netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Jeden problem...dwie drogi..

29 odpowiedzi4 003 wyświetleniazałożony przez Jocker85, 17.08.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jeden problem...dwie drogi..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

1 Ostatnio edytowany przez Jocker85 (2014-08-17 15:12:45)

Temat: Jeden problem...dwie drogi..

Dzień dobry Paniom.

Odważyłem się napisać na tym forum bo potrzebuje rady od kobiet...może zacznę od początku.

Mam 29 lat i niedawno rozstałem się z dziewczyną którą byłem 2 lata. Naprawdę się kochaliśmy. Było nam bardzo dobrze ale ostatni miesiąc to pasmo kłótni i odmiennych decyzji. Ja nie wytrzymałem. Wyszedłem od nie. Trzasnąłem drzwiami i powiedziałem że chce przerwy. Ona powiedziała że przerw nie uznaje i że to rozstanie...ja nie odpowiedziałem. Po 10 dniach odezwałem się...nie umiałem bez niej wytrzymać. Dowiedziałem się że już z kimś (po paru dniach!!!) i nawet się z nim przespała. Mówiła że od tamtego momentu jak odszedłem coś w niej pękło itd. ogólnie jest wściekła. No nic..próbowałem się do niej zbliżyć. próbowałem wspominać. próbowałem ją przekonać do mnie. Rozmawiałem z jej koleżanką nawet by mi pomogła (ale to miała być rozmowa między nami) Kiedy myślałem, że zaczyna się łamać zamilczała. Nie wytrzymałem nerwowo. Złamałem się i wszedłem na jej konto fb. Dowiedziałem się, że koleżanka jej powiedziała o rozmowie i miały ubaw z tego. Na dodatek wyczytałem, że koleś o którego się stara bo robi jej kłótnie o byle komentarz od kolegów na fb. I widać że nie zależy jemu tak bardzo jak jej...w ogóle to wygląda mi na ucieczkę ode mnie. milczeniem było pojechanie do niego na ryby na dwa dni. Załamałem się...kiedy na drugi dzień przyjechała zrównała mnie z ziemia....skasowała FB.
Wiem, że teraz będziecie mnie wyzywać od szczeniaków itd. Tak macie racje. Zachowałem się jak gówniarz. Ale nie umiem spać z myślą że tak się to stało. Że ją straciłem. Jestem niecierpliwy i chce działać ale co mam zrobić jak ją odzyskać? Bo chce z nią być. Planowałem ślub. Wspólne życie. Ona zresztą też. Nie umiem bez niej żyć.

Piszę do was bo potrzebuje kogoś kto spojrzy na tą sprawę z perspektywy kobiety...czy jest jeszcze szansa? jeśli jeszcze jakieś szczegóły mam napisać to nie ma sprawa.
To jest jedna droga..wrócić do niejj..

Druga....pogodzić się i szukać innej..?
W tym problem...mam 29 lat...mieszkałem w kilku miejscach. nie mam stałych kolegów. Imprezy na dyskotekach mnie nie kręcą. Nie jestem zbytnio rozmowny. Trochę wstydliwy. Ale podobno przystojny..przynajmniej tak dziewczyny mówią ale co za tym idzie sam szukam pięknej księżniczki. Jakiś anioł mnie ukarał. jestem typowym wzrokowcem. Czyli liczy się dla mnie wygląd i samo zachowanie kobiety. Wiem wiem...to jest złe...Ale nic nie poradzę. Taki mam mózg i gdyby była szansa to zmienić to bym to zmienił. Boje się samotności. chce kochać i być kochany. A obawiam się że na nikogo nie trafię kto zwróci moją UWAGĘ i będzie...wolna!

Co robić? Kocham moja byłą. Gdyby była szansa wrócić to wykorzystałbym ją. A może dać sobie spokój?

Wiem, że pewnie nie jedna kobieta mnie z gardzi po tym co napisałem. Przyznaje się do wszystkiego i żałuje co zrobiłem. Ale błagam POMÓŻCIE!

2

Odp: Jeden problem...dwie drogi..

