netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozstanie z moją ukochaną po 7 latach

3 odpowiedzi2 598 wyświetleńzałożony przez afterdark1, 16.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie z moją ukochaną po 7 latach

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

1 Ostatnio edytowany przez afterdark1 (2014-06-16 12:54:25)

Temat: Rozstanie z moją ukochaną po 7 latach

Witam Drogie Panie.
Chciałbym przedstawić moją historię. Mam poważny problem, przez który jestem roztrzęsiony do teraz? Mam 29 lat, a moja ukochana ma 26. Jestem wykładowcą pracującym raz w tygodniu i jednocześnie studentem zaocznym na 3,5-letnich studiach, a moja dziewczyna aktualnie studentką stomatologii (ukończyła też inżynierkę).
Byliśmy ze sobą 7 lat i w znacznej większości to był związek na odległość (3 godziny jazdy pociągiem). Raczej codziennie były uczuciowe smsy i telefony, oczywiście pamiętałem też o rocznicach i kupowałem czasem kwiaty spontanicznie czy prezenty tzw. bez okazji. Nasze spotkania kiedy były możliwe zawsze były emocjonujące.

Pierwszy rok mieszkała ona w naszej rodzinnej miejscowości (poprawiała maturę, aby dostać się na stomatologię, ale wtedy się nie udało), a kolejne 6 była tam gdzie studiowała. Widywaliśmy się różnie, ale powiem, że przez 4 lata częściej, ona często do naszej miejscowości przyjeżdżała, gdyż jest bardzo rodzinna i od razu odwiedzała rodzinę i mnie. Powiedzmy, że widywaliśmy się 2-3 razy w miesiącu przez 4 lata i nadrabialiśmy feriami i wakacjami.
Kiedy zaczynała ostatni 4 rok inżynierki, dostała się w końcu na wymarzoną stomę (parę razy poprawiała maturę) i nasza intensywność spotkań spadła, nawet do raz na miesiąc, ale dalej pchaliśmy ten wózek przez kolejne 3 lata. Nic dziwnego, że intensywność spotkań spadła bo miała inżynierkę (4 rok) i 1 rok stomy, ale potem powinno być lżej?teoretycznie?
Kiedy zakończyła podwójne studia i poszła w końcu tylko na drugi rok, ja rozpocząłem intensywne studia zaoczne (wcześniej miałem tylko pracę), ale pierwszy rok nie był aż taki ciężki, choć rzadkość spotykania została podtrzymana. Po dwóch latach moich studiów (a sama będąc na 3 roku) w końcu powiedziała koniec? Dzwoniąc do mnie i mówiąc dwa słowa ?to koniec?.

W naszym związku jak w każdym bywało różnie, ale więcej było czułości wtedy kiedy mieliśmy na nią czas. Dodam, że rozstanie było dla mnie dramatyczne, gdyż na 2-3 dni przed rozstaniem przyjechałem do niej, były czułości, wielokrotnie miłość fizyczna, a gdy wyjeżdżałem mówiła, że szkoda, że muszę jechać, gdyż chciała by nawet jeszcze parę razy? poza tym w dniu wyjazdu, gdy już byłem w domu wymienialiśmy piosenki przesyłając sobie linki na fejsie, pisaliśmy mnóstwo miłych smsów, w tym kocham cie.

Co ciekawe po tym miłym czasie za 2-3 dni dostałem telefon o 22 i wspomniane dwa słowa ? to koniec. Zacząłem się pytać ?Co Ty mówisz? Nie rozumiem. W końcu nie rób mi tego.?. Nie mogłem spać, więc pojechałem do jej miejscowości pierwszym porannym pociągiem. Zmordowany przyszedłem pod jej klatkę. Spotkanie było raczej dramatyczne, mówiła, że już wszystko przemyślała, przyjęty zostałem na dworze, a potem na klatce schodowej (nie weszliśmy do mieszkania). Ja z nią rozmawiałem, napisałem nawet list miłosny. Powiedziała, że będzie ok. 30 czerwca w mojej miejscowości i wtedy porozmawiamy?

