netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

nie wiem co robic.....Pomocy ...zwiazek z mężczyzna za murem

4 odpowiedzi3 627 wyświetleńzałożony przez KarolinaZen, 30.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » nie wiem co robic.....Pomocy ...zwiazek z mężczyzna za murem

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1

Temat: nie wiem co robic.....Pomocy ...zwiazek z mężczyzna za murem

hej hej
mam problem z moim partnerem . Nawet nie wiem czy jeszcze moim ...Jestem / bylam/ z moim TŻ 2 lata. znamy sie 26. życie tak sie potoczylo ze ja bylam w chorym zwiazku 10 lat, wychodzilam z traumy kolejne 10. On w miedzyczasie sie ozenil. Dostał na jej punkcie małpiego rozumu. Zakochał się rzetelnie. Ona ? typ wymagający, ?królowa?, dla której kasa się bardzo liczyła. Oboje dobrze wtedy zarabiali  wiec mieli kasę, ale ona WYMAGAŁA. Potrafiła ponizać, żądać itp.rozstali sie, potem probowali zejsc. nie wyszlo .teraz jest w separacji. ma 3 doroslych synow. Przez ten czas bab miał na pęczki. Były jakieś, 2 które wiele dla niego znaczyły, z którymi wiązał jakieś nadzieje. Co jedna zrobiła nie wiem, ale kopa dostał rzetelnego i się zawiódł. Poznała jego synów, rodziców. Druga usiłowała go na ciąże naciągnąć, ale się nie udało. potem były jakieś półmóżdza babskie, nic poważnego. To wszystko wiem od niego ale i od jego przyjaciela .3 lata temu spotkalismy sie ponownie na dawnoszkolnej uroczystosci. nic nie zaiskrzylo, ot spotkanie po latach. po kolejnym roku rozmow na necie spotkalismy sie. ZAISKRZYŁO to malo powiedziane. Mimo ze oboje po przejsciach postanowilismy sprobowac. Sęk w tym ze ani on ani ja nie mieszkamy sami. on z matka / po rozwodzie sie nia opiekuje / ja z matką-  po rozstaniu z poprzednim "partnerem" wyprowadzilam sie od niego. Ani jego ani mnie nie stac ani na kupno ani na wynajecie wspolnego M. na poczatku wiadomo - szał i ekscytacja. spedzalismy kazda wolna chwile razem, parogodzinne rozmowy na necie , wspolne wypady na mecze (oboje kibice). takie same zainteresowania, slowem wszytsko. bylismy ze soba szczerzy, nie moglismy sie rozstac. wiadomo -poczatek . dwa wspolne wyjazdy na tydzien, nigdy zadnej awantury. pelna sielanka. niegy ani on ani ja nie narzucalismy swojej osoby. kazdy mial prawo miec swoje pasje, swoj czas dla siebie, swoich wlasnych znajomych,poznalam jego doroslych 17 i 20 letnich synow. rodzicow nie. po roku zaczelo cos zgrzytac. najpierw jakies zdanie syna, jak widzial ze sie calowalismy ze hahaha jak mam Karolinie mowic ? mamo ? potem przestalismy ze soba rozmawiac- zaczelismy MOWIC. O przyslowiowej d.. Maryni. Seks - nadal wspanialy cudowny, czuc bylo jego pożadanie. ja mimo ze nie chcialłam zakochalam sie w nim. on szczerze powiedzial ze musi byc pewien nim to powie. ok. dawal mi odczuc ze jestem kims waznym, wyjatkowym. ale podswiadomie czulam ze on sie oddala, buduje jakis mur....innej kobiety nie bylo na pewno. wspolny wypad na wakacje w sierpniu w jego ukochane karkonosze-bylo wspaniale. ale czulam ze cos jest nie tak.... doszlam do wniosku, że czas sie zastanowic . Wytrzymałam do listopada.wtedy ten jeden raz czułam ze jest ze mną tak naprawdę blisko. Widziałam w jego oczach to cos, pełne zatracenie, dusze.. TĘ CHOLERNĄ BLISKOSC. Potem, głupia mu o tym napisałam. Nie skomentował. Oddalenie, zamkniecie się w sobie, oddalanie mnie od jego spraw codziennych i życia narastało. Wzięłam byka za rogi. Pod koniec grudnia mieliśmy rozmowę. Wywaliłam, co uważam, ? że wydaje mi się ze od jakiegoś czasu to mnie tylko zależy, że chyba jednak nic dla niego nie znaczę, że niestety moje uczucie jest coraz bardziej silne i nie wiem, co z tym robić. I ze ja musze wiedzieć czy on chce dalej to ciągnąc, walczyć o nas czy nie.Gadaliśmy długo, spokojnie bez żadnych awantur. Przyznał mi racje, ale ze on nie chce zatracić niezależności itp. Itd. Ze on nie potrafi okazywać ?uczuć?, ale jestem dla niego ważną i wyjątkowa i chce walczyć o nas. Dałam mu furtkę ? możesz mieć czas na przemyślenie. On ze nie potrzebuje. OK. temat zamknięty. Sylwester we dwójkę, potem znów wycofanie. W tym erotyczne również. OK.