Ja tez nie uznaje przerw. Nie wiem skąd się biorą takie chore pomysły. Mój ex tez wymyślił sobie taką przerwę, bo ponoć za bardzo się oboje denerwowalismy i chciał odpocząć i zatesknic. Kompletnie tego nie rozumiem, bo co by było gdyby była to już rodzina, dzieci i naprawdę poważne problemy ?

A wracając do waszych relacji. Myślę że skoro po kilku dniach znalazła sobie nowy obiekt westchnień to sytuacje masz raczej jasna. Dogadać się jakoś mogliście wcześniej. Teraz wg mnie już jest na to za późno.
Szanuj siebie i szanuj ja - daj sobie spokój.

3

Odp: Jeden problem...dwie drogi..

może te wasze rozstanie nie było bez powodu. może czeka na Ciebie inna kobieta? Nie możesz tego traktować aż tak bardzo jako porażke. to zapewne byly wspaniale 2 lata,ale tak naprawdę to były tylko 2 lata.
Nie mysl ze mając 29 lat juz nikogo nie poznasz, bo to jest zle myslenie. Ja mam 27 i jakoś nie rwe się do stalego związku. i jest wiele kobiet jak i mężczyzn pod 30stkę ktorzy są singlami. I to nie jest nic zlego.

Daj sobie czas, dopiero co sie rozstaliście, odpocznij od niej od mysli o niej, daj jej wolnośc i sam zajmij sie soba i swoim życiem. poczekaj co czas przyniesie. Może czeka Ciebie cos innego po prostu. teraz tego nie widzisz bo cierpisz ale zasntanow sie chwilkę nic nie dzieje sie bez przycyzny smile

4

Odp: Jeden problem...dwie drogi..

W tym rzecz że mam już kilka poważnych tj. kilkuletnich związków za sobą..i zawsze coś sie zepsuło. Tym razem ja zawaliłem. A ja już mam dość szukania czy nawet czekania na prawdziwą miłość. Chce być zakochany. Ożenić się, mieć dzieci. Jestem z małego miasteczka. Mam mało kolegów i koleżanek z którymi mam stały kontakt. Po prostu chce się też czuć kochany. Nie wiem jak szukać tej prawdziwej miłości....

5

Odp: Jeden problem...dwie drogi..

Nie szukać. Na sile nie znajdziesz.
Sama przyjdzie.
Tez bym chciała być kochana, a czuje ze juz od dawna nie jestem. Każdy by tego chciał. Ale nic na siłę. ..

6

Odp: Jeden problem...dwie drogi..

Ja wiem i rozumiem. Ale ktoś mi kiedyś mówił że ku temu trzeba stwarzać okazje. Więc co innego by było gdzieś 5-8 lat temu kiedy z kolegami lataliśmy po clubach itd. A teraz czuje się jak stara dupa. Wchodzę do klubu pełno ludzi. Pełno dziewczyn a ja widzę góra 2,3 może 4 laski które mnie interesują. Oczywiście tu koniec bajki bo wszystkie zajęte. I tak to u mnie wygląda....wiem głupie ale taka prawda....

Myślałem że jeszcze jest nadzieja, że wrócimy do siebie. Ale w ten weekend przez moją chorą zazdrość i podejrzliwość zniszczyłem wszystko. Nie wiem..może i dobrze. Może i dobrze że usłyszałem słowa "zostaw NAS w spokoju"... ale szlag mnie trafia jak pomyśle sobie że po dwóch tygodniach dała mu się dotykać...i nie tylko...
Przez te nerwy mało jem i jestem na tabletkach... masakra... nie wiem co robić...
Gdzieś czytałem ze dziewczyna po takich nerwach potrzebuje czas.. A ja przez to się dalej łudzę bo skoro wiem że się naprawie nie kochają to mam szanse wrócić....jaki ja głupi jestem..

7

Odp: Jeden problem...dwie drogi..

A chciałbyś wrócić ze świadomością ze po kilku dniach rozłąki wpadła w ramiona innego ?

Może po prostu masz za duże wymagania. Szukasz ideału - a takie nie istnieją.

8

Odp: Jeden problem...dwie drogi..

