Problem zaczął się około tygodnia temu, gdzie mój mężczyzna niestety nie miał internetu, który swoją drogą jest jedną z form kontaktu, bo niestety póki co jesteśmy na odległość (niedługo miało się to zmienić).
Miedzy nami bywało różnie, ale zawsze obydwoje przystawaliśmy do siebie,byliśmy (jesteśmy ?) dość zgodną i kochająca się parą.Otóż tego feralnego dnia nie miał internetu, gdzie przenieśliśmy się na SMS, nie napisał mi nic na dobranoc co było dla mnie bardzo dziwne...Kolejnego dnia rano zadzwonił, z informacją że położył się i zasną, odebrałam to normalnie, ale niestety coś mi odstrzeliło i powiedziałam "to nie ma sensu-my"zastanowił się chwile i powiedział skoro tak to potrzebuje to przemyśleć .Dodam że bardzo często zdarzało mi się to powiedzieć w nerwach.I od tego czasu zaczął się koszmar.Na następny dzień zadzwonił i powiedział ze na ta chwile potrzebuje przerwy.Okej przez ponad tydzień, czasu aż do dziś się nie odzywał, gdzie rozmowa potoczyła się w miarę normalnie i zgrabnie lecz niestety nie tak jak zawsze...Czuć dystans. Usłyszałam że tęskni, pytając czy kocha odpowiedział-potrzebuję przerwy i przemyślenia.Muszę dodać, że na dniach wybiera się do Polski, miedzy innymi do mnie.To że przyjedzie- jest pewne.Lecz razem mieliśmy wyjechać do niego na jakiś czas- bilet samolotowy powrotny kupiony.I tu pojawia się problem- on nie wie czy chce ? potrzebuje czasu ? Bardzo boli mnie to co robi, i nie rozumiem dlaczego
gdzie po ponad 3 latach bycia razem, coś takiego następuję, wiem że nie chodzi o inna kobietę, jeszcze do nie dawna kochał mnie szalenie, gdzie razem planowaliśmy wszystko. Przyjaciele mnie wpierają, mówią ze kocha , ale potrzebuje czasu by go nie nękać ? proszę o pomoc, caly czas snuje sie po domu plącząc i wspominając, obawiając się najgorszego....
Tak jak wspomniałam było różnie... Potrafił na czacie pisać z innymi, nie przyznając się do tego, wiele razy wybaczałam mu to choć bolało niesamowicie, uważałam że nie warto kończyć takiego związku, skoro pomimo tego dbał, kochał i zapewniał o miłośći. Co prawda "niby juz tego nie robi" i wierze mu na słowo. Ale pomimo wszystko pozostaje w sercu.Dokładnie niedługo bedzie 2 tygodnie... On nie odwzywa sie dalej i dalej... Nie potrafię go zrozumieć WOGÓLE. Moje zachowanie i słowa- dziecinne i nie na miejscu. Ale tym co on robi teraz psuje kompletnie wszystko... cały 3 letni związek,nie rozumiem z dnia na dzień przestać kochać... nie uwierze.Zbyt dużo nas łączyło. Jeszce ten wyjazd na dniach... Wszytkie plany pozmieniał, nawet nie potrafie powiedzieć czy jest w Polsce ? czy nie ? Boli mnie to co robi....powoli wykańcza