Witam, nazywam się Kamil i proszę o pomoc, rady.
Opowiem od początku, 2.5 roku temu zacząłem być z dziewczyną którą poznałem w szkolę. Po krótkiej znajomości zaczeliśmy być ze sobą, na początku nam sie układało. Po 2/3 miesiącach zaczeliśmy się kłócić przważnie to była moja wina, ponieważ byłem o nią bardzo zazdrosny. Podczas kłotni bardzo jej ublizalem zaluje tego do dzisiaj, i raz ją udeżyłem, nie w twarz!!!! nie zapanowałem nad sobą . Wybaczyła mi to. Pózniej przestało układać mi sie z jej rodziną, przez jej siostrę która mnie nienawidziła, lecz nic jej nie zrobiłem. kiedyś będąc u niej w domu, jej siostra mnie obrazila, zacząłem wymieniać z nia obrazliwe slowa, wtedy jej matka powiedziala mi zebym poszedl juz do domu, odebralem to jako wyrzucenie, bo klotnia nie byla przeze mnie, ale jej Matka nie przyjmowala tego do swojej wiadomosci. Przez rok nie pojawialem sie u niej w domu spotykalismy sie tylko u mnie. w poprzednie wakacje stracilem jej zaufanie, oklamujac ja pare razy. poklicla sie ze mna o to, ale walczylem o nia i wybaczyla mi i powiedziala ze mi zaufa jak juz jej nie oklamie, kilka dni temu po dowiedzeniu sie ze odwiedza profil spolecznosciowy swojego bylego wpadlem w szal i powiedzialem jej przez telefon jak moze sie tak zachowywac i sie rozloaczylem, ona dzwonila ale nie odbieralem, poniewaz nie chcialem sie z nia bardziej poklocic bedac w zlosci, o godzinie 16 zadzwonila ponownie, ale rowniez nie odebralem, nastepengo dnia myslalem ze napisze sms, badz zadzwoni lecz zadnego znaku. W 3 dniu zadzwonilem do niej i nie odbierala, powiedziala: 'mam juz to gdzies nie dzwon nie pisz' i juz pozniej nic... tego dnia pojechalem do niej zeby z nia porozmawiac, zgodzila sie. rozmawialismy 2 godziny i podczas tej rozmowy powiedziala mi ze od roku mi nie ufa ze juz nigdy mi nie zaufa, ze juz nie chce byc ze mna, ze nie kocha mnie tak jak kiedys, ale nadal cos do mnie czuje. ze jesli teraz ja udezylem to co to bedzie pozniej po slubie. zaluje wszystkiego co zrobilem, prosilem ja o ostatnia szanse, ze sie zmienie i naprawde bym to zrobil bo trasznie Ją KOCHAM i chce z nia spedzic cale zycie, na poczatku nie docenialem jej i tego jak jest dla mnie wazne, ale juz sie zmienilem w pewnych kwestiach. gdy ja prztulalem 'bez odwzajemnienia' i lapalem za rece caly czas mi powtarzala ze juz nie bedziemy razem. prosze was o pomoc podpowiedz co mam teraz robic. odpuscic? dac jej chwile spokoju zeby moze ochlonela, ale dlugo bez uslyszenia jej glosu bez sms od niej nie wytrzymam, mija 2 dzien bez kontatku a ja juz szaleje, czy pisac dzwonic, nagadywac na spotkanie. a nawet jesli zalozmy po tygodniu zgodzi sie na spotkanie, to co mam mowic jak sie zachowywac co robic. prosic o kolejna szanse, o to zeby sprobowala mi zaufac. pomocy, z gory dziekuje bardzo. przepraszam za bledy ale pisalem to szybko, poniewaz chce otrzymac jak najszybciej pomoc