Miej jaja. Laska puscila sie kilka dni po tym jak sie z Toba rozstala, nie zasluguje zebys na nia splunal, a Ty rozwazasz jakies powroty.

9 Ostatnio edytowany przez Jocker85 (2014-08-17 23:04:08)

Odp: Jeden problem...dwie drogi..

Ale co ja poradzę? Ona już zaczęła brać w ostatnich dniach związku jakieś antydepresanty ...tak to przeżywała....
Tak..mam za duże wymagania..przyznaje... ale co ja na to poradze? Nie umiem się w kimś zakochać kto nie spełnia głównych moich wymagań czyły wizerunek które widzą moje iczy...możecie mnie bić za to ale nic nie poradzę ;;;

A też właśnie...tłumaczenie jej że coś pękło usprawiedliwia jej zachowanie? Nawet jeśli się tłumaczy że już nie byliśmy razem?

10

Odp: Jeden problem...dwie drogi..

Czy to tłumaczy jej zachowanie zależy od ciebie - czy to tłumaczenie i usprawiedliwienie przyjmiesz.
Wg mnie ona ma ciebie po prostu już dosyć i rzuciła się w wir szaleństwa. Tyle.

Nie oceniam ciebie. Ale patrząc jedynie na wygląd dużo trudniej będzie znaleźć ci kogoś z kim się dogadasz. Ale cóż.

11

Odp: Jeden problem...dwie drogi..

jeśli chodzi o nią to chyba masz racje...może chciała się odegrać nie wiem.

Jeśli chodzi o mnie...nie powiedziałem tylko..powiedziałem że to pierwsza rzecz na którą zwracam uwagę...

12 Ostatnio edytowany przez starr (2014-08-18 01:02:30)

Odp: Jeden problem...dwie drogi..

Kobietą nie jestem, wiec nie musisz czytać. Ale z tego, co Napisałeś jasno wynika przede wszystkim, że
po pierwsze: Twojej dziewczynie minął okres zakochania, motylków, czy jak to nazwiesz, ogólnie odkochała się.
Po drugie: od miesiąca przed waszym rozstaniem kręcił się koło niej ktoś inny, kim była zainteresowana, stąd częste wasze kłótnie. Niezależnie od płci, świeże "mięsko" jest zawsze bardziej atrakcyjne. Skoro się odkochała, to już "widziała piegi na Twoim nosie" i rozglądała się na boki. 
Po trzecie: zażądałeś przerwy, a tym samym zwolniłeś miejsce koło niej - on szybciutko je zajął. Dziwisz się, że szybko się z nim przespała? dla Ciebie to był tydzień, a dla nich ponad miesiąc od poznania. Często od tego się w ogóle znajomość zaczyna...
Po czwarte: o miłość się nie prosi, błaga, ani nie żebrze. To tylko wzbudza niesmak do błagającego, bo nawet nie litość. Akcja z koleżanką chyba Ci dobitnie to pokazała. Nie przejmuj się tym za bardzo, to powszechny błąd, ja też swego czasu go popełniłem.
Co teraz?
Zdać musisz sobie sprawę z tego, że to co do niej teraz czujesz, to już nie jest miłość, a tylko przechodzisz syndrom odrzucenia.
Przede wszystkim musisz teraz pozbyć się wszystkiego co ją przypomina. Pooddawaliście sobie już rzeczy?  jeśli nie, to jak najszybciej trzeba to zrobić, ale w sposób taki, aby się nie spotykać.
Usuń swój profil na FB, załóż nowy, zaproś tylko zaufane osoby. Skasuj, albo dobrze przed samym sobą schowaj maile, esy, foty itp. Skasuj z kontaktów.
Wbrew pozorom, wiele osób z jej otoczenia będzie próbowało Cię inwigilować i dostarczać jej informacje o Tobie. Musisz pokazać im, że się już ogarnąłeś, wisi ci co u niej, jesteś zadowolony z wolności.
Zadbaj o siebie, bo teraz musisz być dla siebie najważniejszy. Dobrze by było zacząć uprawiać jakiś sport, bieganie, rower, tenis... cokolwiek poza szachami i brydżem sportowym (choć w zasadzie czemu nie, zawsze to pozwala kogoś poznać)
Zadbaj o zagospodarowanie wolnego czasu. Może jakiś wolontariat, kółko teatralne, kabaretowe? Coś co pozwala na zajęcie się rzeczami poza pracą i wśród innych ludzi.
Może rozważ możliwość zaopiekowania się psem?  Masę dziewczyn poznawałem spacerując z owczarkiem nizinnym, a poza tym będziesz miał wiernego słuchacza. Na razie ignoruj wszelkie próby kontaktu z jej strony i nie inicjuj sam żadnych kontaktów.
Pierwsze trzy miesiące są najgorsze. Jak to wszystko się w Twojej głowie już uklepie, po sześciu miesiącach możesz odbierać od niej telefony. Kontakt osobisty nie wcześniej niż za rok.
A tak swoja drogą, jak za rok przeczytasz swój pierwszy wpis, to sam się zdziwisz, ze to napisałeś...
Ona? życz jej szczęścia, bo będzie pewnie tych życzeń potrzebowała...
Ciesz się, że opatrzność nad Tobą czuwała, że nie doszło do zdrady fizycznej, bo pewnie gdybyś wtedy nie wyszedł, to przespała by się z nim w trakcie waszego związku.

