Cześć, no więc mam 22 lata, jakieś niecałe dwa miesiące temu zostawiła mnie dziewczyna.Trochę z dupy, byłem mega zaskoczony, przeżyłem to dosyć ciężko, naprawdę nadal ją kocham, no ale po tygodniu zacząłem się ogarniać, wróciłem do treningów wszystko się powoli układało. No do czasu pierwszego spotkania po dwóch tygodniach. Poszliśmy na piwo do parku (sama napisała) było jak dawniej, nawet nie wiem kiedy i jak przytulanie całowanie, tego samego wieczoru urodziny kumpla, powiedziałem chodź ze mną - ok. Zachowywaliśmy się jak para, wszystko zajebiście, odwiozłem ją ze znajomym i tyle. Byłem mega szczęśliwy. Nazajutrz słyszę, zebym nie myślał ze do siebie wróciliśmy. Myśle no ok, nie wiem o co chodzi, ale chyba wszystko idzie w dobrym kierunku. Trochę zacząłem znowu z nią pisać. Ale znowu było jakoś dziwnie. Powiedziała że muszę się zmienić to do siebie wrócimy. Oczywiście powiedziałem, że to musi być obustronna zmiana bo problem nie leży tylko we mnie. Potem pojedyncze spotkania, ale bez żadnych szaleństw. Aż do imprezy uniwerku w zeszłym tygodniu. nasza wspólna przyjaciółka zabrała ją ze sobą. Znowu picie, zabawa, idziemy razem do sklepu i zaczyna sie temat. Powiedziałem jej że ją kocham kilka razy, mówiła żebym tak nie mówił, ale za którymś powiedziała ja Ciebie też.. Znowu całowanie, potem spały u mnie we dwie, no i rano o 6 odprowadziłem ją na pociąg bo studiujemy w różnych miastach. ( 70 km roznicy) Wspominała znowu coś o zmianie, o tym że nie będzie idealną dziewczyną, (jak ja chłopakiem
) Do tego wyszła sytuacja z jej byłym. Od początku znajomości słyszałem jaki to nie był pojebany itd, a teraz nagle przyjaciele. Powiedziałem coś na ten temat, tp zaczęła się rzucać że to tylko kolega, że nie może mieć przyjaciół, że przecież nie jesteśmy razem to co ja sobie myślę. Znowu chodziłem wkurwiony, myślę no nic trzeba zapomnieć bo to bez sensu i do niczego nie prowadzi. Ale okres imprez uniwersyteckich, to pojechałem w czwartek na piasty, spotkałem się z nią była oschła i chamska, poszedłem do swoich znajomych ona do swoich, i tyle. Ale spotkaliśmy się znowu, wynikła jakaś rozmowa, zapytałem czy mnie przekimają w mieszkaniu bo nie mam jak wrócić, wystarczy kawałek podłogi no i ok poszedłem z nimi. Wcześniej koncert, noszenie jej na barkach etc, wszystko spoko. Potem gorzkie żale po drodze. Tłumaczyła mi sytację z tym eks, az pomyslalem ok może nie jest tak jak myśle, ale jak mi wyskoczyła że może lecieć do grecji ze znajomymi ale nie powie mi z kim bo sie wkurwie to już sobie sami pomyślcie.. To nie jest normalne. Były chce jej postawic pobyt w Grecji, ona nie wie czy ma jechać, potem powiedziała że żartowała, że nie pojedzie, ale to chora sytuacja w moim mniemaniu. Nie chciałem robić awantury, Powiedziałem jej że jak poleci to będzie skreślona i tyle. poszliśmy do niej i jakośtak wyszło,peirwszy raz po rozstaniu kochaliśmy się. Znowu mówiłem że ją kocham ale prosiła żebym przestał to przestałem. Rano usłyszałem że przesadziliśmy, chwile pogadalismy, zjedlismy, ja poszedlem na mecz i wróciłem do siebie do miasta. Znowu zaczęła mnie traktować oschle i wręcz po chamsku, więc po powrocie poszedłem z kumplami żeby o tym nie myśleć, i w nocy po powrocie napisałem jej co sądzę o tym wszystkim, o swoich uczuciach etc. Nie odpisała, nie da się z nią normalnie porozmawiać, były wrzucił zdjęcie z wczorajszego koncertu z nią. Myślałem że sie zagotuje w środku:) I teraz nie wiem co mam począć. Zależy mi na niej strasznie, ale zaczynam rozumieć że przez to jak mnie traktuje to już nigdy nie będzie to samo. Mimo to ciężko podjąć mi decyzję o zakończeniu tej znajomości, szczególnie, że potraktowałem ten seks jako jakiś dowód miłości, iskierkę nadziei? Trochę dużo faktów, ale przedstawiłem chyba najistotniejsze informacje. Co radzicie zrobić w tej sytuacji? Walczyć jeżeli jest tego warta, czy może wszystko to to jakaś jedna wielka farsa, którą najlepiej będzie zakończyć. Z góry dzięki ! ![]()
Podobne tematy
Dziewczyna sama nie wie czego chce.. chyba się pogubila. Nie możesz dac sie tak traktować bo robi się to chore. Ona najwidoczniej nie jest ciebie warta. Wiem że kochasz ale czy ona kocha? Chcesz się pakować w chora sytuację z jej byłym? Nie sądzę. Może to czas na zmiany swojego życia. Może powinieneś zacząć je układać na nowo
trzymam kciuki. Za pewne poznasz kogoś i wszystko będzie inaczej. Zajmij się teraz sobą. Odpuścić na jakiś czas nie pisz nie dzwon nie spotykaj się z nią i zobacz jak to wszystko będzie wyglądało ![]()
3 2014-05-26 02:28:39 Ostatnio edytowany przez alexich (2014-05-26 02:39:13)
Ja uważam tak: ona ma Cię kiedy tylko zechce i bywa sobie oschła, chamska, ogólnie nie szanuje Cię bo i tak za nią szalejesz.
