Witam,
Zakładam ten wątek poniewaź nurtuje mnie jedna sprawa. Kilka miesięcy temu rozstałem się z moją ex. Rozstanie było trudniejsze dla mnie poniewaź to ona powiedziała, że mnie nie kocha. Na początku chciała żebyśmy byli przyjaciółmi, ale sytuacja była napięta i zdecydowała, że woli zapomnieć. Od pewnego czasu mam wrażenie, że zachowuje się inaczej. Od razu po rozstaniu chodziła i zachowywała się normalnie nie zwracając na mnie uwagi. Natomiast teraz widzę jak na mnie zerka, dość często. Mam wrażenie, że zawsze gdy odwrócę głowę gdzieś w jej stronę, to na mnie spogląda. Kolejna sprawa jest taka, że wzięła dla mnie notatki z lekcji (chodzimy do tego samego liceum), i przekazała mi jedną sprawę (napisała smsa) mimo tego, że wcześniej powiedziała mojemu koledze żeby mi to przekazał i zadzwonił przy niej! Zauważyłem także, że inaczej się ubiera, tak bardziej kobieco co jej kiedyś zasugerowałem. I teraz już kompletnie nie wiem co o tym myśleć. Mowiła, że chce zapomnieć, że nie kocha i samej jest jej dobrze, ale czy mogła zatęsknić, spojrzeć w końcu trzeźwo i docenić coś gdy to straciła? Nie wiem jak to wybadać. Nie chce z nią zaczynać kontaktu, ponieważ zaraz po rozstaniu "latałem" za nią i przekonywałem do związku. Z drugiej strony wiem, że ona pierwsza też nie napisze. Nawet w związku rzadko pierwsza pisała. I tu mam pytanie do was. Czy spotkałyście się kiedyś z taką sytuacją? Co byście zrobili na moim miejscu?
Pozdrawiam.
Podobne tematy
Jesteście młodzi, związki w tym wieku rządzą się swoistymi prawami.
Obserwator tak zewnętrzny, jak tu na forum raczej nie pomoże. Może rzeczywiście chce wrócić. Ale może nie chce sama wylądować w wakacje, tylko potrzebuje towarzysza, żeby poczuć się pewniej w czasie wyjazdu na koncert. A może nie do końca świadomie testuje swoją atrakcyjność i kiedy tylko wykażesz większe zaangażowanie to Cię oleje. Możliwości jest multum.
Z punktu widzenia osoby nieco bardziej w leciech posuniętej mogę powiedzieć, że sam bym olał ją, dopóki jasno by nie wykazała, że chce powrotu. Pod warunkiem, że i mi by zależało.
Nawiązywać kontakt wzrokowy, czy ją ignorować?
Czy lewą nogę pierwszą postawić za próg, czy prawą? Tego nikt Ci na tym forum nie powie, kto nie zna Ciebie, albo jej. A jak powie, to będzie to rada, która jest wypadkową jej/jego doświadczeń życiowych, wychowania, środowiska, kultury etc., które mogą być bliskie, ale i diametralnie różne od Twoich.
Jak chcesz prostego rozwiązania to zadzwoń do niej jeszcze dzisiaj i zaproś na spacer, rower; rozmowę przy kawie, tudzież lodach. I porusz temat związku, chociażby w stylu - "... szkoda, że już nie jesteśmy razem." Jak nie pociągnie tematu i nie wykaże zainteresowania poważnym powrotem do status quo ante bellum, to czas ruszyć w drogę.
W sumie może nawet to i lepsze niż czekanie w napięciu i próba interpretacji każdego gestu na dziesiątki sposobów, zwłaszcza jeśli Ci na takowym powrocie zależy.
Tylko, że ona jest raczej niedojrzała. Nie potrafi rozmawiać o związku. Nie potrzebowała żadnych rozmów, raczej mówiła że jej dobrze jako singielce. Chociaź nie wiem czy mówiła to wszystko tak jak czuła. Za miesiąc ma urodziny. Złożę jej życzenia i zobacze jak się rozmowa rozwinie.
Miesiąc to kupa czasu. Chwali się, że nie chcesz inicjować kontaktu w chwili obecnej, skoro jak sam pisałeś - "latałeś" za nią po rozstaniu.
Ale jeśli ona dalej Cię interesuje to może być Ci ciężko wytrzymać miesiąc bez myślenia o niej. Zawsze jest też ewentualność, że po prostu chciałaby na tych urodzinach się "kimś" pod bokiem pokazać i waha się faktycznie wysyłając sygnały zainteresowania.
Możliwe też, że po prostu nie ma doświadczenia w związkach (a właściwie sądząc po Waszym wieku, to praktycznie pewne) i teraz zastanawia się nad swoją rolą w świecie relacji damsko - męskich; zderza swoje wyobrażenie z rzeczywistością. Wyświechtanym truizmem jest to, że dojrzewanie to proces nauki na błędach.
Osobiście to nie miałbym czasu na zawracanie sobie głowy w ten sposób (ale patrzę z zupełnie innego miejsca w życiu), albo bym spróbował szans na powrót, albo dał sobie kompletnie spokój i wysłał neutralne życzenia w stosownym czasie.
7 2014-06-11 13:12:57 Ostatnio edytowany przez Barogrom (2014-06-11 13:14:03)
Tylko, że to rozstanie i to co się działo po nim jest... skomplikowane. Z resztą założyłem temat http://www.netkobiety.pl/t68576.html . Może powiesz coś więcej patrząc przez pryzmat tej historii.
8 2014-06-11 13:39:14 Ostatnio edytowany przez USCSS (2014-06-11 13:56:34)
Osoby odpowiadające w tamtym wątku dobrze prawią.
Za dużo już jestem obecny w tym temacie, więc dodam tylko, że poprawnie przecież zdiagnozowałeś siebie w otwierającym poście. I tak, praktycznie każdemu po rozstaniu (jeśli to nie on był stroną inicjującą) wydaje się, że już nigdy takiej osoby nie spotka. Masz zupełne prawo tak myśleć. Ale stawiam diamenty przeciw orzechom, że jak tylko zaczniesz studia i zmienisz swoje środowisko, otworzysz się na nowe horyzonty myślowe, a w końcu poznasz dziewczyny o podobnym fenotypie, a innych poglądach - to będziesz sobie pluł w brodę jak mogłeś być tak głupi.
Jak masz jakieś wątpliwości to zadaj sobie pytanie - czy ona chce z Tobą być? Bo z Twoich wypowiedzi wynika, że raczej nie. Może nawet dlatego, że Twoja osoba przypomina jej o rzeczywistości w życiu, chociaż to trąci kuchenną psychologią.
Edit: Jeśli dalej masz loginy i hasła do jej poczty to wyrzuć i zapomnij, to zła praktyka i więcej z niej szkody, niż pożytku.
Nie wyrzucilem je juz, nie sa mi potrzebne. Dziekuje za odpowiedzi.