Witam.
Może napiszę coś o sobie..
19 letnia dziewczyna .Za 2 dni mam egzamin komisyjny. Boję się. Gdyby to był mój jedyny problem..
Nie przepadam też szczególnie za sobą. Powiem szczerze, serdecznie siebie nienawidzę..
Dzisiejsze spotkanie z ludźmi oraz rozmowa z chłopakiem (o ile można to nazwać rozmową) uświadomiła mi, że tak naprawdę gdy mam jakieś problemy to jestem sama.
Nie mam z kim porozmawiać.. Nie mam komu się zwierzyć.
Ludzie są ale tylko jak wszystko jest w porządku. Gdy pojawia się dół to zostaję sama.
A może to moje ''urojenia''( jak to słyszałam od kogoś)
Może wszystko sobie wymyśliłam?
Nie wiem już nic zupełnie.
Pogubiłam się w tym wszystkim.
Bywałam u lekarzy. Psychiatry. Ale co wyszło? Nic nie wyszło.
Wyszło tyle co wiedziałam, czyli to, że nie mogą mi pomóc..
Na tym się skończyła moja wiara w taką ''pomoc''.
Postanowiłam wszystko sama udźwignąć. Szło dobrze..
Gdyby nie te chwile.., kiedy pragnęłam odebrać sobie życie.
Nigdy nie doszło do czynów ale dziś jestem całkowicie zdołowana.
Nawet myśl o odebraniu sobie życia nie sprawia mi radości.
Samotna jak nigdy a mimo to muszę żyć,by zdać ten egzamin.
Nie wiem czy wytrzymam psychicznie..
Bez wsparcia i przyjaciół.
Bez mojej miłości..