Jakies 4 miesiace temu zaczelam nowa prace. Tam poznalam jego, mlodszy ode mnie(ja23 on 21,5). Bardzo sie zakochalam, on tez. Moge powiedziec, ze to moja pierwsza prawdziwa milosc. Poprzednie "zwiazki" to byla kompletna porazka, brak zainteresowania ze strony faceta, ogolnie rzecz ujmujac zylam obok kogos a nie z kims, ja prowadzialm swoje zycie a on swoje... Teraz znajomosc z D. to zmiana tego o 360 stopni. D. na prawde sie mna interesuje, pyta co u mnie, jak sie czuje, pisze codziennie, rozmawiamy przez tel itd. jednak chodzi o to, ze ciagle sie klocimy i nie wiem juz co mam zrobic. Bardzo mi na nim zalezy i jemu na mnie ale sa miedzy nami pewne roznice...Ja przyzwyczajona do zupelnie innego trybu zycia, chodzilam na imprezy nie musialam sie nikomu z tego tlumaczyc, troche popalam papierosy....D. ma do mnie pretensje, mowi ze o imprezach moge zapomniec, bo dla niego to sa zwykle burdele, lubie tam chodza zeby sie opic i szukac przygod, pijani faceci zaczepiaja dziewczyny wiec to ze ja mowie ze ide sie tylko pobawic nie przekonuje go. Tym bardziej jak mowie ze ide z kolezanka to on mowi ze isc we dwoje to co innego bo sie jest razem a z kolezanka to tak jakbym szla tam kogos szukac i pewnie sie nie przyznaje na imprezie ze mam chlopaka. Co do papierosow to mu obiecalam ze rzuce wcale, nie pale duze zdarzalo mi sie na imprezach a na codzien to nie, mam epapierosa ale tez staram sie go nie paliic. Alkoholu tez nie pije duzo, ale jak mu przeszkadza to nie pije, czasami jak nie widzimy sie to napije sie piwa, z nim tez mi sie zdarzylo napic to on nie pil bo prowadzil a ja wypilam polowe bo mi schowal reszte do szafy i nie moglam go znalezc
ma pretensje ze jakis facet sie do mnie odezwie, bo on to widzi jak pracuemy w tym samym miejscu i ja odpowiadam, rozmawiam to on mowi ze flirtuje
tak samo np jak piszemy i ja czasami juz zapomne napisac zapytac jak sie czuje to ma pretensje ze sie nim nie interesuje ze nawet nie zapytam jak sie czuje...no i rzecz podstawowa.. ja jestem jego pierwsza dziewczyna jesli chodzi o sprawy seksu a on nie jest moim pierwszym i jest mu sie ciezko z tym pogodzic... ze dla niego to wazna rzecz bo wszystko jest nowe a jak ktos juz robil to iles razy to dla niego to norma...
Jego rodzice sa tradycjanolistami.. maja takie dziwne podejscie np ze teraz jak jedziemy razem na urlop to jego mama mowi ze to wazny krok, ze jak sie z kims jedzie na wakacje to musi sie byc pewnym ze chce sie byc z ta osoba juz zawsze...Moja mama nie miala nigdy slubu z moim tata, ktory umarl i dla niego to jest cos nie do przyjecia, ze tak zyc na kocia lape a juz jak kobieta szuka po smierci swojego "meza" kogos innego to jest chore bo potem powinna do konca zycia byc sama i myslec tylko o swoim zmarlym mezu....ja nie wiem dla mnie to dziwne myslenie... ale jak mam mu to powiedziec? On jest wierzaca osoba i w zyciu kieruje sie wiara a ja nawet do kosciola nie chodze... juz nie wiem co mam robic.. tak sie w nim zakochalam, jest taki troskliwy, opiekunczy dobry, urzeklo mnie w nim to ze jest za mna a nie szuka na boku, nie kreci, nie flirtuje, zdarza mu sie nawet zaplakac jak sprawie mu przykrosc i wtedy jest mi go tak zal, zaluje wszystkiego co powiedzialam, nie chce zeby mu bylo przykro i zle z mojego powodu, nie chce sprawiac mu przykrosci
... ale z drugiej strony tyle nas dzieli... co myslicie o tym?
