

36

Odp: Nie wiem..

Nie czuję się samotna. Nie ciągnie mnie specjalnie do imprez.
Kolejni ludzie i marnotractwo czasu.. Wszystko takie sztywne, nierzeczywiste się wydaje.
Zawsze czuję się wyrzutkiem.
Studia w tym przypadku to niezbyt dobre rozwiązanie. Czesne wysokie. Jednak te bardziej artystyczne to owszem, o ile się dostanę, bo kaligrafia jest moją słabością.
Nie wiem czy trudniej. Mniej ciekawie teraz jest smile
Wiem,że tak nie powinny działać te leki. Dlatego lekarka przepisała mi potem inne a potem kolejne itp.
Dostawałam kolejne recepty, okresami przerywając leczenie, bo widziałam,że to kasa w błoto.
Aż dostałam dwie. Zostawiłam je sobie na pamiątkę i obiecałam, że już więcej tak się nie oszukam.
Myslę,że jedynie panowanie nad własnym życiem może wykluczyć ryzyko depresji.
Nie chcę ich już więcej.

Rówieśnicy, czyli ludzie ze szkoły.. hm nie wiedzą.
Nikogo to nie interesuje a ja uważam że nawet nie chcę by wiedzieli.
Nikt tej wiedzy do szczęścia nie potrzebuje.
No dobra, może jedna osoba się zapytała. Ale dowiedziałam sie też o jej problemach, więc to bardziej wymiana była niż litość.
Nie chcę być traktowana jak ktoś, kto potrzebuje pomocy i trzeba się nad nim ulitować.

37

Odp: Nie wiem..

Więc rozumiem, że Twoi rówieśnicy mają Cię po prostu za kogoś dziwnego, kogoś kto nie przepada za towarzystwem, imprezami... Być może oni wydają Ci się niedojrzali, infantylni i dlatego nie wiesz o czym z nimi rozmawiać. Czy nadal rozmawiasz z tą osobą? Z kimkolwiek? A czy Twoi rodzice są Ci bliscy, wspierają Cię, rozumieją?

38

Odp: Nie wiem..

Myślę,że raczej mnie akceptują, bo gdyby tak nie było, byłabym gorzej traktowana( na pewno nie tak jak w podstawówce ale i tak..)
Często zmieniam zdanie. Często ja czuję się niedojrzała. To jest akurat u mnie względne.
Za dziwnego? Nie wydaje mi się. W moim środowisku takie zachowanie jest akceptowalne.
Akurat czasem lubię w sobie tę cechę, to uwielbienie samotności. Pozwala mi to na głębsze zrozumienie świata( pozycja obserwatora). Więcej czasu na refleksje, tworzenie, studiowanie złożoności świata.
Lubię w samotności odpoczywać. Odpoczynek w towarzystwie nie jest tak dobrym odpoczynkiem.
Poza tym nie lubię być ''przymuszana'' do czegoś. Wolę przyjąć pozycję bierną a w ostateczności po prostu iść do ludzi. Ale nie robić tego z przymusu ale z chęci.
Bo wydaje mi się, że większość takich kontaktów między ludźmi jest utrzymywana tylko po to, by nie wyjść na kogoś dziwnego. Na przykład, typowe rozmowy w pracy...Albo o pogodzie..
Tak naprawdę to niczego nie wnoszą.
Nie wiem czy piszę zrozumiale.
Nie rozmawiam. Trudno jest rozmawiać z ludźmi, gdy słuchają cię 2 osoby. A zwykle tak bywa, że osoby z kimś się trzymają.
Dlatego z ludźmi rozmawiam dopiero 1:1.
W wyjątkach, gdy mam w miarę dobry humor, to z 2 osobami mogę wymienić parę słów.
Ale z tym 'dobrym humorem' ostatnio jest bardzo słabo.
Niby żyję ale zero radości. Zero satysfakcji.
Tylko lekcje, spanie, matematyka, jedzenie, dojazdy.. ciągła podróż.
Jedyne co mi poprawia humor, to fakt,że jak wrócę do domu, to pójdę spać albo wejdę do łóżka i tak przeleżę ostatnie godziny tego dnia.
Przeliczając, tracę jakieś 4h w dniu na dojazdy. To strasznie dużo

39

Odp: Nie wiem..

