Od kilku lat w ogóle nie spotykam się z kobietami, właśnie po to, aby uniknąć takich sytuacji, jaką zaraz opiszę.
W pewnym miejscu w internecie, w którym względnie często się pojawiam (zaglądam przynajmniej na kilkanaście minut dziennie) nieco ponad tydzień temu pojawiła się pewna kobieta, która zaczęła właściwie natychmiast do mnie pisać. Myślałem z początku, że jest to oszustwo, z jakim wiele razy się spotkałem - jakiś mężczyzna udaje kobietę, aby się nieco pośmiać z innych. Chcąc udowodnić, że nie jest to prawdwa, przesłała wszystkim swoje zdjęcie, na którym trzymała karteczkę z nazwą wspomnianej społeczności internetowej. Osoba ta rozmawiała ze mną bardzo długo, często zazanaczała, że wyjątkowo dobrze nam się rozmawia, że mamy bardzo podobne charaktery, że czuje się samotna, o tym samym wspominała potem tez w rozmowach przez telefon (w tak krótkim czasie zdążyliśmy odbyć dwie, chyba najdłuższe w moim życiu). Z jednej strony, też przyjemnie mi się rozmawiało, było to dla mnie bardzo niezwykłe, ale z drugiej stwierdziłem, że mimo podobnych poglądów raczej nie będziemy dobrze do siebie pasowali. Kobieta ta uwielbia kontakt z ludźmi, dalekie podróże, ambitną pracę, kiedy dla odmiany ja jestem typem domatora, wolę spędzać czas z bliskimi znajomymi albo z rodziną. Wobec tego zdecydowałem się powstrzymać od dalszych rozmów, chciałem odezwać się do niej dzisiaj, podziękować za czas poświęcony za rozmowy, i życzyć jej wszystkiego najlepszego - bo nie chciałem dawać jej złudnych nadziei.
Jednak nie zdążyłem - wczoraj znacznie szybciej skończyłem pewną zaplanowaną pracę, i postanowiłem porozmawiać z tą koleżanką z internetu o kilku sprawach, o których zaczęliśmy wcześniej. Od słowa do słowa napisała mi, że od poprzedniego dnia nie jest już wolna, że przyjechał do niej z bardzo daleka jej długoletni (15 lat znajomości) przyjaciel. Przez cały czas utrzymywała z nim kontakt, nie myslała jednak o bliskości, choćby ze względu na odległość, ale po tym spotkaniu stwierdzili, że się kochają i będą razem. W dalszej rozmowie ustaliliśmy, że rzeczywiście wcześniej oczekiwała ode mnie, żebym został dla niej kimś bliskim, i gdyby nie pojawił się jej przyjaciel to naprawdę jej zdaniem zostalibyśmy parą (ja myślę, że tak mogłoby się stać, gdybyśmy poznali się w rzeczywistym świecie, a nie przez internet). Trafiła w to miejsce w internecie dlatego, że nasz wspólny kolega ją w to miejsce zaprosił, uważając, że pasujemy do siebie, i że zapewne do czegoś dojdzie, prędko się ze sobą spotkamy. (Rozmawiałem z nim później, chcąc podziękować mu za sprowadzenie tej osoby - przepraszał mnie bardzo, że tak wyszło.) I w sumie mocno się nie mylił, nigdy żadna moja znajomość nie rozwijała się tak szybko.
Takie rozwiązanie tej znajomości przyniosło mi uspokojenie, ulgę, potwierdziło, że przypadkowa kobieta, która rozmawia ze mną w taki sposób, nie spowoduje że się zakocham w obrazie tej osoby, który powstał w mojej wyobraźni. Uznałem, że podejmuję właściwe decyzje. Przeczytałem też, że czuje się teraz szczęśliwa. Znajomość ta (o ile można ją nazwać znajomością) pozwoliła mi też na zrozumienie, że jednak istnieją osoby z którymi da się w ten niezwykle przyjemny sposób spędzać czas, które będą mnie rozumieli (co zdarza się rzadko), i którzy będą rozumieni przeze mnie (co również zdarza się rzadko).
