netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

być albo nie być(razem)

8 odpowiedzi2 999 wyświetleńzałożony przez SAWA51, 05.06.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » być albo nie być(razem)

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: być albo nie być(razem)

Mam 51 lat-33 lata razem,27 po ślubie(ten sam facet)2 dzieci-23 i 20 lat.Oboje po studiach-ja pedagog-Pan mąż filozof.Po studiach wróciliśmy na stare rodzinne śmieci i ponieważ nie było pracy pracy w naszym zawodzie zajęliśmy się tym,co robili u nas wszyscy-stolarstwem.Mój Pan mąż zarejestrował działalność(ja niby do biznesu się nie nadaję).Zapieprzałam na tym zakładzie jak dziki osioł,a w soboty i niedziele śpiewałam w zespole na zabawach i weselach-żeby dorobić.W tym czasie mój małżonek dyrektorował na zakładzie-czyli nie robił nic(jest stworzony do wyższych celów.2 ciąże i teksty mojego męża,że do niczego się nie nadaję-wyglądam jak potwór i jestem nieproduktywna.Zmanipulował mnie do tego stopnia,że uwierzyłam,że jestem gówna warta,brzydka i głupia.Kochałam jak cholera i myślałam wtedy że jest moim guru.Słuchajcie-farsa kompletna-zrobił mi wodę z mózgu,a ja na to pozwoliłam.Zakład oczywiście padł na pysk,bo mój małżonek nie potrafił nim zarządzać,a na dodatek chlał jak szewc.Gdy nosiłam nasze dzieci (o tym dowiedziałam się później od życzliwych) zdradzał mnie na prawo i lewo,a mnie wmówił,że wyglądałam jak hipopotam i musiał szukać uciech gdzie indziej.Zaznaczam,że zawsze byłam szczupła i jestem do dziś)niebrzydka i inteligentna.Gnój zdradzał mnie gdy rodziłam jego dzieci.Wybaczyłam-bo wtedy myślałam,że zrobię krzywdę dzieciom jeśli pozbawię je ojca.Kobiety-nic bardziej błędnego.Ten palant zdradzał mnie ciągle-dziewczynki nie obchodziły go wcale-chlał i nie robił kompletnie nic.Ja pracowałam na rodzinę i spłacałam długi po jego biznesie.Potem zaczął trochę jeździć na targi-i coś tam zarabiać ale praktycznie wszystko przepijał.Pewnie trwałabym w tym "słodkim" związku z księciem,gdyby nie moje córki.Gdy dorosły zaczęły się buntować.Wywrzeszczały szanownemu Panu,że nie ma prawa im nakazywać ,bo ojcem dla nich nigdy nie był.Zaznaczam,że mój Pan mąż jest leniwym palantem,który pracą sobie rączek nie skalał ale do dyrygowania innymi jest pierwszy.Dziewczyny widziały,że matka zapieprza,a ojciec leży całymi dniami przy laptopie i tylko żłopie piwsko.Powiedziały mi ,że mam z tym skończyć,bo się zajadę a ten debil nie jest wart tego co robię.Obie zaczęły studia i potrzebna była kasa.We mnie jakby piorun strzelił w momencie,kiedy Książę stwierdził,że jego to gówno obchodzi,jest zmęczony życiem ze mną,a one mają sobie radzić same.Spojrzałam w lustro-myślę-niebrzydka-niegłupia-mam dość tej gehenny.Postawiłam warunek-albo się weźmie do roboty albo-żegnam.Był strasznie zdziwiony moją stanowczością ale moje córki uświadomiły mi w końcu,że jestem z palantem,który nigdy ojcem dla nich nie był.Zrozumiałam,że zrobiłam im krzywdę trwając w tym związku-niby dla nich.Powiedziały mi,że jedyne co pamiętają z dzieciństwa-to zapijaczony ojciec,banda jego kolesi i wiecznie zmęczona,zapuszczona matka.Jezu-myślę sobie-co ja zrobiłam?Gnój-dzięki moim kontaktom dostał pracę na etacie 2 lata temu.Ja z powodzeniem od 5 lat prowadzę własną firmę.Myślałam,że jak zacznie pracować to się