Robiłam sobie kwasy u kosmetyczki dwukrotnie. Pierwszy raz ona sama mi poleciła kwas pirgogronowy, nie wiem nawet jakie miał stężenie ale efekt był super. Skóra się złuszczyła doszczętnie i była super gładka. Drugi raz z kolei poszłam do innego gabinetu (tańszego) i oczywiście chciałam ten sam kwas. Tym razem zapytałam kosmetyczkę o stężenie (30%) i efekt był marny, nawet mi się skóra nie łuszczyłą. Powiem szczerze, że nie bardzo chcę iść po raz kolejny ani do pierwszego gabinetu bo był drogi ani drugiego bo efekt marny, poza tym na allegro można kupić sobie kwas i zrobić samemu ale mam obawy. Więc proszę powiedzcie mi czy robicie sobie same kwasy czy jednak chodzicie do salonów (domyślam się że kosmetyczki odradzają robienie tego samemu)?
Podobne tematy
Pierwszy raz słyszę, co to takiego? I po co to się robi?
Ja kilka lat temu chodziłam do kosmetyczki na serię kwasów i u mnie efekt był marny. Mało się złuszczałam itp. Jeśli chodzi o takie typowe wysokie stężenia kwasów to odradzam w domu. Polecam Ci za to kosmetyki z kwasami - moja skóra jest oporna, więc nie miałam rewelacyjnych efektów (tak jak i po kwasach u kosmetyczki), ale dziewczyny sobie chwalą. Ja zamawiam na stronie Biochemia Urody - serum, toniki z kwasami. Tam można też poprosić o dobranie kwasu/pielęgnacji do potrzeb i dostaje się bardzo kompetentną wypowiedź. Na złuszczanie działa też preparat na receptę - atrederm. Miałam go w zimie, łuszczyłam się strasznie, ale zaskórniki zostały. On mocno podrażnia, potrafi zostawić czerwone plamy na jakiś czas (mi zostawił taką na szyi i zniknęła dopiero po smarowaniu maścią zinalfat). To już jest taka "ostatnia deska" jeśli chodzi o złuszczanie, bo środek jest mocny. Poczytaj o nim w internecie - jest wiele opinii.
Pierwszy raz słyszę, co to takiego? I po co to się robi?
Kwasy (zarówno te u kosmetyczki, dermatologa bądź zawarte w kosmetykach) mają za zadanie zlikwidować przebarwienia, ujednolicić cerę, spłycić zmarszczki, zlikwidować blizny potrądzikowe, pozbyć się krostek/zaskórniaków. Ogólnie chodzi o odnowę naskórka. Są różne kwasy i większość z nich nie można stosować wiosną/latem ponieważ przy kwasach nie wolno wystawiać skórę na słońce. Zaleca się stosowanie kwasów późną jesienią/zimą i nakładanie filtrów przed wyjściem. Na stronie Biochemia Urody w zakładce "produkty z kwasami" są opisane właściwości poszczególnych produktów. Firma Bandi też ma ciekawą ofertę produktów z kwasami.
Polecam również zwrócić uwagę na kwasy rodzimej Ziai - ma je w linii profesjonalnej, ale dostępnej dla klienta detalicznego.
Ja robię w domu peeling kwasem glikolowym (stężenia od 25 do 35%) w serii po kilka-kilkanaście w czasie, w którym jest mała ekspozycja na słońce i kiedy nie jeżdżę rowerem. Efekty są świetne. Do kwasów trzeba jednak podchodzić ostrożnie, bo można nabawić się przebarwień i blizn.
ja kiedys uzywalam kremu z kwasem migdalowym z pharmaceris, ale byl delikatny tylko 5%. byl fajny ale z czasem skora przyzwyczaila sie i nie bylo juz tak fajnego efektu. maja tez stezenie 10%,ale ma slabe opinie i balam sie ze zniszcze sobie cere... co do robienia kwasow o stezeniu ok.30% w domu- balabym sie ze zrobie sobie krzywde na skorze. z takim zabiegiem lepiej odlozyc pieniadze i pojsc do kosmetyczki. a czym rozni sie np. kwas pirogonowy od migdalowego? od jakiego stezenia nalezaloby zaczac zabiegi kwasami? chodzilam zimą na mikrodermabrazje- myslicie ze lepszy jets kwas czy mikro?