Jednak czuję teraz, że cała ta sytuacja wpłynęła na mnie w nieco inny sposób - czuję się, jakby pokazano mi kawałek lepszego świata, a potem ukryto go przede mną jeszcze głębiej. Mimo, że jest to osoba, której tak naprawdę nigdy nie widziałem (a może nie istnieje naprawdę, może została tylko wykreowana przez żądną rozrywek kobietę), nie podaliśmy sobie ręki, rozmawialiśmy tylko kilka razy (choć długo), to od wielu godzin stale o niej myślę - choć nie powinienem. Wiem, że raczej nigdy nie poznam kogoś, kto będzie rozmawiać ze mną tak samo. Utwierdzam się też w przekonaniu, że moja decyzja sprzed lat, aby nie rozmawiać w ogóle z kobietami (a którą teraz złamałem) była słuszna.
Wiem, że to albo definitywny koniec znajomości, albo będzie jeszcze jedna czy dwie rozmowy - i nie chcę tego zmieniać. Pytanie tylko, jak zapomnieć o takiej sytuacji, i jak nie dopuścić do nich w przyszłości?
Podobne tematy
2 2014-05-31 07:41:49 Ostatnio edytowany przez peeter (2014-05-31 07:50:22)
To jakas gadula i romantyczka a oile nie wkreca, nie chce czegos jak kasy czy czegos co wyjdzie na spotkaniu (ze szuka mieszkania, ma dziecko, potrzebuje obywatelstwa itp itd) to niedojrzala.
Nie bez powodu patrzymy podejrzliwie na zaloty kobiet bo nie robia tego z powodu obyczajow a moze nawet biologii i jesli w jej przypadku nie kryje sie za tym pozadanie, zadna nimfomania, desperacja to coz piekna znajomosc ale lepiej gdy zostanie wirtualna, w realu straci swoj urok o ile nie wyda sie cos.. Milosci wirtualne sa tak rzadkie ze kreca o tym filmy jak S@motnosc w sieci
Kobiety narzekaja ze nie moga zrobic 1szego kroku a robia go tylko te ktorych nikt nie zaczepia to co sie dziwic ze dostaja kosza albo sa traktowane z podejrzliwoscia, sam cieszylbym sie jak dziecko gdyby atrakcyjna (i calkiem normalna) w necie czy w realu probowala mnie poznac i uwiesc ale taka fantazja to wylacznie temat na porno a nie historie z happy endem w zyciu ![]()
One rzadko zaczepiaja ale bywa tak gdy chodzi o atrakcyjnych gosci czy swietnie sytuowanych materialnie (a do szukania takich masa kobiet nie chce sie przyznac) ktorych takie zachowanie nie dziwi, reszta musi sama "kuc to zelazo" i czesto dostaja tym mlotkiem po palcach....
Osobiscie mialem przypadek ze jedna niby zakochala sie we mnie na odleglosc ale wyjatki nie tworza reguly, kazdego faceta podbieraly jej kolezanki wiec zrozumiale ze jakiegos chciala miec dla siebie i poki wirtualny to byl tylko jej. Ta byl choc szczera bo nie dala cudzego zdjecia i widzac jej prawdziwe rozumialem jej nastawienie do mnie.
3 2014-05-31 09:09:47 Ostatnio edytowany przez ala674319 (2014-05-31 09:11:01)
jak zaczęłam czytać ten temat nie mogłam uwierzyć że masz 26lat
no jakby to powiedzieć jesteś strasznie wrażliwa osoba w dodatku trochę naiwna ? Czy nie lepiej jest zapoznać się z kobieta przez kogoś na żywo, w pracy, na imprezie? Ja też mam dziwne wspomnienia dotyczące internetu. Poznani tam mężczyźni (było ich niewielu) okazywali się być bardzo dziwnymi osobami na żywo a nie było tam żadnego wkrecania. Po prostu przez pisanie kreujesz sobie obraz charakteru tej osoby a na żywo jest zupełnie inaczej. Znajomości z internetu nigdy nie traktuje się poważnie i 26 letni mężczyzna powinien o tym wiedzieć.