1 2014-08-12 20:13:25 Ostatnio edytowany przez aparatka91 (2014-08-12 23:21:32)
Podobne tematy
2 2014-08-12 20:33:00 Ostatnio edytowany przez Jozefina (2014-08-12 20:46:53)
Aparatka, ale Ty wiesz co znaczy 360 stopni? Zatoczylas kolo dziewczyno i jestes w punkcie wyjscia
3 2014-08-12 20:40:34 Ostatnio edytowany przez aparatka91 (2014-08-12 20:46:44)
Aparatka, ale Ty wiesz co znaczy 380 stopni? Zatoczylas kolo dziewczyno i jestes w punkcie wyjscia
Nie rozumiem??? Mozesz wyjaśnić?
Chce sie tylko dowiiedziec czy to ze mna jest cos nie tak czy z nim ? Mam do niego zarzut, ze chce mnie zmienic pod siebie, tak jakby chcial mnie ulepic z plasteliny na nowo..a moze to ja zle robie? Moze faktycznie ma racje, ze imprezy to w pewnym stopniu burdele a rozmowa z smianie sie z obcym facetem to flirt?
Kolo ma 360 stopni. Jesli cos sie zmienilo o 360 stoni to znaczy ze w ogole sie nie zmienilo. Wiem ze przyczepilam sie tego ale generalnie sama widzisz ze moze byc ciezko. Tym razem z powodu zbyt wielkiego zainteresowania
Ok moze zle to sformulowalam z tym 360 stopni masz racje ale dalej nie uzyskalam odpowiedzi na to co mnie tak na prawde interresuje...
6 2014-08-12 20:48:24 Ostatnio edytowany przez Jozefina (2014-08-12 20:50:50)
Jozefina napisał/a:Aparatka, ale Ty wiesz co znaczy 380 stopni? Zatoczylas kolo dziewczyno i jestes w punkcie wyjscia
Nie rozumiem??? Mozesz wyjaśnić?
Chce sie tylko dowiiedziec czy to ze mna jest cos nie tak czy z nim ? Mam do niego zarzut, ze chce mnie zmienic pod siebie, tak jakby chcial mnie ulepic z plasteliny na nowo..a moze to ja zle robie? Moze faktycznie ma racje, ze imprezy to w pewnym stopniu burdele a rozmowa z smianie sie z obcym facetem to flirt?
Ale zartujesz sobie prawda? Znaczy co zadnych imprez i rozmow mezczyznami czy rozmawiac mozna ale nie smiac sie?
Szczerze mlody chlopak ktory ma jakies smieszne zasady i probuje Cie urobic. Acha i raczej nie bedzie lepiej tylko gorzej. Uwazaj bo moze Twoje kolezanki przestana mu sie podobac i bedziesz musiala zerwac z nimi kontakt.
Jozefina napisał/a:Aparatka, ale Ty wiesz co znaczy 380 stopni? Zatoczylas kolo dziewczyno i jestes w punkcie wyjscia
Nie rozumiem??? Mozesz wyjaśnić?
380 stopni to kolo. Chodziło ci chyba o 180 :-)
Trudna sprawa z tym twoim chlopakiem. Wyniosl z domu pewne wartosci i chce tak pewnie zyc.
Trudny orzech do zgryzienia ... Jak zwykle w takich sytuacjach wazna jest szczera rozmowa. Nie klotnie tylko rozmowa. Dojscie do jakiegos kompromisu jesli wam na sobie zalezy
Nie wiem juz nic....tez mialam zawsze takie zdanie jak Ty, ale przy nim juz kompletnie zglupialam i nie wiem co myslec.
aparatka91 napisał/a:Jozefina napisał/a:Aparatka, ale Ty wiesz co znaczy 380 stopni? Zatoczylas kolo dziewczyno i jestes w punkcie wyjscia
Nie rozumiem??? Mozesz wyjaśnić?
