Jestem jeszcze studentka. Moj chlopak pracuje I nie dostanie urlopu zeby gdzies razem wyjechac. Wiec chcialam jechac z kolezankami. To powiedzial ze jest Mu przykro ze jest mi obojetne z Kim spedze ten czas I ze mam go gdzies a on musi pracowac. Ale czy to oznacza ze skoro on nie moze to ja tez mam w. Domu siedziec?
Podobne tematy
Moim zdaniem powinnaś jechać z koleżankami. Związek związkiem ale każda ze stron musi mieć trochę wytchnienia. Twój chłopak okazał w tym momencie egoizm ;/ Związek to nie uwiązanie się drugiej osoby ale wzajemne dawanie, rozumienie. To nie jest Twoja wina że on pracuje. Pomyśl w tym momencie o sobie i o swoim dobru bo on aktualnie myśli tylko o sobie.
wiesz z jednej strony możesz pojechać sama, każdy potrzebuje odpocząć po to są wakacje.
jednak patrząc z drugiej strony, ja bym nie chciala aby mój chlopak sam pojechał z chłopakami na wakacje...
Takie są związki miże czasem warto sie poswiecic?
nie mozecie pojechać gdzieś razem chociaz na 3 dni ?
Tez uwazam, ze nie bedzie niczym zlym jezeli pojedziesz sama. Troche smieszny ten jego 'argument'. Zawsze sama tez mozesz mu powiedziec, ze jest Ci przykro bo wszystko inne (praca) jest wazniejsze dla niego od Ciebie. To podobnie 'madry' argument.
Rozumiem, ze takie samotne wyjazdy sa incydentalne a nie regularne wiec w przypadku takich okolicznosci w jakich sie znalazlas - jechalbym bez wyrzutow sumienia.
A co to za problem, żebyś pojechała sama? Jeśli on nie może to czemu masz Ty nie mieć wakacji, tego nie rozumiem. Nikt nie ma prawa Cię ograniczać i wpływać na Ciebie. A to co on stosuje to jest jawna manipulacja. Chce Cię wypędzić w poczucie winy.
Ja bym na Twoim miejscu jechała.
Jedź. Dziewczyna mojego kolegi zawsze wyjezdza bez niego. Ostatnio wiecej czasu zyja osobno niz razem, a są ze soba juz trzy lata. Może to dobra recepta, gdyz w kazdym zwiazku trzeba od siebie odetchnac, zatesknic.
Jedz sama.
O ile nie wyznajesz zasady że na wyjeździe się nie liczy to nie widzę problemu.
8 2014-08-10 23:41:16 Ostatnio edytowany przez Cyna (2014-08-10 23:42:54)
Jaki jest problem z przełożeniem urlopu o tydzień/miesiąc? W ogóle nie dostanie urlopu, czy teraz ma nawał obowiązków w pracy, bo to praca sezonowa i dostanie urlop w późniejszym terminie? Ja bym wolała zaczekać i jechać z chłopakiem na Twoim miejscu. Jeśli teraz jest mu przykro to po Twoim wyjedzie i powrocie to się tylko utrwali. Jeśli dotychczas zdarzało mu się coś Ci wypomnieć, to wyjazd bez niego będzie Ci wypominać długo.
Ja byłabym zła gdyby mój chłopak wolał jechać na wakacje ze znajomymi niż ze mną, bo "teraz, już" nie licząc się z moimi zobowiązaniami zawodowymi i w zasadzie nie dając wyboru.
Mam chyba podobny problem. Jestem z moim chłopakiem ponad 3 lata, obecnie studiujemy - on w te wakacje odbywa praktyki a ja nic nie robie. Dostałam propozycję wyjazdu na tydzień nad morze z przyjaciółką i jej chłopakiem (wszyscy troje razem studiujemy). Bardzo chce pojechać bo kocham morze i co roku jeżdżę, a w tym roku z chłopakiem na pewno w tamte strony nie pojadę. Boje się, że nie spodoba mu się ten pomysł, tym bardziej że mieliśmy ciężki rok. Razem mamy zaplanowane 4 dni w górach bliżej września. Co sądzicie?
Zależy jakie podejście ma Twój facet. Ja bym nie pojechała, gdyby mi jasno powiedział, że będzie mu przykro. Nie umialabym czerpać przyjemności z takiego wyjazdu i źle bym się tam czuła.