13

Odp: Jeden problem...dwie drogi..

Szukaj nowej ksiezniczki bo ta juz sie chyba toba znudzila. Tak to jest z ksiezniczkami smile Pozdrawiam.

14

Odp: Jeden problem...dwie drogi..

A może chociaż spróbuj zauważyć w ładnych i zadanych dziewczynach coś wyjątkowego. Albo zapisy się na studia tam na pewno poznasz kogoś wartościoweg. No albo szukaj kogoś przez internet, najpierw poznasz jaka jest, na tyle ile pozwala oczywiście wyłącznie pisanie, potem zdjęcie, i wtedy zdecydujesz czy dalej poznajesz daną dziewczynę czy opuszczasz.

15

Odp: Jeden problem...dwie drogi..
Jacenty89 napisał/a:

Miej jaja. Laska puscila sie kilka dni po tym jak sie z Toba rozstala, nie zasluguje zebys na nia splunal, a Ty rozwazasz jakies powroty.

Jeśli on odszedł to nie było puszczalstwa myśl logicznie.

16

Odp: Jeden problem...dwie drogi..

Przespała się z nim kilka dni po tym jak powiedziałem "dość" chcę przerwy. Przez myśl mi nie przeszło ją zostawiać. Czy to co zrobiła było fair?

Wczoraj postawiłem wszystko na jedną kartę. Koniec robienia nadziei. Praktycznie cały dzień pisaliśmy smsy...ja, o tym jak zależy mi na niej i chce by się określiła. Albo koniec albo odbudowujemy wszystko. Ona odpisywała jak bardzo zła jest na to co robiłem, ale odpowiedzi na główne pytanie brak. Dopiero wieczorem troszkę nerwy mi się popuściły i dałem jej do zrozumienia, że żądam odpowiedzi. Odpisała, że to koniec i lepiej żebym nie pisał...
Nie rozumiem czemu tak bardzo nie chciała powiedzieć... Rozumiem że to koniec nadziei? Czy są jeszcze jakie szalone pomysły z waszej strony co by zrobić? Ja wiem, że czas łagodzi rany...ale ja nie chce czekać...kocham ją.

Co do szukania innej. Właśnie tu jest problem...wchodzę do klubu i widzę masę ludzi...a tylko z 2-3 dziewczyny wpadły mi na tyle w oko bym był zainteresowany. To jest jakieś fatum...tak nie powinno być. już kilka razu próbowałem z laskami które średnio były atrakcyjne w mojej ocenie i właśnie dlatego je tylko skrzywdziłem bo co z tego że miały fajny charakter skoro nie umiałem się zakochać?
Nie chce krzywdzić....

17

Odp: Jeden problem...dwie drogi..

