netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Podwójnie zdradzona?

65 odpowiedzi7 257 wyświetleńzałożony przez Lili1234, 19.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Podwójnie zdradzona?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 66 ]

1

Temat: Podwójnie zdradzona?

Jakieś pół roku temu rozstaliśmy się z mężem
wiele lat cudownego małżeństwa. Był bardzo dobrym mężem i ojcem. Syn nie widział po za nim świata i na odwrót.
Powód- wiele lat temu odkryłam męza romans z kobietą która od lat próbowała w targnąć w nasze zycie. Potem to się urwało, ale nigdy nie było już dobrze. Męża ciągnęło w świat. Przestał pracować bo doszedł do wniosku ze skoro ja prowadzę dwa butiki które przynoszą zyski on nie będzie u nikogo tyrał. Miał pomagać mnie ale nie pomagał. Zajął się przesiadywaniem na czatach i piciem. Pił coraz wiecej,potem przstawał i tak w kółko, stało się to nie do zniesienia. Obiecał ze się będzie leczyć - nie leczył, był dwa razy na terapii i powiedział ze mu wystarczy.W tym czasie miał sprawę o ograniczenie praw rodzicielskich ponieważ sąsiedzi zglosili, że się na nas psychicznie wyżywa... 
7 miesięcy temu znów się do niego odezwała dawna kochanka która tak naprawdę była współwinna naszych problemów. W końcu miałam dość, wyrzuciłam go z domu.
Mieszka teraz z nią, nikt nie wie gdzie, tzn  tyle że w innym mieście i szczerze mnie ta wiedza niepotrzebna.  Syn się jeszcze uczy, mąż nie płaci na niego. Ma z nim jedynie kontakt przez skypia, czasem do niego zadzwoni.

Na to wszystko patrzył nasz dorastający syn, teraz już 20latek.Przez pijactwo ojca i kłótnie z nim syn w końcu wyprowadził się z domu.  Mąż się od niego prawie odciął.  Ja walczyłam zawsze o to żeby jakoś zatrzeć ten ich konflikt. Przekonywałam męża że nie może ot tak odrzucić dziecka a syna że tata ma trudny okres, że musi się pozbierać a wszystko się poukłada i będzie jak dawniej. Jakoś się udało, znów zaczęli ze sobą rozmawiać.
Ukrywałam przed synem wiele rzeczy, nasze kłótnie, wile lat temu kochankę, to jak mnie kilka razy uderzył. Nie chciałam rozwalać mu rodziny. Później opowiedziałam mu jak sytuacja wyglądała. Sam mi powiedział ze to widział , ze widział że wszystko było na mojej głowie bo ojciec tylko pił i się bawił.
Przy naszym rozstaniu także cały czas kładłam nacisk by ex miał kontakt z synem. Uważam że my się rozstaliśmy ale on nie musi rozstawać się z synem   Kontakt jest jaki jest..
W ciężkich chwilach syn zawsze wspierał mnie psychicznie i wspiera do tej pory. Przyjeżdża pomaga w domu, odkąd  exa nie ma.
Ma stypendium, coś dorabia, ja trochę go wspieram finansowo. Mamy super kontakt. Zwierza się, dużo rozmawiamy.

Były jednak sytuacje gdy mąż się ze mną awanturował, rozbijał w domu różne rzeczy,  straszył mnie a ja przez kilka miesięcy żylam w strachu, on nie zareagował. Nie wstawił się w mojej obronie bo mówił że się boi mieszać bo ojciec przestanie się do niego oddzywać. Ok ,jakoś to przyjęłam, poradziłam sobie choć nie ukrywalam ze bardzo wtedy tej pomocy potrzebowała. Po prostu choćby  kilku słów "daj spokój matce"

Wczoraj musiałam skorzystać z syna komputera. Pisał z ojcem. Nie wylogował się. Zerknęłam ale nie przeczytałam całej korespondencji. Po prostu nie chciałam.
Zobaczyłam tylko że pisze do niego ze bardzo się cieszy że jest szczęśliwy i żeby pozdrowił Anie (to jego kochanka) On odpisał i wzajemnie masz pozdrowienia od Ani.

Nigdy nie nastawiałam syna przeciw ojcu, skupiłam się na tym by być jak najlepszą matką, a jak mąz sobie zapracuje na jaki jest ojcem pozostawiła w jego rękach. Kochanka byla wogóle po za tematem i przecież to nie ja wybrałam kogos innego, więc wydawało mi się ze sprawa jest jasna. .. Nie przypuszczałam, że syn będzie słał pozdrowienia kochance,  komuś przez kogo jego matka cierpiała tyle lat. Ten syn, który przecież codziennie mi powtarza że ojca porąbało, że był leniem i nikogo nie szanował, ze nas olał, ze bardziej interesuje go nowa towarzyszka i jej dzieci niż on, i dobrze że go wywaliłam bo wreszcie będę miała spokojne życie robi takie coś. Ze to ja byłam byłam rodzicem na którym nigdy się nie zawiódł i to ja wszystko trzymałam w kupie.

Nie wiem dlaczego tak się zachowuje? bo boi się urazić tatę? bo go może stracić? A CO ZE MNĄ? czy ja się nie liczę w tym wszystkim. A gdzie lojalność wobec mnie, matki która nigdy go nie porzuciła, zawsze wspierała i wspiera, ws kochanka która przyczyniła się do rozpadu rodziny i ojciec który go zlewa i np. życzenia urodzinowe wysyła mu sms o treści " wszystkiego dobrego" i tyle
Co ja mam z tego że staram się być dobra matką matką i przyjacielem na dobre i złe? skoro miód i tak spija ten który okazał się draniem..

Nie wiem co o tym myśleć i co z tym zrobić??. NIE MOGĘ MU POWIEDZIEĆ ŻE ZAGLĄDNĘŁAM W JEGO POCZTĘ  bo jak powie ojcu to ten na pewno wykorzysta to przeciw mnie, ze jestem wariatka i mam obsesję na punkcie szpiegowania, bo taki zarzut wysuwał za każdym razem gdy go nakryłam ( smsy) na zdradzie. Robił ze mnie wariatkę i psycholkę, bo jak można zaglądać i nie szanować cudzej prywatnej korespondencji. I wogóle ze mam urojenia bo to tylko jego koleżanka, a smsy to tylko takie zarty
Czuję się oszukana, znów zdradzona bo w moim odczuciu zamiast zanegować, potępic zachowanie ojca on go utwierdza w tym co robił.  I może sam nie widzi problemu w zdradach (choć twierdzi inaczej) co mnie  przeraża bo przecież sam kiedys będzie miał zonę i dzieci! Nie chcę nawet mysleć ze jakaś kobieta i moje wnuki mogły by cierpiec przez niego!
Nie chcę konfliktu z synem ale tez nie czuję się znów oszukiwana i wykorzystywana. Moze jakoś powinnam porozmawiać z synem (tylko jak? i co powiedzieć żeby nie pogorszyć sytuacji?). Może on sobie nie zdaje sprawy..

Proszę napiszcie coś bo czuję się jak by mi wbito nóż w plecy.
ps . przepraszam za chaos wypowiedzi

2

Odp: Podwójnie zdradzona?

Kobieto przestan mieszac syna w swoje sprawy.
Jak Ty w ogole moglas oczekiwac ze dziecko bedzie Cie bronilo podczas awantur?!
Noz w plecy to Ty wbijalas synowi przez te wszystkie lata.

3 Ostatnio edytowany przez Lili1234 (2014-05-19 13:36:02)

Odp: Podwójnie zdradzona?

On ma 20lat, nie dopisałam, chodziło o ostatnie miesiące i nasze rozstanie.

Moja jest winą ze dbałam o dom, pracowałam na nich, kochałam i nie zdradzałm? chciałam pomóc męzowi uporać się z jego problemami, a rodzina była dla mnie czymś najważniejszym...

4 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-05-19 13:38:40)

Odp: Podwójnie zdradzona?
Lili1234 napisał/a:

Były jednak sytuacje gdy mąż się ze mną awanturował, rozbijał w domu różne rzeczy,  straszył mnie a ja przez kilka miesięcy żylam w strachu, on nie zareagował. Nie wstawił się w mojej obronie bo mówił że się boi mieszać bo ojciec przestanie się do niego oddzywać. Ok ,jakoś to przyjęłam, poradziłam sobie choć nie ukrywalam ze bardzo wtedy tej pomocy potrzebowała. Po prostu choćby  kilku słów "daj spokój matce"

A to, to co?
Przez takich rodzicow wyrastamy pozniej na DDA i nie potrafimy normalnie ulozyc sobie zycia.

Lili1234 napisał/a:

Chciałam pomóc męzowi uporać się z jego problemami.

A za nim chcialas mezowi pomoc, uporalas sie ze swoimi?

5 Ostatnio edytowany przez Lili1234 (2014-05-19 14:20:43)

Odp: Podwójnie zdradzona?

To były wlanie sytuacje kiedy kazałam się mu wyprowadzić, a on nie chciał, czyli ok 8 mięsiecy temu.
Wcześniej jak pisałam ukrywałam nasze kłótnie i nie dochodziło do aż takich burd . Nie spostrzegam go jako jeszcze dziecko, bo ja od 18 roku zycia sam musiałam o siebie zadbać i potrafiłam stać się z dnia na dzień dorosła i dałam radę. Pogodzić pracę, naukę a później i rodzinę.

Lili1234 napisał/a:
Lili1234 napisał/a:

Chciałam pomóc męzowi uporać się z jego problemami.

A za nim chcialas mezowi pomoc, uporalas sie ze swoimi?

Wtedy jeszcze nie wiedziałam i nie zdawałam sobie sprawy z tego że tkwię w toksyku. Nie mam rodziny, rodziców(nie ma ich juz od wielu, wielu lat) więc nie miał mnie kto uświadomić a obcym wstydziłam się mówić o szczegółach.  Po za tym nasi znajomi którzy coś tam zauwazyli, utwierdzali mnie bym dała mu szansę bo się pogubił, ze to taki fajny facet był..
Później owszem, jak dotarło do mnie że on mna manipuluje zaczęłam sama chodzić na terapię, która to zresztą pomogła mi się z tego bagna wyrwać. Teraz wiem ze powinnam to zakończyć te kilka lat temu, jak się zaczęło walić. Ale to jest teraz..

Nie da się opisać wszystkiego w jednym poście bo wyszedł by poemat. Opisałam problem i skrót informacji.

czy Ty zawsze byłaś taka mądra i wszystko wiedząca ? ze tak po mnie jedziesz? może jeszcze napisz mi że i ja powinnam się zaprzyjaźnić z kochanką.. a będziemy jedną wielką radosną rodzinką

..
Może się w tym zamotałam i nie postępowałam poprawnie ale wszelkie swoje siły skierowałam na to by było dobrze. Maz jedyny zarzut jaki podał mi na koniec to to, że go zadręczyłam by poszedł się leczyć i oczekiwałam wierności, bo jak twierdził po tylu latach małżeństwa wszyscy tak robią. A wszystko przecież z czasem się znudzi..

6

Odp: Podwójnie zdradzona?

Lili, rozumiem, że w tej sytuacji poczułaś się zdradzona przez syna, bo jest to już "prawie dorosły" człowiek i oczekiwałaś od niego lojalności. Na Twoim miejscu poczułabym się pewnie tak samo.. ( ale przez chwilę )
Niestety, ale teraz nie możesz zrobić nic. Musisz uświadomić sobie, że ten prawie dorosły człowiek kocha swojego ojca bez względu na przeszłość i potrzebuje z nim kontaktu. Fakt, że ukrywa to przed Tobą, dobrze o nim świadczy, bo oznacza to, że nie chce Cię zranić.
On zaakceptował to że tata jest w nowym związku - Ty jeszcze nie..
Nie złość się na syna i nie odbieraj tego w kategorii zdrady, bo Twój syn tak tego nie odbiera. On tylko chce mieć kontakt z obojgiem rodziców..

7

Odp: Podwójnie zdradzona?

To ze Ty mialas trudne dziecinstwo i musialas szybko dorosnac nie daje Ci prawa do tego zeby wymagac tego od syna.
Jestes matka, Twoj byly maz jest ojcem a to co dzieje sie miedzy Wami w zadnen sposob nie powinno odbijac sie na nim.
A Ty oczekujesz ze syn bedzie klepal Cie po ramieniu i mowil jaki to tata jest zly i niedobry bo zostawil mame po tym wszystkim co robila dla rodziny.

8 Ostatnio edytowany przez Lili1234 (2014-05-19 14:50:04)

Odp: Podwójnie zdradzona?

Takata, ja to rozumiem i jak najbardziej chcę by ten kontakt miał bo przecież jesteśmy najważniejszymi osobami w jego życiu. Dla mnie to utrzymanie kontaktu tez jest bardzo wążne bo różnie w życiu bywa.. gdyby mnie brakło, zawsze będzie jeszcze ojciec. ja sama czasem mu przypominam by napisał do taty.


Ale nie nie mogę pojąc skąd i w jakim celu ta "przyjaźń" z nią? jakby nic się wielkiego nie stało.. ot któregoś dnia jakaś kobiet postanowiła zastąpić moją matkę i jej się to udało..