- zmęczony zapracowany. Rozumiem.  pocztaek lutego ? spotkanie. Na tym spotkaniu usłyszałam znów ze cieszy się ze podjął walkę, że jest mu ze mną wspaniale itp. Czuły, widać ze mu zależało. Padły min od niego słowa ze musi zrobić porządek z separacja ze wzg. na mnie. Nie skomentowałam. Cale zachowanie wskazywało ze jest OK.planowalismy wspólny wyjazd, wstępnie wakacje.  No i 2 tyg. potem walnął miedzy oczy. Ze przemyślał wszystko, że jemu iskra zdechła, w okolicach listopada (!), Że chce być ze mną szczery i uczciwy i wiedzieć jak ja jestem zaangażowana nie może mi tego odwzajemnić wiec chciałby by było jak kiedyś. Żebyśmy byli przyjaciółmi. Na pytanie, jaką przyjaźń ma na myśli, ? bo czasowo biorąc było: kumplostwo> chemia> chemia + przyjaźń>związek, bo samymi przyjaciółmi nie byliśmy nigdy, z sexem czy bez, odpowiedział NIE WIEM. Na pytanie czy czuje do mnie pożądanie odpowiedział NIE WIEM, Czego tak naprawdę chce, oczekuje ? NIE WIEM. Baby innej nie ma. Co ciekawe. Mówiąc to wszystko nie patrzył mi w oczy. Tylko o tym ze nie ma innej kobiety ? tak. Powiedziałam mu wtedy, że on sam musi ze sobą dojść do ładu, wiedzieć, czego chce i oczekuje od siebie od drugiej osoby od związku. Że jest zamknięty w sobie, bo boi się być zranionym i zranić. Że ma maskę. Przyznał mi racje. Nie usłyszałam za to słowa KONIEC. Jak mnie poprzedni gach puścił w trąbę ? usłyszałam. Tu ? nie.  Ale tak: na mecze łaziliśmy dalej razem. Po raz kolejny wzięłam byka za rogi. Przemyślałam parę spraw i wyszło mi ze to nie jest BRAK ISKRY. Cos się musiało w nim zmienić. Bo jak do tego ma się nasze spotkanie na pocz miesiaca ?? Spytałam się go o to, że nie rozumiem ? czy tak się zachowuje ktoś, komu przeszło??? W odpowiedzi ? naskoczył na mnie, że chce cos na nim wymusić, rozdarł się ze draże temat, krzyczał. Najlepsza obrona jest atak?. Zamknęłam się. Nie gadaliśmy już potem o tym wcale. Odpowiedzi nie usłyszałam....
rozmawiamy ze soba coraz slabiej. wylacza mnie ze swojego zycia problemow. Przy kolejnej rozmowie wywalilam szambo wszystko co mnie gryzlo ale na spokojnie. On zdziwiony ze ja to tak czulam...a ja czulam ze w nas , w nim nie ma nawet przyjazni. we mnie tak .problem jest w tym ze od dawna traktował mnie głownie, jako przyjaciela a dopiero na kooooncu, jako jego kobietę...
nie wiem czy zrozumial o co mi chodzilo... nie drazylam tematu. potem jeszcze raz wzielam sie w garsc. w jednym waznym dla mni momencie byl przy mnie. okazal sie przyjacielem . ale dalej jego stosunek do mnie jest conajmniej dziwny.
kolejna rozmowa
spytalam sie go co sie dzieje , czemu jest taki oschły w stos do mnie. czemu zachowuje sie jak dupek i uprawia strusia politykebo ja czuje ze cos jest nie tak zdziwiony byl ze jak to powiedzialam ze ja tak czuje itp  to nie od dzis ale czuje jakby chcial bym sie wyniosla z jego zycia on ze nic takiego nie ma miejsca
ze czuje ze totalnie mnie od siebie odsuwa , robiac to w sposob co najmniej dziwny a jesli tak jest i taka jest jego wola - to prosze mi to powiedziec.