Przykro to mówić, Jokerze85, ale zgadzam się ze Starr, że motylarnia została przez nią przeniesiona do pawilonu tego drugiego gościa. U Ciebie pozostawiła, niestety, tylko zdechłe egzemplarze i odchody.
Rejestrowany przez Ciebie od miesiąca wzrost złych emocji (pamiętasz, kto inicjował kłótnie?) i jej reakcja na Twoje żądanie przerwy od siebie wskazuje, że wystąpiły u niej, jednocześnie dwa, ściśle ze sobą związane, motywy postępowania.
Pierwszy, zapewne w pewnej mierze podświadome -wyszukiwanie i wyolbrzymienie Twoich wad, które (choć takie same u rywala) stały się dla niej nie do zaakceptowania (u drugiego przez efekt motyli, niewidoczne).
Drugi (na bazie pierwszego), dążenie, już z pełną świadomością, do takiego skonfliktowania Was, co popchnie Cię w końcu do decyzji o zerwaniu.
Nie do końca jej się udało zrzucić na Ciebie całą winę za rozpad związku, bo Ty chciałeś "tylko" przerwy.
Musiała więc wziąć inicjatywę w swoje ręce. Koniec końców, efekt ten sam.
Jako "wolna" mogła wreszcie skonsumować nowe zauroczenie.
Jak w większości przypadków, odeszła, nie "od" Ciebie, a "do" niego.
Reasumując: historia stara, jak świat i Ty, ani nie jesteś pierwszy, ani ostatni.

Natomiast, jeśli chodzi o Twoje preferencje w wyborze potencjalnej partnerki, to jesteś typowym mężczyzną, wzrokowcem.
Bajdurzenie o pięknie wewnętrznym, które winno być wiodącym kryterium wyboru partnera, dobre jest na zajęciach terapii dla osób o niskim poziomie poczucia własnej atrakcyjności seksualnej i obniżonej samoocenie z tego powodu.
Gorzkie to i zarazem irytujące, ale moim zdaniem, taka jest prawda.

Wróćmy do Ciebie.
"Odstąp" byłą temu drugiemu, bez prawa do reklamacji.
Gdy nowe motyle również jej zdechną, a tamten okaże się "niewartym jej uczuć draniem", jak to często bywa, po prostu zatrzaśnij jej drzwi przed nosem, gdy Ci oznajmi, że to jednak Ty jesteś dla niej tym Jedynym.
Wiem, że teraz  marzysz, żeby wróciła, ale - gdy pierwsze emocje opadną,  zerwiesz kontakt i spokojnie przemyślisz, sam dojdziesz do konkluzji, że nie zdołacie przywrócić tego co było.

Co do Twojego pesymizmu i lęku przed samotnością.
Znalazłeś tę, znajdziesz inną. Skoro, jak piszesz, jesteś atrakcyjny, daj czas i możliwości kobietom, by Cię zauważyły.
To, że mieszkasz tam, gdzie mieszkasz, to tylko wymówka, bo jesteś jeszcze w okresie "żałoby".
Pozdrawiam.

18

Odp: Jeden problem...dwie drogi..