Dla mnie to jest o tyle nie pojęte ze ja się od takich ludzi odcinam,brzydzę się fałszem i dwulicowoscią. Nie potrafię układać się z ludźmi którzy z premedytacją krzywdzą innych, bo i co ja mogę po takim "przyjacielu" się spodziewać. I znam to z autopsji, bo kiedyś miałam taką sytuację w dalszej rodzinie i poprostu jakoś tak się zraziłam do tego człowieka że urwałam z nim kontakt, za to do dziś utrzymuję z ex.

ps. ja się pogodziłam ze on jest z nią,  mi to nawet było na rękę bo miałam konkretny powód by wreszcie musiał się wyprowadzić.

niunia77 napisał/a:

To ze Ty mialas trudne dziecinstwo i musialas szybko dorosnac nie daje Ci prawa do tego zeby wymagac tego od syna.
Jestes matka, Twoj byly maz jest ojcem a to co dzieje sie miedzy Wami w zadnen sposob nie powinno odbijac sie na nim.
A Ty oczekujesz ze syn bedzie klepal Cie po ramieniu i mowil jaki to tata jest zly i niedobry bo zostawil mame po tym wszystkim co robila dla rodziny.

Nie oczekuję. On sam mi to mówi. Sam z siebie a postępuje zgoła inaczej. Nie potrzebuję poklepywania po ramieniu bo mam nowe życie. I tu nie chodzi o ojca tylko ta trzecią, wartości, rozrożnianie dobra od zła itd

9 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-05-19 14:55:26)

Odp: Podwójnie zdradzona?

wiesz wiem, że boli...ale to twój ból i ty z nim powinnaś się uporać
nie obwiniaj syna, bo całkiem się sama ze sobą pogubisz

to jego wybór, jego sprawa, możesz tylko powiedzieć, jak ty z tym się czujesz i tyle...
w zeszłym tygodniu dowiedziałam się, że mój syn utrzymuje kontakt z tatą, chociaż mnie się do tego nie przyznał
do mnie wyraża się o nim negatywnie, a ja zawsze wtedy mówię, to twój tata, nie mów tak o nim

też poczułam, ten nóż w plecy...zacisnęłam zęby, popłakałam, idę dalej przed siebie

10 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-05-19 14:55:05)

Odp: Podwójnie zdradzona?

Mam wrazenie ze masz do niej pretensje o to ze zwiazala sie z Twoim bylym mezem, o to ze pomimo poswiecenia calej siebie dla niego, on jednak wybral ja.
Moze ona jest dla niego mila, podeszla po przyjacielsku do Twojego syna, a Ty zamiast sie z tego cieszyc palasz do niej nienawiscia.
A tak naprawde to za co ja obwiniasz i tak jej nienawidzisz?
O zdrade meza obiniasz tylko ja, a zapomnialas o tym ze maz tez byl wspolwinny.

11

Odp: Podwójnie zdradzona?
Lili1234 napisał/a:

Ale nie nie mogę pojąc skąd i w jakim celu ta "przyjaźń" z nią? jakby nic się wielkiego nie stało.. ot któregoś dnia jakaś kobiet postanowiła zastąpić moją matkę i jej się to udało..

Lili i to jest Twój błąd! Ubzdurałaś sobie, ze ona zastąpi mu Ciebie! Nigdy tak nie będzie i dlatego fakt kontaktu z nią ukrywa przed Tobą!
Jesteś dla niego najważniejszą osoba na świecie i nie spiernicz tego.. On ma tylko 20 lat i nie czuje takich niuansów.. Bądź wyrozumiała i daj Wam więcej czasu..

12 Ostatnio edytowany przez Lili1234 (2014-05-19 18:18:16)

Odp: Podwójnie zdradzona?

Niunia, ona nie zwiazała się z moim byłym mężem. Ona się związała jak jeszcze był moim mężem. Widzisz te różnicę?
Na pewno mam pretensje, za to ze rozbiła mi rodzinę, miała kilka podejsć,choć przecież nie ona sama winna bo mu pistoletu do głowy nie przystawiła. I o tym już napisałam- czytaj.
Hmm.. rzeczywiście powinnam skakać z radości i moze jeszcze pokochać.. Może dla Ciebie zycie w trójkacie, czworokacie nie stanowiło by problemu, ja mam inny model rodziny, inne zasady. Niunia, ona mnie nie interesuje i nie obchodzi mnie czy będzie dla mojego syna miła czy też nie, byle się nie wcinała miedzy niego a ojca.  On nie ma potrzeby mieć  z nią kontaktu, chyba ze tego będzie chciał. To nie jest małe dziecko które potrzebuje opieki dorosłej osoby, więc nie muszę się tym martwić.  Z ojcem może spędzić czas gdziekolwiek, mozliwości ma kilka.. w jego nowym domu też jesli taką będzie miał ochotę. Nie rozumiem w jakim celu chcesz mnie do niej przekonać..przyjaciół mi nie brakuje.

Napiszę jeszcze raz. Nie rusza mnie to, ze on teraz z nią jest. Moze byc z kimkolwiek. Koszmar trwał wiele lat, zdazyłam się wyzbyć uczuć. dał mi tak do wiwatu ze tym drugim razem jej pojawienie się było dla mnie wybawieniem, co pisałam również powyżej. On odchodzić nie chciał, chciał prowadzić podwójne życie , bo mu ze mną było wygodnie.
A teraz, gdybym tak bardzo go chciała odzyskać czy tez wcześniej zatrzymać, to pierwsze co bym zrobiła to przedstawiła jej dowody, nie puste słowa, z jakimi problemami mój ex się boryka i co ma na swoim koncie, a tego nie zrobiłam i nie mam zamiaru robić. Niech sobie żyją szczęśliwie byle go trzymała ode mnie z daleka.
Ze niby jestem o nią zazdrosna bo wybrał ją?  chyba żartujesz... Owszem za pierwszym razem tak było, porównywałam się , doszukiwalam błedów ale taka jest normalna reakcja osoby zdradzonej. Na szczęsie szybko się ogarnęłam. Znam swoją wartosć i nie mam zamiaru się porównywać z jakąs lafiryndą która włazi czyimś mężom do wyra i nie potrafi własnym dzieciom zapewnic stabilego domu(czyt. ponizej)  A może jemu właśnie o to chodziło by żyć w otwartym związku, czego ja mu nie mogłam dać.To jego wybór i niech on sie z nia buja a ona z nim, to juz nie mój problem. Koniec. Mam nadzieję, że tym razem się jasno wyraziłam. I skończ proszę temat mojego ubolewania nad jego stratą bo nie o ten problem chodzi.

Po prostu próbuję ogarnąć relacje syn-ja-ona. Boli mnie i jest mi przykro że on zaczyna stawiać ją na równi ze mną jako człowieka/ osobowość (nie chodzi o relacje rodzicielskie) (tak ja to czuję, może mylnie) Mnie własnie tą starającą się, i tą która starała się być uczciwa z zasadami i kręgosłupem moralnym, czego i jego uczylismy oboje.. z kimś kto tych cech nie posiada i ma dość bujną przeszłość. Kobieta po 2 rozwodach i kilku związkach, z czego jeden z orzeczeniem o jej winie własnie z powodu romansu, czego owocem było drugie dziecko. Znam jej historię bo to znajoma z przed lat, mamy również wspólnych znajomych.

In_ka, właśnie chciała bym mu powiedzieć, ale boję się że on nie zrozumie jaki to dla mnie problem i jak się z tym czuję. No i to, że wyszło to na jak tak jak wyszło... Po prostu nie wiem jak temat ugryź.

Jestem świadoma wielu rzeczy, tego ze kiedyś pewnie się spotkają, pewnie któreś święta spędzą razem, moze nawet te najblizsze. i Ok. Ja też życie sobie powoli układam, niemniej jednak jego zachowanie jest dla mnie co najmniej nie zrozumiałe w stosunku do mnie i do niego samego też... Przecież on też w pewien sposób został przez tą osobę skrzywdzony i tak o tym mówi. Ona też nie raz była powodem konfliktów między nim a ojcem. a teraz.. ktos mu przysłowiowo "nas..ał do gniazga a on teraz posprząta i nic się nie stało". Bo? bo zrobiła się dla niego miła? czy co?

takkaja nie chodzi  to że ona mu zastąpi mnie. O to się nie boję. Źle to ujęłam. Miałam na mysli, że ona wtargneła jako zastępstwo w miejce jego matki obok ojca

I dziękuję za komentarze

13

Odp: Podwójnie zdradzona?

Lili mam syna w podobnym wieku i rodzicow, ktorzy sie rozwodzili gdy mialam lat 23. Wiem ze zadna postawa dziecka w takiej sytuacji nie jest zadowalająca.  Moja mama miala do mnie żal że na sali sądowej nie zeznawalam tak jak ona chciała choc wiem, że  rozwód to wiecej wina ojca, ale ona.... myślę, że w tej jej złości na niego, to żadne moje zeznanie nie byloby wystarczająco dobre ..
widzę niestety tu troche analogii.. jestes zla, bo syn Twoj nie reaguje tak jak sobie wymyśliłas.. a on tylko jest uprzejmy dla kochanki Twojego meza, aby zachowac dobre relacje..., ktorych najwidoczniej potrzebuje.

14

Odp: Podwójnie zdradzona?

Lili, Twoje uczucia są naturalne. Ja Cię rozumiem. To co myślisz, co robisz, to jedno, ale to to czujesz, to już zupełnie coś innego.
A Twoja postawa pokazała, że potrafisz być ponad to. Przez tyle lat nie starałaś się nastawiać syna przeciw ojcu. I to Ci się, jak widzisz, udało.  Ale to że Cię to jednak boli, że sympatia syna dla kochanki ojca Cię boli, jest normalne. Masz prawo do takich uczuć, bo wbrew temu co dzisiaj się głosi, że tylko DZIECKO, DZIECKO I DZIECKO i tylko ono ma prawo czuć, a wszyscy choćby wyli z bólu mają udawać, byle nie pokazać, byle nie zaburzyć dziecku cudownego obrazu rodziców.
I choćby ojciec był największym gnojem, kopał matkę i poniżał, ona ma przy dziecku udawać, że jej to nie boli i że tatuś nic takiego złego nie robi. Bo matka to nie ma prawa czuć! Nie ma prawa do emocji! Nie ma prawa do powiedzenia "tak, ojciec mnie skrzywdził zostawiając mnie, matkę swojego dziecka na pastwę losu".

Ja rozumiem. Na pewno warto się starać, by dziecko nie poznawało za bardzo problemów, których nawet nie rozumie. Prawda, owszem, ale podawana w porcjach odpowiednich do wieku.

Nie rozumiem natomiast najeżdżania Niuni. Kobieta mówi, co czuje. Mówi też, że w zasadzie przez te wszystkie lata wbrew temu, co czuje, dawała dziecku pozytywny obraz, a Ty ją najeżdżasz.

Dla mnie dzisiejszy pajdocentryzm przynosi dzieciom więcej szkody niż pożytku,a sytuacja w domu rodzinnym jest często wytłumaczeniem dla dorosłych dzieci. Bo mama, bo tata, bo rodzice. Ja nie mówię o patologii, ale czasem to już przybiera formę wymówek.

15

Odp: Podwójnie zdradzona?

Lili czy masz wrażenie, że ta kobieta próbuje zabrać ci twojego kolejnego mężczyznę? Masz takie wrażenie, że ona postawiła sobie za zadanie zabranie wszystkiego co było (mąż), jest (syn) dla ciebie najważniejsze?
Jak było zanim wyszłaś za mąż? Czy twój były mąż zrezygnował wtedy z obecnej kochanki dla ciebie?
Chyba nie do końca odcięłaś się od przeszłości. Podobnie jak Lena w innym wątku masz problem  z kochanką. Jawi ci się jako demon zła, o którym myślisz każdego dnia, a przez to nie możesz się od niego odciąć. Zatruwasz siebie myśleniem o niej.
Jak dawno mąż odszedł od ciebie? Macie już formalny rozwód?

Działanie twojego syna są konsekwencją twojego działania. On nie widzi w kochance twojego wroga, bo ty mu nie pokazałaś jak bardzo ona zraniła ciebie. Skąd on może wiedzieć co czujesz skoro sama mu o tym nie mówiłaś?
Tak bardzo chciałaś zachować idealne stosunki z ojcem, a przecież to mąż powinien zadbać o te relacje. To on powinien oczyścić się z roli zdradzacza i tego, który rozbił rodzinę.
Syn pewnie idzie twoim torem myślenia: jestem ponad to co mi zrobiła kochanka, jestem lepsza, kulturalniejsza i nie zniżę się do poziomu krzyku i łez. Nie pokażę światu jak bardzo mnie upodliła, bo inteligentni ludzie tak nie reagują. Zachowam się wspaniałomyślnie i z klasą, nawet dla tej, której najchętniej splunęłabym w twarz.
Nie wiem czy już nie za późno na to wszystko, bo na to był czas wtedy gdy mąż odchodził.

16 Ostatnio edytowany przez Lili1234 (2014-05-19 23:00:37)

Odp: Podwójnie zdradzona?

Takata, wiem o czym piszesz i ja tak nie zrobiłam. Załatwiłam sprawę inaczej. Zabrałam dowody do sądu. Na świadka powołałam kochankę i dostałam rozwód z orzeczeniem, zresztą się przyznał do winy bo już chyba nie miał wyjścia.

A to ze jest nie tak jak oczekuje to też racja. Może masz rację, może on jest tylko dlatego miły bo chce utrzymać kontakt z ojcem który jest i tak kiepski.
Mam tylko nadzieję że ma w sobie na tyle empatii i moralności ze dostrzega co dobre a co złe.