Chce sie tylko dowiiedziec czy to ze mna jest cos nie tak czy z nim ? Mam do niego zarzut, ze chce mnie zmienic pod siebie, tak jakby chcial mnie ulepic z plasteliny na nowo..a moze to ja zle robie? Moze faktycznie ma racje, ze imprezy to w pewnym stopniu burdele a rozmowa z smianie sie z obcym facetem to flirt?Ale zartujesz sobie prawda? Znaczy co zadnych imprez i rozmow mezczyznami czy rozmawiac mozna ale nie smiac sie?
9 2014-08-12 20:54:52 Ostatnio edytowany przez aparatka91 (2014-08-12 20:58:05)
Wlasnie. Przez to, ze jest wierzacy o co nie moge miec do niego pretensji,bo to byloby smieszne gdybym miala pretensje, ze chodzi do kosciola i chce w zyciu postepowac dobrze, zgodnie z wiara, jak moglabym miec pretensje o cos dobrego, ale z drugiej strony to wszystko komplikuje i podejscie jego rodzicow...to oni mu wpoili takie wartosci,ze jak kobieta to jedna do konca zycia, ja tez jestem tego zdania, ale ja nie moge mu nic obiecac teraz co bedzie za 30 lat a on chcialby tak jakby gwarancji na to, bo w koncu mowi ze czlowiek w zyciu albo jest czegos pewnym i to robi albo nie jest i nie powinien nawet tego zaczynac...i jeszcze to, ze on sie za duzo nasluchal co sie dzieje u innych i mi opowiada, bo zobacz ten tego zdradzil, ten tego oszukal i powtarza, ze tylko madry czlowiek uczy sie na bledach innych a glupi na wlasnych...
aparatka91 napisał/a:Jozefina napisał/a:Aparatka, ale Ty wiesz co znaczy 380 stopni? Zatoczylas kolo dziewczyno i jestes w punkcie wyjscia
Nie rozumiem??? Mozesz wyjaśnić?
380 stopni to kolo. Chodziło ci chyba o 180 :-)
Trudna sprawa z tym twoim chlopakiem. Wyniosl z domu pewne wartosci i chce tak pewnie zyc.
Trudny orzech do zgryzienia ... Jak zwykle w takich sytuacjach wazna jest szczera rozmowa. Nie klotnie tylko rozmowa. Dojscie do jakiegos kompromisu jesli wam na sobie zalezy
Wiesz moim zdaniem to jest strasznie toksyczne, jak można kogoś krytykować, a tym bardziej twoich rodziców - takie jest życie. Układa sie nie zawsze tak jak tego chcemy, a związek dwóch osób to kompromis, a nie wymuszanie zmian na jednej ze stron - porozmawiaj z nim. Powiedz, o tym co ci sie nie podoba.
Toksyk jak nic. Wiej, dziewczyno.
Aparatka tu nie o wiarę i o to że jedna osoba na całe życie chodzi. Na razie alarmujace jest jego przekonanie o imprezach i rozmowach z innymi mężczyznami. Uważaj na niego bo tu coś za dużo kontrolowania i odcinania od innych jest
13 2014-08-12 21:21:40 Ostatnio edytowany przez aparatka91 (2014-08-12 23:23:13)
Hmm.... ale to nie jest takie latwe, powiedziec wiej i tyle... ja sie na prawde zakochalam, ja juz mialam dosc w swoimi zyciu takich facetow, co im tylko imprezki i bzykanie w glowie... juz takich przerabialam, co mowilam ide na impreze a oni mowili to idz ja ide pic z kolega a potem okazywalo sie ze nie tylko z kolega ale i kolezankami.... ja nie chce go zostawiac ja chce tylko, zeby dal mi troche wolnosci i nie czepial sie tak wszystkiego....to jest na prawde dobry chlopak, ja widze, ze ma dobre serce a takich facetow powinno sie doceniac, a nie odrazu uciekac, tylko po prostu szukam rady jak do niego dotrzec i jakie kompromisy wytyczyc....ja wiem, ze on tez ma po czesci racje, ja nie jestem swieta, gadam sobie z facetami, smieje sie, a on to wszystko widzi... ja tez nie bylabym zadowolona gdyby on na moich oczach rozmawial sobie z innymi kobietami i sie do nich usmiechal i zartowal bo co moglabym sobie pomyslec? ze flirtuje? oczywiscie ze tak bym pomyslala...