A jednak coś w sobie lubisz! Rzeczywiście sporo czasu zajmują Ci dojazdy, to pewnie cena za chodzenie do dobrej szkoły. Te 4 godziny też dają Ci możliwość obserwowania: ludzi, krajobrazu... Jeśli dużo rozmyślasz o świecie to nie lubisz rozmów o sprawach płytkich, banalnych. Jednak taka bardziej poważna rozmowa z Tobą może być interesująca. Czy to z matematyki miałaś tą poprawkę?

40

Odp: Nie wiem..

Dojazdy dają możliwość obserwacji.
Tylko, że nic nie jest takie kolorowe, jak się może pozornie wydawać.
Ludzie w autobusach nie są mili. Tym bardziej ludzie starsi.
Krzyki dzieci, dorosłych. Wszędzie złość, nienawiść. Same negatywne emocje.
Tylko bardziej się denerwuję, gdy widzę różne zachowania.. Chamskie.
Mam na myśli też pouczanie kogoś i wywyższanie się, bo ludzie uważają, że wiek im na to pozwala.
Na wszystko. Zero szacunku.
Tak, z matematyki.

41

Odp: Nie wiem..

Rozumiem, długa podróż zatłoczonym autobusem nie nastraja pozytywnie. Ludzie zmęczeni, stłoczeni, podenerwowani, walka o miejsce siedzące, Ty tracisz czas i nerwy. Ale możliwe, że gdy skończysz szkołę to nie będziesz musiała tak daleko dojeżdżać.
Problemy z matematyką to chyba normalne u artystki.
Wcześniej pisałaś, że Twoim " problemem jest przeszłość. Ta bliższa ale i dalsza." Czy chodzi o to, że ktoś Cię kiedyś skrzywdził?

42

Odp: Nie wiem..

Tak. Problemem było to, że przyzwyczaiłam się do tego, że ktoś mnie krzywdzi.
Tak bardzo, że płakałam płakałam ale i tak z tym nic nie zrobiłam.
Ale to już przeszłość.
A z tą bliższą, to miałam na myśli raczej różne wydarzenia, które zmieniły moje życie.
W krótkim czasie zaczęłam dorastać. W końcu przejmować się czymś więcej niż tylko sobą.
Opiekować się. Pomagać.
Wcześniej miałam gdzieś czyjeś uczucia. Mam na myśli bardziej rodziców. Żyłam raczej pod kloszem. Wszystko niby było dobrze. Coś nie grało jednak. Okazało się że wcale tak dobrze nie było.
W perspektywy czasu, gdybym nadal żyła w kłamstwie, pewnie byłabym bardziej dziecinna.
Potem żyłam bardziej na własną rękę. Poszłam do pracy aby odciążyć rodziców od wydatków. Nie lubię prosić nikogo o pieniądze.
Jednak są moimi rodzicami, więc trochę uspokoiłam te myśli.

43

Odp: Nie wiem..

Kto Cię krzywdził i w jaki sposób? Nie musisz odpowiadać, ale może chcesz to z siebie wyrzucić.

44

Odp: Nie wiem..