Sądzę również, że musisz sobie uzmysłowić pewną ważną kwestię: czy będziesz w stanie być z nią szczęśliwy i czy ona Ci to szczęście zagwarantuje? Po tym co napisałeś daję max 10% na to, że będzie ok bo laska wyraźnie się Tobą bawi i pogrywa.
Zauważyłem jednak jedną ciekawą rzecz, a raczej jej brak. Jak by ona zareagowała gdybyś Ty się na nią wypiął? Póki co to jest tak, że Ty za nią ganiasz, a gdzie jej inicjatywa?
Powiem tak, sprawdź ją. Jeśli Cię w rzeczywistości kocha, a tylko pogrywa (powodów tego może być masa, lepiej nie rozkminiać o co chodzi bo do siwych włosów nam nie spieszno) to powinno być ok. Zacznij ją traktować na wyjebce, wiesz o co kaman? Nie pisz pierwszy, nie interesuj się, dla mocniejszego efektu napisz coś w stylu "w sumie zadawanie się ze mną to strata czasu, powodzenia". Jeśli ona odwzajemnia Twoje uczucia to po jakimś czasie zatęskni i zacznie skakać nad Tobą, jeśli nie, to po prostu daruj sobie bo się zmarnujesz, uwierz, że naprawdę nic nie wskórasz.
Pozdrawiam
4 2014-05-26 02:34:09 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-26 02:34:22)
I nie napastuj ją tym wyznawaniem uczuć, bo to daje efekt odwrotny do zamierzonego. Zachowuj się jak ona w tym aspekcie.
Macie rację, w sumie znajomi mówią podobnie ale jednak dopiero Wasze wypowiedzi jakoś bardziej mi to uświadomiły, dzięki!
Co do chorej sytuacji, to myślę, że już taka jest. Jej były jest człowiekiem którego darze kompletnym brakiem szacunku z konkretnych powodów, ale nie mogę z nim nawet pogadać bo łatwo mnie wyprowadza z równowagi (chyba że zajaram przed;), a nie mogę sobie pozwolić na żadne spięcie czy też rękoczyny w obecnej sytuacji bo to nie tylko skreśli mnie u niej, ale też narobi innych problemów, bo koleś jest strasznym cwaniaczkiem i manipulantem, a niestety mam już 2 sprawy przez własną głupotę. Poczekam, jeszcze porozmawiam dziś z jej przyjaciółką, chociaż ona mówi, że też nie wie czego ona chce. Najpierw sama mówiła mi, żebym to olał, bo jak ona zerwała to znaczy że jej przeszło. Ale po kilku tygodniach dzwoni do mnie i mówi, że były na jakiejś wiejskiej potupaji i że żaliła się jej że za mną tęskni, i że PRZEZE MNIE płakała. I znowu zacząłem się zastanawiać nad tym wszystkim. Jest jeszcze jedna dziwna zależność, wszystkie te sytuacje, które mieszają mi w głowie (poza 1) miały miejsce po alkoholu. Nie jakiś ogromnych ilościach, ale zawsze te kilka piw ma jakiś wpływ. I w sumie wspominała, że na trzeźwo stara się trzymać dystans, co da się odczuć po jej zachowaniu. Narazie postaram się wprowadzić Wasze rady w życie, czas wszystko pokaże:)