Dzisiaj 11:07:00
Jocker85
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2014-08-17
Posty: 7
Wypaliła się.. ?
Witam. Chciałbym opisać pewną sytuację i fajnie by było jakby się wypowiedziały kobiety które miały coś podobnego. Otóż po burzliwej przerwie postanowiliśmy wraz z moją dziewczyną wrócić do siebie. Przerwa 3tygodniowa dobrze nam zrobiła mimo, że musiałem przełknąć to że przespała się z kimś wtedy z braku czułości z mojej strony. Ale to nie ważne. Wybaczyłem, byliśmy razem. Na początku września pojechała z rodzicami na wakacje do Chorwacji. Mając na uwadze to co zrobiła wcześniej strasznie byłem zazdrosny. Ciągle robiłem jej wyrzuty czemu tak mało pisze, dzwoni. ogólnie cały pobyt jej na wakacjach to jedna kłótnia przez smsmy itp. Wróciła...jakby inna.. zrażona? poprosiła o przerwę parę dni...bo nie wie co czuje. Chyba ją odpychałem. Potem kolejny weekend, Piękny weekend...nasz weekend. Ona powiedziała mi że bardzo mnie kocha, że tęskni... itd. Ale nie wytrzymałem...zachowałem się jak gówniarz. Nie byłem pewny jej uczuć i podszyłem się pod fikcyjną osobę z facebooka by sprawdzić czy naprawdę kocha...ona po czasie to odkryła... i od tego momentu klapa..tragedia. Nie chce mnie znać, widzi we mnie dzieciaka nie faceta, zraziła się kompletnie, czuje się wypalona.... to są jej słowa. Kiedy rozmawiamy mówi, że nei wie co czuje w sumie, czuje się wypalona i jest wściekła że zachowałem się tak niedojrzale...że to ją zabiło. Nie widzi nawet 1% szans że wrócimy do siebie. Mimo tego po dwóch spotkaniach które się odbyły (krótkie koleżeńskie) mam wrażenie że nadal kocha..ale i nie chce kochać. Od tygodnia pisze po 100 smsow na dzień. Ale to chyba pogorszyło sprawę...narzucałem się niepotrzebnie.

Co robić? Czy przerwa w kontakcie to jedyna szansa? Czy można to inaczej rozwiązać? próbowałem na wszystkie sposoby przepraszać... i nic... Czy w ogóle jest jeszcze szansa że wrócimy do siebie?

19

Odp: Jeden problem...dwie drogi..
Jocker85 napisał/a:

Dzisiaj 11:07:00
Jocker85
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2014-08-17
Posty: 7
Wypaliła się.. ?
Witam. Chciałbym opisać pewną sytuację i fajnie by było jakby się wypowiedziały kobiety które miały coś podobnego. Otóż po burzliwej przerwie postanowiliśmy wraz z moją dziewczyną wrócić do siebie. Przerwa 3tygodniowa dobrze nam zrobiła mimo, że musiałem przełknąć to że przespała się z kimś wtedy z braku czułości z mojej strony. Ale to nie ważne. Wybaczyłem, byliśmy razem. Na początku września pojechała z rodzicami na wakacje do Chorwacji. Mając na uwadze to co zrobiła wcześniej strasznie byłem zazdrosny. Ciągle robiłem jej wyrzuty czemu tak mało pisze, dzwoni. ogólnie cały pobyt jej na wakacjach to jedna kłótnia przez smsmy itp. Wróciła...jakby inna.. zrażona? poprosiła o przerwę parę dni...bo nie wie co czuje. Chyba ją odpychałem. Potem kolejny weekend, Piękny weekend...nasz weekend. Ona powiedziała mi że bardzo mnie kocha, że tęskni... itd. Ale nie wytrzymałem...zachowałem się jak gówniarz. Nie byłem pewny jej uczuć i podszyłem się pod fikcyjną osobę z facebooka by sprawdzić czy naprawdę kocha...ona po czasie to odkryła... i od tego momentu klapa..tragedia. Nie chce mnie znać, widzi we mnie dzieciaka nie faceta, zraziła się kompletnie, czuje się wypalona.... to są jej słowa. Kiedy rozmawiamy mówi, że nei wie co czuje w sumie, czuje się wypalona i jest wściekła że zachowałem się tak niedojrzale...że to ją zabiło. Nie widzi nawet 1% szans że wrócimy do siebie. Mimo tego po dwóch spotkaniach które się odbyły (krótkie koleżeńskie) mam wrażenie że nadal kocha..ale i nie chce kochać. Od tygodnia pisze po 100 smsow na dzień. Ale to chyba pogorszyło sprawę...narzucałem się niepotrzebnie.

Co robić? Czy przerwa w kontakcie to jedyna szansa? Czy można to inaczej rozwiązać? próbowałem na wszystkie sposoby przepraszać... i nic... Czy w ogóle jest jeszcze szansa że wrócimy do siebie?

tylko po co?
żebyście się nadal szarpali między sobą?
Ty swoje, ona swoje i dalej będziecie w punkcie wyjścia
lepiej zakończyć to teraz, niż obudzić się za 10 lat z poczuciem, że straciliście tyle życia
może po prostu nie pasujecie do siebie

20

Odp: Jeden problem...dwie drogi..