Na zabiegi peeleingiem chemicznym warto udać się do profesjonalnej kosmetyczki, szczególnie jeżeli potrzeba głębokiego złuszczenia. Nie warto samemu eksperymentować z tak wysokimi stężeniami. Skuteczniejszym rozwiązaniem jest mikrodermabrazja. Dzięki wykorzystaniu korundu, który jest jednym z najtwardszych naturalnych minerałów oraz jest niewchłanialny przez skórę i nie daje odczynów alergicznych zabieg ściera naskórek do pożądanego poziomu.
Robiłam sobie kwasy u kosmetyczki dwukrotnie. Pierwszy raz ona sama mi poleciła kwas pirgogronowy, nie wiem nawet jakie miał stężenie ale efekt był super. Skóra się złuszczyła doszczętnie i była super gładka. Drugi raz z kolei poszłam do innego gabinetu (tańszego) i oczywiście chciałam ten sam kwas. Tym razem zapytałam kosmetyczkę o stężenie (30%) i efekt był marny, nawet mi się skóra nie łuszczyłą. Powiem szczerze, że nie bardzo chcę iść po raz kolejny ani do pierwszego gabinetu bo był drogi ani drugiego bo efekt marny, poza tym na allegro można kupić sobie kwas i zrobić samemu ale mam obawy. Więc proszę powiedzcie mi czy robicie sobie same kwasy czy jednak chodzicie do salonów (domyślam się że kosmetyczki odradzają robienie tego samemu)?
Nawet przy tym samym stężeniu kwasu różnych marek, efekty końcowe bywają bardzo różne...
Osobiście sama dość regularnie nakładam sobie różne kwasy o wysokim stężeniu ale uważam, że mogę to robić samodzielnie ponieważ mam już spore doświadczenie w temacie reakcji mojej skóry na takie preparaty. Póki co, Tobie proponuje jednak korzystanie z usług dobrej kosmetyczki. Rozumiem, że zabieg z którego byłaś zadowolona do najtańszych nie należał ale... czasami warto odżałować trochę pieniędzy dla pożądanego efektu. Następnym razem przy okazji jakiś wizyt u kosmetyczek, postaraj się dopytać na jakich kosmetykach pracuje konkretny gabinet i co zostało użyte przy Twoim zabiegu. Ta wiedza pozwoli Ci uniknąć rozczarowań w przyszłości. Następnym razem będziesz na przykład wiedziała, że kwasy konkretnego producenta Ci nie służą i nie warto wydawać pieniędzy na zabieg w danym gabinecie. Wiedząc co konkretnie sprawdza się u ciebie, możesz szukać gabinetu, który pracuje na kwasach danej marki ale ma atrakcyjniejszą cenę... ![]()
kiedys robilam kwasem glikolowym, ale robily mi sie male plamki, potem sie dowiedzialam ,ze t czasem przy glikolowym tak bywa i abym uzywala migdalowego, kupilam kwas migdalowy Estien, jest on such d rozrabiania samemu w odpowiendniej procentowosci, dzieki temu najpierw robilam kilka zabiegow 20% a teraz po 3 zabiegach 30%, ma skore idalna, warto namienic ze za opakowanie zapalcilam 18 zl i mam na ok 20 zabiegow, a nie za jeden zabieg w gabinecie 80 zl, do tego kupilam kilka maseczek łagodzacych po kwasach, polecem zwlaszcza algi botoksowe i algi whitening, natomiast niesamowite efekty miala moja siostra ktora zrobila 1 zabieg kwasem 20% i zastosowala algi repair Estien, przez kilka dni miala tak super jedrna skore i wygladzone zmarszczki, ze bylam mocno zaskoczona , teraz stosouje ona ten zestaw co 5 - 6 dni
Oj , ja mam kwas salicylowy, migdałowy, mlekowy mi się skończył jakiś czas temu i kwasy AHA
Bardzo lubię ![]()
Ja się sama boję. WOlę u kosmetyczki.