Witajcie.
Byc moze to, co napisze... bedzie glupie, moze niezrozumiale dla Was, ale pragne to opisac i zapytac sie, co ze mna jest nie tak.
Jestesmy ze soba 7 m-cy. Mieszkamy ze soba ok. 6 m-cy. Ja sie ucze i pracuje, on tylko pracuje. W domu to ja najczesciej gotuje i sprzatam, on pomaga mi, gdy tylko ma wolny dzien lub chwile. To mi nie przeszkadza, nie czuje sie jak kura domowa. Wiem, ze mnie kocha, mowi o tym otwarcie. Zwiazek jest jak najbardziej udany. Rozumiemy sie doskonale, rozmawiamy ze soba o wszystkim. Na poczatku mielismy troche trudnosci, ale razem je przezwyciezylismy. Ja mam sporo kolegow, z ktorymi dobrze sie rozumiem, a jemu to nie przeszkadza, ufa mi i to cieszy mnie bardzo. Ja rowniez bardzo go kocham i mu ufam. Czasami byly drobne nieporozumienia i jakies fochy z mojej strony, jak to w kazdym zwiazku sie dzieje. Mimo to nie widze problemu, kiedy idzie sam z kolega na piwo czy gra dosc dlugo na konsoli. Ma prawo przeciez do tego, aby spedzac czas z kims innym lub sam.
Jednakze od jakiegos czasu boje sie bardzo, ze cos sie popsuje, ze sie nie dogadamy... Boje sie bardzo go stracic. Nie dlatego, ze jestem od niego uzalezniona. Po prostu boje sie, poniewaz bardzo go kocham. Czasami jestem bardzo zazdrosna, gdy on zartuje z kolezanka z pracy, ktora jest samotna matka. Szczerze powiedziawszy nie wiem, skad to u mnie sie wzielo. Moglibyscie powiedziec: "Zazdroscisz czegos tej samotnej matce albo innym dziewczynom". Otoz nie! Zdaje sobie doskonale sprawe z tego, jak wygladam, co potrafie i jak potrafie sie zachowac, nie chwalac sie, oczywiscie. Jestem indywidualistka i z reguly optymistka, mila i sympatyczna, ktora chetnie spedza czas w towarzystwie (Moj Chlopak rowniez uwielbia spotykac sie ze znajomymi), ambitna. Co dzien mam nienaganny makijaz, chodze schludnie ubrana i na obcasach, co sprawia, ze wielu moich znajomych (i nie tylko) powie mi komplement. Moj chlopak rowniez to widzi i nie widzi problemu, ze inni mnie komplementuja, sam to robi rowniez. Do tego jak juz napisalam, sprzatam, gotuje i pracuje na pol etatu. Umiem jezyki obce, obecnie robie studia za granica. Pragne sie wciaz rozwijac, pracowac. Mam kilka planow na przyszlosc, ale w tych planach On jest na pierwszym miejscu. Chcialabym z nim zalozyc rodzine i spedzic reszte zycia, jednakze czasami mam obawy, ze cos sie popsuje...
Prosze nie odbierac mojej autocharakterystyki jako chwalenie sie i wywyzszanie. Pomyslalam, ze opis ten pomoze Wam w ocenieniu sytuacji w jakiej jestem. Mojego problemu.
Z gory dziekuje wszystkim za odpowiedzi.
Pozdrawiam.