Obecną pracę znalazłam po roku poszukiwań. Pracuję w hotelu, zgodnie z doświadczeniem i wykształceniem. Jestem jednak bliska złożenia wypowiedzenia, ale mam też świadomość, że o nowe zajęcie łatwo nie będzie. Dlatego tkwię w miejscu, gdzie picie jest na porządku dziennym.
Jedna z koleżanek mieszka w miejscu pracy za zgodą przełożonego. On wie, że dziewczyna za kołnierz nie wylewa i nic z tym nie robi, bo przecież skąd weźmie pracownika na każde zawołanie i dostępnego "od ręki"?
Koleżanka pije więc w miejscu pracy ( po godzinach) ilości alkoholu dla mnie niewyobrażalne. Potem przetacza się przez ogólnie dostępne pomieszczenia, często też wynoszona jest do swojej służbówki przez kolegów. Zdarza się, że goście hotelowi widują ją wcześniej w pracy, a za chwilę pijaną i bełkoczącą w tym samym miejscu. Zdarzyło się nieraz, że ci, którzy donosili szefowi o sytuacji tracili pracę. Bywało, że za sprawą tejże koleżanki powstawały paszkwile na temat tych niewygodnych i skutkiem tego- wypowiedzenie z pracy.
Sytuacja jest więc patowa. Stracić pracę czy tolerować takie zachowania?
Szczytem wszystkiego jest sytuacja rodzinna pijącej. Otóż szkoła jej dziecka zgłosiła sprawę do sądu w celu ustalenia opieki nad tymże dzieckiem, gdyż uważa że jest ono molestowane psychicznie i ... seksualnie. Z jej wypowiedzi "pod wpływem" czasem wynika, że nie muszą to być jedynie próby pozbycia się niewygodnego dziecka ze szkoły...
Zgłosiłam się po anonimową poradę do prawnika w PIP. Doradza on oficjalne złożenie zawiadomienia, ja wiem że wtedy to ja stracę pracę a ona zostanie i pić będzie dalej. Rotacja na moim stanowisku była duża; poprzednicy nie wytrzymywali. Smutne jest też to, że szef koleżankę chroni; bywa że piją razem.
Podobne tematy
2 podstawowe pytania:
1). czy zachowanie koleżanki ma bezpośredni wpływ na wykonywane przez Ciebie obowiązki?
2). czy wspomniany szef jest tylko szefem, czy może również właścicielem hotelu?
Test siły woli. Szukaj nowej pracy a w obecnej w nic się nie angażuj, traktuj to jako zło konieczne, czasowe. Ale prace zmień zanim ona zmieni Ciebie tak jak tą koleżankę.
Odpowiem Sylwii tak:
ad. 2 Szef jest zatrudniony na kontrakcie. Właścicielem jest firma, ale jej prezesem jest córka dyrektora.
ad. 1 - Sytuacja wpływa na obowiązki? Raczej nie, bo i tak robię swoje.
Jest jednak jedno ALE. Koleżanka wraz z jeszcze jedną ukrywają przed szefem pretensje gości, nie przekazują mu ich. Gdybym mu powiedziała co się dzieje, to istnieje wielkie prawdopodobieństwo że i on to zamiecie pod dywan.
Ostatnio była nawet sytuacja, w której pijanemu pracownikowi przeszkadzało towarzystwo gości! Wyobraźcie sobie, że przeszedł przez balkon do ich pokoju w czasie ich obecności i im "nawrzucał"! Dla mnie to już nie włamanie a napad, ale tutaj mógłby wypowiedzieć się ktoś znający dobrze prawo. Koleżanki oczywiście szefa nie zawiadomiły a gości ugłaskały.
Wiem że to podłe, ale mam nadzieję że kiedyś ktoś dotrze z tymi rewelacjami jak nie do niego, to do zarządu firmy.
Pracę na pewno zmienię, jak tylko pojawi się okazja. Tak, staram się nie przejmować choć to trudne.
Ad 2 czyli jak rozumiem, Twoim szefem jest dyrektor? Sorry, że wypytuję, nie jestem pewna czy dobrze zrozumiałam, ale jeśli tak, to faktycznie lipa, bo nie możesz wtedy tak naprawdę nikomu sensownemu o tym donieść. Jeśli są to natomiast 2 różne osoby, to wtedy miałabyś furtkę i mogłabyś jeszcze na tym zyskać.
To, co opisujesz, to co najmniej łamanie praw konsumenta, lekko mówiąc ![]()
Generalnie, strasznie Ci współczuję, praca w takiej atmosferze to musi być koszmar! Jednakże mimo to, (wiem że mi łatwo mówić) nie radziłabym się zwalniać, z uwagi na sytuację na rynku pracy, tylko po cichu czegoś szukać.