Ja bym pojechała. Nie jesteście przecież bliźniętami syjamskimi. Kilka dni wytrzymasz, odpoczniecie od siebie.
Zabranianie wyjazdu drugiej stronie i jakieś psychologiczne gierki o tym, jak to drugiej osobie jest przykro powinno byc mocną lampką alarmową w związku.
To że on nie może jechać, nie oznacza że Ty masz siedzieć w domu. Jedź i odpoczywaj.
Mam chyba podobny problem. Jestem z moim chłopakiem ponad 3 lata, obecnie studiujemy - on w te wakacje odbywa praktyki a ja nic nie robie. Dostałam propozycję wyjazdu na tydzień nad morze z przyjaciółką i jej chłopakiem (wszyscy troje razem studiujemy). Bardzo chce pojechać bo kocham morze i co roku jeżdżę, a w tym roku z chłopakiem na pewno w tamte strony nie pojadę. Boje się, że nie spodoba mu się ten pomysł, tym bardziej że mieliśmy ciężki rok. Razem mamy zaplanowane 4 dni w górach bliżej września. Co sądzicie?
Jechałabym!
I na pewno pozwoliłabym bez problemu jechać drugiej osobie, skoro ja nie mogę, to nie znaczyć, że mój partner też ma w domu się kisić..
Zabranianie wyjazdu drugiej stronie i jakieś psychologiczne gierki o tym, jak to drugiej osobie jest przykro powinno byc mocną lampką alarmową w związku.
Dlaczego wszystkich generalizujesz? Są różne związki i różne relacje w nich i różne stadia związku. Jeżeli taki układ pasuje dwóm stronom, to po co się wtrącać? Ja bym nie pojechała i to by była moja decyzja. I w związku jestem 8 lat, w małżeństwie 3. Czuję się wolnym człowiekiem, z wolną wolą i bez żadnych ograniczeń i mam swoje priorytety w życiu.
Również, by mi było przykro, gdybym musiała chodzić do pracy, a mój partner oświadczył "To jak Ty nie masz urlopu, to ja jadę". Później ja bym miała urlop i co? Też miała sama jechać? I nie wiem, dlaczego bym miała nie powiedzieć tego, że jest mi przykro. I nie byłyby to jakieś gierki psychologiczne z mojej strony, tylko moje uczucia.
Tylko związałam się z takim partnerem, który mi tak nie powie, bo albo takie rzeczy robimy razem, albo wcale. Synchronizacja urlopów nie jest taka ciężka.
Siggy, aż tak się poczuwasz do odpowiedzenia na wiadomość, która nie była nawet odpowiedzią na Twoją? ![]()
Synchronizacja urlopów nie zawsze się udaje.
Poza tym nie o tym chyba jest temat.
Gdyby mój facet zabronił mi jechać z koleżankami w momencie, kiedy on urlopu nie ma, byłoby to mocną czerwoną lampką. Tak samo jak w sytuacji, gdyby facet zabronił mi jechać z koleżankami na weekend.
17 2018-07-09 11:07:24 Ostatnio edytowany przez Lady Siggy (2018-07-09 11:08:20)
Siggy, aż tak się poczuwasz do odpowiedzenia na wiadomość, która nie była nawet odpowiedzią na Twoją?
Synchronizacja urlopów nie zawsze się udaje.
Poza tym nie o tym chyba jest temat.Gdyby mój facet zabronił mi jechać z koleżankami w momencie, kiedy on urlopu nie ma, byłoby to mocną czerwoną lampką. Tak samo jak w sytuacji, gdyby facet zabronił mi jechać z koleżankami na weekend.
Poczułam się do odpowiedzenia na wypowiedź, która widnieje na forum, a z którą się nie zgadzam. Jakiś problem?
No Ty jesteś Ty, Ty byś nie dała sobie zabronić i byś pewnie nie zabroniła.
Dla mnie i mojego męża jest oczywiste, że albo jedziemy razem, albo wcale. I takich związków jest mnóstwo i żyją długo i szczęśliwie.
Więc zgodnie z "Żyj i daj żyć innym", jak jedni chcą jeździć bez siebie niech jeżdżą, ale nie szukaj problemów u innych, w związkach, jak mają inne zasady niż Ty. Więc w tej wypowiedzi już się zgadzam, że dla Ciebie byłoby czerwoną lampką, ale nie musi być dla każdego.