Ania, nie myśłam nigdy w ten sposób że ona chce mi zabrać też syna. Nie wiem Ania naprawdę do czego ona zmierza. Fakt, że nie darzyła mnie nigdy sympatią z wiadomych powodów jest oczywisty. Może i chce mi rzeczywiscie teraz dokopać na całego? 

Ona się w mężu podkochiwała ale nigdy ich nic nie łączyło- wtedy, jeszcze nie mój mąż nie był nią zainteresowany. Nie zrezygnował dla mnie z nikogo. Jak się poznaliśmy oboje byliśmy wolni.

Nie myślę o niej, zaczęłam intensywnie od wczoraj.  Nie jesteśmy razem od 8 miesiecy a nie mieszkamy pół roku, wiec mimo woli gdzies tam przewijają się w głowie różne sytuacje choć by dlatego ze trzeba czasem jeszcze to i owo załatwić co dotyczyło nas.

Nie wiem czy dobrze postępowałam, chyba nie, ale nie chciałam wtedy 15 latkowi pokazywać całą sytuację jaka ma miejce w domu. Po za tym oczywiscie łudziłam się, że mąż gdzies się poplatał w tym swoim świcie i wszystko się poukłada więc tym bardziej to ukrywałam. . Zresztą on sam o tym zapewniał. Później z czasem, jak syn w miarę dorastał coraz mniej ukrywalam. Nie raz widział jak płaczę. Maz wtedy juz wodził nas oboje, jak dal ciała przepraszał, synowi obiecywał ze się poprawi.. chodziło przede wszystkim o alkohol i czaty.  Ostatnich zdarzeń w ogóle nie kryłam przed synem. Zresztą podjęłam bardzo szybko decyzję co dalej.
Więc ten obraz ojca nie był taki wyidealizowany juz od dłuższego czasu. Zawsze jednak mu powtarzałam ze cokolwiek się nie stanie powinien mieć kontakt z ojcem i że nasze relacje to jedno, a jego i taty to zupełnie co innego i moga byc zupełnie fajne i poprawne.

Wyżej napisałam że syn powiedział, ze dobrze zrobiłam rozstając się z ojcem, bo będę mieć spokój i  on zresztą też.

Nie wiem czy on mysli jestem ponad to i stad ta cheć kontaktu i "przymilania się". Ja z nią nigdy nie rozmawiałam,  bo i o czym? i tak nic nie dotrze. Po za tym nie ona ze mną ślub brała. Owszem jest bardzo kulturalny, czasem aż za bardzo z drugiej strony kłóci mi się to z tym jakie zasady mu wpajaliśmy. Zawsze mu powtarzaliśmy, że od ludzi złych, fałszywych, obłudnych i kłamców trzeba trzymać się z daleka bo nie są nic warci i nic dobrego w nasze życie nie wniosą, a tu masz. 
Bardziej chyba bym się skłania za tym że chce utrzymać kontakt z ojcem. Albo, runął w jego głowie ten poprawny świat bo przecież w ostatnich latach, kłamstwa, oszustwa i obietnice bez pokrycia były na porządku dziennym.Jak syn pytał po co mu drugi telefon powiedział ze mu się głosnik zepsuł, po czym zapomniał i z tego"zepsutego" tel przy nim dzwonił ;/. Maż do samego końca nie przyznawał się mu że ma z nią romans. Później powiedział, ze dogadali się z Anią bo mama przecież go wyrzuciła.  i takich sytuacji bylo sporo. Z jednej strony syn spostrzega go jako fajnego tatę z którym lubi rozmawiać i spędzać czas a z drugiej strony, uważa że jest kłamcą, ze oszukiwał i jego i mnie, i on mu już nie ufa, ze już go całkiem porąbało,to odnośnie tego co mu opowiada o swoim nowym życiu  - tak do mnie mówił jeszcze kilka dni temu.
I teraz moze taki oto zlepek tej poprawności ktora jest ze mną i tej obłudy która jest po za mną z ojcem, powstał w jego głowie.


KajkaKa masz rację, nie można za dużo ukrywać przed dziećmi bo nagle jak im się świat wali to nie bardzo widza o co chodzi i gdzie lezy racja. Szczęście w nieszczęściu ze ja się w porę ocknęłam, teraz pewnie była bym ja winna temu że tata z nami nie mieszka bo przecież go wyrzuciłam i ja byłam jędza  bo dręczyłam jakimiś terapiami a on sobie sam doskonale dawał radę.. taką wersję przedstawiał synowi

17

Odp: Podwójnie zdradzona?

Lili popraw mnie jak źle myślę: pierwsza zdrada miała miejsce 5 lat temu z panią Anią. Ile wtedy trwał romans?
O kolejnej dowiedziałaś się 8 miesięcy temu. A teraz ile to trwało?
Zwalanie winy na kobietę zdradzoną, co próbuje zrobić twój mąż by oczyścić się w oczach syna to klasyczny chwyt zdradzacza.
Taka próba umniejszenia swojej winy. No bo jakbyś go nie wywaliła, jakbyś jeszcze raz przymknęła oczy... Gdzieś musi uchwycić się czegoś co go choć trochę wybieli za to co zrobił.
Syn, choć ma 20 lat, to jeszcze dziecko. Ojciec, który powinien być dla niego autorytetem robi takie coś, co podkopuje to co wpajaliście mu przez całe życie. Może też próbuje jakoś umniejszyć winie ojca, bo chciałby zachować dla niego jakiś szacunek.
Spróbuj porozmawiać z synem na ten temat, bo może on mieć też problem natury lojalności: wie, że powinien cię wspierać, a jednocześnie chce kontaktu z ojcem, który oznacza jednoczesny kontakt z kochanką?

Lili a co ty chcesz z tym wszystkim zrobić? Planujesz rozwód czy czekasz aż mąż się wyszaleje?

18 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-05-19 23:12:40)

Odp: Podwójnie zdradzona?
Lili1234 napisał/a:

Jakieś pół roku temu rozstaliśmy się z mężem
wiele lat cudownego małżeństwa. Był bardzo dobrym mężem i ojcem. Syn nie widział po za nim świata i na odwrót.
Powód- wiele lat temu odkryłam męza romans z kobietą która od lat próbowała w targnąć w nasze zycie. Potem to się urwało, ale nigdy nie było już dobrze. Męża ciągnęło w świat. Przestał pracować bo doszedł do wniosku ze skoro ja prowadzę dwa butiki które przynoszą zyski on nie będzie u nikogo tyrał. Miał pomagać mnie ale nie pomagał. Zajął się przesiadywaniem na czatach i piciem. Pił coraz wiecej,potem przstawał i tak w kółko, stało się to nie do zniesienia. Obiecał ze się będzie leczyć - nie leczył, był dwa razy na terapii i powiedział ze mu wystarczy.W tym czasie miał sprawę o ograniczenie praw rodzicielskich ponieważ sąsiedzi zglosili, że się na nas psychicznie wyżywa... 
7 miesięcy temu znów się do niego odezwała dawna kochanka która tak naprawdę była współwinna naszych problemów. W końcu miałam dość, wyrzuciłam go z domu.
Mieszka teraz z nią, nikt nie wie gdzie, tzn  tyle że w innym mieście i szczerze mnie ta wiedza niepotrzebna.  Syn się jeszcze uczy, mąż nie płaci na niego. Ma z nim jedynie kontakt przez skypia, czasem do niego zadzwoni.

Na to wszystko patrzył nasz dorastający syn, teraz już 20latek.Przez pijactwo ojca i kłótnie z nim syn w końcu wyprowadził się z domu.  Mąż się od niego prawie odciął.  Ja walczyłam zawsze o to żeby jakoś zatrzeć ten ich konflikt. Przekonywałam męża że nie może ot tak odrzucić dziecka a syna że tata ma trudny okres, że musi się pozbierać a wszystko się poukłada i będzie jak dawniej. Jakoś się udało, znów zaczęli ze sobą rozmawiać.
Ukrywałam przed synem wiele rzeczy, nasze kłótnie, wile lat temu kochankę, to jak mnie kilka razy uderzył. Nie chciałam rozwalać mu rodziny. Później opowiedziałam mu jak sytuacja wyglądała. Sam mi powiedział ze to widział , ze widział że wszystko było na mojej głowie bo ojciec tylko pił i się bawił.
Przy naszym rozstaniu także cały czas kładłam nacisk by ex miał kontakt z synem. Uważam że my się rozstaliśmy ale on nie musi rozstawać się z synem   Kontakt jest jaki jest..
W ciężkich chwilach syn zawsze wspierał mnie psychicznie i wspiera do tej pory. Przyjeżdża pomaga w domu, odkąd  exa nie ma.
Ma stypendium, coś dorabia, ja trochę go wspieram finansowo. Mamy super kontakt. Zwierza się, dużo rozmawiamy.

Były jednak sytuacje gdy mąż się ze mną awanturował, rozbijał w domu różne rzeczy,  straszył mnie a ja przez kilka miesięcy żylam w strachu, on nie zareagował. Nie wstawił się w mojej obronie bo mówił że się boi mieszać bo ojciec przestanie się do niego oddzywać. Ok ,jakoś to przyjęłam, poradziłam sobie choć nie ukrywalam ze bardzo wtedy tej pomocy potrzebowała. Po prostu choćby  kilku słów "daj spokój matce"

Wczoraj musiałam skorzystać z syna komputera. Pisał z ojcem. Nie wylogował się. Zerknęłam ale nie przeczytałam całej korespondencji. Po prostu nie chciałam.
Zobaczyłam tylko że pisze do niego ze bardzo się cieszy że jest szczęśliwy i żeby pozdrowił Anie (to jego kochanka) On odpisał i wzajemnie masz pozdrowienia od Ani.

Nigdy nie nastawiałam syna przeciw ojcu, skupiłam się na tym by być jak najlepszą matką, a jak mąz sobie zapracuje na jaki jest ojcem pozostawiła w jego rękach. Kochanka byla wogóle po za tematem i przecież to nie ja wybrałam kogos innego, więc wydawało mi się ze sprawa jest jasna. .. Nie przypuszczałam, że syn będzie słał pozdrowienia kochance,  komuś przez kogo jego matka cierpiała tyle lat. Ten syn, który przecież codziennie mi powtarza że ojca porąbało, że był leniem i nikogo nie szanował, ze nas olał, ze bardziej interesuje go nowa towarzyszka i jej dzieci niż on, i dobrze że go wywaliłam bo wreszcie będę miała spokojne życie robi takie coś. Ze to ja byłam byłam rodzicem na którym nigdy się nie zawiódł i to ja wszystko trzymałam w kupie.

Nie wiem dlaczego tak się zachowuje? bo boi się urazić tatę? bo go może stracić? A CO ZE MNĄ? czy ja się nie liczę w tym wszystkim. A gdzie lojalność wobec mnie, matki która nigdy go nie porzuciła, zawsze wspierała i wspiera, ws kochanka która przyczyniła się do rozpadu rodziny i ojciec który go zlewa i np. życzenia urodzinowe wysyła mu sms o treści " wszystkiego dobrego" i tyle
Co ja mam z tego że staram się być dobra matką matką i przyjacielem na dobre i złe? skoro miód i tak spija ten który okazał się draniem..

Nie wiem co o tym myśleć i co z tym zrobić??. NIE MOGĘ MU POWIEDZIEĆ ŻE ZAGLĄDNĘŁAM W JEGO POCZTĘ  bo jak powie ojcu to ten na pewno wykorzysta to przeciw mnie, ze jestem wariatka i mam obsesję na punkcie szpiegowania, bo taki zarzut wysuwał za każdym razem gdy go nakryłam ( smsy) na zdradzie. Robił ze mnie wariatkę i psycholkę, bo jak można zaglądać i nie szanować cudzej prywatnej korespondencji. I wogóle ze mam urojenia bo to tylko jego koleżanka, a smsy to tylko takie zarty
Czuję się oszukana, znów zdradzona bo w moim odczuciu zamiast zanegować, potępic zachowanie ojca on go utwierdza w tym co robił.  I może sam nie widzi problemu w zdradach (choć twierdzi inaczej) co mnie  przeraża bo przecież sam kiedys będzie miał zonę i dzieci! Nie chcę nawet mysleć ze jakaś kobieta i moje wnuki mogły by cierpiec przez niego!
Nie chcę konfliktu z synem ale tez nie czuję się znów oszukiwana i wykorzystywana. Moze jakoś powinnam porozmawiać z synem (tylko jak? i co powiedzieć żeby nie pogorszyć sytuacji?). Może on sobie nie zdaje sprawy..

Proszę napiszcie coś bo czuję się jak by mi wbito nóż w plecy.
ps . przepraszam za chaos wypowiedzi

Ja wulgaryzm. Kobieto, nie posługuj się synem w takich konfliktach! Jaka lojalność? To Twój, WASZ syn. Co w tym złego, że składa życzenia obecnej kobiecie Twojego ex? Masz świadomość, że tak naprawdę to super sprawa? Czujesz się zdradzona? To Jego ojciec. Ma ziać nienawiścią? Ułóż sobie swoje życie i nie jęcz. Jak to sobie wyobrażałaś? Że syn odetnie się od ojca, bo ten żyje z kimś innym? Masz bardzo mądre dziecko. Nie nastawiaj Go przeciw ojcu. Niech układa sobie dobre relacje. Oszukuje Cię? Wykorzystuje? Jak? Ciesząc się, że ojciec jest szczęśliwy? wulgaryzm. Weź się w garść. Życie przed Tobą. Jak myślisz czemu ciągnie Go do ojca? Może ma dosyć wiecznie uciemiężonej i nieszczęśliwej matki? Pokaż Mu jakie życie może być wulgaryzm. Trochę optymizmu. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Syn niech ma dwie szczęśliwe rodziny big_smile. I pamiętaj, skoro pomimo zdrad i zachowań Twojego ex, syn ruszył głową.....być może coś było na rzeczy skoro stary odszedł. Zawsze na forum widzimy ocenę JEDNEJ strony. Druga nie może oponować i użyć swoich argumentów.