Bywa różnie, oczywiście trzeba bardzo uważać na oszustów , bo ich jest najwięcej...
Ale i wśród znajomości z internetu można poznać wspaniałych ludzi, spotkać się
a nawet ułożyć sobie życie...
Czego życzę i Tobie Autorze ![]()
Dodam tylko że znajomość nternetowa z czatów, powinna być potem potwierdzona
spotkaniem w realu,a zwłaszcza taka w której główną uwagę przykuwa silne uczucie
jakie zrodziło się w trakcie rozmów,na czacie czy też komunikatorze.
Pozdrawiam
Sa udane przypadki z netu ale szacujac realnie (nie wg portali randkowych ktore podwyzszaja te liczbe do 10% wszystkich uzytkownikow) rzedu 1% a reszta to kolezenstwo, jakis flirt co niejedna lubi ale nic powaznego, zwykle odleglosc burzy plany nawet by spotkac sie a co z tego jesli zrobia tak i rozczaruja to wola czesto nie niszczyc tej "bajki" do konca.
Jak urzekna siebie moze byc dramat bo ktores musi opuscic swoja prace, mieszkanie, zwykle kobieta.
Bez spotkania sie nie ma pewnosci z kims piszesz, mialem nieciekawy przypadek ktory sam odkrylem gdy jedna i to na portalu katolickim
zamiescila w swoim profilu zdjecie arabskiej celebrytki, szybko doszedlem ze to lipa patrzac na inne zdjecia ktore delikatnie mowiac byly duzo ponizej przecietnej ![]()
Dostala szybko blokade od admina i koniec dzialalnosci pani oszustki, nie cierpie takich ludzi a moderatorzy tam byli wyjatkowo czepliwi i uczulenia na wszystko. Szkoda ze inne sie tak nie podkladaja i jakie mnie gdzie indziej nabraly nie dowiem sie nigdy, powinny wylatywac z hukiem z danego miejsca na zawsze i zajac sie czyms innym niz wypisywaniem glupot na swoj temat.
Podobnie kobiety na forach - niestety lacznie z tym - maja zwyczaj opisywac swe nieistniejace zalety i szlachetnosc w stylu "poznam pokrewna dusze, wyglad niewazny, odpisze kazdemu", napisz to sie niezle zdziwisz bo zignoruje i okaze ze wszystko sie liczy poza charakterem, jak masz "przeliczalne walory" predzej sie odezwie....
myślę, że została w twojej głowie bo cię DOCENIŁA. pisz co chcesz ale potrzeba uznanaia i akceptacji to podstawowe potrzeby człowieka - ty też je masz bez względu na to czy się do tego przyznajesz czy nie i jak głeboko je próbujesz w sobie stłamsić.
poza tym wygląda na to, że jeśli chodzi o rozmowy z kobietami to byłeś nieco wyposzczony więc to pierwsza kobieta od bardzo dawna, z którą rozmawiałeś - i to tak przyjemnie spędzony czas..
nie rozmawiając z kobietami hamujesz swoją męską naturę co się dobrze nie odbije na twojej psychice - samotni kawalerowie w pewnym wieku strasznie dziwaczeją i są skazani na samotność w swoim dziwactwie. (!!!!!!!!!!)
no i jeszcze - nie rozmawiając z kobietami oczywiście ochronisz się od przykrych sytuacji ale tym samym odgradzasz się od takich fajnych (jak choćby ta z tą kobietą z internetu).
poza tym wygląda na to, że jeśli chodzi o rozmowy z kobietami to byłeś nieco wyposzczony więc to pierwsza kobieta od bardzo dawna, z którą rozmawiałeś - i to tak przyjemnie spędzony czas..
W sumie nie - pracuję z kobietami, i zdarza mi się raz na jakiś czas z którąś pogadać (nie jem w pracy śniadań, więc muszę jakoś wykorzystać te 15 minut). Jednak nigdy nie miałem potem takich odczuć ![]()
bo "sniadaniowe" rozmowy w pracy nie dadzą możliwości pozanć kogoś na tyle blisko by móc go za coś podziwiać i by stworzyć więź. do tego potrzebne są nieco bliższe relacje niż służbowe. w kazym razie INNE.
farfalla
nie kazdy jest wyposzczony, wyjezdzasz zaraz z ciezkimi dzialami na kogos, milo sie gadalo i mial nadzieje czy samotny facet musi byc zaraz dziwny i napalony bo kobiety tak sadza??