Witaj! ![]()
Z tego co widzę Twój obecny chłopak ma wiele cech charakteru, które sobie cenisz (opiekuńczość, wrażliwość, troskliwość), jest dla Ciebie ważny i darzysz go dużym szacunkiem. Występuje jednak pewna rozbieżność jeśli chodzi o wyznawane przez was wartości.
Czasem mówi się że przeciwieństwa się przyciągają. I rzeczywiście może tak być w przypadku np. różnic charakterów (ewentualnie spięcia można łagodzić poprzez doskonalenie komunikacji). Jednak gdy mamy do czynienia z innymi hierarchiami wartości zwykle nie jest już tak różowo. Jeśli dwie osoby chcą prowadzić całkiem odmienny tryb życia, mają inne priorytety (np. jedna osoba ciepło rodzinne, a druga wolność i np. zwiedzanie świata) przypadku trzeba się zastanowić jak duże są to różnice i czy jesteśmy w stanie iść na ustępstwa, jakoś to pogodzić tak by żadna ze stron nie czuła się poszkodowana.
Mogę Ci polecić wypisanie na kartce około 10-15 najważniejszych dla Ciebie wartości i uszeregowanie ich od najważniejszych do tych mniej ważnych. Później zrób to samo z wartościami wyznawanymi przez Twojego chłopaka. Pozwoli Ci to lepiej przyjrzeć się waszemu związkowi i ocenić czy pomimo różnic jesteście w stanie być razem szczęśliwi czy może jednak jest to mało prawdopodobne..
Pisałaś też, że Twoje poprzednie związki były dla Ciebie kompletnymi porażkami. Bardzo ciekawym ćwiczeniem może się więc okazać dla Ciebie wypisanie cech jakie koniecznie powinien posiadać Twój wymarzony facet (np. uczciwość, czułość, zaangażowanie itp.), a następnie stwierdzenie czy ma je Twój obecny partner. Później oddziel je np. kreską i pod nimi zapisz cechy, które byłyby dodatkowymi atutami u Twojego wymarzonego faceta.
W ten sposób na pewno zwiększysz swoją samoświadomość na temat Twoich oczekiwań co do partnera, co przyda Ci się nawet jeśli obecny związek nie przetrwa (pozwoli Ci łatwiej odróżniać potencjalnych kandydatów na facetów od tych, którzy są kompletnie nie dla Ciebie). Z kolei oddzielenie cech, które koniecznie musi posiadać wybranek od dodatkowych atutów pomaga zapobiec posiadaniu zbyt wygórowanych wymagań.
Jeśli zdecydujesz się wykonać to ćwiczenie warto żebyś zachowała gdzieś tą karteczkę - żeby stojąc przed podjęciem jakieś decyzji mogła przypomnieć sobie te zapiski ![]()
Od siebie mogę dodać, że jesteście razem stosunkowo dość krótko a chłopak już teraz wykazuje chęć kontrolowania Cię i bywa zbyt zaborczy, zazdrosny. To wg mnie sygnały alarmowe, na które warto żebyś zwróciła uwagę.
Pozdrawiam, Kasia ![]()
Na 99 procent nic z tego nie bedzie. Macie inne wartosci, inne postrzeganie swiata, inne zasady. Na dluzsza mete to raczej nie do pogodzenia.
Jeszcze Ci to jego "dobre serce" bokiem wyjdzie. Tacy są najgorsi.
Aparatka co masz na myśli pisząc żeby nie czepiał się wszystkiego i dał Ci odrobinę wolności? O jaką konkretnie wolność Ci chodzi?
