Dzień dobry Paniom.
Odważyłem się napisać na tym forum bo potrzebuje rady od kobiet...może zacznę od początku.
Mam 29 lat i niedawno rozstałem się z dziewczyną którą byłem 2 lata. Naprawdę się kochaliśmy. Było nam bardzo dobrze ale ostatni miesiąc to pasmo kłótni i odmiennych decyzji. Ja nie wytrzymałem. Wyszedłem od nie. Trzasnąłem drzwiami i powiedziałem że chce przerwy. Ona powiedziała że przerw nie uznaje i że to rozstanie...ja nie odpowiedziałem. Po 10 dniach odezwałem się...nie umiałem bez niej wytrzymać. Dowiedziałem się że już z kimś (po paru dniach!!!) i nawet się z nim przespała. Mówiła że od tamtego momentu jak odszedłem coś w niej pękło itd. ogólnie jest wściekła. No nic..próbowałem się do niej zbliżyć. próbowałem wspominać. próbowałem ją przekonać do mnie. Rozmawiałem z jej koleżanką nawet by mi pomogła (ale to miała być rozmowa między nami) Kiedy myślałem, że zaczyna się łamać zamilczała. Nie wytrzymałem nerwowo. Złamałem się i wszedłem na jej konto fb. Dowiedziałem się, że koleżanka jej powiedziała o rozmowie i miały ubaw z tego. Na dodatek wyczytałem, że koleś o którego się stara bo robi jej kłótnie o byle komentarz od kolegów na fb. I widać że nie zależy jemu tak bardzo jak jej...w ogóle to wygląda mi na ucieczkę ode mnie. milczeniem było pojechanie do niego na ryby na dwa dni. Załamałem się...kiedy na drugi dzień przyjechała zrównała mnie z ziemia....skasowała FB.
Wiem, że teraz będziecie mnie wyzywać od szczeniaków itd. Tak macie racje. Zachowałem się jak gówniarz. Ale nie umiem spać z myślą że tak się to stało. Że ją straciłem. Jestem niecierpliwy i chce działać ale co mam zrobić jak ją odzyskać? Bo chce z nią być. Planowałem ślub. Wspólne życie. Ona zresztą też. Nie umiem bez niej żyć.
Piszę do was bo potrzebuje kogoś kto spojrzy na tą sprawę z perspektywy kobiety...czy jest jeszcze szansa? jeśli jeszcze jakieś szczegóły mam napisać to nie ma sprawa.
To jest jedna droga..wrócić do niejj..
Druga....pogodzić się i szukać innej..?
W tym problem...mam 29 lat...mieszkałem w kilku miejscach. nie mam stałych kolegów. Imprezy na dyskotekach mnie nie kręcą. Nie jestem zbytnio rozmowny. Trochę wstydliwy. Ale podobno przystojny..przynajmniej tak dziewczyny mówią ale co za tym idzie sam szukam pięknej księżniczki. Jakiś anioł mnie ukarał. jestem typowym wzrokowcem. Czyli liczy się dla mnie wygląd i samo zachowanie kobiety. Wiem wiem...to jest złe...Ale nic nie poradzę. Taki mam mózg i gdyby była szansa to zmienić to bym to zmienił. Boje się samotności. chce kochać i być kochany. A obawiam się że na nikogo nie trafię kto zwróci moją UWAGĘ i będzie...wolna!
Co robić? Kocham moja byłą. Gdyby była szansa wrócić to wykorzystałbym ją. A może dać sobie spokój?
Wiem, że pewnie nie jedna kobieta mnie z gardzi po tym co napisałem. Przyznaje się do wszystkiego i żałuje co zrobiłem. Ale błagam POMÓŻCIE!