Witam. Mam 19 lat.
(od razu przepraszam za brak polskich znakow ale moja klawiatura ich nie obsluguje)
Jest to opowiesc o pewnej dziewczynie. pieknej, inteligentnej - wedlug mnie idealnej. Prosze o przeczytanie tego i pomoc.
W podstawowce siedzialem z nia na polskim. na poczatku malo rozmawialismy, potem coraz bardziej, az w koncu zostalismy chyba przyjaciolmi z lawki
. W ostatnim semestrze 6 klasy zorientowalem sie ze sie w niej zakochalem. bylem jednak wtedy zbyt niesmialy zeby jej to wyznac. Z tego co wiem od mojej mamy (ktora lubila sie z jej mama) to ta dziewczyna tez mnie lubila i chciala isc do tego samego gimnazjum co ja, ale zrezygnowala bo chodzil tam jej byly chlopak. po podstawowce nasz kontakt sie urwal. pewnego dnia odwazylem sie i wyznalem jej wszystko, niestety w wiadomosci bo nie mialem mozliwosci sie z nia spotkac. Ona mnie odrzucila mowiac, ze ma chlopaka. Ja chcialem zeby byla szczesliwa, wiec nie chcialem psuc jej zwiazku. potem bylo 1 czy 2 spotkania klasowe, ale nie wydarzylo sie na nich nic szczegolnego. czesto o niej myslalem, czasem mniej, czasem bardziej. Zdarzaly mi sie takie "napady" ze myslalem o nisj caly dzien, przegladalem jej zdjecia itp. Po pewnym czasie natkalem sie na jej photoblog. zalozylem konto i pisalem z nia anonimowo. Wszystko szlo dobrze i powiedzialem jej kim jestem. Ona na to, ze to tylko chwilowe zauroczenie i ze mi przejdzie, a ja i tak jej nie znam. moze rzeczywiscie tak bylo, za duzo sobie obiecywalem. Chcialem to naprawic, poznac ja lepiej tak jak mowila. Pisalem do niej na fb, ale nie wiedzialem o czym, nie potrafilem. Rozmawialismy max 20 minut. Rok temu poznalem fajna dziewczyne. dogadywalismy sie, az w koncu moglo sie to przerodzic sie to w cos wiekszego, ale gdy pierwszy raz ja pocalowalem, wydawalo mi sie, ze caluje tamta. Nie moglem tak. I tak znow marzylem o niej czasem mniej czasem bardziej. Az dzis mialem piekny i realistyczny sen: spotkalem ja, rozmawialismy, wybralismy sie na spacer trzymajac sie za rece... Gdy sie obudzilem, bylem tak zly i zawiedziony ze to tylko sen, a nie rzeczywistosc. Przez to wszystko bylem dzis tak uniesiony, znow gapilem sie w jej zdjecia, myslalem o niej...
Naprawde nie wiem co robic. wydaje mi sie ze to milosc, bo skoro przez 5 lat nie minelo, to nie jest to raczej zwykle zauroczenie. Jak moge jej to powiedziec, jak nie zrazic jej tak szybko do siebie. boje sie, ze znow mnie odrzuci, albo bedzie sie ze mnid smiac, bo w koncu juz 2 razy probowalem. Prosze was o pomoc.
Podobne tematy
To nie jest miłość tylko obsesja...
3 2014-08-02 23:43:43 Ostatnio edytowany przez patryk07 (2014-08-02 23:44:13)
To nie jest miłość tylko obsesja...
Dlaczego obsesja? Bo o niej ciagle mysle?
przeciez jej nie przesladuje nie robie czegos w stylu musisz byc ze mna bo jak nie to pozalujesz.
A jssli naprawde tak uwazasz to czy jest jakis sposob na "wyleczenie" sie z tego?
Tak. Jest sposób na wyleczenie się z tego - zrozum, że 90% tego, co myślisz o tej dziewczynie to twoje WYOBRAŻENIE o niej, a nie prawdziwa ona. Sam napisałeś, że kiedy zaczęliście pisać to po 20 minutach rozmowa przestała się kleić - i to jest real. Rozmowy jakie z nią toczysz w myślach to przejaw twojej obsesji. Dziewczyna z twoich marzeń nie istnieje nigdzie oprócz twojej głowy - ona nie zakocha się w tobie tylko dlatego, że bardzo tego chcesz. Wake up!
Ok, dodam jeszcze, ze jestem dobrym uczniem i byc moze ona traktowała mnie jak jakiegos kujona i moze tez dlatego nie chciala ze mna byc. Rozmowa nie to ze sie nie kleila. Po prostu to wygladalo tak, ze ja cos pisalem, a ona przytakiwala albo cos tam odpowiedziala i tyle, nic nie dawala od siebie.
Naprawde nie moznaby bylo ja jakos przekonac? ja chce ja poznac, chce sie dowiedziec jaka jest naprawde i moze wlasnie wtedy uswiadomie sobie ze to nie to czego chcialem.
Co inni o tym sadza?