Witam. Opowiem po krotce moją historie. A więc jestem w 3 letnim związku. Od jakiegoś czasu zaczęło się psuć między nami, zamieszkalismy razem. Przeprowadzilam się do innego miasta z tego rodzinnego jednakże codziennie dojeżdżam tam ponieważ tam pracuje. Nie wiem czy jest to spowodowane tym ze poznałam kogoś i tak wpłynął na moja psychikę, że z obecnym partnerem nawet rozmawiać mi się nie chce cały czas w głowie jest tamta osoba. Spotkaliśmy się kilka razy nie doszło do niczego poprostu kawa rozmowa. Teraz jest taka sytuacja ze tamten proponuje mi abym zamieszkała u niego jeśli chce. Jest tak ze pierwszy raz podczas rozmowy otworzyłam się tak przed kimś i potrafimy rozmawiać o wszystkim i o niczym i jest miło. Z jednej strony chciałabym może się wyprowadzić z tad ponieważ czuje jakbym się dusila a z drugiej strony coś jakby mnie zatrzymywalo tutaj. Sama nie wiem co mam robić, nie wiem czy mam obawę przed czymś nowym. Nie wiem czy do obecnego partnera czuje coś więcej niż przyzwyczajenie. Rozmawiałam ze znajomymi i każdy wiadomo ma podział w zdaniach niektórzy mówią ze widzą ze ten kolega z którym się spotykam stara się o mnie, znamy się około 7 miesięcy i to nie aż tak bardzo dobrze a proponuje mi wspólne mieszkanie i życie... Nie wiem czy obawiam się tego ze może coś nie wyjdzie ponieważ jest on młodszy odemnie. Z drugiej strony jak jestem sama myślę o obojgu boje się ze jak odejdę z tad to on sobie nie poradzi emocjonalnie, a jak ja odejdę tam ze coś nie wyjdzie.
Podobne tematy
Witaj , jestes juz dlugo w związku więc Twoja decyzja musi byc przemyślana i musisz być pewna ale to nie jest takie proste jak widać , zastanów sie czy do swojego dobrego kolegi czujesz coś więcej , może to tylko chwilowe zauroczenie ?
Zastanow sie tez nad tym czy warto czy przed rozstaniem z obecnym partnerem blokuje Cię tylko litośc i obawa ze sobie nie poradzi czy jednak jest to prawdziwe uczucie które teraz na moment mógł Ci przysłonić kolega , bo jezeli z tym nowym kolega Ci nie wyjdzie to czesto jest tak ze nie ma juz powrotu . Twój facet na pewno nie bedzie chciał byc opcją awaryjną , bo będą z nim i nie kochając Go skrzywdzisz Go bardziej niż odchodząc.
Ze mna zerwał chłopak 3 tygodnie temu i strasznie to przeżywam , jest cholernie cięzko bo Go kocha i narazie nie przestane ale ostatnio ktoś mi powiedział mądre zdanie że mimo iz teraz mnie bardzo skrzywdził wyrządził mi przysługę bo zwolnił miejsce dla kogoś kto pokocha mnie już na zawsze , prawdziwą miłością a nie na chwile
Standardowy schemat... kolejna która chce sobie zniszczyć życie... Dlaczego wszyscy jak robi się źle?? jak uczucie przygasa uciekają do innego... najpierw się miło gada, później zauroczenie... dalej sex, zdrady, rozstania...
Zacznij od odstawienia nowej znajomości... Zastanów się co z twoim związkiem jest nie tak, cy da się to naprawić, czy chcesz to naprawić... Teraz zostawisz faceta, pójdziesz do innego i co?? na czym zbudujesz nowy związek?? od tego że zostawiasz jednego faceta dla drugiego ?? Takie coś nie ma prawa bytu... rozstajesz się z facetem bo go nie kochasz, a nie dlatego że ktoś się pojawił... Myślisz że nowy związek przetrwa?? zbudowany na totalnym braku zaufania ?? bo jak zrobisz coś takiego to tylko kwestia czasu jak nowy facet zacznie myśleć że z nim zrobisz tak samo... Od razu mówię że mężczyźni którzy pakują się w inne związki żeby kobietę pocieszyć nie są materiałem na partnera... zwietrzył łatwy sex i proponując Ci mieszkanie dał tego dowód... Nie słyszałem żeby taki pocieszyciel był na dłużej u kogoś... raczej pocieszy i szuka następnej do pocieszenia... jak widać połknęłaś haczyk...
Naprawdę dobrze radzę, odstaw kategorycznie tamtą znajomość... oceń na spokojnie czego chcesz i co zrobić... ewentualnie rozstań... bo inaczej za jakiś czas wrócisz i będziesz płakać jak dałaś się wykorzystać, albo jak żałujesz swojej decyzji... utrzymywanie tej znajomości uniemożliwi obiektywizm... Nie zaczyna się związków od dupy strony... a to ewentualnie możesz zrobić...