18 2014-08-12 22:04:15 Ostatnio edytowany przez aparatka91 (2014-08-12 23:25:21)
Niezgodze sie z tym, ze tacy sa najgorsi. Najgorsi to sa tacy, co chleja, pala, lataja co weekend na imprezki, flirtuja z kazda co popadnie i najchetnie kazda by bzykneli bo dla nich to sport...a takich facetow jest teraz na peczki....Nie sztuka jest znależc takiego, bo takiego to za rogiem spotkasz a takiego ktory ma swoje zasady, w ogole ma jakies zasady w zyciu nie ma wielu...Ja zdaje sobie sprawe z tego, ze on ma zapedy do tego zeby byc zaborczym i to nie jest dobre ale z drugiej strony jak chlopak do tej pory poznawal dziewczyny co mu mowily jak nie masz pracy to wypier.... albo jak byl chory w szpitalu to go dziewczyna miala w d.... i nawet raz nie odwiedzila bo w tym czasie byla wlasnie na imprezce to co sie dziwic, ze sie teraz boi, ze trafi na dziewczyne, co jak jej sie cos nie spodoba to poleci do innego... to nie problem zostawic kogos, teraz moge zadzwonic i powiedziec nic z tego nara, ale co to zmieni? Jutro wroce do swojego dawnego zycia...pojde na imprezke a tam co? Spotkam 10...20...30...wypitych kolesi, ktorzy beda mnie lapac za tylek, albo beda sie pytac czy ich do domu nie zaprosze na seksik....i co to jest dobre? Wlasnie dlatego mam do niego szacunek, za to ze nie jest taki jak inni....jakos zaden chlopak wczesniej nie czekal na mnie 4 godz z roża i pierscionkiem po 17 godz pracy tylko po to zeby mnie na chwile zobaczyc a on potrafil to zrobic..
Ja nie mowie, ze kazdy facet jest zly a on dobry, bo gdyby tak bylo to bym tutaj nie pisala, ale wybaczcie, ja do tej pory takiego nie spotkalam, ktory bylby porzadny....Nie sztuka jest z kims zerwac, bo Ci nie pasuje tylko sztuka jest wplynac na kogos, zeby cos zmieni,l zrozumial swoje bledy i poprawil...albo zeby chociaz postaral sie pojsc na jakis kompromis... na tym polega zwiazek a nie na tym, zeby kopnac w d... jak jest zle...Zbyt krotko jestesmy ze soba zebym juz powiedziala, ze wszystko co w mojej mocy zrobilam i no niestety trzeba dac sobie spokoj.....
A co do tego czepiania i wolnosci...hmmm chcialabym zeby przestal sugerowac sie tym co mu wpoili rodzice tylko kierowal sie swoim rozumiem. Rodzice to zupelnie inne pokolenie, wychowani w innych czasach...zeby tez przestal zyc asekuracyjnie, to ze innym zdarzaja sie takie czy inne przykre sytuacje to nie znaczy, ze my mamy sie tego bac i wszystkiego unikac... co do tych uzywek i imprez to ja jestem w stanie isc na kompromis, palenie to nie jest wcale nic dobrego i w sumie nie potrzebuje tego do zycia, nie jest mi to niezbedne, a imprezy hmm od czasu do czasu chce tylko wyjsc, ja nie jestem jakas imprezowiczka, chodze raz na miesiac a bywalo ze i rzadziej.... wole jakos aktywnie spedzic wolny czas niz na imprezie, ale wiadomo ze od czasu do czasu mozna tez i tak spedzic weekend, wszystko jest dla ludzi tylko z umiarem....co do facetow i gadania z nimi to on tez ma racje po czesci, ja jak juz gadam z facetem, to zaraz jakas dwuznaczne gadki, a skoro mam chlopaka to z innym mezczyzna powinnam rozmawiac konkretnie na konkretne tematy a nie sprowadzac rozmowy tak zeby ta druga strona sobie pomyslala, ze jestem nia zainteresowana.... nie dziwie sie np ze ma pretensje jak gadam z facetem, ktorego on tez akurat zna i wie jaka ma opinie, wie ze ma dziewczyne a flirtuje z kazda, na prawo i lewo rozpowiada, ze on ma dziewczyne ale i kochanke to co to za facet?? nie powinnam z takim nawet gadac, bo to jakies dno....
Ale może to właśnie jest jego rozum? I co wtedy? Może on się nie chce zmienić? Wydaje mi się że ty masz tak złe doświadczenia z chłopakami że teraz każdy inny wydaje Ci się dobry.
