Witam forumowiczki.
Moim problemem jest glownie moze to patologicznie zabrzmi,ale pijacy konkubent.
Chce od niego odejdsc ale nie potrafie,wracam do niego jak bumerang. Bo jest mi go zal,bo ciagle powtarza ze kocha,bo... I tak wiele powodow moglabym wymienic. Problem jest taki,ze pije coraz gorzej,czesciej,nie mamy zadnych normalnych znajomych,same towarzystwo pijace,ale jak twierdza-kazdy gornik pije. A mi jest wstyd. Okropny wstyd za zachowanie mojego partnera,po wypiciu nie ma zadnych chmulcow,przy wszystkich mowi o moim okresie,o sprawach intymnych.Nie jest gowniarzem bo ma juz 28 lat,jestesmy ze soba od 9 lat,mamy dwoch synow. "Jedzie"najczesciej na urwanym filmie,wyzywa mnie ,obraza,kaze wulgaryzm z domu. Oskarza o zdrady,bo nie mam ochoty sie z nim kochac.Nie moge zrobic nic bez jego pozwolenia,spotkac sie z przyjaciolka(bo wini kazdego o rozpadanie naszego zwiazku),wyplacic wiekszej kwoty niz mi pozwolil.Mimo ze pracowalam to nawet nie moglam swoimi pieniedzmi zarzadzac. NIe wychodzimy nigdzie sami, bo zawsze nawet wyjscie na rowery z dziecmi konczy sie jego upiciem sie. Chcialabym normalnie zyc.Boje sie od niego odejsc,bo wtedy mnie terroryzuje psychicznie,zreszta nie mam nawet dokad bo moi rodzice tez za kolnierz nie wylewaja. Mam cele,plany ale niestety nie mam zgody na spelnianie ich. Jestem wiecznie zmeczona ,rozdrazniona,sfrustrowana... Brakuje mi juz checi do daleszej egzystencji. Dodam ze nie chce sie leczyc,bo twierdzi ze nie pije duzo,a co to jest kilka piw. Z tego powodu zaczelo brakowac na moje czy dzieci potrzeby.Prosze o radeodejsc czy tkwic w tym dalej.
1 2014-05-21 18:15:32 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-05-21 19:25:00)
Podobne tematy
Chcialabym normalnie zyc.Boje sie od niego odejsc,bo wtedy mnie terroryzuje psychicznie,zreszta nie mam nawet dokad bo moi rodzice tez za kolnierz nie wylewaja. Mam cele,plany ale niestety nie mam zgody na spelnianie ich. Jestem wiecznie zmeczona ,rozdrazniona,sfrustrowana... Brakuje mi juz checi do daleszej egzystencji. Dodam ze nie chce sie leczyc,bo twierdzi ze nie pije duzo,a co to jest kilka piw. Z tego powodu zaczelo brakowac na moje czy dzieci potrzeby.Prosze o radeo dejsc czy tkwic w tym dalej?
Hmm... oby to pytanie było tylko retoryczne...
Chcialabym...
Chcialabym...
A więc sugeruję odejście, ale najpierw musisz sobie przygotować odpowiedni grunt pod ten krok mieszkanie, pieniądze, praca jeśli jej nie masz, itd. Później jakiś harmonogram odwiedzin i alimenty dla dzieci.
Alimenty mam zasadzone juz od 5 lat. Zabezpieczylam sie na wszelki wypadek. Pracy nie mam,bo nie pozwolil mi isc,moge tylko wg.niego pracowac od 8-15,niestety biorac pod uwage fakt,ze jestem w trakcie konczenia liceum nie mam odpowiedniego wyksztalcenia zeby dostac jakakolwiek prace w tych godzinach. Mieszkanie mialam raz wynajete,pracowalam,ale tak prosil ,zapewnial ze sie zmieni,ja uwiezylam i wypowiedzialam umowe. Mam z tego powodu straszny zal do siebie,no ale niestety.
Dluga historia,ktora w koncu chcialabym zakonczyc.
Jesteś matką, pomyśl o dzieciach. Dobrze im z pijącym ojcem?
Poczytaj sobie o współuzależnieniu od alkoholu, poszukaj poradni antyalkoholowej w swojej okolicy lub chociaż psychologa - bo twój stan to już równia pochyła...