Kontakt z kobietami na co dzien to jedno a prywatny to drugie wazniejsze, posiadanie wielu kolezanek jedynie go oswaja z nimi ale nie daje wielkich korzysci jesli kazda zajeta, nie szuka juz albo ma wysoka poprzeczke.
Gwarantuje ze 99% woli real niz jakies klikanie i by na miejscu poznac niz czekac az ona sie zdecyduje albo czesciej zniknie bo znudzila sie juz albo znalazla innego wielbiciela ![]()
farfalla
nie kazdy jest wyposzczony, wyjezdzasz zaraz z ciezkimi dzialami na kogos, milo sie gadalo i mial nadzieje czy samotny facet musi byc zaraz dziwny i napalony bo kobiety tak sadza??
Kontakt z kobietami na co dzien to jedno a prywatny to drugie wazniejsze, posiadanie wielu kolezanek jedynie go oswaja z nimi ale nie daje wielkich korzysci jesli kazda zajeta, nie szuka juz albo ma wysoka poprzeczke.
peeter.. nie piszę, że "KAŻDY jest wyposzczony" ale użyłam tu sformułowania "wyposzczony" do Autora bo pisze, że dawno nie rozmawiał z kobietami. potem się przyznał do rozmów z koleżankami z pracy.
samotny facet nie musi być dziwny ale straszy facet, SAMOTNY kawaler np. po 40, 50 r.ż. dziwaczeje.. robią się przyzwyczajenia, które utrudniają później życie we dwoje, pojawia się większy lęk przed bliskością. nie jest tak w przypadku każdego samotnego kawalera ale jeśli od 20 lat unika głębszych relacji z kobietami to tak - taki DZIWACZEJE. chcę przestrzec przed tym naszego Autora.
i nie użyłam określenia "napalony" i wcale tak nie myślę. to twoja nadinterpretacja.
AUTORZE - zachęcam do zaproszenia znajomej kobiety (po prostu koleżanki) na kawę. pewnie nie raz spotkasz się z odmową ale to nic strasznego. czasem trzeba zapukać do wielu drzwi nim nam otworzą.. ![]()
Autor chcial sie spytac czy ja zignorowac, odrzucic i o tym jest temat, kazda szansa dobra dla nas.
Kobieta cieszy sie ze ma mase chetnych w necie ale wie z czego to wynika ze wielu odbiera to jak zaproszenie do przygody i taka jest naturalna sklonnosc ze czekamy na jej zaproszenie.
To ze mezczyzna poszukuje kogos jest zwykle igonorowane calkowicie.
Nie zgodze sie z tym ze nawyki sa taka przeszkoda w pewnym wieku, mozna sie dogadac, nie wchodzic w sobie w droge a jesli uznam ze sa sensowne to je przejme, gorzej jesli polegaja na niedbalosci, ryzyku ze cos sie uszkodzi tak jak otwieranie balkonu w kazda pogode i noca lub smiecenie co mnie np strasznie irytuje. Balagan balaganem a jesli walaja sie tez dlugo resztki jedzenia mozna zafundowac sobie robactwo co juz nie jest smieszne ani dziwne...
Z bliskoscia to kompletnie nie wiem co masz na mysli, kazdy jej potrzebuje i gdy ona tego chce nic im nie przeszkodzi tak jak popedowi by znalazl ujscie.
Bujasz w oblokach, jestes singielka bo nie wydaje mi sie??
peeter, nie musisz się ze mną zgadzać - nie po to tu jestem. nie jestem tu też po to by forsować swoje racje. autor pisze na forum bo widocznie chce poznać zdanie innych osób. wnioski powinien sam wyciągnąć. nie powinniśmy odpowiadać na pytania" masz zrobić tak i tak" bo to nie my będziemy ponosić odpowiedzilność za decyje autora. tak więc przedstawiam tu mój punkt widzenia i chce zachęcić "kb" by otworzył się na inne kobiety - arumenty podałam wcześniej i ich nie zmieniam. co z tym zrobi to jego sprawa.