Wychodzicie na imprezy razem? Znasz jego znajomych?
Ja nie mówię zostaw go, ja tylko mówię nie pozwól się odizolować od innych i nie zatrac zdrowego rozsądku. To nie jest nic złego iść na imprezę , to nie jest nic złego mieć kolegów i rozmawiać z nimi.
To dobrze, że ma zasady. Niedobrze natomiast, gdy z ich powodu się wywyższa i wszystkich, którzy żyją odmiennie, traktuje pogardliwie, z góry. Dobry chrześcijanin tak nie robi.
Ja bym również, z szacunku do samej siebie, nie zgodziła się, by ktoś twierdził, że gdy idę na dyskotekę z koleżanką, to pewnie idę romansować/flirtować. Bo to by oznaczało, że mój chłopak ma mnie za puszczalską szmatę.
Nie sztuka jest z kims zerwac, bo Ci nie pasuje tylko sztuka jest wplynac na kogos, zeby cos zmieni,l zrozumial swoje bledy i poprawil...albo zeby chociaz postaral sie pojsc na jakis kompromis... na tym polega zwiazek a nie na tym, zeby kopnac w d... jak jest zle...
Obawiam się, że nie masz pojęcia, na czym polega związek. Bo owszem, na tym, by nie opuszczać się w potrzebie, jak partner np. zachoruje, straci pracę. Ale na pewno nie na tym, by brać sobie dorosłego, ukształtowanego już człowieka "na wychowanie" i usiłować zmienić go tak, by zaczął spełniać Twoje wymagania.
No ale cóż, zrobisz, jak zechcesz. Powodzenia (szczerze, nie ironicznie).
po przeczytaniu Twojego postu przeszłam na stronę "nie" dla tego faceta, ponieważ chce Cię zmienić "na swoje". Nie akceptuje tego, że masz znajomych i normalnie odpisujesz im na smsy, że nie jesteś wierząca i praktykująca, że Ty już masz za sobą pierwszy raz (byłaś z kimś kogo pokochałaś i miałaś chęć spędzić z tą osobą już całe życie)
Uwazaj bo moze Twoje kolezanki przestana mu sie podobac i bedziesz musiala zerwac z nimi kontakt.
to jest bardzo prawdopodobne. Też kiedyś przeżyłam podobną sytuację. Z początku facet do rany przyłóż, a potem każdy kto do mnie pisał/dzwonił był gorszy od niego... Jeśli ktoś próbuje ograniczać Twoje JA to nie jest dobrze. I tutaj nie mam na mysli "słoneczko chciałbym abyś ograniczyła palenie" ale np dziwne jest kiedy ktos inny do Ciebie dzwoni bądź Ty masz ochotę spotkać sie danego dnia z kimś innym to jest wg niego niefajne..
Poza tym to krótka znajomość i ja nie wiem czy on nie próbuje wzbudzać w Tobie litość płacząc (kiedy sprawiasz mu przykrość..- właściwie czym?).
Posłuchaj, Aparatko91. Przeczytałem wszystkie Twoje wypowiedzi i powiem, że post inaugurujący Twój wątek jest najwartościowszy, bo nie "skażony" jeszcze opiniami forumowiczek, a więc najszczerszy. Do niego więc się odniosę.
Po pierwsze, jesteście oboje bardzo młodzi, ale w takim wieku również można być już na tyle dojrzałym, że na poważniejszą korektę cech charakteru i wpojonych zasad nie ma już większych szans.
Jesteście ze sobą bardzo krótko, bo zaledwie przez pół wiosny i pół mijającego powoli lata. Do tego pracujecie razem.
Nie wiem, czy macie za sobą jakieś poważniejsze deklaracje, ale moim zdaniem, Twój chłopak już uważa Cię za swoją własność i krok po kroku usuwa kolejne ogniwa z Twojego łańcucha, aby skrócić go do tego stopnia, że tylko jego zdanie będzie się liczyć w Waszym związku. Zdajesz sobie z tego sprawę, dlatego założyłaś wątek na tym, kobiecym przecież, forum.