zmieni.Pije dalej-co prawda po pracy-ale jednak.Ja w końcu dla moich córek zadbałam o siebie i nie pracuję tak dużo,ale-no własnie-pojawiło się ale.Córki mówiły mi,że one są świadome tego,że ojciec mną manipuluje,że mnie zdradzał iże pewnie jakoś diametralnie się nie zmieni i może lepiej dla mnie abyśmy się rozstali,bo on mnie w końcu zniszczy.A ja się biłam z myślami-co zrobić.Dziewczyny powiedziały mi,że dopóki w tym domu jest ojciec-one niechętnie będą tu przyjeżdżać. faktycznie tak jest-przyjeżdżają,kiedy on jest w pracy.Rozgryzł moje dylematy zięć stwierdzeniem,że on z jednej strony mnie rozumie,bo pewnie boję się na starość zostać sama.Pewnie racja.W grudniu przed świętami wydarzyło się jednak coś,co potrząsnęło mną potężnie.Kiedy uspokoił się,zaczął się w jakiś sposób starać i myślałam,że może jeszcze być dobrze,dokonałam szokującego odkrycia.Pisałam,że Pan mąż spędza pół życia przed laptopem,a z kolei ja płacę rachunki.Nigdy tego nie robiłam ale tym razem mimowolnie zerknęłam na jego biling komórki i jakież było moje zdziwienie,gdy zobaczyłam to w co jeszcze dziś trudno m i uwierzyć.Słuchajcie-w godzinach jego pracy-50 sms i przynajmniej 5 połączeń z tym samym numerem.Po godzinach pracy-non stop sms-y i rozmowy po godzinie lub lepiej.Zaznaczam,że mój mąż po pracy zamykał się w swoim pokoju,bo twierdził,że musi odpocząć.Tymczasem cały jego dzień (co do minuty)zajęty był jednym numerem.Trochę zbladł,gdy mu o tym powiedziałam ale szybko się wytłumaczył,że to kolega którego poznał na forum filozoficznym.Myślę-ok-nie będę psuć świąt-ale jeśli w styczniu biling będzie wyglądał tak samo-to coś z tym zrobię.Przyszedł sylwester-myślę-spędzimy go razem w domu-a tu kolejny szok.Za 2 min 24 książę oświadcza mi,że ponieważ pracuje i jest kasa,to on jutro(czyli w nowy rok)wylatuje do Barcelony-bo postanowił spełniać swoje marzenia.Kurde mol(myślę)a gdzie w tym wszystkim ja albo nasze córki?Ale nie to była prawda on miał bilet dla siebie.Powiązałam to bardzo szybko z bilingami-i prosty wniosek -stoi za tym jakaś jego nowa flama.W dzień nowego roku,zapewniał mnie jak bardzo nie kocha ale chce spełnić swoje marzenie-a ja udawałam,że ok.Gdy poszedł się kąpać przed wyjazdem-zwinęłam temu palantowi wszystkie dokumenty.Co się działo jak chciał wyjechać z domu i zobaczył,że nie ma dokumentów-to wie bliższa i dalsza okolica.Wpadł w taką furię,że myślałam,że żywa z tego nie wyjdę.Przetrzymałam to ze spokojem i satysfakcją.Myślę sobie-palancie-skoro ja nie lecę,to ty też nie.Mnie w jego planach nie było w ogóle.Po nowym roku postanowiłam zadzwonić na powtarzający się w bilingach numer.I co-oczywiście odebrała kobitka.Po kilku moich spokojnych pytaniach,czy jest świadoma,w co wsadziła łapy-odparła(standard)-że to nie tak jak myślę i że mój mąż to jest tylko jej kolega poznany w necie.ŻALpl!Potem wyszło,że razem wybierali się na ów słodki rekonesans do Barcelony.Spakowałam gnojowi walizy-dziewczyny stanęły ze mną i stwierdziły,że nie pozwolą więcej krzywdzić matki.Prosił-zmieni się-kocha mnie -to nic nie było.I to gówno trwa do tej pory.Wyrzucić się nie da,a ja nie potrafię mu już zaufać.Żyć dalej-czy próbować się pozbyć.Zaznaczam,że dom jest nasz wspólny.Dziewczyny są na swoim a ja mam 51 lat.Nawet jak się rozwiodę nikt pewnie go z tego domu nie ruszy.I co mi to da.