Dużo ludzi. W szkole, na podwórku. Do tego stopnia że bałam się wychodzić z domu, by nie spotkać kogoś.
śmiali się, dokuczali, niektórzy zabierali i niszczyli moje rzeczy. Inni tylko nie brali mojego zdania pod uwagę. W gimnazjum zdarzały się gorsze przypadki. Jak naśmiewanie się i czyny cielesne.
Czułam się bardzo nisko. Najgorsze że to wszystko działo się w czasie zajęć w szkole. A nauczyciele olewali wszystko i odwracali się kiedy działa się krzywda.
A ja nigdy nie doniosłam bo wiedziałam że z nimi nie wygram. Wiedzialam że ich jest za dużo.
Że wszyscy mogą być przeciwko mnie i może być jeszcze gorzej.
Nie chciałam zmieniać szkoły. Za  duży kłopot. Poza tym wstydziłam się tego, że tak ze mną postępuja. Wstydziłam się tego, że nie mogę sobie z tym poradzić. Toteż nikt nie wiedział co się działo.
W szkole przyjmowałam maskę. Maskę obojętności. Myślałam że im się znudzi. Tak też było z czasem. Jednak nie całkowicie.
Czasem mi się nie udawało.. W takich momentach myślałam o śmierci.
Jednak w środku czułam mnóstwo nienawiści. Jednak nic nie zrobiłam bo za mało wierzyłam w swoje możliwości.
Wszystkie te emocje odbijały się w domu. Tam już odpuszczałam. Jest mi przykro, że byłam taką okropną córką. Moja mama się troszczyła o mnie a ja o to nie dbałam. Wciąż buzowała we mnie nienawiść do świata. Więc jak mogłam zachowywać się jak dobra córka?
Nie wiedziała co się ze mną dzieje, a ja nie myślałam o niej dobrze. Byłam w okresie buntu i wszelkie pytania odczytywałam jako zamach na moją prywatność, na moją osobę. Chęć ustawienia mnie wbrew mojej woli.

Nie wiem czy jest sens by to wywlekać. Z perspektywy czasu zrozumiałam swoje błędy.
Gdybym miała przeżyć jeszcze raz życie, to nie pozwoliłabym na takie traktowanie. Choćbym to ja miała zrobić komuś krzywdę, nie zostałabym znów ofiarą.
Zrozumiałam że w takiej szkole trzeba żyć według zasady -'Jesteś z nami albo przeciwko nam''
A ''opieka'' nauczycieli jest fikcją. Wszystko trzeba samemu przetrwać.
Strasznie się rozpisałam.

45

Odp: Nie wiem..

To straszne co przeżywałaś! Takie odtrącenie, znęcanie się. Przykre, że nikt, nawet nauczyciele, nie stanął w Twojej obronie. Dlaczego tak Cię traktowali? To przez chorobę? Szkoda, że nie rozmawiałaś o tym z rodzicami. Nawet gdyby nie potrafili pomóc to może rozmowa przyniosła by Ci jakąś ulgę. Nie powinnaś obwiniać siebie, trudno żeby dziecko umiało mądrze sobie poradzić w tak trudnych chwilach. Pamiętaj, że nie jesteś kimś gorszym! Dobrze, że się rozpisałaś...

46

Odp: Nie wiem..

No nie było to przyjemne..
Przykre ale prawdziwe. Jestem nawet pewna, że nadal się tak dzieje w szkołach.
Nie wiem dlaczego. Pewnie dlatego że z nikim nie rozmawiałam praktycznie. Już wtedy byłam nieufna.
Nieśmiała i pozbawiona własnej wartości. Patrzyłam w ziemię. Chodząca ofiara losu.
No i byłam przekonana że jestem inna. Widziałam jak się dogadują. Widziałam jak inne koleżanki spotykają się po lekcjach.
Oczywiście byli ludzie z którymi mogłam pogadać. Ale w porównaniu do tych, którzy byli przeciwko mnie...
Ale nieważne.
Ostatnio zauważam że problemy czyjeś powracają. Niby jestem córką i powinnam wspierać ale mam swoje życie i nie mam czasu ani ochoty na coś takiego.
Raz się czuję egoistką a po chwili myślę sobie że nie mogę sobie pozwolić na angażowanie w problemy bo za dużo mam swoich obowiązków, które są najważniejsze.
Gubię się w tym. Sama nie wiem już co robić.

47

Odp: Nie wiem..

Dlaczego byłaś nieufna, pozbawiona własnej wartości, przekonana że jesteś inna? Czy głównie przez chorobę? To nie jest nieważne bo to się kładzie cieniem na to jaka jesteś dzisiaj, jak patrzysz na siebie. Czy to Twoja mama ma problemy które "powracają"? Czy oczekuje od Ciebie pomocy? Czy uważasz, że była byś w stanie jej pomóc?

48

Odp: Nie wiem..