Jako mężczyzna z pewnym bagażem doświadczeń, pozwoliłem sobie użyć metafory z łańcuchem, bo wiem, co mówię.
Tacy mężczyźni, jak Twój chłopak, nie dają się zmienić. Jeśli już, to w stopniu niewystarczającym. Wiem to po sobie.
Rodzice wpoili mi, że kobieta jest z gruntu słabsza (jakkolwiek dziwnie to brzmi) i jako takiej, należy się jej szacunek. Jaka by ona nie była. Dlatego nigdy nie uderzyłem kobiety, ani rozmyślnie nie starałem obrazić werbalnie. Zobowiązanie wobec kobiety to dla mnie od zawsze priorytet. Może dlatego wciąż jestem z moją obecną partnerką (moja żona zmarła dawno temu). Jeśli darzę szacunkiem swoją kobietę, odnosi się to i odnosi również do jej rodziców. Nie do mnie należy ocena tych ludzi, a już z pewnością jej wyrażanie bliskiej im osobie. Oczywiście, bywałem zazdrosny i pewne zachowania zarówno mojej żony, jak i obecnej partnerki irytowały mnie, ale starałem się nadmiernie tego nie okazywać i nie żałuję. Taki jestem i takim umrę. Wracam teraz do Ciebie.
W porównaniu z lekkoduchami dążącymi do szybkiego zawleczenia dziewczyny do łóżka, Twój chłopak wydaje się diamentem wśród żwiru. Nie bierzesz pod uwagę tego, że w tym żwirze mogą leżeć także, przybrudzone co prawda, ale półszlachetne opale. Możesz je szlifować, tłuc na kawałki. Możesz je po prostu zmieniać. Diament możesz tylko szlifować, aż nic z niego nie zostanie. Nie zdołasz go jednak nigdy rozbić.
Chcę przez to powiedzieć, że zalety Twojego chłopaka, aczkolwiek cenne, przegrywają z jego poglądem na rolę i podmiotowość kobiety w związku. Myślę, że po jakimś czasie (o ile zdecydujecie się być wciąż razem) obudzisz się zaniedbana w kuchni z gromadą wrzeszczących dzieciaków i z bijącym ze strachu sercem, bo oto wraca do domu głowa rodziny. I zdasz sobie sprawę, że z Twojej fascynacji dawnym pozostał tylko popiół.
Naszkicowałem Ci dość ponurą wizję przyszłości Waszego związku, ale tak go widzę, niestety. Pozdrawiam.
Ja napiszę krótko.
Aparatka91, macie różne priorytety, różne poglądy. Okej, zdarza się. A jest jakiś powód, dla którego to Ty masz się zmieniać? Przecież Ty swojego chłopaka nie zmuszasz do zmian, dlaczego więc godzisz się na to, żeby on żądał tego od Ciebie? Myślisz, że gdybyś to Ty żądała dla odmiany, żeby zaczął palić, nie żył w zgodzie z relgią, zaczął chodzić na imprezy itd., to by się zgodził dla Ciebie? Nie? Dlaczego więc w tych samych aspektach Ty rozważasz zmianę dla niego?
Chce zrobić z Ciebie swój ideał, żebyś pasowała do jego bajki. Nie daj się. Albo Cię akceptuje taką jaka jesteś albo hej pa nara.
Przecież wyjścia z koleżanką na imprezę, czy rozmowa z innym facetem to nie zbrodnia.
On jest jeszcze młody, mało w życiu przeżył.
Wytłumacz mu że związek nie polega na samych ogranicznikach, w związku muszą być kompromisy ![]()
Dziewczyno, daj sobie lepiej z nim spokój z dziwakami nie ułożysz sobie życia. Byli tacy których próbowałam zmienić, ale jak grochem o ścianę. Szkoda zachodu, lepiej znaleźć sobie kogoś normalnego.
Zwiazek to nie jest relacja majaca na celu zmienianie drugiego czlowieka. W zwiazku mozna dochodzic do kompromisow, ale nie za wszelka cene. Wy ewidentnie za bardzo sie roznicie.