on ze absolutnie nie , ze to on ma wrazenie ze ja sie oddalam . ja owszem - bo Ci nie chce sie wp***c, byc nachalna itp. owszem zamniecie moje zamknieciem ale to nie to. ze  mur budowal , ze ja cos musialam zrobic .po kolei jeszcze raz powiedzialam o wszystkich sytuacjach od listopada.  powiedzialalm mu o tej duszy w listopadzie . ze to bylo tak zaskakujace tak dziwne ze az sie wystraszylam, bo nigdy w nim nie widzialam takiej bliskosci. pełnego zatracenia SIEBIE, ODDANIA. nie fiz. tylko SIEBIE .. wszystko na spokojnie bez emocji .on ze nic takiego nie pamieta , powiedzialam ze wycofywal sie od tych slow syna . i co mu nie pasowalo w nas. okazuje sie ze nic tylko on doszedl do wniosku ze nie jest w stanie sprostac ,ze uwaza ze on nic nie jest w stanie dac. to co ja oczekuje mija sie z tym co on moze dac ze nie jest tak zaangazowany jak uwaza ze ja bym chciala . no wiec ja mu powiedzialam ze rozumiem ze przemyslal ale ja uwazam inaczej ze on nie zamknal jakiegos rozdzialu w swoim zyciu. moze z zona ,  nie wiem . cos jest nie zamkniete .
pytam sie go : czy byl ktos w twoim zyciu PO Żonie z kim wiazales ogromne nadzieje z kim sie zaangazowales on ze tak . że on ze wiazal z nia ogromne nadzieje poznala jego rodziccow planowali wspolne zycie i nagle dostal kopa bo powiedziala zeby sie zmienil , zaczal inaczej ubierac, nie byl soba . ze jest za bardzo wyrywny ze nie pasuje mu jego humor itp. na 3 dni pzed wczasami i przed tym jak chcial sie oswiadczyc. zabolało go to , bardzo mocno, czuł sie jak szmata ze jest odtracony a jednoczenie nie zasluguje na kogos , ze ktos nie chce go takim jakim jest. potem byly tylko przygody ... pomyslalam trafilam bingo ..mowie mu no ok . TO BYL TEN ROZDZIAL on ze nie, on zamknal to przeciez .tak ale zostala w Tobie zadra. widzisz slyszysz jak o tym mowisz ? Ty to PRZEZYWASZ w dalszym ciagu potem nie szukales zaangazowania ? on : nie ja : to byl punkt który Cie zahamowal tak jak mnie moj poprzedni partner pamietasz co mowilam ze jestesmy przetraceni przez los ? on ze tak mowie mu wiesz jak to sie nazwa? czlowiek za murem ...przyznal mi racje...... zgodzil sie ze tak. on pragnie uczucia chce byc dla kogos waznym pragnie milosci ale jak ktos cos to on sie obudowuje, boi się, zamyka
mowie mu ja jestem taka sama i wiem co Ty mogles czuc to siedzi w czlowieku długie lata,  ze najlatwiej nic do gara nie wkladac jest BEZPIECZNIE on ze tak. i chyba mam racje z tym przypadkiem z ta kobieta. NAWET NA PEWNO. MYSLAL ZE PRZESZLO ALE CHYBA NIE. ZADRA JEST . nie milosc do niej ale ból i żal...
mowie mu ze mi na nim zalezy jako na facecie, przyjacielu. ze byl moment kiedy chcialam zaproponowac bysmy zaczeli od poczatku, odcięli to co złe, dali sznase.. ale nie wiem czy teraz chce czy ty tego chcesz, Ze mozna wszystko wyjasnic ustalic . ale trzeba chciec. spojrzal sie i nic nie powiedzial . myślał .mowilam o tej BLISKOSCI .że po tej info o tej kobiecie  wiem ze on sie boi boi jak ja sie balam . zaangazowania, bliskosci...uczuc dania siebie...
i teraz nie wiem co dalej. chialabym mu powiedziec sprobujmy, ale sie boje. nie wiem jak to zrobic . kocham go, szanuje przy nim czulam sie bezpieczna , piekna , wazna. On przy mnie tez to wiem na pewno.
ale teraz??

nic juz nie wiem


ratunku ....

Karo

ps przepraszam za chaos......

2

Odp: nie wiem co robic.....Pomocy ...zwiazek z mężczyzna za murem

Na początek kup sobie słownik języka polskiego. Przez  tą pisaninę nie da się przebrnąć.  Choćby ze względu na szacunek do czytelników popraw ten post, żeby był po polsku nie po polskiemu.

3

Odp: nie wiem co robic.....Pomocy ...zwiazek z mężczyzna za murem

Ja również nic z tego nie rozumiem, nikomu nie chce się tyle czytać.

Jak chcesz żeby Ci pomoc to najlepiej skróc ten post do najważniejszych informacji smile

4

Odp: nie wiem co robic.....Pomocy ...zwiazek z mężczyzna za murem

Ja przebrnęłam i od razu powiem, że nic z tego nie będzie. Facet nie chce żyć z kobietą w prawdziwym związku. Motywy, powody, przyczyny są nieważne. On nic ciekawego jako facet nie ma kobiecie do zaoferowania.

Możesz się z nim kumplować i chodzić do łóżka. Zadowala Cię ta opcja, to super, nie..to zakończ tą znajomość.

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » nie wiem co robic.....Pomocy ...zwiazek z mężczyzna za murem

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026