19

Odp: Podwójnie zdradzona?

Ciągnie go do ojca, bo to jego ojciec. Proste. Wcale nie musi oznaczać, że było coś na rzeczy.

Czasem trudno sobie wyobrazić, jak wyglądałoby życie tych dzieci, gdyby nie matka, gdyby ona nie stanęła na wysokości zadania, kiedy tatuś zabrał d*** w troki, bo się zakochał.

A no w sumie było coś na rzeczy. Czegoś się od jaśnie pana wymagało, czegoś oczekiwało.

Ja mam znajomą, która ma 3 dzieci. I też ojciec sobie poszedł. No ale też pewnie była winna i coś było na rzeczy. Owszem - majdan związany z wychowywaniem. I kobieta boryka się z problemami sama. On raz na dwa tygodnie zabierze dzieci (nie wątpię, że wtedy jest cudownym ojcem - to łatwe przez weekend) i ma problem z głowy. A ona... Ona jeszcze powinna mówić dzieciom, że to nic, że nic złego tatuś nie zrobił, że to nic, że zostawił ją samą, by mieć święty spokój także od dzieciaków. No i jeszcze powinna zachęcać, by przyjaźniły się z kochanką. To przecież cudowna kobieta, która zaopiekowała się ich tatusiem, biednym nieszczęśliwym misiaczkiem.

A na koniec,kiedy już stworzy taki obraz ojca, jego kochanki dziecku, dowie się, że tatuś opowiedział, jak było naprawdę. Swoją prawdę, prawdę misia, która męczył się pod pręgierzem życia z ich matką.

20 Ostatnio edytowany przez Lili1234 (2014-05-19 23:59:04)

Odp: Podwójnie zdradzona?

Tak, zgadza się
Aniu to były bardzo krótkie romanse oba trwały jakieś 2 -3 miesiące. Ja to szybko wychwyciłam bo mąż nie bardzo potrafił kryć emocje i oczywiście pogorszenie naszych relacji. Poźniej zdarzało się ze pisali ze sobą kilka razy. Schemat oczywiście był ten sam- kłótnie ze mną bo jestem ta dobra i wiadomo juz było o co chodzi.
Wcześniej zdarzyło się kilka sytuacji że próbowała go namówić na spotkanie, ot ze stara koleżanką na kawę, wysyłała mu zdjęcia i takie tam ale wtedy jeszcze nie reagował.

ja wiem że on się chce wybielić ale syn ma oczy i widzi co jest grane.

Jestem juz po rozwodzie z orzeczeniem jego winy. Nie czekam aż się wyszaleje. Dostał jedną szansę , nie wykorzystał. Drugiej nie dostanie bo tez nie wykorzysta.
Ja go przecież nie zmienię. On się za to bardzo zmienił i z takim człowiekiem nie chce spędzić reszty życia. Tego faceta który mi imponował i ktorego pokochałam juz nie ma.  Syn jest dorosły, kredytów nie mamy. Nic nas juz nie łączy, wiec po co
Jestem dosć(o ile można tak powiedzieć;)) młoda osobą bo wcześnie założyliśmy rodzinę, wiec i samotności się nie obawiam wink a nawet gdyby to lepsza ta samotność niz udręka z nim.

Porozmawiam z synem ale chyba jeszcze nie teraz. Chyba wręcz powinnam, bo musi sobie zdać sprawę że zamiast kogoś zranić, nawet nie celowo, trzeba najpierw przemyslec co się robi i spróbować przynajmniej poszukać innego rozwiązania.
Niech się może ustabilizują te ich kontakty. Niech to wszystko jeszcze trochę ostygnie i wtedy. Teraz sam się miota nie chce mu dowalić i pokazywać "że mnie zawiódł" bo pewnie tak to odbierze.

Beznamietnosc, następnym razem zanim coś napiszesz przeczytaj ze zrozumieniem a najlepiej cały wątek.
1.Mój syn nikomu życzeń nie składał
2. Nie nastawiam syna przeciw ojcu a wręcz przeciwnie
3. nie jęczę i trzymam się super w garści wink
4. o moje życie się nie martw. Jest stabilne i poukładane

KajkaKa smile smile fajnie to napisałś, tak to mniej więcej wygląda. Trzeba z tatusiem dzielić radość nowego szczęcia choćby skały sra...

A to ze go ciągnie do ojca to oczywiste w końcu go wychował i ma wiele cudownych wspomnień z nim związanych.

21

Odp: Podwójnie zdradzona?

kłótnie ze mną bo jestem ta dobra i wiadomo juz było o co chodzi.
* miało być - nie dobra

Dzieki dziewczyny, trochę się uspokoiłam i dzięki Waszym postom mogłam przeanalizować to z innej strony.

22

Odp: Podwójnie zdradzona?
Lili1234 napisał/a:

Były jednak sytuacje gdy mąż się ze mną awanturował, rozbijał w domu różne rzeczy,  straszył mnie a ja przez kilka miesięcy żylam w strachu,
on nie zareagował.

To byly sprawy miedzy Wami.

Lili1234 napisał/a:

Nie wstawił się w mojej obronie

Bo nie byl/ nie jest Twoim ochroniarzem, tylko bezbronnym dzieckiem.

Lili1234 napisał/a:

bo mówił że się boi mieszać bo ojciec przestanie się do niego oddzywać.
Ok ,jakoś to przyjęłam, poradziłam sobie choć nie ukrywalam ze bardzo wtedy tej pomocy potrzebowałam.
Po prostu choćby  kilku słów "daj spokój matce"

Chcialas zeby wybral miedzy Toba a mezem.

23 Ostatnio edytowany przez Lili1234 (2014-05-20 10:26:00)

Odp: Podwójnie zdradzona?

Bezbronne dziecko? Niunia, on ma 20lat skończone.  Jest rosłym facetem( nie oznacza w pełni dojrzałym) Jest dorosły na to żeby mieszkać sam, jest dorosły na to żeby palić fajki,podróżowac po swiecie, jest dorosły na to by przywalić koledze jak trzeba,jest dorosły na to żeby sypiać z kobietą, pomieszkiwać z nią, jest dorosły i odpowie za to jak coś ukradnie/zrobi komuś krzywdę,  ale nie jest na tyle dorosły żeby wstawić się za krzywdzonym?
Gdyby ktos niszczył Twoje mienie, szarpał Cię na ulicy a Ty nie dawałabyś sobie z nim rady. Obok przechodził by jakis człowiek, oczekiwałabyś od niego pomocy? czy może się jeszcze podłożysz zeby nie robic większego zamieszania i grzecznie podziękujesz za pomoc, bo to są sprawy miedzy Tobą a twoim oprawcą?

To ze jest jego ojcem nie znaczy że ten ojciec może wszystko, i patrzeć biernie.Jego ojciec jest człowiekiem którego również jak innych obowiązuja normy i zasady tyle ze w grę wchodzą dodatkowe uczucia. Ale te uczucia nie mogą zacierać wszystkiego co w okół się dzieje. Ma rozum i język. O jedzenie i swoje potrzeby wołać potrafi. Nie musiał się mieszać w awanturę ale porozmawiać z ojcem mógł po. Mógł wyrazić swoją opinię na ten temat, a wręcz uważam ze powinien by ojciec nie czuł się "bezkarny" bo cokolwiek nie zrobi i tak mu to ujdzie, co jednoczesnie NIE OZNACZA że miał ojcu powiedzieć spadaj i wybieram matkę. Nie, mógł niejednokrotnie powiedzieć "nie podoba mi się to co robisz, nie akceptuję tego", " nie podoba mi się jak traktujesz matkę, nie będę tego akceptował" Sygnalizować, komunikować, że to co ojciec robi jest złe.
Gdybym męża nie wywałiła z domu robił by dalej to samo bo uważał ze  tak moze, bo się zdenerwował, bo za duzo wypił (takie były jego tłumaczenia) byłam jedyna która się temu przeciwstawiała czyli to ja byłam tą jedyna której się coś nie podoba i rzuca.

ja mam go bronić, karmić , dbać o niego bo ojciec od lat się nie poczuwa. I owszem bo jestem jego matką, taki jest mój obowiązek jako rodzica i takie tez jest prawo, a jeżeli już mowa o tym to, to prawo działa też w druga stronę.

Żeby rodzina funkcjonowała, każdy z jej członków musi dbać o jej spokój, jak się jedno wyłamie to nie można mu pozwalać by zachowywało się jak byk na pastwisku i wszystko demolowało bo taki ma własnie humor i potrzeby. Bierność doprowadza do tego ze daje się ciche przyzwolenie takiemu bydlakowi na to by dalej niszczył od rodzinę od środka.

Niunia nie życzę Ci żeby Twój mąż znalazł sobie kiedykolwiek kochankę, ale jezeli juz by do tego doszło to zapewniam Cię ze będziesz wyć w poduszkę, nie zaprzyjaźnisz się z nią i nie będziesz heppy za to że to taka miła kobieta ktora świetnie zajęła się Twoim mężem i będzie równie cudowna dla Twojego dziecka(gdyby było by jeszcze małe) Dlaczego? bo" zabierze" Ci to co najcenniejsze w życiu - rodzinę.
I nawet jak sobie znajdziesz później super faceta to ten facet nigdy w 100% nie zastapi ojca Twojemu dziecku. I juz zawsze będziesz żyła ze świadomością ze Twoje dziecko tęskni za ojcem bo chcialo by go na codzień a nie od święta, ze przy wigilijnym stole chciało by, by siedział tez tata, lub na odwrót.

24 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-05-20 10:33:37)

Odp: Podwójnie zdradzona?
Lili1234 napisał/a:

Bezbronne dziecko? Niunia, on ma 20lat skończone.  Jest rosłym facetem( nie oznacza w pełni dojrzałym) Jest dorosły na to żeby mieszkać sam, jest dorosły na to żeby palić fajki,podróżowac po swiecie, jest dorosły na to by przywalić koledze jak trzeba,jest dorosły na to żeby sypiać z kobietą, pomieszkiwać z nią, jest dorosły i odpowie za to jak coś ukradnie/zrobi komuś krzywdę,  ale nie jest na tyle dorosły żeby wstawić się za krzywdzonym?
Gdyby ktos niszczył Twoje mienie, szarpał Cię na ulicy a Ty nie dawałabyś sobie z nim rady.

Od tego jest policja a nie syn.
Na dzien dzisiejszy moge powiedziec tyle, ze duzo bylabym w stanie zniesc i wybaczyc, ale nie zdrade, bo do tanga trzeba dwoja. Jesli Twoj maz Cie zdardzil to nie jest to tylko jej zasluga.
Zrozum to ze przez to ze poswiecalas sie "dla dobra" rodziny, znosilas wszystko aby ratowac cos czego nie bylo, zostalas z reka w nocniku.

Lili1234 napisał/a:

ja mam go bronić, karmić , dbać o niego bo ojciec od lat się nie poczuwa. I owszem bo jestem jego matką, taki jest mój obowiązek jako rodzica i takie tez jest prawo, a jeżeli już mowa o tym to, to prawo działa też w druga stronę.

Oczekujesz od syna wdziecznosci i zeby zawsze stal po Twojej stronie za to ze nie olalas go tak jak ojciec.

25

Odp: Podwójnie zdradzona?

Ja jestem tą opisaną Leną. Wiesz teraz tak myślę, że ja też miałam pretensje do dzieci
20 i 18 lat,że nie mówią nic ojcu. On oczywiście rozmawiał z nimi ,że mamy problemy ,ale gdy trwało to dłużej nie mówili nic,a ja ciągle wszystko chciałam ukryć i naprawiać. Rozmawiali jakby nic złego nie zrobił, a mnie szlag trafiał. On wyjeżdżał ,a ja miałam kłopoty z nimi x4, a mu ładnie badali przez telefon. Miałam żal, że nie pomagają mi,jednak nieprzespane noce sprawiły, że to nie ich wina. To tylko dzieci.10 latka potrafiła powiedzieć, nie bądź smutna,pomyśl o czymś wesołym. To było tajne,oni widzą co się dzieje,ale boją się lub po prostu nie chcą się odzywać.

26

Odp: Podwójnie zdradzona?

Lili1234, ja to widze tak.
"Rozmawiaj z ojcem, spotykaj sie z nim, ale gdy jest miedzy nami konflikt masz byc po mojej stronie, bo ja Cie karmie, wspieram, pomagam".

27 Ostatnio edytowany przez Lili1234 (2014-05-20 11:25:59)

Odp: Podwójnie zdradzona?