Ale tu nie chodzi o szarpanie się. Ta przerwa dała nam dużo. Zrozumiałem swoje błędy. Wíem jak teraz postępować. Ale zraziłem ją do síebie i nie mam szansy to pokazać. Jak ja przekonać do siebie??

21

Odp: Jeden problem...dwie drogi..

Moim zdaniem juz za duzo bledow popelniles zeby cos to dalo. Ona moze wroci jak nie wypali Jej z nowym, ale to bedzie kolejna bezsensowna szarpanina do czasu.

22

Odp: Jeden problem...dwie drogi..

Szukam pomocy a nie odpowiedzi na pytanie czy ma to sens. Bo ja wiem że ma. Że jak byśmy byli razem to byłoby to coś cudownego..

23

Odp: Jeden problem...dwie drogi..

Witam ,

ale co chcesz usłyszeć, że wszystko będzie ok i będziecie żyli długo i szczęśliwie, miałeś swoją szanse - nie wykorzystałeś jej. Masz do niej uraz i pretensje i dobrze o tym wiesz i nie będziesz w stanie normalnie się zachowywać, zawsze będziesz ją kontrolował i myślał o swojej krzywdzie - a ona będzie miała dość.

24

Odp: Jeden problem...dwie drogi..

Nie rozumiecie.. Naprawde było dobrze tak jak chciałem. Ale głupota moja siegneła zenitu i spieprzyłem. Teraz piszę, że czuje sie wypalona. Że jest zła na mnie że to zawaliłem. Że jestem dzieciak. Ale od paru dni nie moge doprosić sie jednego.. Żeby poprostu napisała że już nie kocha. Wtedy odejdę. Ale nie.

25

Odp: Jeden problem...dwie drogi..
Jocker85 napisał/a:

Nie rozumiecie.. Naprawde było dobrze tak jak chciałem.

A jednak rozumiemy. Ponownie spieprzyłeś i od sierpnia domagasz się od niej potwierdzenia, że już nie kocha Ciebie. Nie doczekasz się dopóki nie znajdzie sobie zastępcy. Ty już jesteś tylko opcją i do tego w niełasce. Ten powrót i tak nie miał dla niej większego znaczenia, co odczułeś podczas jej wakacji. Wróciła, bo nie wyszło z tamtym. Miej wreszcie odwagę na pogodzenie się z tym faktem.

26

Odp: Jeden problem...dwie drogi..

Z tego co wiem nie wyszło jej z tamtym bo zrozumiała, ze kocha mnie mimo wszystko co zrobiła. Ale fakt. nawaliłem w paru sprawach...umie napisać, że nic nie czuje już albo nei wie co czuje. A jednak nie umie napisać ze mnie nie kocha...dlaczego? Chce znać prawdę i nie robić sobie nadziei albo spróbować wrócić do niej ..to wszystko...

27

Odp: Jeden problem...dwie drogi..
Jocker85 napisał/a:

Z tego co wiem nie wyszło jej z tamtym bo zrozumiała, ze kocha mnie mimo wszystko co zrobiła. Ale fakt. nawaliłem w paru sprawach...umie napisać, że nic nie czuje już albo nei wie co czuje. A jednak nie umie napisać ze mnie nie kocha...dlaczego? Chce znać prawdę i nie robić sobie nadziei albo spróbować wrócić do niej ..to wszystko...

Nawaliłeś nie "w paru sprawach", ale na całym froncie.
Skoro postanowiłeś postąpić inaczej, niż radziłem Ci w moim poprzednim poście, należało powstrzymać się od grania Otella i podejmowania sztubackich zagrywek sprawdzania jej intencji powrotu do Ciebie.
Przyjąłeś ją z powrotem, więc miała prawo sądzić, że wybaczyłeś jej, a przynajmniej próbujesz i przejdziecie nad jej zdradą do porządku dziennego.
Co to znaczy, "z tego, co wiem, nie wyszło jej z tamtym, bo zrozumiała, że kocha tylko mnie"? Brzmi to, jakbyś usłyszał to od osób trzecich, a nie od niej bezpośrednio. Jeśli jednak od niej, to miałeś, przynajmniej werbalne, zapewnienie o jej miłości do Ciebie.
Teraz znów żądasz od niej deklaracji miłości, czyniąc wcześniej wszystko, by postawiła na Tobie krzyżyk.