2

Odp: być albo nie być(razem)

Nie ma sytuacji bez wyjścia.

3

Odp: być albo nie być(razem)

nie uwierzyłam w ta historie, jak dla mnie to jest zmyślone wszystko od a do z
jeśli się myle to przepraszam'

zalozmy ze to prawda, to skoro tak nienawidzisz tego swojego męża to po co z nim jesteś i bylas przez te lata? bo nienawiść aż się wylewa z tego postu

4

Odp: być albo nie być(razem)

Witam kolejna Spiaca Krolewne. I jak to jest obudzic sie po 27 latach snu, w innej rzeczywistosci?
Dodam, ze ja tez jestem w tej grupie.
Dziwie sie, ze go nie puscilas do Barcelony.
Moze trzeba bylo w tym czasie zmienic zamki w drzwiach i wynajac mu kawalerke.
Moze dasz rade zrobic porzadek ze swoim zyciem, czego Ci zycze!

5

Odp: być albo nie być(razem)

moim zdaniem zmiana coś da
jest potrzebna
tobie

6

Odp: być albo nie być(razem)

Pewnie wygląda to nieprawdopodobnie-ale to prawda.Być może jestem zdrowo trzaśnięta ale moje życie tak właśnie wygląda.Jeśli taka nienawiść zionie z mojego postu-to dlaczego tego nie przerwałam?Napisałam chyba dość zrozumiałego posta-tylko nie karzdy zrozumie-co znaczy być z manipulantem tej wody.To wyższa półka podporządkowań.Teraz jestem tego świadoma ale wcześniej dałam sobą sterować.Chcę w tej chwili to przerwać ale mój Pan mąż nie zamierza rezygnować z wygodnego życia.Tkwię w tym toksycznym związku,który powoli mnie zabija,bo nie wiem jak się pozbyć trucizny z tego domu.On tak łatwo nie odpuści.Zakatuje mnie w końcu z uśmiechem na ustach.

7 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-06-07 06:49:10)

Odp: być albo nie być(razem)

to dobrze ze to widzisz, wiec zrob wszystko żeby się odseparować od niego, na początek ,,w głowie,, jak to się mówi,
masz o tyle dobrze ze masz dorosle dzieci wiec jeśli odejdziesz to samej będzie ci łatwiej,
masz 51 lat mówisz wiec zycie przed tobą, dzieci odchowane wiec zajmij się sobą,
pozdrawiam

8

Odp: być albo nie być(razem)

witaj Sawa51! Pozwolę sobie też dodać coś od siebie.....jestem niewiele młodsza od ciebie i w sumie niewiele po rozwodzie. Powiem ci tak.....czasami jest trudno ale to są chwile......ogólnie odżyłam psychicznie po rozwodzie...mnie mąż nie szanował, byłam od "obrabiania jego d....."bo do tego zostałam stworzona.....niestety nie liczył się z tym że ja jestem w stanie poprostu wziąć z nim rozwód. Też w tle jest jego zdrada. Żałuje tylko że tak późno to zrobiłam no ale cóż....jak to mówią lepiej późno niż wcale. Życzę ci podjęcia decyzji która bedzie najlepsza dla ciebie, której nie będziesz żałować...pozdrawiam

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » być albo nie być(razem)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026