Od 2005r. mam przyznane alimenty od taty. Początkowo 200zł, a teraz dostaję ich 400zł.
Tata jednak nie wywiązuje się z płacenia, dlatego nawet odsiadywał wyrok w więzieniu, i dostaję je z Funduszu Alimentacyjnego.
Chciałabym tą kwotę podwyższyć do maksymalnej, czyli 500zł, bo zwyczajnie te 400zł mi już nie wystarcza... Zwłaszcza, gdy jeden podręcznik do szkoły kosztuje już ok. 50zł.
Tata jednak zagroził, że złoży stosowne dokumenty, by mi te alimenty nawet odebrali, bo sam żyje biednie i ledwo wiąże koniec z końcem.
Dla mnie nic nie daje, nawet złotówki, pracuje na czarno.
1. Pytanie do osób, które podwyższały kwotę alimentów - jak w sądzie trzeba udowodnić, że ma się większe potrzeby? Kiedyś pamiętam, że np. na stypendium szkolne trzeba było zbierać paragony, faktury itp.
2. Czy tata rzeczywiście może mi odebrać alimenty, jeżeli nawet sam ich nie płaci?