Ubzdurałeś sobie, że ładna i zgrabna dziewczyna (a taka, Twoim zdaniem jest ONA) wyłącznie po to wykorzystuje swą atrakcyjność, by jedynie wabić facetów i ozdabiać partnera okazałym porożem.
Obecnie, gdy tak analizuję Twój wątek dochodzę do wniosku, że podłożem Waszych kłopotów jest głównie Twoja zazdrość i niedojrzałe zachowania. I tak zapewne było od początku.

Moim zdaniem, powinieneś przyjrzeć się sobie i zdać sprawę z tego, czy TY ją naprawdę kochasz, czy też kochasz bycie jej partnerem, jako pięknej kobiety, by móc utrzymywć swoje samcze ego na poziomie wysokiego "c"?

Powinieneś, według mnie (jeżeli ją kochasz), poprosić ją o poważną rozmowę, przeprosić za ostatnie zachowania i jasno dać do zrozumienia, że tamta zdrada jest już dla Ciebie zamkniętą sprawą, wybaczyłeś jej. I  dać, tym razem jej, prawo do podjęcia decyzji, czy pozostaniecie parą.

Pozdrawiam.

28

Odp: Jeden problem...dwie drogi..

Tylko w tym sęk, że wszystko co napisane już zrobiłem. Naprawdę się zmieniłem. Jeśli chodzi o tą zazdrość to fakt...przesadziłem ale już jej pokazałem nawet ze potrafię to kontrolować. Ale ona nie chce mnie słuchać, ciągle wypomina mi jaki to byłem zły, dziecinny... Jestem ciekaw z punktu widzenia kobiety co ona teraz ma w głowie.? Czy przez takie moje akcje, jej miłość faktycznie mogła się wypalić? Czy po prostu zawiodła się na mnie tak i jest wściekła, tak bardzo że nawet nie wie czy coś czuje jeszcze do mnie? I czy jest sposób żeby to naprawić?

29

Odp: Jeden problem...dwie drogi..

Nie ma sposobu by to naprawic. Wybacz.
Dostales szanse, ktora spieprzyles na calej dlugosci. Kobieta miala Cie za porzadnego faceta, ktory przemyslal swoje zachowanie i zaczal zmieniac sie na lepsze. A tu Ty wyskoczyles z dziecinnym podpuszczaniem jej z anonimowego konta, przez co ona zobaczyla w Tobie jeszcze grosze dziecko. W dodatku takie, ktore ja oklamuje, probuje kontrolowac i bawi sie w podchody.
Odpusc. Miales swoj los z loterii, ale obstawiles zle liczby (pomimo tego, ze miales wyraznie zaznaczone na co stawiac).

Jesli jednak nie potrafisz odpuscic. Odetnij sie od niej. Za jakis czas (miesiac/dwa/kilka miesiecy) spojrz na to z dystansem i zastanow sie czy rzeczywiscie Ci zalezy. Moze do tego czasu ona zateskni, Ty wydoroslejesz i jeszcze bedzie dla was szansa. A moze dojdziesz do wnioski, ze trzymalo Cie przy niej tak jak ktos wyzej wspomnial "bycie partnerem pieknej kobiety".  Ale na dzien dzisiejszy oddaj jej wolnosc.

A co do odnalezienia innej kobiety: kazda moze byc piekna! Mozesz jej pomoc dajac jej w prezencie kosmetyki, karty upominkowe do fryzjera, kosmetyczki, zabierajac ja na zakupy i zwracajac uwage (w delikatny sposob) co Ci sie podoba.
Nie ma kobiet brzydkich, sa tylko zaniedbane. Jednak nie mozesz jej zmieniac na sile.

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jeden problem...dwie drogi..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026