Witam. Mam problem. Nie wiem w którą stronę pójść. Mam 30 lat, mój P. 28. Mój związek - 7 lat, siódmy z przerwami. Przez sześć lat P. mi mówił, że jestem słaba i głupia. Był zarozumiały i egoistyczny, no nie zawsze, ale dawał mi do zrozumienia, że moje miejsce jest przy nim, a kiedy w czymś się nie zgadzaliśmy mówił jak nie pasuje to wypad. Nadużywał alkoholu i trawy i znikał na całe dnie. W zeszłym roku skończyłam studia i wiele rzeczy zaczęło mi przeszkadzać bo chyba dopiero wtedy zaczęłam je zauważać. Coraz częściej się kłóciliśmy. Odeszłam jesienią. Oboje płakaliśmy, było strasznie. Mimo, że nie byliśmy razem często rozmawialiśmy. Obiecywał zmiany. Powiedział, że się nie spodziewał, że jestem w stanie odejść, że to wszystko jego wina i on to wie. Wróciłam do niego po kilku tygodniach. Było super, ale po pewnym czasie znowu zaczęły się te same problemy. Po 2 miesiącach z nim zerwałam i teraz nie jesteśmy razem. Rozmawiamy codziennie. Jestem o krok żeby do niego wrócić mimo, że rozsądek mi mówi, że to nie koniecznie jest dla mnie dobre. Strasznie mnie to wszystko boli. Nie potrafię nawet z nikim porozmawiać na ten temat. U mnie w domu wszystkim zajmuje się mama. Ojca nigdy nie było, a teraz na emeryturze, jedyną rzeczą o którą się martwi jest telewizor. Jak jest zakurzony to od razu krzyczy na mamę dlaczego nie posprzątała. Zastanawiam się czy podświadomie nie szukam sobie takiego samego partnera. Przez te 7 lat powtarzałam schemat wyniesiony z domu? Jeśli tak to czy mogę być szczęśliwa w związku partnerskim o jakim niby marzę gdzie relacja oparta jest na szacunku, zaufaniu i zrozumieniu? Przez to wszystko czuję się bardzo samotna.
Podobne tematy
Witam Cię.
Może tak być faktycznie, że powtarzasz ten schemat. Tak się często zdarza.
Ale powiem Ci jedno, w takim związku szczęśliwa nie będziesz.
I obyś szybciej niż później to zrozumiała.
Wydaje mi się, że jesteś uzależniona od swojego faceta i to nie chodzi o to, że on jest jakiś niezwykły, tylko o to, że szybko się uzależniasz od osób. Może to być wyniesione z dzieciństwa.
Specjalnie mogłaś go wybrać, bo przypomniał Ci zachowania, które masz utkwione w pamięci i które, dla Ciebie są normalne.
Ale tak na prawdę to są chore zachowania.
I musisz najpierw sama do tego dojść i zrozumieć, że nie wszystko to co zapamiętałaś z dzieciństwa jest prawdą.
Mam nadzieję, że zrozumiesz i podejmiesz dobre decyzje ![]()
3 2014-06-19 23:12:39 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-19 23:13:00)
O milosc sie nie stara, milosc sie rozdaje. Nie w ten sposob. To jest zaburzone poczucie bezpieczenstwa i samej definicji milosci.
4 2014-06-20 07:03:07 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-06-20 07:08:31)
Alixir, powiem ci tak, u mnie też kiedyś było nie ciekawie, ciągle zrywaliśmy, wtedy mój mąż jako jeszcze kawaler i również po ślubie też nadużywał alkoholu, w sumie do dziś jest czasem problem z alkiem, ale wiesz co... aby było lepiej, poszukałam przyczyny również w sobie, zaczęłam analizować co jest we mnie nie tak. Okazało się że mam depresję z powodu swojego dzieciństwa, zaczęłam się leczyć, mąż przestał tyle pić, a w szczególności przestał pić jak się dowiedział że może mnie stracić. I teraz jest bardzo dobrze. Oby dwoje zaczęliśmy pracę nad sobą. I ja i on. Dlatego nam się układa.
Być może, tego oczywiście nie wiem, ale ty też możesz mieć problem z nerwicą, depresją poprzez swoje dzieciństwo, które nie było najlepszym przykładem. Znam osoby które chodziły w takich przypadkach na terapię i dużo przez to w sobie odkryły. Ale to nie znaczy że Twój nie jest bez winy. Zawsze wina jest po obu stronach. On musi nad sobą popracować. A najlepiej to dać mu dobry przykład. Przykład taki że ty też nad sobą popracujesz.
Być może wszystko z tobą ok., nie masz żadnych problemów emocjonalnych. Dlatego być może się tutaj mylę.
Ale to wszystko nasuwa mi się w pierwszej kolejności na myśl.
Praca być może przez terapię/psychologa na sobą, on również. Tobie na pewno się to przyda po takim dzieciństwie jakim miałaś.
Nie będę pisać tutaj abyś dała sobie z nim spokój, bo wiem że czasem tak mocno się kogoś kocha że mimo tych kłótni ciągle z nim jesteś. Zawsze ostatecznie można jeszcze raz nad sobą popracować, ale konkretnie- psycholog, terapeuta. A wtedy jak już nie wyjdzie to przynajmniej z innym nastawieniem zakończysz to wszystko, będziesz bardziej pewna swego, bardziej dowartościowana, nie załamana.
Piszę na swoim przykładzie.
jak chcesz coś z zmienić zacznij od siebie- moje dzisiejsze motto ![]()