27 2014-08-14 22:23:23 Ostatnio edytowany przez Molotok (2014-08-14 22:25:13)
Byłam w krótkiej relacji z podobnym typem chłopaka - wrażliwy, religijny, szanujący wręcz wielbiący swoich rodziców, troskliwy, dobry etc etc... tylko moi znajomi mu nie pasowali, i moje poglądy na temat wiary i koscioła, ani to że wychodzę wieczorami, ani to że miałam wcześniej innych partnerów seksualnych ... zakończenie było dramatyczne. Zaden koleś nie potraktował mnie tak źle jak on..zmieszał z błotem kompletnie...
...a taki był wrażliwy, religijny, szanujący wręcz wielbiący swoich rodziców, troskliwy, dobry etc etc... ![]()
28 2014-08-15 12:43:02 Ostatnio edytowany przez aparatka91 (2014-08-15 12:49:54)
Nie wiem co mam robic...tak mi na nim zalezy ale te ciagle klotnie..Ja nie chce jakiegos chlopaka imprezowicza, chce normalnego faceta, a nie wiem czemu ciagle w zwiazkach popadam ze skrajnosci w skrajnosc... albo taki jak ten, imprezy nie, nalogi nie(co jest dobra rzecza, nie zaprzeczam), ciagle jakies gadki o przyszlosci, dom, rodzina, dzieci...ma takie powazne myslenie, moze jak dla mnie az zbyt powazne, co dziwne, bo mlodszy ode mnie wprawdzie niewiele ale jakby nie bylo jest...albo z drugiej strony tacy co tylko seksik, imprezki, palenie, picie w glowie... ciagle tylko musialam sie martwic czy gdzies nie poszedl wieczorem na balety, o niczym mnie nie informowali, bo 1 sms na dzien to juz bylo swieto, musialam sie prosic o wszystko, o pomoc, o wsparcie, jak byly problemy to sie uciekalo od nich a jak do seksu to pierwsi... W ogole zauwazylam, moze mi sie wydaje, ale ze czesto do tej pory trafialam na takich chlopakow, ktorzy wymagali ode mnie, zebym ich wspierala a sami sie mna nie interesowali. O swoich problemach rozmawialiby godzinami a jak ja oczekiwalam jakiegos wsparcia, realnej pomocy, rozmowy to zaraz bylo ucinanie tematu i gadanie o jakis pierdolach...Teraz ludzie ogolnie stali sie takimi egoistami, ze mnie to przeraza.
Na tego obecnego moge liczyc w kazdej sytuacji ale coz z tego jakby najchetniej zamknal mnie w klatce.. nie wiem czy to wynika z jego braku pewnosci siebie czy z braku pewnosci o pozycje w naszym zwiazku? Ja nie wiem czy on mysli, ze kazdy pierwszy lepszy mi zaimponuje i przez to kopne go w d...? A moze to wszystko przez to, ze jest zbyt? wierzacy i przez podejscie jego rodzicow ? Przez takie dorobne sygnaly, ze np. jak mam zajety tel.. to zaraz sie pyta z kim rozmawialam, jak gdzies jestem to zaraz sie pyta gdzie...jak np. dostawca pizzy przyjechal i cos sie zasmialam do niego o jakas bzdure chodzilo to on odrazu do mnie, ze co sie tak smialam do tego kolesia... widac, ze chyba ma zapedy do tego zeby byc zaborcza osoba. On po prostu musi miec kobiete tylko dla siebie i to w takim bardzooo doslownym znaczeniu. Musi byc jej pewnym. Narazie ma to swoj urok, bo jest mi tak milo, ze jest tylko za mna, ze sie mna interesuje, bo brakowalo mi strasznie tego, zaden chlopak nigdy mi tak nie okazywal tego wczesniej, ale...boje sie ze bedzie coraz gorzej...
I masz racje w tej bojazni. Im wasza relacja bedzie powazniejsza, tym ta jego postawa zapewne coraz ostrzejsza. Wycofaj sie poki czas. On zyje w wyidealizowanym swiecie, ze jego kobieta musi byc jak zona Cezara, wiem jak to jest bo sam tak mialem kilka lat temu na poczatku mojego zycia uczuciowego.