Tutaj chodzi o tatę smile
Nie wiem czy oczekuje.
Na pewno ma ..
No właśnie nie wiem. Pewnie dlatego że tak codziennie po mnie jechali. Tylko po mnie. Więc musiałam być inna.
Raczej nie przez chorobę.
Po prostu nie potrafiłam zawiązać realnych przyjaźni. Wcześniej miałam kolegów, koleżanki..
Ale okazało się że mnie oszukali. Że przychodzili tylko do kotów.
Oczywiście niekoniecznie tak było ale zapamiętałam to tak. Kotów już nie zobaczyli.
Ogólnie miałam dużo znajomych na podwórku. W kazdym wieku praktycznie. Tylko były sytuacje w których się zawiodłam na nich.
Na przykład jak dałam potrzymać kotka mojej koleżance, ona go puściła.. Wleciał pod samochód.
Mnie ten samochód też prawie zabił bo pobiegłam za nim.. To była straszna tragedia dla mnie zobaczyć coś takiego. Kot który jeszcze umierał na moich oczach. To nie było takie straszne jak śmierć kota który na przykład był zarobaczony. To było znacznie gorsze.. Ta ropa.. Te ruchy jego. Gałki oczne które wypadają z oczodołów. Pomimo swojego wieku, bo miałam już później naście lat.. nadal to pamiętam.
Zaufałam jej a ona go puściła..Teraz wiem że może nie zrobiła tego celowo. Ale od tego czasu zaczęłam bardziej uważać.
Dużo było tego typu widoków.. I takich sytuacji. Na przykład mój piesek, którego ktoś zatruł.
Albo koty które umierały też od zatrucia. Kot, którego ktoś kopnął i tym podobne.

49

Odp: Nie wiem..

Niekoniecznie na początku byłaś inna. Dzieci czasem popisują się wzajemnie przed sobą i wtedy potrafią być okrutne, zwłaszcza w stosunku do słabszych. Nie wszyscy muszą być źli, niektórzy mają słabszą osobowość i idą za grupą. Jednak ta koleżanka nie chciała skrzywdzić Twojego kotka, może nie umiała go trzymać.
Co to znaczy: "Żyłam raczej pod kloszem. Wszystko niby było dobrze. Coś nie grało jednak."? Czy chodziło Ci o tatę? Jakie problemy ma Twój tato, zdrowotne? Czy jesteś w stanie mu pomóc?

50

Odp: Nie wiem..

Ja myslalam inaczej. Myślałam że tylko ja jestem slaba i nie moge się jakos dopasować. Oni sa lepsi ode mnie..
Wiem że nie chciała. Ale to był dla mnie straszny szok. Dziewczyna się później wyprowadziła i już się nie widzieliśmy.

To nie chodzi tylko o tatę. Ogolnie rodzina..
Wieść o tym że mam ''rodzeństwo''
Choroba też ale teraz nie wiem.
Rozwód rodziców.

51

Odp: Nie wiem..

Czyli że Twoi rodzice są w trakcie rozwodu, a tato ma dzieci z inną kobietą? Nie jesteś odpowiedzialna za swoich rodziców, ale rozumiem że Cię to martwi. Zwłaszcza, że trudno szukać wsparcia u rodziców, którzy są pochłonięci swoimi problemami.

52

Odp: Nie wiem..

Już są po rozwodzie. Nie ma dzieci, tylko jedną córkę. Mama o tym wiedziała od początku.
Więc to żaden szok dla niej.
Dla mnie to też nie jest szok. Nie chcę jej poznać. Po tym jak sie zachowuje mam o niej zdanie. Poza tym nie będę udawać że lubię tę rodzinę bo nie są w porządku.
Nie martwi mnie to. Martwi mnie raczej to, co się dzieje z moim ojcem. Depresja, alkoholizm, który powraca. Z naciskiem na depresję. Boję się myśli samobójczych jego i że kiedyś myśl może przerodzić się w czyn. Dlatego oszczędzam mu faktów z mojego życia. Jest zbyt wrażliwy.
Nigdy nie szukałam wsparcia u rodziców. Wcześniej nie mieliśmy dobrych kontaktów a teraz uważam, że sama sobie mogę poradzić ze swoimi problemami bo jestem już dorosła.
Z resztą moje problemy.. No nie ma ich. Tylko czasem, ale przechodzą bo to nastrój..
Uważam też, że wystarczająco dużo uwagi mi poświęcili we wcześniejszych latach. Za dużo przeze mnie wycierpieli, bo jak mówiłam, byłam okropnym bachorem z masą fobii.

