Cześć Wam,
Jestem tutaj nowy i zdaję sobie z tego sprawę, że to forum dla kobiet, jednak liczę, że usłyszę jakieś obiekywne opinie czy porady.
Piszę tutaj, ponieważ mam problem w związku, z dziewczyną, a może najlepiej jak napiszę, że ze samym sobą. Może od początku. Mam 21 lat i jestem od 3 miesięcy w nowym związku z dziewczyną, która ma 16 lat. Wiem, co sobie teraz pomyślicie o mnie, ale od razu wytłumaczę, że jest ona bardzo dojrzała jak na swój wiek. Widzę jej koleżanki, jak się zachowują niedojrzale itd, ale ona jest zupełnie inna. Może, dlatego że ma siostrę bliźniaczkę, która jest typem imprezowym i moja dziewczyna zawsze musiała się nią opiekować, zawsze była tą odpowiedzialną. W każdym bądź razie mój problem jest taki, że jestem bardzo wrażliwą osobą i bardzo przejmującą się wszystkim - czego najbardziej w sobie nie lubię. Widzę, że mnie kocha, myśli o mnie itd, ale jednocześnie potrafi się koncentrować na innych aspektach życia. Ja sobie zdaję z tego sprawę, że to jest prawidłowe podejście, dlatego jak już wcześniej pisałem to ja mam problem. Otóż drażni mnie to, że pisze ze swoją koleżanką prawie codziennie, ma jej zdjęcie w portfelu, jestem zazdrosny o jej uwagę. Teraz wyjechała na 2 tygodnie z całą grupą, w tym z jej dobrymi koleżankami za granicę, a ja zamiast się cieszyć jej szczęściem myślę o tym, że potrafi być szczęśliwa beze mnie. Kiedy się do mnie nie odzywa ja robię co mogę: oglądam filmy, gram w gry, staram się skoncentrować uwagę na czymkolwiek innym to nie potrafię, bo ciągle myślę o niej. Nawet momentami nie jest to tęsknota, tylko ta świadomość, że robi coś beze mnie i potrafi się zająć czymś innym. Raz "żartowały" ze wspomnianą wcześniej koleżanką, że jakiś aktor jest bardzo przystojny, a nawet to mnie zabolało. Czasami jest tak, że nie ma ochoty nawet się przytulic, popatrzeć na mnie, ale to naprawdę sporadycznie, choć myślałem o tym również godzinami. Widzimy się praktycznie codziennie, bo jak już wspomniałem daleko do siebie nie mamy, a jednak było kilka sytuacji, że mogła się spotkać ze mną, a spotkała się z koleżankami/koleżanką. Poczułem wtedy jakby mi ktoś wbił coś prosto w serce. Jestem bardzo emocjonalny, chociaż wiem, że to już nie jest normalne i rozumiem, że mogę zostać mocno skrytykowany, ponieważ mój własny rozum sam mnie krytykuje, ale uczucia biorą w łeb... Często rozmawiam z nią o tym wszystkim i jest na tyle wspaniała, że potrafi to normalnie przyjąć i porozmawiać ze mną o tym na spokojnie, zamiast się od razu kłócić czy obrażać. Staram się czasami hamować i nie mówić o tym co mnie boli, chociaż zazwyczaj nie wytrzymuję i muszę to wyrzucić z siebie. Bardzo mi na niej zależy i nie chcę jej jakoś ograniczać, nie chcę być czepialskim, chcę żeby była szczęśliwa, ale jednocześnie żeby mnie to tak nie bolało... Co mogę zrobić żeby tak się nie przejmować, jakieś pomysły, podpowiedzi?
Z góry dziękuję za każdą sensowną odpowiedź.