Alergicznie reaguję na stereotypy,na każdym polu, może dlatego, że nasze, polskie postrzeganie rzeczywistości jest tak nimi przesiąknięte.
Swego czasu spotykałam się dużo z ludźmi poznanymi przez net, a że nie jestem osobą wścibską, to dopiero po jakimś czasie dowiadywałam się, co dana osoba robi zawodowo i w ogóle mnie to jakoś szczególnie nie obchodziło.
Znam też osobiście np. policjantów ( z jednym nawet 'chodziłam, bo trudno nazwać to związkiem), psychologa, lekarzy, nauczycieli, górników itp itd i wykonywany zawód nie wpływa (tak mi się wydaje
na moje ich postrzeganie.Sama też należę do jednego z zawodów, które są stereotypowo postrzegane, i tak niestetey, spotkałam się z wrogim nastawieniem zupełnie obcej osoby, na szczęście tylko raz. Ze strony rodziny i znajomych - drobne uszczypliwości podszyte zazdrością. Mam jednak dla nich swoje argumenty albo po prostu nie wdaję się w dyskusję, czasem nie ma sensu, bo w moim otoczeniu jest paru kanapowych ekspertów, którzy wystko wiedzą najlepiej, patrząc oczywiście z boku i w rzeczywistości mając blade pojęcie o czym mówią.
Miałam też faceta - bezrobotny, po podstawówce, a jednocześnie jeden z najinteligentniejszych ludzi, jakich znałam. I nie, nie rozstaliśmy się z tego powodu, że był bezrobotny czy z powodu wykształcenia, to on zostawił mnie. Jednocześnie potwierdzam czyjąś wcześniejszą obserwację, że często ludzie z wyższym wykształceniem osiadają na laurach, nie czytają, nie rozwijają się, natomiast osoby którym coś brakuje (w ich własnej opinii) w wykształceniu, są bardziej oczytani i zorientowani w świecie.