Jeżeli Autorka chce jechać z koleżankami a jej facet jej zabrania rzucając tekstami jak to jemu będzie przykro to powinnajej ta czerwona lampka wyć nad glową.
Fajnie jej facetowi zależyna jej szczęściu skoro woli, żeby kisiła się w domu bo on nie ma urlopu.
Mam chyba podobny problem. Jestem z moim chłopakiem ponad 3 lata, obecnie studiujemy - on w te wakacje odbywa praktyki a ja nic nie robie. Dostałam propozycję wyjazdu na tydzień nad morze z przyjaciółką i jej chłopakiem (wszyscy troje razem studiujemy). Bardzo chce pojechać bo kocham morze i co roku jeżdżę, a w tym roku z chłopakiem na pewno w tamte strony nie pojadę. Boje się, że nie spodoba mu się ten pomysł, tym bardziej że mieliśmy ciężki rok. Razem mamy zaplanowane 4 dni w górach bliżej września. Co sądzicie?
Z tego co czytam, to Autorka nie zna jeszcze zdania swojego chłopaka. Więc nie zapalaj jej czerwonej lampki już na wszelki wypadek.
Fajnie jej facetowi zależyna jej szczęściu skoro woli, żeby kisiła się w domu bo on nie ma urlopu.
Fajnie jej zależy na wspólnym spędzaniu czasu z partnerem skoro woli zużyć urlop sama niż poczekać, aż będą mogli pojechać razem.
Lady Loka napisał/a:Fajnie jej facetowi zależyna jej szczęściu skoro woli, żeby kisiła się w domu bo on nie ma urlopu.
Fajnie jej zależy na wspólnym spędzaniu czasu z partnerem skoro woli zużyć urlop sama niż poczekać, aż będą mogli pojechać razem.
Skąd taki wniosek? Może po prostu nie będzie mogła wziąć urlopu w innym czasie.
Odpowiadałem do wiadomości autorki tematu, nie zauważyłem postu Karikari999 ![]()
Skąd taki wniosek? Może po prostu nie będzie mogła wziąć urlopu w innym czasie.
Autorka jasno, mym zdaniem, o wspólnym urlopie napisała.
(...) Razem mamy zaplanowane 4 dni w górach bliżej września. (...)
Lady Loka napisał/a:Fajnie jej facetowi zależyna jej szczęściu skoro woli, żeby kisiła się w domu bo on nie ma urlopu.
Fajnie jej zależy na wspólnym spędzaniu czasu z partnerem skoro woli zużyć urlop sama niż poczekać, aż będą mogli pojechać razem.
Trafne spostrzeżenie, po prostu każdy kij ma dwa końce. Trzeba o tym pamiętać, juz nie odnosząc tego do sytyacji tutaj opisanych.
Jestem jeszcze studentka. Moj chlopak pracuje I nie dostanie urlopu zeby gdzies razem wyjechac. Wiec chcialam jechac z kolezankami. To powiedzial ze jest Mu przykro ze jest mi obojetne z Kim spedze ten czas I ze mam go gdzies a on musi pracowac. Ale czy to oznacza ze skoro on nie moze to ja tez mam w. Domu siedziec?
Nie, nie masz siedzieć w domu, tylko masz jechać z koleżankami.
Masz dziwnego chłopa - egoistycznego, nielogicznego.
Cyngli napisał/a:Skąd taki wniosek? Może po prostu nie będzie mogła wziąć urlopu w innym czasie.
Autorka jasno, mym zdaniem, o wspólnym urlopie napisała.
Karikari999 napisał/a:(...) Razem mamy zaplanowane 4 dni w górach bliżej września. (...)
Więc mają zaplanowany wspólny urlop.
Dlaczego więc nie może teraz pojechać z koleżankami? :-)
Bo jej facet jest psem ogrodnika. Proste.
Więc mają zaplanowany wspólny urlop.
Dlaczego więc nie może teraz pojechać z koleżankami? :-)
Dlatego, żeby nie zużyć urlopu i móc wykorzystać te 7 dni na ewentualne wyjazdy z chłopakiem w przyszłości. Proste ![]()
28 2018-07-09 12:37:54 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2018-07-09 12:39:26)
Nie wiem, czy jej chłopak jest 'psem ogrodnika'. Wiem, że ona boi się, że jej pomysł z tygodniowym wyjazdem nie spodoba się jemu. Niby mała, ale znaczna różnica i dopóki Karikari999 nic więcej nie napisze, dopóty możemy snuć domysły. Tylko... po co?