53

Odp: Nie wiem..

Czy Twój tato ma te problemy bo nie układa mu się w nowym związku, czy może już wcześniej je miał? Czy masz z nim kontakt, rozmawiasz z nim? Może powinien leczyć depresję? Ile lat ma ta córka? Nie musisz jej lubić, ale nie powinnaś mieć do niej pretensji. Przy problemach taty ma pewnie trudne dzieciństwo. A czy naprawdę Twoi rodzice poświęcili Ci wystarczająco dużo uwagi? Czy czułaś się kochana?

54

Odp: Nie wiem..

W nowym sie układa. Ale mieszka obok moja mama ze swoim facetem.
Poza tym to on wszystko stracił.. Nie mieszka w domu, który remontował.
Wczesniej nie wiem.. Chyba te z alkoholem tak. Ale depresji chyba nie.. poza tym tu nie tylko alkohol wchodził w grę.
Może powinien ale nie ma czasu.
Tyle lat co ja.
Ma swojego tatę.
Dużo uwagi poświęcali. Bardzo dużo. Byli nadopiekuńczy wręcz, myślalam wtedy.
Zawsze czułam się niekochana i opuszczona przez wszystkich.
Zawsze miałam myśli- Nikt mnie nie kocha, jestem sama, nikt nie zauważy jak zniknę.
Prawda była inna. Poświęcali mi bardzo duzo uwagi.
Tylko moja psychika jest taka spaczona.

55

Odp: Nie wiem..

Byli nadopiekuńczy ale czy było w tym więcej miłości czy kontroli? Bo widać, że jednak nie czułaś się kochana. Czy przytulali Cię, mówili, że Cię kochają? Teraz mieszkasz z mamą i z jej facetem? Czy dobrze się czujesz w domu? Czyli tato działał jednocześnie "na dwa fronty" i zafundował Ci "przyrodnią bliźniaczkę"?

56

Odp: Nie wiem..

Jestem zbyt spaczona. Zwykle coś co jest oznaką opiekuńczości traktuję jako pragnienie zabrania mi prywatności. Byłam( i jestem?) straszną buntowniczką.
Wydaje mi się że więcej miłości.
Pamiętam jak byli ze mną w trudnych chwilach a ja traktowałam ich nie w porządku. To z mojej strony było chore zachowanie. Na przykład jak tata do mnie przyjechał do szpitala, a ja nie chciałam go widzieć, bo jego ręce śmierdziały papierosami. Codziennie do mnie przyjeżdzali. Nawet nie wyjeżdzali stamtąd. Nocowali na krześle, byleby tylko mi towarzyszyć.
Potem jak nadrabiałam zaległości to mama mi bardzo pomagała. Wręcz robiła za mnie te zadania.
Wiem że mnie kochała, choć wtedy tak nie myślałam. Myślałam zupełnie inaczej.
Teraz mieszkam z babcią, moim tatą. Obok mieszka mama( za ścianą; dom bliźniak jakby)
W domu? Raczej tak.. Ale nie wiem co mogę nazwać domem.
Chodzę do kuchni w 1 domu. Korzystam z łazienki w 2domu. Czasem parzę herbatę w 2 domu.
Mam swój pokój. Tam jest właśnie taka prywatna przestrzeń. Tutaj spędzam większość wolnego czasu( jeśli jestem w domu)
Czy dobrze się czuję? Raczej tak, choć chciałabym mieszkać sama. Móc się wszystkim zajmować samodzielnie. Mieć własną przestrzeń a nie tylko pokój. Mieć obowiązki, móc gotować, sprzątać i dbać o własne mieszkanie.
Nie działał na dwa fronty. Ona się wcześniej urodziła. To akurat nie moja sprawa i nie czuję się z tym powiązana więc nie mam żalu o nic.

57

Odp: Nie wiem..

