Witam serdecznie wszystkie Panie (i Panów jeżeli tacy są).
Jestem chłopakiem, mam 18 lat, jestem świeżo po maturze i przyszedł taki czas na drobne podsumowanie swojego życia. A od zawsze było ono szare i spędzone przeważnie samotnie. Nie jestem przypadkiem typu "nie mam żadnych znajomych i do nikogo się nie odzywam". Potrafię rozmawiać z ludźmi na różne tematy, czasem nawet zażartować i myślę, że nawet można mnie polubić (od razu mówię że nie jestem typem narcyza). A jednak nigdy nie potrafiłem zbudować stabilnej relacji, czy to na gruncie przyjacielskim, czy tym bardziej związku. Nie umiem zainteresować sobą ludzi tak, żeby sami się do mnie odzywali czy spotykali ze mną. Zawsze ja muszę pierwszy zagadywać (w sensie do znanych mi ludzi, do obcych przychodzi mi to z wielkim trudem) a i tak nie oznacza to, że wyrażą chęć spotkania.
Ten brak zainteresowania sprawił, że wychodzę z liceum samotny. Mam co prawda 2 osoby, z którymi zawsze lepiej się dogadywałem, jednak nie dają się zaprosić, gdy wspominam o wspólnym wyjściu gdzieś odpowiadają jakoś dziwnie wymijająco, poza tym obydwoje nie przepadają za większymi imprezami. W związku z tym gdy łażę gdzieś po mieście i patrzę na tych wszystkich spędzających czas z sobą, momentalnie robię się smutny i nikomu niepotrzebny. Taki stan utrzymuje się od paru ładnych lat. Zupełnie nie potrafię cieszyć się życiem i czuję, że najlepsze lata mijają mi bezpowrotnie. I chyba ten okres zaprzepaszczam, jeżeli już nie zaprzepaściłem. Wiemy, że każdy po latach wspomina wspaniałe, a czasem i gorsze lata młodości. Spotkania z kumplami, pierwsza dziewczyna, pierwsze imprezy itd. A ja jestem tak jakby w takiej "próżni". Można mnożyć wiele przykładów, z powodu których gdzieś tam czuję, że młodość mi ucieka. Co będę wspominał z młodości? Naprawdę bardzo niewiele. W szkole niewiele akcji, które mógłbym wspominać dziś ze śmiechem, albo że wtedy człowiek to miał fantazję. Żadnych rozmów do rana, żadnych jakichś przesiadywań z paczką przyjaciół przy ognisku, żadnego spania pod gołym niebem, żadnego pocałunku z dziewczyną, żadnych przygód.
Na domiar złego strasznie młodo wyglądam, tak na 14 góra 15 lat. Z tego powodu nie jestem traktowany zgodnie ze swoim wiekiem, i nie wiem, czy właśnie to nie jest powodem tego całego braku zainteresowania. Za to chętnie zaczepiają mnie dzieci młodsze ode mnie kilka lat, bo myślą, że mogą się wyżyć na rówieśniku.
Cała ta samotność strasznie mnie męczy i zniechęca do wszystkiego. Jak mogę zmienić ten stan rzeczy? Proszę o jakieś rady.