AUTORZE - zachęcam do zaproszenia znajomej kobiety (po prostu koleżanki) na kawę. pewnie nie raz spotkasz się z odmową ale to nic strasznego. czasem trzeba zapukać do wielu drzwi nim nam otworzą..
Kawy nie piję, ale dawniej, gdy jeździłem często autobusem (czas przejazdu ponad godzina), zdarzało mi się zagadywać kobiety czekające na przystanku albo jadące ze mną. Wiele razy spotkaliśmy się później, ani razu nie wyszła z tego żadna dłuższa znajomość czy przyjaźń. Jedyne bliższe znajomości (wśród kobiet) w tym czasie znalazłem na studiach, z jedną z nich zaczęła się nawet bardzo bliska, ale skończyło się jak się skończyło bo oczekiwała ode mnie czego innego niż ja od niej. Teraz koleżanek nie mam (nie licząc tych z pracy, ale większość ma dzieci w wieku bliskim mojemu
), ale i tak twierdzić nie można, że jestem w temacie świeży ![]()
To ja uwazam ze zadne "otwieranie" sie na kogos nie jest problemem, moze nie robi bledow ale wybiera niewlasciwe a one nie widza w nim nic szczegolnego, dlatego ciagle jest kolega - problem nie tylko jego ale masy ludzi, sa tez kobiety ktore maja samych kolegow ale w ich przypadku latwo to zmienic jesli nie maja nic przeciwko przygodzie czy seksowi bez zobowiazan - czasem z tego wychodzi cos wiecej.
Samotny gosc ktory szuka kobiety jest w ciezkiej sytuacji i zwalanie winy na niego jest nieuczciwe i podle.
15 2014-09-29 18:59:39 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2014-09-29 19:01:34)
Znajomość ta (o ile można ją nazwać znajomością) pozwoliła mi też na zrozumienie, że jednak istnieją osoby z którymi da się w ten niezwykle przyjemny sposób spędzać czas, które będą mnie rozumieli (co zdarza się rzadko), i którzy będą rozumieni przeze mnie (co również zdarza się rzadko).
(...) Wiem, że raczej nigdy nie poznam kogoś, kto będzie rozmawiać ze mną tak samo. Utwierdzam się też w przekonaniu, że moja decyzja sprzed lat, aby nie rozmawiać w ogóle z kobietami (a którą teraz złamałem) była słuszna.
Wiem, że to albo definitywny koniec znajomości, albo będzie jeszcze jedna czy dwie rozmowy - i nie chcę tego zmieniać. Pytanie tylko, jak zapomnieć o takiej sytuacji, i jak nie dopuścić do nich w przyszłości?
A czemu chcesz się odgradzac od kobiet? Coś się złego stało? Poczułeś się zraniony? Z tego co widze, to masz miłe wspomnienia i sporo się nauczyłeś. Jeśli nie chcesz żyć naprawdę, i unikać wszelkich doświadczeń noszących znamiona ryzyka, to cóż.. Jest takie powiedzenie, że nie ma porazki, jest tylko informacja zwrotna. A ludzie, którzy do czegokolwiek doszli, doświadczali wielu przeciwności. Dlaczego rozmowy z kobietami są dla ciebie tkaie groźne, że chcesz ich unikać? Może wystarczy zmienić sposób myslenia? ('wystarczy' to eufemizm, oczywiście, bo to wymaga wysiłku)
Poza tym, jak sobie wmawiasz, tak będzie - jestes pewien, że nigdy jej nie spotkasz, to nie spotkasz. Uwierzysz, to stopniowo otworzysz się na możliwość spotykania kompatybilnych z toba kobiet, a w końcu nawet i tej 'naj'. Przekonania są naprawdę ważne, a ty z góry już ''wiesz'', że fajne zdarzenie nigdy nie nastąpi.
To gorsze niż niewiedza.