pisze tutaj bo nie umiem sobie poradzić nie wiem co robić najgorsze są wieczory.... jeszcze kilka dni temu byłam tak bardzo szczęśliwa... szczęście pękło w jednej chwili jak bańka mydlana....mieliśmy wspólne plany i marzenia..... do ostatniego dnia było wszysko dobrze.... wczesnym rankiem usłyszałam z jego ust...zdecydował się jednak być sam i jeśli naprawde go kocham powinnam uszanować jego decyzję i o nic nie pytać....po kilku probach pytań dlaczego co sie stało nie otrzymując odpowiedzi tak też zrobiłam... wyszedł przytulił mnie pocałował.... serce mi pękało...świat się zawalił....tak cholernie mi go brakuje....nie umiem normalnie już żyć.....mówią że czas leczy rany...ile tego czasu jeszcze musi minąć...?tak strasznie się dłuży i tak bardzo boli...jestem rozbita i nie potrafie sobie dać rady....nie mam z kim pogadać...
Podobne tematy
zdecydował się jednak być sam i jeśli naprawde go kocham powinnam uszanować jego decyzję i o nic nie pytać....
To zdanie mnie niepokoi.
Nie było żadnych kłótni, nieporozumień? Było wszystko naprawdę okej?
Nietypowe. Rzucił ale okazał Ci sporo czułości, których facet zwykle nie okazuje w takiej chwili.
Obstawiam chorobę albo ciężkie problemy, lepiej dopytaj ocb...
właśnie może zbyt piękne aby mogło trwać.... nie kłociliśmy się... czasem małe nieporozumienia były ale nie potrafiliśmy długo gniewać się na siebie.... mowił że Kocha i szaleje za mną....a godzenie było cudowne....nawet przez myśl mi nie przeszło że tak mogło by się stać....do ostatniego dnia byliśmy szczęśliwi i zakochani....tak przynajmniej myślałam...
na smsy nie odpisuje i tel nie odbiera....martwię sie strasznie...ale co mogę jeszcze zrobić...
Może celowo nie odbiera i nie odpisuje, bo wie, że wtedy byłoby jeszcze trudniej wam obojgu się ze sobą rozstać?
tak mocno go KOCHAM i dlatego postaram sie uszanować decyzję jaką podjął.... nie dręczę go już od wczoraj smsami....poprostu jeśli tak chce....niech tak będzie....nie wiem jak sobie z tym poradzę.....mam już parę lat i przeżyłam nie jedno....ale taka bezradna się nigdy nie czułam....życie....jest okrutne....w jakim celu...z jakiej przyczyny...podobno nic nie dzieje sie bez przyczyny i czemuś służy...ale czas jaki mam przed sobą teraz jest nieskończony....
8 2014-07-11 22:33:00 Ostatnio edytowany przez Lalka lalka (2014-07-11 22:33:26)
Ja musiala bym sie dowiedziec. Pojechalabym do niego,pytala,z szacunku powinien wytlumaczyc.bardzo brzydkie zagranie.
A jak długo byliscie razem?