Być może nie potrafiłaś pogodzić się z chorobą, z tym że musisz leżeć w szpitalu i dlatego nie potrafiłaś być wdzięczna rodzicom za opiekę. Martwili się o Twoje zdrowie i siłą rzeczy kontrolowali Cię, ograniczali. Nic dziwnego, że nie rozumiałaś tego jako dziecko, nie musisz się obwiniać z tego powodu.
Czyli teraz żyjesz jedną nogą u mamy a jedną u taty. A z kim masz lepsze relacje? Może warto więcej rozmawiać z tatą, przecież wie o Twojej chorobie. Możesz mówić mu o swoich planach, prosić o radę, o pomoc. Wtedy może poczuć się potrzebny i mniej samotny.

58

Odp: Nie wiem..

Owszem. Nie rozumiałam dlaczego to mnie spotkało. Ale nie winiłam ich za to.. Tylko oni stali na drodze i tak się działo.
No tak. Różnie to bywa. Od taty się odcięłam bo mam już dość problemów. A gdy znów się zaangażuję, to tylko będę to bardziej przeżywać a moje zdrowie psychiczne ucierpi i nie tylko psychiczne. Nie będę mogła spać.. Skupić się, skoncetrować. A teraz to bardzo ważne gdy się uczę.
Z mamą chyba mam teraz lepszy kontakt.
A poza tym tata, gdy coś ode mnie usłyszy to od razu to przeżywa. Widzę jak płacze a potem się załamuje. Na przykład jak kiedyś powiedziałam mu o tym, że mam ''kolegę''.
Potem miał 'niezłe jazdy' z tego powodu. Ciągle tym żył. Ciągle coś mówił na ten temat. Jego kobieta próbowała mu powiedzieć że to normalne.. że to nawet późno. Miałam 17 lat.
Dlatego teraz wiem, że muszę wszystko zatrzymywać dla siebie.

59

Odp: Nie wiem..

Masz rację, chyba niewiele jesteś w stanie zrobić dla taty. Ale czy musisz wszystko zatrzymywać tylko dla siebie? A Twoja mama? A "kolega", o ile to aktualne?

60

Odp: Nie wiem..

Mamy też nie chcę zajmować.
Kolega to wcześniejszy 'niby były'.
A 'niby' dlatego że nie wiedziałam czy jesteśmy razem.
Teraz mam kogoś innego ale nie jest on odpowiednim facetem żeby go przedstawiać rodzinie.

61

Odp: Nie wiem..

Dlaczego nie jest odpowiedni żeby go przedstawiać? Tacie wiadomo, ale mamie? Czy to o nim napisałaś na początku: "rozmowa z chłopakiem (o ile można to nazwać rozmową) uświadomiła mi, że tak naprawdę gdy mam jakieś problemy to jestem sama."? Czy nie jest dla Ciebie wsparciem?

62

Odp: Nie wiem..

Hej do mnie zawsze mozecie napisac :-) jezeli bede uniala to poradze cos , a jak nie to zawsze wyslycham :-) moze sie przydam

63

Odp: Nie wiem..

Pewnie dlatego że się boję przedstawiać ludzi moim rodzicom. Od razu będą głupie pytania..
Bo moja mama wcześnie mnie urodziła. Miała 18,19 lat. Czyli mniej więcej tyle, ile ja mam teraz.
No i dlatego ze nie wiem co mam o nim powiedzieć. Nie powiem że jest artystą bo nie jest. Nie powiem że lubimy tę samą muzykę, bo niekoniecznie tak jest. No nie wiem co o nim powiedzieć ale mimo to z jakiegoś powodu go kocham.
On miał( trochę nadal ma) fobię społeczną więc wiem że nie będzie się zachowywał jak przykładny facet, którego się przedstawia rodzinie. Taki, który zagaduje ale nie mówi czegoś, czego nie chce powiedzieć.
Tylko bym się stresowała niepotrzebnie..
Wiem, że to jest problem. Ale nie przemogę się. Za wcześnie. Poza tym w tym domu, jak ktoś przyjdzie, to od razu to widać. Raz pomogłam koledze, bo musiał przeczekać ze swoimi rzeczami( chwilowa wyprowadzka). Dosłownie wszedł na chwilę i poszliśmy na miasto. Nie był moim chłopakiem żadnym. A od razu to zauważono,że się pojawił. I były pytania czy jest moim facetem.
Ile ma lat.. Skad jest..
Często mam problem z poczuciem odrzucenia. Choć on mnie nie odrzuca, tylko na przykład jest zmęczony to mnie się wydaje że mnie nie kocha wtedy.
Choc sama też się tak zachowuję, to on nie wyciąga takich wniosków.
Owszem jest dla mnie na ogół wsparciem. Własciwie jest jedyną osobą, od której je otrzymuję.