Ty czytasz co ja piszę? czy ja oczekiwałam żeby się bił czy szarpał z ojcem? nic takiego nie napisałam, wyjaśniłam o co chodzi.
A co do policji? była, własnie wtedy gdy zdemolował mieszkanie, wtedy zrobił jeszcze coś za co poniósł konsekwencje prawne, i raz sam wezwał jak się ojciec z nim kłócił i go straszył. TU NIE CHODZI O DOPROWADZANIE DO RĘKOCZYNÓW, rozumiesz czy nadal mało jasno.

A niby dlaczego miałam się nie poświęcać rodzinie? a niby komu? Co w tym złego ze chciałam dać synowi dobry przykład? co w tym złego że robie nadal wszystko by był porządnym i przyzwoitym człowiekiem.

chyba juz z 3 razy napisałam że to nie tylko jej zasługa, choć w dużej mirze bo gdyby nie cisnęła pewnie by do tego wszystkiego nie doszło. Mąż przygód nie szukał. Nigdy mi nic na ten temat nie było wiadomo. czułam się w tym związku kochana i zadbana więc tym bardziej miała powód by o ten związek dbać i walczyć

I dlaczego twierdzisz ze zostałam z ręką w nocniku?

Mam fajnego syna(który być może się trochę pogubił)
Jestem zdrowa, zadbana
Mam stałe dochody
Mam od wielu lat fajne hobby
Uprawiam sport
Mam mnóstwo znajomych
Wyrwałam się z toksyku
Od niedawna się z kimś spotykam. Może coś z tego wyjdzie
I teraz święty spokój

jedyne ale to co się wydarzyło, mogło nigdy nie mieć miejsca i wszystkich ominęły by przykrości i trauma z tym związana. I owszem czasem jak to w zyciu pojawiają się jakieś problemy, jak np ten opisany

Uważam że jestem w dużo lepszej sytuacji niż wiele innych kobiet, czego im ogromnie współczuję
i dużo lepszej niż mój ex.

Bo on mieszka w obcym domu
Bo jak się nim nowa pani znudzi to on zostanie właśnie z ręką w nocniku. A czy się znudzi? wielce prawdopodobne. Zdradziła pierwszego męża, zdradzała z nim swojego drugiego męża. Miała po drodze innych partnerów. On zwłaszcza ze swoimi ciągotami do wódki, i zjechaną psychiką, zjechanym zdrowiem nie jest takim już cudem..
Bo wychowuje obce dzieci, to małe dzieci i tez mają swoich tatusiów..

No ale cóż w domu się nudził, teraz atrakcji mu zapewne nie braknie wink

Lena, może jest rzeczywiscie tak jak piszesz. Ja tego nie ogarniam, bo ja zawsze mówiłam co myślę ale z drugiej stony ja to nie on. Zawsze tak miałam. Tata zawsze mi powtarzał "po to masz język by wołać o jeść i mówic to co czujesz"

Ja już nawet o tamtych sytuacjach nie myslałm, odpuściłam/poszły by pewnie szybko w niepamięć- tak myslę. , tu o nich rozpisuję bo odpowiadam na posty. Tamte wspomnienia powróciły po prostu w raz  z opisaną sytuacja obecną bo tym razem nawet nie jest bierny  a kuma się z kochanką gdzie w jego przypadku wogóle nie widze takiej potrzeby  choćby nawet dlatego że nie jest dzieckiem ktorym ona musiała by się zajmować i dlatego ze jest to osoba przez ktorą sam miał starcia z ojcem i jest tego swiadom bo był świadkiem jak tatus radzil się Ani jak ma znim postapic z czego wynikła kolejna wantura

Niunia my nie mamy (ja i ex) konfliktu bo nie mamy ze sobą ŻADNEGO kontaktu

28

Odp: Podwójnie zdradzona?
Lili1234 napisał/a:

Ty czytasz co ja piszę? czy ja oczekiwałam żeby się bił czy szarpał z ojcem?

A Ty czytasz co ja pisze?
Mi nie chodzi o to ze oczekiwalas zeby sie bil z ojcem tylko oczekiwalas wsparcia emocjonalnego.
Zeby Twoj syn widzial w Tobie ta dobra a w ojcu mniej dobrego, bo robi mamie krzywde.

29

Odp: Podwójnie zdradzona?
Lili1234 napisał/a:

ale nie jest na tyle dorosły żeby wstawić się za krzywdzonym?
Gdyby ktos niszczył Twoje mienie, szarpał Cię na ulicy a Ty nie dawałabyś sobie z nim rady. Obok przechodził by jakis człowiek, oczekiwałabyś od niego pomocy?

Sama sie gubisz w tym co piszesz.

30

Odp: Podwójnie zdradzona?

Tak dokładnie tego oczekiwałam, dezaprobaty emocjonalnej wzg zachowań ojca, wyrażonej do niego. Właśnie m.innymi dlatego, że to nie ja poszłam na łatwiznę nie porzuciłam ich/ jego, domu

I proszę nie wyrywaj zdań z kontekstu bo zmieniają swój sens.

31

Odp: Podwójnie zdradzona?

A czy kiedykolwiek rozmawialas z synem ze takie zachowanie (czytaj ojca) wzgledem Ciebie jest nieodpowiednie? Czy myslalas ze syn sam rozpozna co jest dobre a co zle? Jakie zachowanie jest odpowiednie a jakie nie? Skad dziecko ma czerpac taka wiedze. Dziecko patrzy na ta cala patologie i nie wie o co chodzi.

32 Ostatnio edytowany przez Lili1234 (2014-05-20 12:08:05)

Odp: Podwójnie zdradzona?

Oczywiście że tak,przeciez rozmawiałam z synem.On sam do mnie mówił ze zachowanie ojca jest takie jak byc powinno. Przeciez o tym juz pisałam. A po za tym nie trzeba chyba mieć pieciu fakultetów by wiedzieć że ze zdrada, krzyki czy wyzwiska są czyms złym. Pewne rzeczy są oczywiste, zwlaszcza gdy nie miały miejsca wczesniej w naszym domu

Niunia, boli Cie to ze tu nie siędzę załaman i nie rozpaczam nad moim strasznym losem po stracie męża?

Popatrz na to inaczej. Po zdradzie można żyć i to całkiem fajnie.

Dlaczego na siłę chcesz mi udowaodnić ze moje zycie to prażka, a ja jestem jakims pasmem nieszcześć, zgorzkniałą babą z nieudanym życiem .

Nic z tych rzeczy. Wiele rzeczy które osiagnęłam w życiu osobistym jak i zawodowym uwazam za mój duzy sukces spojrzawszy na to jak zaczynałam samodzielnie i samotnie życie w wieku nastu lat. I staram się na zycie patrzeć pozytywnie, nawet na to co się wydarzyło bo to mnie tylko wzmocniło.

Do zdrady reki nie przyłozyłam. To był tylko i wyłącznie jego wybór, ja za jego wybory brać odpowiedzialnoci nie zamierzam.

Nie zawsze powodem zdrady jest kryzys, ale zdrada bywa powodem kryzysu w zwiazku i przyczyna jego rozpadu i tak widzę moja sytuacje

33

Odp: Podwójnie zdradzona?
Lili1234 napisał/a:

Niunia, boli Cie to ze tu nie siędzę załamana i nie rozpaczam nad moim strasznym losem po stracie męża?

Mnie to boli glowa, gardlo i nos bo choruje.
A wiec skad watek "podwojnie zdradzona?

Lili1234 napisał/a:

Popatrz na to inaczej. Po zdradzie można żyć i to całkiem fajnie.

Zyjesz fajnie? Zyjesz zyciem bylego meza i kochanki.

Lili1234 napisał/a:

Dlaczego na siłę chcesz mi udowaodnić ze moje zycie to prażka, a ja jestem jakims pasmem nieszcześć, zgorzkniałą babą z nieudanym życiem.

Twoj post wedlug mnie swiadczy o zgorzknieniu.

34 Ostatnio edytowany przez Lili1234 (2014-05-20 12:25:57)

Odp: Podwójnie zdradzona?

Kobieto, bo do zdrady jednej zdrady doszło i to fatk nie zaprzeczalny. Bo wszystkiego wiedziec się nie da, bo sa ludzie mądrzejsi ode mnie, bo człowiek nie jest nieomylny i watro czasem zapytać innych, a nóz mają podobne doświadczenia i coś doradza.. proste


dalsza dyskusja z Tobą chyba nie ma sensu. Myśl sobie co chcesz. To moje życie, ja jestem z niego na chwilę obecną zadowolona i to jest ważne. Jak z wykle z problemami tymi wiekszymi jak i mniej szymi pewnie tez sobie poradzę.

Sensowne rady jak i konstruktywną krytykę mojego myslenia(jak to wyraziły inne forumowiczki) przyjmę z chęcią i rozważę, bicie piany z Toba to dla mnie juz starta czasu.

35

Odp: Podwójnie zdradzona?

Dyskusja zeszła chyba na niewłaściwe tory..
Lili nie użala się nad sobą i nie rozpacza po odejściu męża a jedynie ma mieszane uczucia co do zachowania swojego syna..
Aby wyjaśnić nam co czuje, musiała opisać swoją sytuację..

Lili jesteś silną, mądrą i rozsądną kobietą.. Zostałaś zraniona raz przez męża a teraz w Twojej ocenie, również przez syna..
Napisałaś tu taki ładny post

"Porozmawiam z synem ale chyba jeszcze nie teraz. Chyba wręcz powinnam, bo musi sobie zdać sprawę że zamiast kogoś zranić, nawet nie celowo, trzeba najpierw przemyslec co się robi i spróbować przynajmniej poszukać innego rozwiązania.
Niech się może ustabilizują te ich kontakty. Niech to wszystko jeszcze trochę ostygnie i wtedy. Teraz sam się miota nie chce mu dowalić i pokazywać "że mnie zawiódł" bo pewnie tak to odbierze. "

i tak zrób..
Trzymaj się ...

36 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-05-20 12:47:33)

Odp: Podwójnie zdradzona?

Ja tez nie widze ze dalsza rozmowa nie ma sensu.
Ale zdania w temacie nie zmienie, ze syn ma prawo rozmawiac i pozdrawiac kogo chce i ile chce.

37

Odp: Podwójnie zdradzona?

Jak tu dziś ostro! Każdy ma trochę racji ,boimy się jak nasze dzieci będą postępować, gdy będą miały swoje rodziny.lili ty to jednak masz dobrze.
Ja muszę zmagać się jeszcze poczwórnie. Sytuacja sprawiła, że pełnoletnia córka potrafi puścić taki tekst ,że kapcie opadają. Średni syn mówi mało, ale zjechał z nauką, następny nieujarzmiony charakter zawala szkolę, kradnie ,kłamie,najmłodsza dobrze się uczy,ale stała się pyskata,odpowiada nieraz w taki sposób, że mnie przeraża. Oczywiście jest to wykorzystywanie nieobecności ojca,ale i tak to jest moja wina według niego,bo ja w domu jestem i nie mogę tego opanować. Szukam pomocy,zdarza się, że robimy krok do przodu,a za tydzień dwa do tyłu, ale nikt mi ni zarzucił,że nic nie robię.

38

Odp: Podwójnie zdradzona?

Niunia,

piszesz u kogos - i stwierdzasz, ze pisanie nie ma sensu. Ale to nie Twoj watek, wiec rozumiem, ze chodzi Ci o to, ze Ty juz tu nie bedziesz pisac? Jesli tak to w porzadku.

Ponadto dobro to dobro, a zlo to zlo. I te kategorie pozostaja niezmienne, czyli np. zdrada jest zla, bez wzgledu na powod. Bicie kogos jest zle, bez wzgledu na powod. Podwojna moralnosc jest zla bez wzgledu na powod. Czy tez tak to rozumiesz? Jesli nie, nie podejme dyskusji, bo to sa sprawy bezdyskusyjne. Jak dekalog.
Pojdzmy dalej tym tropem: ojciec krzywdzi matke. Czy to jest zlo z punktu widzenia syna? Czy punkt widzenia ma tu znaczenie? Czy zlo przestaje byc zlem bo chodzi o ojca? Napisz, co sadzisz. Ciekawa jestem.
A tu pojawia sie kolejna sprawa: syn najwyrazniej z jakiegos powodu nie chce sie otwarcie opowiadac po stronie matki. Zdaje sie, ze boi sie ojca -  i tego ze ojciec sie od niego odwroci. A moze boi sie jeszcze czegos innego. 
Moze syn jeszcze nie dorosl w 100%. Czesto nawet dorosli ludzie nie postepuja zgodnie z sumieniem - np ze strachu.
I oczywiscie syn moze rozmawiac z kim chce - ale moglbyc miec jedna ocene sytuacji: ta sama dla matki i dla ojca.

Niunia, czasem, jesli brak nam doswiadczen w danej materii, lepiej sie wypowiadac ostroznie. Jestes mloda i pewnie nie doswiadczylas takiej sytuacji jako czyjas zona i matka. Chyba ze to Tobie ktos kiedys odmowil prawa do zachowania sie tak ja bys chciala - i stad Twoj sprzeciw.

39 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-05-20 14:20:40)

Odp: Podwójnie zdradzona?

Miriamm

Miriamm napisał/a:

Niunia,piszesz u kogos - i stwierdzasz, ze pisanie nie ma sensu. Ale to nie Twoj watek, wiec rozumiem, ze chodzi Ci o to, ze Ty juz tu nie bedziesz pisac? Jesli tak to w porzadku.

Dokladnie o to mi chodzilo.

