Kiedyś w innym wątku pisałam o ciągle nawracającym bólu zębów/szczęki.
W ten długi weekend ból osiągnął swoje apogeum. Rwący ból, uniemożliwiający jedzenie, mówienie, a także zdrętwiały policzek, język i podniebienie...
Pojechałam na pogotowie (zaraz po tym jak Ketonal 150 i 2 Ibumy Forte nie pomogły), dostałam 2 zastrzyki i nic...
Wczoraj znów wizyta na pogotowiu. Tym razem silne leki p.bólowe na receptę.
Do rzeczy.
Lekarz pilnie zalecił wizytę u neurologa bo może to być coś z nerwem trójdzielnym (więcej- net).
A co jeśli mimo wszystko to ząb i zatoka szczękowa?
Ból jest na tyle silny, że nie wytrzymam 2,3 miesięcy do wizyty, a nie uśmiecha mi się prywatnie robić wszystkich badań.
Czy możliwe, że internista skierowałby mnie do szpitala na neurologię?