Wątek z gatunku: "Czy ja jestem nienormalna, czy oni wszyscy?" ![]()
Wyobraźmy sobie restaurację z ogrodem-placem zabaw dla dzieci. Kilka piaskownic, huśtawka bez żadnych zabezpieczeń, po prostu zwykła deska na sznurkach, wysokie (więcej niż 150 cm), strome drabinki o rzadko rozstawionych stopniach, wysokie zjeżdżalnie, trampolina, domki, kuchenka, trochę zabawek. Furtka ogrodu wychodzi na bardzo ruchliwą ulicę, a co chwilę jakiś idiota zapomina ją zamknąć. Mamy dziecko w wieku DO LAT 3. Co robimy:
a) siedzimy, jemy, pijemy alkohol, rozmawiamy ze znajomymi, dziecko biega po tych wszystkich instalacjach samo
b) chodzimy za dzieckiem krok w krok i asekurujemy podczas wspinania się i huśtania, siadamy przy stoliku tylko wtedy, gdy dziecko wybiera bezpieczniejszą zabawę
c) siedzimy spokojnie przy stoliku i od czasu do czasu zerkamy, gdzie jest i co robi dziecko.
Jak było/jest u Was?