Miriamm napisał/a:

Ponadto dobro to dobro, a zlo to zlo. I te kategorie pozostaja niezmienne, czyli np. zdrada jest zla, bez wzgledu na powod. Bicie kogos jest zle, bez wzgledu na powod. Podwojna moralnosc jest zla bez wzgledu na powod. Czy tez tak to rozumiesz? Jesli nie, nie podejme dyskusji, bo to sa sprawy bezdyskusyjne. Jak dekalog.

Owszem, ale dziecko jest nieuksztaltowana, bezbronna istota. Ksztaltuja je rodzice. Skad ono ma wiedziec ze zdrada jest zla, ono nawet nie wie co to zdrada. Skad ma wiedziec ze bicie jest zle skoro rodzice sie bija i pozwalaja mu na to patrzec?

Miriamm napisał/a:

Pojdzmy dalej tym tropem: ojciec krzywdzi matke. Czy to jest zlo z punktu widzenia syna? Czy punkt widzenia ma tu znaczenie? Czy zlo przestaje byc zlem bo chodzi o ojca? Napisz, co sadzisz. Ciekawa jestem.

Nie przestaje, ale widzisz tylko jedna strone medalu. Ojciec zly i okrutny, bo bije mame, ale czy matka byla do konca w porzadku?

Miriamm napisał/a:

A tu pojawia sie kolejna sprawa: syn najwyrazniej z jakiegos powodu nie chce sie otwarcie opowiadac po stronie matki. Zdaje sie, ze boi sie ojca -  i tego ze ojciec sie od niego odwroci. A moze boi sie jeszcze czegos innego.

To jest jej punkt widzenia. Moze poprostu kocha ich jednakowo i nie chce obstawac po niczyjej stronie.

Miriamm napisał/a:

Moze syn jeszcze nie dorosl w 100%. Czesto nawet dorosli ludzie nie postepuja zgodnie z sumieniem - np ze strachu.
I oczywiscie syn moze rozmawiac z kim chce - ale moglbyc miec jedna ocene sytuacji: ta sama dla matki i dla ojca.

Niunia, czasem, jesli brak nam doswiadczen w danej materii, lepiej sie wypowiadac ostroznie. Jestes mloda i pewnie nie doswiadczylas takiej sytuacji jako czyjas zona i matka. Chyba ze to Tobie ktos kiedys odmowil prawa do zachowania sie tak ja bys chciala - i stad Twoj sprzeciw.

Ja jestem takim dzieckiem, wychowywalam sie w takiej rodzinie.
Wiec widze to ze strony takiego dziecka.

A odwroc sytuacje, ciagle mu wkladano do glowy ze ma miec kontakt z ojcem (z jego kobieta rowniez, bo jest to nieuniknione) a nagle jak go ma, matka ma jakies zale.

40

Odp: Podwójnie zdradzona?
Lili1234 napisał/a:

Bezbronne dziecko? Niunia, on ma 20lat skończone.  Jest rosłym facetem( nie oznacza w pełni dojrzałym) Jest dorosły na to żeby mieszkać sam, jest dorosły na to żeby palić fajki,podróżowac po swiecie, jest dorosły na to by przywalić koledze jak trzeba,jest dorosły na to żeby sypiać z kobietą, pomieszkiwać z nią, jest dorosły i odpowie za to jak coś ukradnie/zrobi komuś krzywdę,  ale nie jest na tyle dorosły żeby wstawić się za krzywdzonym?
.

lili, problem jest taki, że ty tez się nie wstawiłaś za krzywdzonym
pokazałaś swojemu synowi, że zgadzasz się na krzywdę, że ją akceptujesz.
że krzywdzenie jest w porzadku, bo przeciez, jak piszesz dalej:

Lili1234 napisał/a:

Tak dokładnie tego oczekiwałam, dezaprobaty emocjonalnej wzg zachowań ojca, wyrażonej do niego. Właśnie m.innymi dlatego, że to nie ja poszłam na łatwiznę nie porzuciłam ich/ jego, domu.

pewnie chciałąś chronić syna przed tym co się dzieje i pewnie taką rolę "biernego obserwatora" mu przypisałaś
może, gdy próbował cos na temat ojca powiedzieć - rzuci laś - nie wtrącaj się, to sprawa między mną a ojcem??
tak było? przypomnij sobie?


ty nie poszłas na łatwiznę - zgodziłaś się na krzyki, obelgę, szarpanie ciebie.. dla szczęscia rodziny
nauczyłaś swojego syna, że trzeba się poświęcić, poświęcić swoje uczucia dla trwałości rodziny

więc on milczał
i milczy teraz
dla trwalości jego włąsnego rodziny - matki osobno i ojca osobno - akceptuje wybory ojca
tak jak zaakceptował twoją decyzje o rozwodzie i pewqnie będzie miły dla twojego nowego partnera


i twój syn robi to samo - stara się dobrze zyc z ojcem i jego kochanką...

poza tym
dla niego - dwudziestolatka- 8 miesięcy to cała wiecznośc
dla niego rozwód to przeszłośc
dla niego akceptacja tego, jak zyjesz ty, równa się pewnie akceptacji tego, jak zyje jego ojciec
więc jesli WY jesteście po rozwodzie, to znaczy, że nic was nie łączy
więc ty zyjesz swoim zyciem a były mąz swoim
a częscią tego zycia jest jego nowa/stara partnerka


ty czujesz nienawiśc do kochanki -bo ją obwiniasz za to, co się stało. bo się nie odczepiła, bo nie by lo tak jak dawniej, po zdradzie
i ja to bardzo dobrze rozumiem
bo mnie mąz tez zdradził i chociaż wiem, że to jego sprawa, jego wina i tak dalej.. to zupełnie szczerze i iracjonalnie nogi bym tej kurewnie z dupy powyrywała - tylko za to, że gdzies tam zyje.. bo jak mogła - nie poderwac mojego meża, czy cokolwiek takiego
ale jak mogła osmielić się WEJŚĆ w moje życie, jak mogła ZMIERZYĆ się ze mną... tak śmiała...
twoje uczucia są oczywiste
pytanie, jak dzielisz sie uczuciami z synem
czy on wie, że czujhuesz się zraniona i nie jestes w stanie tolerowac anki...
podejrzewam, że wie
bo o relacjach ojca z synem niewiele wiesz
więc oznacza to, że twój syn cię CHRONI
\przed tym, co cie rani
np. przed tym, że jak odwiedza ojca to anka robi najlepsze spageti na świecie i widzi, że ojciec jest szczęsliwy

syn cię nie zdradził, rozumiesz?
syn wykazuje się taktem i wsparciem w stosunku do ciebie...
nie mówiąc ci o tym, co jest oczywiste, a co mogłoby cię zranić
masz fajnego syna
jest po twojej stronie - widzisz to??

41

Odp: Podwójnie zdradzona?

Jestem przykładem osoby,młoda nie popełniła błędów jakie robili rodzice. Wychowałam się w rodzinie,gdzie alkohol był częstym gościem w domu.
Widząc co powoduje obiecałam sobie ,że moje dzieci nigdy nie zobaczą mnie w stanie upojenia.
Każdy musi dorosnąć do pewnych decyzji.
Porozmawiaj z synem,ja też miałam odwagę dopiero po 32 latach zadać mamie pytanie ,na które chciałam mieć odpowiedź właśnie wtedy ,a mama nie zapytała mnie co wtedy czułam.
To wokoło się za mną przez całe moje życie, aż mnie spotkał cios.
Kubeł ,który został na mnie wylany spowodował, że mam już odwagę pytać, mówić i walczyć,aby było lepiej.

42

Odp: Podwójnie zdradzona?

>>Owszem, ale dziecko jest nieuksztaltowana, bezbronna istota. Ksztaltuja je rodzice. Skad ono ma wiedziec ze zdrada jest zla, ono nawet nie wie co to zdrada. Skad ma wiedziec ze bicie jest zle skoro rodzice sie bija i pozwalaja mu na to patrzec?<<<

Niunia, tak nie było zawsze. Bylismy zrazem blisko 22lata. Tworzylismy bardzo zgodną rodzinę. Nie było w niej przemocy, przez te 17 dobrych lat nigdy nie uzywalismy wzg siebie obelg, nie było awantur. Wiedlismy sobie mozna by powiedzieć sielankowe zycie. W ostnich 5 latach było co raz gorzej. Co tak naprawdę się działo syn widział i wiedzial od jakichś 3lat. Jakies dwa lata temu powiedzialam mu ze kilka razy dostałam od ojca czego ojciec się nie wyparł. Powiedział ze go wtedy nerwy poniosły, duzo pił i weięcej to się nie powtórzyło.
17letni chłopak chyba juz wie co to zdrada czy też zawiedzenie czyjegoś zaufania. No nie rób juz z niego takiego idioty.
On w tym roku kończy 21lat, Ty masz 26(tak sadze z Twojego nicku), jestes raptem od niego starsza 5lat. Wiesz co to zdrada, zaufanie, przemoc? chyba tak i od jak dawna to wiesz?  chyba Cię nie oświeciło dopiero teraz.

>>Nie przestaje, ale widzisz tylko jedna strone medalu. Ojciec zly i okrutny, bo bije mame, ale czy matka byla do konca w porzadku?<<<

a co takiego daje prawo do tego by uderzyć? Jeżeli było mu ze mną źle, uważał że jestem zła nie w porządku, mógł odejść ale nie bić.

   

End_aluzja napisał/a:
Lili1234 napisał/a:

Bezbronne dziecko? Niunia, on ma 20lat skończone.  Jest rosłym facetem( nie oznacza w pełni dojrzałym) Jest dorosły na to żeby mieszkać sam, jest dorosły na to żeby palić fajki,podróżowac po swiecie, jest dorosły na to by przywalić koledze jak trzeba,jest dorosły na to żeby sypiać z kobietą, pomieszkiwać z nią, jest dorosły i odpowie za to jak coś ukradnie/zrobi komuś krzywdę,  ale nie jest na tyle dorosły żeby wstawić się za krzywdzonym?
.

lili, problem jest taki, że ty tez się nie wstawiłaś za krzywdzonym
pokazałaś swojemu synowi, że zgadzasz się na krzywdę, że ją akceptujesz.
że krzywdzenie jest w porzadku, bo przeciez, jak piszesz dalej:

Nie rozumiem Twoje odpowiedzi na ten fragment
Powyżej opisałam jak syn obecnie zyje.
Czyli  dokładnie, mieszka sam, czasem z dziewczyną,uczy się, pracuje itd

>>>pewnie chciałąś chronić syna przed tym co się dzieje i pewnie taką rolę "biernego obserwatora" mu przypisałaś
może, gdy próbował cos na temat ojca powiedzieć - rzuci laś - nie wtrącaj się, to sprawa między mną a ojcem??
tak było? przypomnij sobie?<<<<

Syn nigdy między nas się nie wtrącał, jedynie co to narzekał na ojca na zasadzie że przegina. Ja starałam się go uspokoic że wiem ale moze uda mu się pozbierać.


>>>>>ty nie poszłas na łatwiznę - zgodziłaś się na krzyki, obelgę, szarpanie ciebie.. dla szczęscia rodziny
nauczyłaś swojego syna, że trzeba się poświęcić, poświęcić swoje uczucia dla trwałości rodziny

więc on milczał
i milczy teraz
dla trwalości jego włąsnego rodziny - matki osobno i ojca osobno - akceptuje wybory ojca
tak jak zaakceptował twoją decyzje o rozwodzie i pewqnie będzie miły dla twojego nowego partnera<<<<<

Na górze w tym poście napisałam że nie zawsze było źle. I syn tez nie wszystko widział. Owszem godziłam się na wiele rzeczy ale nie tyle z poświęcenia co z wiary w to że wszystko się jakos nam uda poukładać

Gdy zobaczyłam że nie ma szansy i wszystko to jakieś złudy postanowiłam się rozstać. Wydawało mi się że jeżeli pokażę że odchodzę, tym samym pokażę też synowi że nie pozwalam sobą pomiatać i nigdy wiecej to sie nie powtórzy.


>>>dla trwalości jego włąsnego rodziny - matki osobno i ojca osobno - akceptuje wybory ojca
tak jak zaakceptował twoją decyzje o rozwodzie i pewqnie będzie miły dla twojego nowego partnera<<<

na pewno robi to dla kontaktu z ojcem. Owszem i ja nie widze powodu dlaczego miałby nie akceptowąwać nowego zycia ojca. To normalne że przeciez nie będzie zył sam skoro się rozstaliśmy. Ale akceptowanie tego w jaki sposób do tego do tego doprowadził, i osoby która sie do tego przyczyniła juz uważam że nie jest OK.
Jak napisalam wyżej. Jezeli mu było ze mna źle mógł odejść. Mógł to zrobić choćby te 5 lat temu. Nie zamierzał i z Ania by pewnie do dzis nie mieszkał gdyby nie wyleciał na bruk.

>>>>bo o relacjach ojca z synem niewiele wiesz
więc oznacza to, że twój syn cię CHRONI
\przed tym, co cie rani
np. przed tym, że jak odwiedza ojca to anka robi najlepsze spageti na świecie i widzi, że ojciec jest szczęsliwy<<<<<

On jej na oczy nie widział, zna ja tylko ze zdjec z nk, i jakis tam faktów które przewineły się miedzy nami, czy od znajomych. Nigdy u nich nie był. Od 3 miesięcy mieszkają kilka set kilometrów od nas. Z ojcem się od tego czasu tez nie widział. Pisze z ojcem tylko na skypie, ale czy z nią kiedykolwiek rozmawiał pisał, nawet nie wiem i nie pytam.

