Witam wszystkie Panie i nie tylko...
Powiem krótko, mój chłopak zabrania mi pojść na koncert, który ma się odbyć w ramach studenckich juwenalii. Sam nie może ze mną przyjść a ja bardzo bym chciała tam byc ze swoimi przyjaciółmi. Zakaz ten argumentuje tym, że ufa mi ale się o mnie martwi i nie będę się sama po nocach "włóczyć". Ogólnie nie pozwala mi chodzić na żadne tego typu imprezy. Nie wiem co mam zrobić, mam kłamać i kombinować żeby pójść czy po prostu sprzeciwić się i iść. Próbuje go zrozumieć, może nie powinnam chodzić sama na koncerty... Sama już nie wiem, to wszystko wydaje się absurdalne bo od kilku dni chodzę i wymyślam kłamstwa. Proszę o radę, może powinnam go zrozumieć, z drugiej jednak strony co złego w koncercie.
Podobne tematy
Witam wszystkie Panie i nie tylko...
Powiem krótko, mój chłopak zabrania mi pojść na koncert, który ma się odbyć w ramach studenckich juwenalii. Sam nie może ze mną przyjść a ja bardzo bym chciała tam byc ze swoimi przyjaciółmi. Zakaz ten argumentuje tym, że ufa mi ale się o mnie martwi i nie będę się sama po nocach "włóczyć". Ogólnie nie pozwala mi chodzić na żadne tego typu imprezy. Nie wiem co mam zrobić, mam kłamać i kombinować żeby pójść czy po prostu sprzeciwić się i iść. Próbuje go zrozumieć, może nie powinnam chodzić sama na koncerty... Sama już nie wiem, to wszystko wydaje się absurdalne bo od kilku dni chodzę i wymyślam kłamstwa. Proszę o radę, może powinnam go zrozumieć, z drugiej jednak strony co złego w koncercie.
A on jest Twoim opiekunem prawnym, że może Ci zakazywac i nakazywać?
No nie jest... Ale z drugiej strony może nie powinnam iść bez niego
No nie jest... Ale z drugiej strony może nie powinnam iść bez niego
Czemu tak uważasz? Czy obawiasz się czegoś? Twoi przyjaciele nie są godni zaufania?
Oczywiście że są godni ale on postrzega juwenalia jako siedlisko pijaństwa i wszechobecnej patologii, nie wiem już sama jak pójdę to będzie awantura i tak dalej, co najmniej jakbym go zdradziła
Czy może zakazać? Może ![]()
Pytanie tylko: dlaczego i czy się podporządkować?
Odpowiedź na pierwsze pytanie może być kluczowa, bo wskazuje na dalsze relacje.
Podporządkować się? Co kto lubi, o ile zdaje sobie sprawę, że taka postawa partnera (zakazująca) źle rokuje na przyszłość.
No właśnie ale tak jest od początku naszego związku czyli od czterech lat. Czy mam prawo pojść bez faceta na koncert? Nie wiem czy jego argumenty i ten zakaz jest uzasadniony
Potzrebuje odniesienia co Wy byście zrobili?
9 2014-05-20 21:11:58 Ostatnio edytowany przez Konsternacja (2014-05-20 21:12:28)
To, że pójdziesz na koncert z przyjaciółmi jest normalne.
Nienormalne jest co to, robi Twój chłopak.
Współczuje.
Idź, jeśli nie chcesz być zamknięta w klatce. Powiedz mu, że idziesz, to nic złego. Chcesz spędzić czas z przyjaciółmi. Całe życie będziecie chodzili wszędzie? Na zakupy? do kosmetyczki?
Chodzi o to że jestem strasznie nizdecydowana i rzadko robie coś wbrew niemu, potrzebuje takiego "kopa" by móc się postawic i wiedzieć że dobrze zrobiłam
Dlatego w tej relacji jesteś córką, a on Twoim ojcem. Zaborczosc wiesz do czego prowadzi? Ze tracisz swoja tozsamosc, nie czujesz sie tak naprawde akceptowana, szanowana, a pozniej zostajesz samotna, bo przeciez we wszystkim Cie kierował i decydował nawet o wyjsciach ze znajomymi. Radze sie nauczyc "stawiac" na swoim, bo skonczysz marnie.
Dlatego w tej relacji jesteś córką, a on Twoim ojcem. Zaborczosc wiesz do czego prowadzi? Ze tracisz swoja tozsamosc, nie czujesz sie tak naprawde akceptowana, szanowana, a pozniej zostajesz samotna, bo przeciez we wszystkim Cie kierował i decydował nawet o wyjsciach ze znajomymi. Radze sie nauczyc "stawiac" na swoim, bo skonczysz marnie.
