Witam.
Moja historia jest bardzo długa , ale postaram się ją skrócić maksymalnie jak się to da.
Mąż zdradził mnie dwa lata temu , po wielu latach spędzonych razem rozstaliśmy się . Wyrzuciłam go z domu , gdy dowiedziałam się o jego skoku w bok . Zawsze był moim wyidealizowanym mężczyzną . Sądziłam jak pewnie wiele kobiet , że kto jak kto , ale mój mąż napewno mnie nie zdradzi . Myliłam się , wydawało mi się , że dobrze nam się układało , że byliśmy szczęśliwi , a tu jednak zmyłka . Wszystko się posypało . Od tamtej pory łączy nas tylko wspólny kredyt na nasz dom i dziś już szesnastoletnia córka .Mimo zdrady nigdy nie podjęłam decyzji o rozwodzie .
Wielokrotnie zastanawiałam się dlaczego on mnie zdradził , w czym byłam gorsza , czego mu brakowało . Szczerze o tym porozmawialiśmy dosyć niedawno , podczas wizyty męża u córki . Stwierdził , że czuł straszną monotonie , że uczucie się wypaliło , ale przecież też mógł to naprawiać , mógł powiedzieć , że potrzebuje czegoś nowego . Przyrzekał , że zdradził tylko raz . Potem zrozumiał , że kocha tylko mnie , a ja długo nie umiałam pojąć jak dla małej przygody można poświęcić strate rodziny . Moje wahania nastrojów , wzloty i upadki trwały całe dwa lata albo nawet dłużej . Przez ten czas nikogo sobie nie znalazłam , czułam się tak strasznie zraniona , okłamana ... Mąż bywa u nas raz/dwa razy w tygodniu , z tego co wiem od koleżanki nie utrzymuje kontaktu z tamta kobietą . Wynajął własne mieszkanie , cały czas próbuje o nas walczyć , bardzo się stara dzwoni , pyta czy czegoś nie potrzebujemy , czy wszystko w porządku , próbuje się do mnie zbliżyć , a ja podświadomie uciekam , choć tak naprawdę najchętniej przytuliłabym się do niego i zapomniała o tym co było , o tym co się wydarzyło... Początkowo mnie to irytowało , ale teraz ... No właśnie nasza córka jest już nastolatką ,wkracza w okres dorosłości , ma własny świat , własne koleżanki , problemy , a ja zaczęłam się czuć samotnie . Nienawiść do męża minęła , czas wyleczył rany , a ja , przecież jestem czterdziestolatką , która też chce przeżyć coś pięknego . Problem polega w tym , że nadal kocham męża , myślę o nim , patrze jak głupia na jego zdjęcia , coraz częsciej ostatnio rozmawiamy . Gdy widzę jego starania jego miłość mam ochotę dać mu jeszcze jedną szanse . Wróciły dawne uczucia , namiętności , pamiętam jak mnie zranił , ale nadal kocham . Wiem , że dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki , ale może warto ...