>>>syn cię nie zdradził, rozumiesz?
syn wykazuje się taktem i wsparciem w stosunku do ciebie...
nie mówiąc ci o tym, co jest oczywiste, a co mogłoby cię zranić
masz fajnego syna
jest po twojej stronie - widzisz to??<<<

Czy jest po mojej stronie? tak mówi i mnie o tym zapewnia, ale jego podwójna moralność, jak to ładnie ujęła Miriamm, a to o czym sie rozpisywałam wcześniej, mnie nie pokoi. Na pewno jak wspomniałam w innym poscie, ma do mnie ogromne zaufanie. Ja mu daję wsparcie w każdych okolicznościach, zawsze mam dla niego czas, on o tym wie dlatego ze wszystkim przychodzi do mnie, o wszystko mnie prosi i chyba z czasem musze zacząc od niego egzekwowac to by ojca też zaangazował w swoje życie bo ja nie jestem jedynym rodzicem a tata fajnym kumplem.

Na dzień dzisiejszy już ochłonełam i nie biore juz tego do siebie tak, ze dostałam kolejny cios lecz obawiam się i sie powaznie martwię, czy aby nie wyniósł z domu nie te dobre zasady i nawyki, a wchłonął te z ostatnich lat- złe czyli granie na dwa fronty , tak jak to robił jego ojciec w ostatnich latach, i w takim zachowaniu nie widzi nic złego. Bo.. do mnie mówi jedno, jaki to ojciec jest pokręcony, co on w ogóle robi i mu palma odbiła, o niej wyraza się że to jakas popieprzina baba która zmienia facetów jak rękawiczki i jest w ogóle głupia że wzięła sobie ojca i co ona w nim widziała - to jego słowa, czasem opowiada co z ojcem pisał i ja wcale od niego tego nie ciagnę, bo nie bardzo mam ochotę na rozmowy o nim. Do tej pory wysłuchiwałam to na zasadzie, że mi się wyżala. A z drugiej strony im słodzi, i ? jak mam to odczytać?

43

Odp: Podwójnie zdradzona?
Lili1234 napisał/a:

"  lili, problem jest taki, że ty tez się nie wstawiłaś za krzywdzonym
pokazałaś swojemu synowi, że zgadzasz się na krzywdę, że ją akceptujesz.
że krzywdzenie jest w porzadku,"



Nie rozumiem Twoje odpowiedzi na ten fragment
Powyżej opisałam jak syn obecnie zyje.
Czyli  dokładnie, mieszka sam, czasem z dziewczyną,uczy się, pracuje itd

ty nie wstawiłaś się za krzywdzonym
czyli za sobą lily
pokazałas synowi, że WOLNO cię krzywdzić

44

Odp: Podwójnie zdradzona?
Lili1234 napisał/a:

Na dzień dzisiejszy już ochłonełam i nie biore juz tego do siebie tak, ze dostałam kolejny cios lecz obawiam się i sie powaznie martwię, czy aby nie wyniósł z domu nie te dobre zasady i nawyki, a wchłonął te z ostatnich lat- złe czyli granie na dwa fronty , tak jak to robił jego ojciec w ostatnich latach, i w takim zachowaniu nie widzi nic złego. Bo.. do mnie mówi jedno, jaki to ojciec jest pokręcony, co on w ogóle robi i mu palma odbiła, o niej wyraza się że to jakas popieprzina baba która zmienia facetów jak rękawiczki i jest w ogóle głupia że wzięła sobie ojca i co ona w nim widziała - to jego słowa, czasem opowiada co z ojcem pisał i ja wcale od niego tego nie ciagnę, bo nie bardzo mam ochotę na rozmowy o nim. Do tej pory wysłuchiwałam to na zasadzie, że mi się wyżala. A z drugiej strony im słodzi, i ? jak mam to odczytać?

oczekujesz od niego lojalności i tego, że będzie czuł to, co ty
i absolutnie nie powinnaś "tego odczytywać"
nie powinnaś zakłądać, że gra na dwa fronty - to niesprawiedliwe i nieuczciwe- bo twój maz robił to krzywdząc cię świadomie
a twój syn ma matkę i ojca i uczy się ackeptowac twoje życie i jego życie
jego relacje z ojcem i jego kochanką =- to jest jego sprawa, a nie twoja

a ja sądze, że dla ciebie ten temat- anki i relacji syna z byłym meżem -to ciągle próba zycia ich życiem i starymi emocjami..

a co jak zaprosza syna do siebie? jego wyjazd będzie nielojalnością wobec ciebie, bo będzie jadł należniki zrobionę przez kochankę ankę?

nie powinnas wymagać od syna wyboru i odrzucenia ojca

a poza tym - to nie kochanka cię biła, tobą szarpała
to robił twój mąż - nie obwiniał jej za to, że twój mąż okazał się taki, jaki się okazał...
ucz lepiej syna, by potrafił analizowac przyczyny i skutki, a nie emocjonalnie usprawiedliwiał ojca - bo gdyby nie kochanka to byłby miód..
nieprawda lily, jakby nie ta, to inna
jakby nie kochanka, to cos innego
wyszło z twojego męża co miało wyjść i tylko on jest temu winien

45

Odp: Podwójnie zdradzona?
Lili1234 napisał/a:

...na pewno robi to dla kontaktu z ojcem. Owszem i ja nie widze powodu dlaczego miałby nie akceptowąwać nowego zycia ojca. To normalne że przeciez nie będzie zył sam skoro się rozstaliśmy. Ale akceptowanie tego w jaki sposób do tego do tego doprowadził, i osoby która sie do tego przyczyniła juz uważam że nie jest OK.

...
Tyle, że syn jako człowiek od paru lat już dorosły MA PRAWO mieć zdanie odrębne. I NIC na to nie poradzisz... Chcesz mu wyznaczyć obszar tematów które będą dozwolone bądź wprowadzić cenzurę?

Lili1234 napisał/a:

>>>>bo o relacjach ojca z synem niewiele wiesz
więc oznacza to, że twój syn cię CHRONI
\przed tym, co cie rani
np. przed tym, że jak odwiedza ojca to anka robi najlepsze spageti na świecie i widzi, że ojciec jest szczęsliwy<<<<<

On jej na oczy nie widział, zna ja tylko ze zdjec z nk, i jakis tam faktów które przewineły się miedzy nami, czy od znajomych. Nigdy u nich nie był. Od 3 miesięcy mieszkają kilka set kilometrów od nas. Z ojcem się od tego czasu tez nie widział. Pisze z ojcem tylko na skypie, ale czy z nią kiedykolwiek rozmawiał pisał, nawet nie wiem i nie pytam.

TYM BARDZIEJ można uznać, że "się czepiasz"...
...

Lili1234 napisał/a:

Na dzień dzisiejszy już ochłonełam i nie biore juz tego do siebie tak, ze dostałam kolejny cios lecz obawiam się i sie powaznie martwię, czy aby nie wyniósł z domu nie te dobre zasady i nawyki, a wchłonął te z ostatnich lat- złe czyli granie na dwa fronty , tak jak to robił jego ojciec w ostatnich latach, i w takim zachowaniu nie widzi nic złego. Bo.. do mnie mówi jedno, jaki to ojciec jest pokręcony, co on w ogóle robi i mu palma odbiła, o niej wyraza się że to jakas popieprzina baba która zmienia facetów jak rękawiczki i jest w ogóle głupia że wzięła sobie ojca i co ona w nim widziała - to jego słowa, czasem opowiada co z ojcem pisał i ja wcale od niego tego nie ciagnę, bo nie bardzo mam ochotę na rozmowy o nim. Do tej pory wysłuchiwałam to na zasadzie, że mi się wyżala. A z drugiej strony im słodzi, i ? jak mam to odczytać?

I TU tylko możesz zareagować: "nie mów do mnie na ten temat" wink bo mnie to zwyczajnie rani!"
Jeżeli miał wchłonąć jakieś złe wartości to już "pozamiatane" i za późno na "wychowywanie"...

Żeby nie było, że "nie zrozumie syty głodnego"... mam podobna sytuację z córką. Niedługo ma 18-te urodziny. Chciała zaprosić ojca i... jak mogłam się nie zgodzić? Tak samo nie wnikam w tematy przez nich poruszane, bo jedynie moją wściekłość powodują...
Niestety, nie mamy prawa mówić dorosłym dzieciom CO mają myśleć ani im się wtrącać w ich sposób realizowania swych potrzeb synowskich(córecznych?!)... nawet jeśli nas to rani. Możemy najwyżej JASNO poprosić by nam tego oszczędziły

Może warto synowi WYRAŹNIE nakreślić granice zachowań, które jesteś w stanie znieść... Bez tych wszystkich niedomówień?
Być może dotąd mówił do Ciebie TO, co uważał, że TY sama oczekujesz...? Myśląc, że w TEN sposób "osłodzi" twą krzywdę...
Pozdrawiam i życzę nawiązania lepszej komunikacji... czego i sobie życzę takoż smile

46 Ostatnio edytowany przez Lili1234 (2014-05-21 17:05:52)

Odp: Podwójnie zdradzona?

ja się o Tym dowiedziałam przed wczoraj, mnie obchodzi mój syn, moje relacje z synem, syna relacje z ojcem, a nie kochanka mojego ex i ich obecne życie.

A to że jednemu mowi jedno a drugiemu co innego to jest OK... ja bym tak nie potrafiła kłamać w żywe oczy bo to są kłamstwa. Lepiej jak by w ogole nic nie mówił.

End_aluzja, chyba z 10 razy pisałam ze bardzo zależy mi na dobrym syna kontakcie z ojcem bo po za nami nie ma nikogo,No jedna ciotkę która mieszka za wielką wodą i schorowanego 88 letniego dziadka.  Ja pilnuję syna by tych kontaktów z ojcem nie zaniedbywał, przypominam by nie zapomniał zlozyc zyczeń imieninowych, czy pisał  ostatnio do taty itd. Na ex wpływu nie mam. To ojciec ucieka od  kontaktu z nim a przynajmniej go ogranicza do minimum.  W ciagu tych 3 miesiecy zadzwonił do niego raz i raz z nim rozmawiał przez skyp z kamerką.
Jak go zaprosi do siebie to będę się tylko cieszyć bo będzie to kolejny krok do zacieśnienia relacji, nawet by mógł z nim trochę pomieszkac wink ale kochanka to już inna sprawa i inna soba. Wiadomo ze ona w tamtym domu jest i będzie i ja nie oczekuję że on będzie chamski dla niej. Nie chamstwo potępiam w kazdym wydaniu ale też nie koniecznie musi jej słodzić bo dla mnie jest to po prostu brak honoru i szacunku dla samego siebie.
Podobnież ja nie oczekuję od syna by zaakceptował i pokochał mojego partnera o czym z nim rozmawiałam. Wystarczy ze powie mu dzień dobry i do widzenia. Nie musi z nami jeść niedzielnych obiadków jezeli będzie się czuł nieswojo w jego towarzystwie. I zrozumiem to. I nigdy nie pozwolę na to by mój nowy partner ingerował w zycie mojego syna jezeli on sam nie będzie sobie tego zyczył.


Czy ja gdzieś napisałam że obwiniam ja za to ze oberwałam? nie, to były jego czyn.
Ona niewątpliwie przyczyniała się do naszych kłótni i nastawienia ex przeciw mnie czy rodzinie. A ze on nie miał własnego zdania to juz inna bajka...
Przykład: ustalamy "coś" rozmawiamy normalnie jest ugoda, wydaje sie ze sprawa zamknieta. Po czym z nią rozmawia, po chwili przychodzi wrzeszczy i on juz tak nie chce tylko inaczej. Nagle okazuje się ze ja go chcę wykorzystać i on sobie nie pozwoli

Przerwa w kontaktach z nią - jakoś dajemy radę, porozumiewamy się. Pojawia się ona, znów sprzeczki, znów awantury, znów wszystko nie tak. Znów jestem puszką pandory bo go nie rozumiem. Iznow zaczynamy w punkcie wyjscia.
Nie mozna powiedzieć że nie miala udziału w tym co się wydarzyło, bo miała. Pośrednio ale miała, choć ostateczne decyzje podejmował moj ex.

Nie zgodzę się, że jak by nie ta to inna, mój mąz nigdy nie był typem flirciarza, nigdy nie dał mi powodu by mu nie ufać. Nigdy nie zauwazyłam by szukał kontaktow z innymi kobietami. To ona "się dobijała" dotąd aż spróbował. Nie wiem czy z ciekawosci, czy w przyplywie chwili czy tez powód był inny. Zrobił to, zerwał z nią kontakty, ale sytuacja go przerosła i nie potrafił tego ogarnać, stad alkohol a wiadomo jak jest nadmiar wódy to nigdy dobrze nie jest. To tak gwoli wyjaśnienia bo nie o tym wątek.


Anhedonia, nie zamierzam mu mówić co ma robic. Jezli tak postanowi to jego sprawa i jego wybór. Ja mogę jedynie wyrazić to że ni podoba mi się jego zachowanie i tyle. Nic więcej

47 Ostatnio edytowany przez Lili1234 (2014-05-21 17:01:26)

Odp: Podwójnie zdradzona?