Dzięki, też tak myślę po prostu się boję konsekwencji...
witam wszystkich i prosze o porade
jestem po rozwodzie mam dziecko poznalakm chlopaka prawie rok temu jak to na poczatku bylo super teraz sie wszystko zmienilo boje sie o zycie swoje i corki on zaczal mi grozic a szczegolnie chodzi o corke ze ja wywioza. zaczne od poczatku on byl zawsze zazdrosny teraz sie to przerodzilo w koszmar musialam sie zwolnic z pracy przez niego gdy znalazlam inna prace musialam sie tez zwolnic bo ktos dzwonil do mojej szefowej ze ma 24 h zeby mnie zwolnic wiec zrobilam to sama bo balam sie ze oni cos jej zrobia wciska mi ze go zdradzam ze sie spotykam z kims innym a wcale tak nie jest jezdze z domu do przedszkola i spowrotem boje sie coraz czesciej mi grozi nie mam nic udokumentowane gdy rozmawiamy nie powie mi tego przez telefon tylko prosto w twarz bo wie ze tego nie nagrywam mowilam to jego ojcu ale to tez nic nie zmienilo bo uwazaja ze jestem glupia co mam zrobic prosze was pomocy
Musisz jak najszybciej się z nim rozstać, wyprowadzić sie od niego uciec do rodziny, przyjacioł, jeśli będzie nadal ci groził zgłoś to na policje ale najważniejsze to od niego uciec. Twoi bliscy napewno ci pomogą, bądź silna!!!
Przy takich tematach dochodzę do wniosku że tzw 'związki' ogłupiają jedną stronę a drugą zaślepiają ...
mała-mi, Twój chłopak to jest jakiś za przeproszeniem - nieogarnięty koleś.
Jesteś dorosła, mimo że jesteś dziewczyną wątpię by puszczanie studiującej dziewczyny na imprezę nawet w nocy było jakąś OGROMNĄ tragedią. Wszędzie można dostać wpiernicz, być okradzionym lub zgwałconym ale nie ma co popadać w skrajności.
Odpowiadając na pytanie - tak, może Ci zabronić. Może ale wtedy albo Ty się temu podporządkowujesz i robisz za jego panienkę na każde zawołanie albo stawiasz sprawę jasno - albo on zmienia podejście do Ciebie albo odchodzisz albo trzecia droga - zrywasz z miejsca z tego powodu bo traktuje Cię jak dziecko.
Poza tym - co to ma znaczyć 'boję się konsekwencji'? Najwyżej się rozejdziecie ...
A tak w ogóle to chciałem zauważyć że sama autorka napisała że on jej zabrania gdziekolwiek wychodzić ... a to już jest chore.
Zupełnie na koniec powiem tylko że idąc tropem jego pokrętnego toku rozumowania skoro Ty idziesz na juwenalia to też jesteś elementem pijaństwa i patologii. Muszę kończyć?
Idealny przykład uległo-dominującego związku. Kobieta bojąca się samotności, decydowania o sobie, uzależniona. Jak nie skonczy z tym, to będzie tylko gorzej. Szczegolnie jak miałaby zobowiązania typu dziecko, slub, mieszkanie, kredyt. A tu coraz wieksza samotnosc, nie ma gdzie sie podziać i widzi, że ze strachu przegrała życie.
nie byłabym z facetem, który mi rozkazuje , czy nakazuje. Sama też nigdy tego nie robie wobec chłopaka. Jeżeli tak wyglądają Wasze relacje to nie jest to żaden normalny związek, raczej jakis patologiczny dziwny układ. .
Masz dwa wyjścia.
1. Trwać w poczuciu, że jesteś dzieckiem i nie umiesz o sobie decydować. Potrzebujesz ojca/opiekuna, aby podjąć jakąkolwiek decyzje. W związku z tym słuchasz się i jesteś posłuszna rozkazom Twojego Pana.
2. Zdajesz sobie sprawę, że jesteś dorosła, samodzielna i samomyśląca. Decydujesz o własnym życiu sama i dla siebie. Robisz to, co postanowisz i bierzesz sama za siebie odpowiedzialność. Twojemu panu dajesz wybór - albo związek na równych zasadach, albo do widzenia.
Jeśli boisz się życia, decydowania o sobie i podejmowania jakiejkolwiek decyzji, to nie idź na te juwenalia, bo nie jesteś jeszcze dojrzała do bycia osobą dorosłą. W tej chwili zachowujesz się jak 15 latka, która próbuje tupać nóżką.
Jeśli boisz się konsekwencji, a domyślam się, że nie masz na myśli tego, że Cię zleje, albo zamknie w szafie za niesubordynacje, to znaczy, że owinął sobie Ciebie wokół palca i jesteś jego własnością. Doskonale wie jak ukarać Cię za brak posłuszeństwa i zrobi to, a Ty przyjmiesz karę ze skruchą. Jesteś świetną kandydatką dla damskiego boksera, bo za każdym razem będziesz powtarzać, że to Twoja wina.
19 2014-05-21 17:42:48 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2014-05-21 18:28:24)
Teo masz (*****) racje (przepraszam za wulgaryzm), idę na koncert i będę się świetnie bawić:)
dzięki za komentarz pomógł mi, będę dorosła i idę.
Nie przepraszaj, tylko nie używaj i zapoznaj się z regulaminem forum. Anemonne
Teo masz (*****) racje (przepraszam za wulgaryzm), idę na koncert i będę się świetnie bawić:)
dzięki za komentarz pomógł mi, będę dorosła i idę.
Brawo
Tylko nie miej wyrzutów sumienia i się przed nim nie tłumacz, bo wtedy to nie będzie dorosłość, a bunt nastolatki ![]()
Nie powiem mu że albo zacznie mi ufać albo to nie ma dalej sensu i że jeśli się martwi to będę pisać czy wszystko ok, trudno wóz albo przewóz trzeba zrobić krok na przód z nim albo bez niego