Musze się komuś wygadać i trafiłam tutaj,proszę także o komentarz.
Byliśmy razem prawie 5 lat.Po 15 latach małżeństwa z pijakiem i damskim bokserem uwolniłam się z tego piekła,przez które przechodziłam.Obiecałam sobie,że nigdy więcej żadnych facetów,miłości aby nikt nigdy więcej nikomu nie dam się zranić.I tyle tylko było mojego samozaparcia.Spotkaliśmy się przypadkiem,a ja zakochałam się od pierwszego wejrzenia.Nigdy wcześniej czegoś takiego nie przeżyłam.Byłam samotna,spragniona miłości,czułości i poczucia,że nadal jestem dla kogoś ważna.I chyba on to zauważył,a ja pokochałam go nad życie.I tak jest do dziś-kocham go i będę kochać do końca moich dni.Nic na to nie mogę poradzić!
Wierzyłam mu,ufałam i nigdy nie pomyślałabym,że mógłby mnie skrzywdzić.Starszy ode mnie o kilkanaście lat zdawałoby się,że dorosły i odpowiedzialny.Był dobry dla mnie,czuły i kochany ale kiedy pytałam o coś czego nie umiał wytłumaczyć wpadał w szał.Mieszkaliśmy razem i wtedy zaczęłam zauważać dziwne zachowania i coraz częstsze kłamstwa,a kiedy zadawałam niewygodne pytania były nerwy i oskarżanie,że mam obsesje.Ale że mam podły i wredny charakter i nie lubię jak się mnie okłamuje zaczęłam szukać i to co znalazłam wbiło mnie w ziemie.Zdradzał mnie z kilkoma naraz i okłamywał cały czas,było kilka kont na facebooku i na sympatii,wywaliłam go wtedy z domu!Ale po kilku tygodniach kiedy opadły emocje,a on kajał się i mówił,że kocha mnie i wie,że popełnił błąd i chce to naprawić.A ja głupia i naiwna uwierzyłam mu i do dziś tego żałuję!Nic już nie było tak jak przedtem!Przyglądałam mu się uważnie i sprawdzałam telefon ale takie życie to pasmo udręk.Już mu nie wierzyłam i nie potrafiłam zaufać.A najlepsze dopiero nadeszło.....okazało się bowiem,że jestem w ciąży i kiedy mój ukochany się dowiedział chyba się cieszył,ale teraz widzę że po prostu czekał,że z naszym dzieciątkiem coś się stanie(choruje na chorobą immunologiczną i kilka lat temu straciłam dziecko a poza tym dobiegam 40!)A dzieciątko jakby grało mu na nosie i wszystko z nim ok!I wtedy usłyszałam......że chciałam złapać go na dziecko i że to na pewno nie jego ( o zgrozo!!),że jakbym wzięła nie 1 tabletkę tzw "po" a 2 to teraz nie byłoby problemu( a ja brałam tabletki na wywołanie okresu!). Wywaliłam go z domu o 3.40 rano!Nie dam się więcej obrażać i oskarżać,bo to nie ja go zdradzałam tylko on mnie!Nerwy tak się na mnie odbiły,że z obniżona i zagrożoną ciąża trafiłam do szpitala.Kiedy mu o tym napisałam odpisał,że mam się od niego odj....ć,że jestem najgorsza kur.... na ziemi i przestać pisać mu o takich bzdetach! Szkoda mi tylko dzieciątka bo przecież co ono jest winne,ze jego ojciec to idiota.Sama wychowałam się bez ojca i przykro mi,że to samo będzie przeżywało,ale nie mogę dać się traktować jak kur....!