Wróciłem do domu. Dwa dni wytrzymalem i zadzwoniłem, bo chciałem też spytać czy nie jest w ciąży (dzień przed rozstaniem się jej bała). Okazało się, że nie, zrobiła test. Mimo to także próbowałem z nią rozmawiać. W końcu zrezygnowany się poddałem. Potem w smsie przeprosiła mnie za taki sposób rozstania i wymieniliśmy pare smsów ? powiedzmy, że rozstaliśmy się ?pokojowo?. Mimo to ja czuję się okropnie.
Jak przyjedzie w okolicach 30 czerwca ma mi oddać pierścionek zaręczynowy (byliśmy zaręczeni rok i 4 miesiące) i moje rzeczy. Co najlepsze zerwanie nastało właściwie w okolicach czasu, kiedy mógłbym nawet przeprowadzić się do niej na stałe, o czym rozmawialiśmy. Za 3 miesiące po wakacjach 2014 mam najlżejszy rok na studiach, a jeśli nawet nie wprowadzić to mógłbym częściej jeździć (takie powziąłem postanowienie). Niestety to nie pomogło.

Powód zerwania: ma dosyć związku, w którym tak rzadko się widujemy. Powiem tak, że trochę jednak te rzadkie widywanie nie wynikało z mojej winy, gdyż sama mnie często zniechęcała do przyjazdu, bo mówiła, że wolę ten czas spędzić z Tobą, a nie w zeszytach i często kiedy ja proponowałem przyjazd mówiła, abym poczekał, bo teraz ma dużo kolokwiów (3-4-5 w tyg) na stomatologii. Ja lubiąc osoby uczące się, sam będąc uczącą się osobą byłem wyrozumiały.
Gdyby ten związek jeszcze przetrwał 2 lata, z pewnością byśmy się pobrali. Mieliśmy plany, a nawet już parę lat temu i ostatnio rozmawialiśmy o dzieciach i założeniu rodziny. Mieliśmy we dwójkę założyć gabinety w służbie zdrowia?

Wszystko runęło. Jak myślicie, czy jak przyjedzie jest jeszcze jakaś nadzieja na pojednianie?

Jeszcze dodam, krótko o niej: introwertyczka, raczej domatorka, rodzinna, katoliczka, z bardzo tradycyjnej rodziny, miła, bała się początkowo seksu i ciąży (nawet panicznie) parę lat temu, bo że przez ciążę mogłaby nie zrobić studiów.
Wadą natomiast było, że często mnie jakimiś ostatnimi czasy (może ostatnie 2 lata) krytykowała np. że nie pozmywałem od razu (choć miałem taki zamiar), mówiła, że jestem niedomyślny, czasami krytykowany za powiedzenie żartobliwego tekstu, ale nigdy nie mówiła o prawdziwych uczuciach i pragnieniach, co dokładnie ją wkurza, więc nie mogłem nic zmienić. Czasami jak była zła puszyła się na mnie, a ja widząc ją napuszoną sam przyjmowałem taką mimikę i odburkiwałem.

Wszystko runęło. Jak myślicie, czy jak przyjedzie jest jeszcze jakaś nadzieja na pojednianie? Ja mam małą, ale może wy jako kobiety coś podpowiecie.
Dziękuję serdecznie

Aha. Zdrada nie wchodzi w grę

2

Odp: Rozstanie z moją ukochaną po 7 latach

Wiesz.. do miłości nie można i nie da się nikogo zmusić.. Moim zdaniem jej uczucie przeminęło a na pierwszym miejscu stawia edukacje..
To stało się właśnie jej głównym celem ... Ale tak rzadkie spotkania też mogły w jakiś sposób odbić się na waszym związku..

Mimo wszystko prawdziwa miłość potrafi wszystko przetrwać.. a jeżeli ona od tak, zakończyła was związek to coś tu dla mnie ewidentnie jest nie halo.. Ta iskierka w niej wygasła (jeżeli jesteś pewny że "zdrada" odpada) ..

No nie wiem .. może jak się rozstaniecie to "zatęskni" ? I wróci ? Kto wie, rożnie to w życiu bywa.. Ale jeśli zrobiłeś wszystko co było w Twojej mocy, -rozmowy, to daj jej spokój i nie bądź nachalny.. To jej wybór i nie możesz jej zmusić do bycia z Tobą.
Cierpisz ? Normalne, i skoro kochałeś to jeszcze długo cierpieć będziesz, ale musisz się z tym jakoś uporać..
Chodź jeszcze nie jest wszystko "wiadome" .. więc póki co nie łam się i żyj .. wink

Pozdrawiam serdecznie

3

Odp: Rozstanie z moją ukochaną po 7 latach

Po tak długim związku z pewnością nie będzie jej łatwo odejść. Chyba, że bardzo długo się do tego zbierała. Myślę, że może po prostu jej przeszło. Może ta odległość sprawiła, że nie potrzebowała Cię tak na co dzień. A może to tylko chwilowe smile

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie z moją ukochaną po 7 latach

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026