Dlatego, żeby nie zużyć urlopu i móc wykorzystać te 7 dni na ewentualne wyjazdy z chłopakiem w przyszłości. Proste
Faktycznie, są osoby, które będąc w związku nie wyobrażają sobie, że można spędzić czas wolny bez siebie.
Cyngli napisał/a:Więc mają zaplanowany wspólny urlop.
Dlaczego więc nie może teraz pojechać z koleżankami? :-)Dlatego, żeby nie zużyć urlopu i móc wykorzystać te 7 dni na ewentualne wyjazdy z chłopakiem w przyszłości. Proste
A to jest obowiązek, że trzeba wszystkie wolne dni spędzać na wyjazdach z partnerem?
Nie można wyjechać z kimś innym?
A to jest obowiązek, że trzeba wszystkie wolne dni spędzać na wyjazdach z partnerem?
Nie można wyjechać z kimś innym?
Można, ale 4 dni urlopu razem to trochę mało i powinna sobie zostawić jakiś zapas na nieplanowane akcje.
31 2018-07-09 12:45:29 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-07-09 12:47:29)
Cyngli napisał/a:A to jest obowiązek, że trzeba wszystkie wolne dni spędzać na wyjazdach z partnerem?
Nie można wyjechać z kimś innym?Można, ale 4 dni urlopu razem to trochę mało i powinna sobie zostawić jakiś zapas na nieplanowane akcje.
Nie wiemy, dlaczego tylko 4. Może dlatego, że on miał już tylko 4 dni urlopu, lub z jakiegoś powodu któreś z nich nie może w tym akurat okresie wyjechać na dłużej.
Co nie zmienia faktu, że powinien pozwolić jej jechać, ja bym nie chciała, żeby mój partner siedział sam w domu w taką piękna pogodę, tylko dlatego, że ja pracuję.
Ja bym jechała na pewno. Wszystko wszystkim, ale BEZ PRZESADY!
MysteryP napisał/a:Cyngli napisał/a:Więc mają zaplanowany wspólny urlop.
Dlaczego więc nie może teraz pojechać z koleżankami? :-)Dlatego, żeby nie zużyć urlopu i móc wykorzystać te 7 dni na ewentualne wyjazdy z chłopakiem w przyszłości. Proste
A to jest obowiązek, że trzeba wszystkie wolne dni spędzać na wyjazdach z partnerem?
Nie można wyjechać z kimś innym?
Nie ma obowiązku, niektórzy po prostu mają taką potrzebę, a inni nie. Jeszcze innym to wszystko jedno.
Jestem w podobnej sytuacji jak autorka posta. Niestety, nie mogę z drugą osobą zsynchronizować urlopu. Czasami takie sytuacje się zdarzają i wiemy, że one będą powtarzalne. Razem możemy pojechać w kompletnie innym okresie. W związku z powyższym na urlop jadę z koleżanką. Nie widzę w tym nic złego, mój partner też nie widzi nic w tym złego. Bardzo chciałabym żeby pojechał ze mną, ale to niemożliwe teraz, co nie oznacza, że nie pojedziemy razem jak będzie taka możliwość. Przyznam, ze nie miałabym też za złe mojemu partnerowi, gdyby wyjechał na urlop z kolegą w analogicznej sytuacji. To zrozumiałe, że byłoby mi przykro, ale czasami tak bywa. Nie ma co ograniczać drugiej osoby, szczególnie jeżeli zasłużyła na wypoczynek.
Pff.
Byłam z gościem przez 7 lat. Nigdy nie wyjechaliśmy razem na urlop, bo "jego praca". Tak ustalił i koniec.
Teraz spotykam się z innym. Powiedział, że ze mną nie wyjedzie, "bo praca". Jeden i drugi był sam sobie szefem, więc się bał, że jeśli pojedzie na urlop, to nie zarobi.
A ja w obecnej pracy MUSZĘ się określić w styczniu. Jeśli nie, to losowo mi kierownik wyznacza. Nie wyobrażam sobie w takiej sytuacji, żeby mi facet robił problemy, bo chcę jechać z koleżankami czy rodziną. On nie może, ale ja mogę i dlaczego, do cholery, miałabym sobie odmawiać? Bo on nie chce? Ludzie...