Dziękuję w ogóle za rozmowę.
W następny piątek zapisałam  się do terapeuty. Nie wiem czy pomoże ale będzie to cokolwiek. Moze pomoże mi zrozumieć i jakoś zahamować takie chore osądy. Może dowiem się dlaczego jestem tak podatna na odrzucenie, do którego sama doprowadzam.
Pamiętam jak psychiatryczka zasugerowała mi( po tym co mówiłam), że chyba kocham samotność..
Skoro nikogo nie dopuszczam do siebie a gdy już dopuszczę to pragnę się go pozbyć z mojego życia jak najprędzej.
Wczoraj też spotkałam moją ''starą'' przyjaciółkę. A stara dlatego,że nie utrzymywałam kontaktu z nią. Ona początkowo była zajęta, potem ja byłam zajęta..
Nie wiem czemu nie mogę mieć przyjaciółek ale po prostu nie mogę wytrzymać. Chyba naprawdę jestem jakimś aspołecznym potworem, bo to nie jedyna osoba która mnie się pyta, czemu się do niej nie odzywam. Czemu nie przyjeżdżam..Co się ze mną dzieje.
lamina, okej. Dzięki : )

64

Odp: Nie wiem..

Pewnie rzadko Cię ktoś odwiedza, więc pojawienie się kolegi jest w domu sensacją. Co sądzisz o tym stwierdzeniu, że kochasz samotność? To chyba jest duże uproszczenie. Jednak warto pielęgnować przyjaźnie, zwłaszcza z ludźmi na których można liczyć. Sama widzisz, że dobrze jest szczerze porozmawiać. Na pewno problemem jest brak czasu, ale też trzeba się zainteresować co słychać u innych. Mam nadzieję, że terapia pomoże Ci radzić sobie z uczuciami.

65

Odp: Nie wiem..

Nikt mnie nie odwiedza.
Myślę, że w 60% czasu to prawda. Ale sprawdza się tylko wtedy, kiedy nie mam jeszcze dosyć swojego towarzystwa. Im więcej ludzi w moim życiu, tym bardziej pragnę samotności.
Utwierdzam się zawsze w przekonaniu, ze nie pasuję i nikt mnie nie rozumie, mamy inne cele, spojrzenia na świat.
Dobrze jest szczerze porozmawiać.. Tylko zawsze odnoszę wrażenie, że wszyscy pytają tylko po to, by za chwilę powiedziec o swoich problemach. Takze nie rozmawiam już z nikim tak.( Pomijam parę osób- czyli np mój chłopak, z którym mogę rozmawiać o wszystkim)
Problem w tym, że mnie nie interesują czyjeś sprawy. Nie mam nikogo bliskiego, tylko sami znajomi.
Także w jedną i w drugą stronę raczej to nikogo nie interesuje.
No może jedna osoba, ale ona mieszka na drugim końcu Polski i jest ode mnie starsza o jakieś 10 lat i też ma swoje życie. Wszyscy mają swoje życie. Nie winię ich za to. Naturalna kolej rzeczy... Dorastanie.. Dorosłość i wszyscy jesteśmy sobie obcy.
Nie wiem czy to wynik takich czasów, kiedy ludzie ponad przyjaciół traktują pracę, czy było tak zawsze? Na pewno są ludzie, którzy mają przyjaciół.. Prawdziwych przyjaciół.
Jednak takich nie poznałam a jeśli już poznałam to wydaje mi się, że takie osoby siedzą w domu.
I nic tak naprawdę nie robią.. bo np. mąż pracuje za granicą za dwóch.
Dzięki.Też mam taką nadzieję. : )

Posty [ 1 do 65 z 66 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » POZNAJMY SIĘ ... » Nie wiem..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026