>>>Może warto synowi WYRAŹNIE nakreślić granice zachowań, które jesteś w stanie znieść... Bez tych wszystkich niedomówień?
Być może dotąd mówił do Ciebie TO, co uważał, że TY sama oczekujesz...? Myśląc, że w TEN sposób "osłodzi" twą krzywdę...
Pozdrawiam i życzę nawiązania lepszej komunikacji... czego i sobie życzę takoż smile <<<<

Odniosę się jeszcze do tego fragmentu bo nie miałam czasu odpisać.

Tak ,mam zamiar z nim porozmawiać na ten temat.  Ale to juz moze nie chodzi tyle o mnie co o jego przyszłość.Przykładam dużą wagę do jego wychowania. I Nie chce by wyrósł na kolejnego egoistę który za 10-15 lat załaduję swoja żonę w rogi, a dzieci będą z tego powodu cierpieć, bo kochanka to przecież nic wielkiego a oszukiwanie i zniszczenie rodziny przez "chwilę nieuwagi",  nie niesie za sobą żadnych konsekwencji , bo przeciez nic się nie stało. oj co najwyżej tatuś zrzucił zbędny balast i dostał kiśc nowych wrażeń a kochanka przecież może byc najlepsza psiapsiułą moich dzieci.

Ludzie się rozstają, nikt nie musi być skazany na siebie do końca życia i czasem to wszystkim wychodzi na korzyść, ale ...nie taka powinna być kolejność, ew jeżeli pozostajemy w związku nie taki powinien być model rodziny( mam na myśli on,ona  + ktoś jeszcze) W wyjątkowych sytuacjach owszem, jeżeli obie strony to akceptują.

Uważam, że ja postąpiłam uczciwie i zgodnie z własnym sumieniem, najpierw się rozeszłam potem z kimś się związałam. Nie przebierałam w facetach na próbę,... a może się uda to się zwijam z tego majdanu, a jak nie .. to zostanę jednak z mężem.
Choć nie żałuję swoich decyzji to na chwilę obecna zastanawiam się jaki sens ma uczciwość..  no moze tylko taki, że gdybym to ja postąpiła tak jak mój ex to byłabym ostanią szmatą, zwyrodniała matką a mój kochanek najgorszym sk.. a tak przynajmniej mam luz.. wink

Co do komunikacji miedzy mną a synem wydaje się ze jest super ale chyba nie do końca szczera..

48

Odp: Podwójnie zdradzona?
Lili1234 napisał/a:

Tak ,mam zamiar z nim porozmawiać na ten temat. Przykładam dużą wagę do jego wychowania. I Nie chce by wyrósł na kolejnego egoistę który za 10-15 lat załaduję swoja żonę w rogi, a dzieci będą z tego powodu cierpieć, bo kochanka to przecież nic wielkiego a oszukiwanie i zniszczenie rodziny przez "chwilę nieuwagi",  nie niesie za sobą żadnych konsekwencji , bo przeciez nic się nie stało. oj co najwyżej tatuś zrzucił zbędny balast i dostał kiśc nowych wrażeń.

.

lily -kurcze, zabolałoby mnie to
gdyby moja matka uważała, że isytnieje ryzyko, że bede zachowywał się tak jak ojciec
że musi wogóle mi mówić i przestrzegać przed tym, żebym nie okazał się choojkiem - bo jak mój ojciec był choojkiem, to ja tez moge być choojkiem i jak mnie matka NIE OSTRZEŻE, to na pewno chooojostwo się u mnie pojawi
bo ja swojego rozumu nie ma,, zasad nie mam, a moja zraniona, rozgoryczona mamunia, przekoanna, że "wszyscy faceci są tacy sami" próbuje mnie, starego byka WYCHOWYWAĆ...

lily - opamiętaj się prosze, bo inaczej twoje dobre relacje z synem staną się miłym wspomnieniem

daj chłopakowi sposók, jak możesz PODEJRZEWAĆ swojego syna o takie zachowania i NIE UFAĆ jego rozumowi, sercu, dojrzałości??

to twoje dziecko twój syn
zasłużył na ufnośc i wiarę w niego
niezależnie od choojowatości ojca

ja odbieram to tak - jest w tobie duzo złości i agresji - syn zrobiuł cos, co ci się nie poidoba (chociaż mnie by trqafił szlag za przeglądanie mojej poczty......) i teraz na nim się wyżyjesz

a propos - TO TY GO ZDRADZIŁAŚ
czytając jego wiadomości
i nie piernicz, że przypadkiem otworzyłaś archiwum z historią rozmowy twojego syna z ojcem
wiem, jak działa komputer
wymagało to co najmniej jednego KLIK....

49 Ostatnio edytowany przez Lili1234 (2014-05-21 17:18:51)

Odp: Podwójnie zdradzona?

A kto go ma uczyć, dawac wskazówki jak nie rodzice? skoro uważam że on pewne "elementy" pomija

I nie napisałam ze wszyscy faceci to ch.. absolutnie tak nie uważam.

Nie napisałam ze przypadkiem odworzyłam jego wiadomość, bo zrobiłam to świadomie. I nie nie celem było przeglądnięcie o czym oni tam piszą bo  nie wiem czy pisze tylko z ojcem czy tez z nią. A ta treść się akurat wyświetliła, zakończenie tematu. Natomiast przypadek sprawił że musiałam skorzystać z jego kompa bo mój nie chciał uruchomić czegoś tam,

50

Odp: Podwójnie zdradzona?

I UWAŻASZ, ŻE JESTEŚ W PORZĄDKU WOBEC SYNA?
ja uważam, że nie jesteś

a że mówi ci to, co chcesz usłyszeć?
w twoich wypowiedziach widać, jak łatwo wydajesz sądy i jakie masz zdecydowanie zasadnicze podejście

teraz go "wychowasz", bo smiał pozdrowić kochankę twojego byłego męża, a powinien WIEDZIEĆ, że ona jest zła kobieta...
teraz go 'wychowasz" bo mówił ci, że ojciec i ona zachowali się nie w porządku, więc "nauczysz" go, czym jest konsekwencja - oznacza ona pogarde i nienawiśc dla tej kobiety
teraz go 'wychowasz" bo uważasz, że to w porządku czytać jego wiadomości i oksarżac go o wolę zdrady i zachowania się jak jego ojciec
i na dodatek uważasz - że jak ty - skrzywdzona, biedna i zle potraktowana kobieta - nie powiesz mu, co jest złe, to on się NIGDY nie domysli

oj lilly - żle wróże waszym relacjom...
nie jest prawda, co pisałaś wcześniej, że wasze relacje sa ok
są takie tylko wtedy- gdy on zachowuje się tak jak ty chcesz i gdy zgadza się bys, jako mentorka wychowywała dorosłego już człowieka i udzielała mu ciągle rad
bo to chcesz teraz robić
a posłuchaj teraz rady od kogoś innego
ze wstydu, że zajrzałaś do prywatnej korespondencji swojego syna, sp[uśc na to zasłonę milczenia i zachowaj się tak jak powinnaś..

zachpopwaj się tak, jakbys nic nie wiedziała- bo nic nie powinnaś wiedzieć
i to nie twoja czujnośc i opieka nad synem sporawiły, że teraz zamierzasz gho prostowac i wychowywać
tylko twoje wścibstwo i nielojalnośc wobec niego

jesteś bardzo nier w porządku
dostrzegasz to?
czy ty zawsze jesteś bez winy??

51

Odp: Podwójnie zdradzona?
takata napisał/a:
Lili1234 napisał/a:

Ale nie nie mogę pojąc skąd i w jakim celu ta "przyjaźń" z nią? jakby nic się wielkiego nie stało.. ot któregoś dnia jakaś kobiet postanowiła zastąpić moją matkę i jej się to udało..

Lili i to jest Twój błąd! Ubzdurałaś sobie, ze ona zastąpi mu Ciebie! Nigdy tak nie będzie i dlatego fakt kontaktu z nią ukrywa przed Tobą!
Jesteś dla niego najważniejszą osoba na świecie i nie spiernicz tego.. On ma tylko 20 lat i nie czuje takich niuansów.. Bądź wyrozumiała i daj Wam więcej czasu..

Co to za bełkot, facet mało tego że nierób (jak nie pracował powinien w 100% zajmować się domem a nie chatować i pić) to jeszcze zdradzacz i on miał by ją nadal kochać oczywiście ale chyba jej mamonę,...

52

Odp: Podwójnie zdradzona?
Lili1234 napisał/a:

Nie napisałam ze przypadkiem odworzyłam jego wiadomość, bo zrobiłam to świadomie. I nie nie celem było przeglądnięcie o czym oni tam piszą bo  nie wiem czy pisze tylko z ojcem czy tez z nią. A ta treść się akurat wyświetliła, zakończenie tematu. ,

a w jakim celu odtworzyłaś tę wiadomość w takim razie??

53 Ostatnio edytowany przez Lili1234 (2014-05-21 20:38:37)

Odp: Podwójnie zdradzona?

Napewno jestem osoba konkretną, konsekwentną i zawsze daje sobie czas na przemyślenia;) i zasadniczą ale chyba to nie wada bo kazdy powinien chyba kierować się jakimiś zasadami

Ed_aluzja wiesz, wcześniej tlumaczono mi, że to jeszcze dziecko;)

ja od niego oczekuję szczerości a nie mydlenia oczu, nie chcę słyszeć zeby mi mówił to co jemu się wydaje że jest dla mnie miłe. Skoro podejmuje takie a nie inne decyzje to niech ma odwagę o nich mówić albo niech przemilczy a nie papla klamstwa. Czy to są jakieś nienormalne oczekiwania z mojej? Może on tak samo do ojca najężdza na mnie jak na niego do mnie- to tez nie jest w porzadku wobec ojca bo równiez go kłamie. Ma inne zdanie na ten temat niech mi o tym powie. W wielu kwestich mamy inne zdanie, inne poglądy i nie ma z tego powodu halo. Ma do tego prawo. I dobrze ze potrafi miec inne zdanie bo to tylko dobrze o nim świadczy.

Nauczyc go juz nic nie nauczę, źle to ujęłam, nie mam wpływu na to co on robi, ale mogę porozmawić, dac wskazówki , spróbować cos wyjasnić, wysłuchac co on ma do powiedzenia, a czy on wyciagnie z tego wnioski? o tym tez tylko on sam zdecyduje.
Jeżeli nie będzie chciał rozmawiać tez go nie zmuszę,tłuc na siłę nie będę i za drzwi nie wyrzucę, ale jako osoba z większym bagażem mogę jeszcze miec wplyw na ukształtowanie jego osobowości. Życia za niego nie przeżyję i on sam zdecyduje jak je poukłada.

Chciałam  zobaczyć czy często ze sobą piszą a miałam okazję. Od razu wyjasnię.Syn marudził ze ojciec rzadko się z nim kontaktuje, ze pewnie jest zajęty nowa rodziną i kochanką. Gdy pytalam jak rzadko to powiedział ze czasem z nim tylko pisze, nie potrafił sprecyzowac.Gryzło mnie to od dawna bo ex się zarzekał i jemu obiecywał ,ze będzie z nim w stałym kontakcie non stop(dokładnie). Chcialam zobaczyć czy rzeczywiście jest to rzadki kontakt bo rzadki, czy w ocenie syna rzadki bo teskni za ojcem. Chciałm się do tego jakos ustosunkowac, pogadać z nim, że albo powinien  z tatą porozmawiać, że chciałby częsciej miec z nim kontakt. Albo jezeli jest w miarę Ok, delikatnie zasugerować, ze ten kontakt na razie jest jaki jest, a tata jak poukłada swoje prawy to pewnie sie polepszy. Zeby na razie jeszcze trochę odpuścił i poczekał.
Naprawdę nie zrobiłam tego w zlej wierze choć mało etyczne. Kiedys mówił ze nie wyobraża sobie że on pojedzie do ojca ze wzg na nią. Zasugerowałam, ze może tacie zaproponować spotkanie u mnie w mieszkaniu (sym mieszka w akademiku , nie ma warunków) tylko niech mnie uprzedzi, to wyjadę gdzieś na weekend bo ja się z ojcem widzieć nie chce i nie zamierzam, on zresztą ze mną pewnie też. Staram się mu isc na rękę jak mogę.

54

Odp: Podwójnie zdradzona?

Boże, nie wierzę w to, co czytam.

20-latek to już nie dzieciak, tylko facet, praktycznie dorosły.
Nie masz prawa, lili, mieć do niego pretensji o to, że nigdy nie stanął w Twojej obronie, choćby słownej.
Widział, że Ty sama sobie nie pomagasz, to po co miał cokolwiek robić?
To, co się działo między Tobą, a ex mężem, to tylko i wyłącznie Wasza sprawa. Syn nigdy, ale to nigdy nie powinien być w to zamieszany.
A wymaganie, by wspierał bardziej matkę, niż ojca, to po prostu głupota. Rodzic to rodzic.

Nie masz prawa, lili, mieć pretensji o wysłanie pozdrowień do kogokolwiek.

Nie masz prawa, lili, grzebać w czyjejś poczcie. To obrzydliwe.



Miałam ojca alkoholika. Do tego przemocowca. Ale nigdy nie musiałam się opowiadać po jakiejkolwiek ze stron.
Aha, i moja matka też nie była święta, chociaż nie piła i nie biła. Także winy szukaj u siebie, ewentualnie u ex męża. Ale chłopakowi daj spokój, dość już w życiu przeszedł. Ogólnie, to powinien kontakt ograniczyć, ale właśnie z Tobą. Pachnie mi u Ciebie jakimiś toksycznymi manipulacjami i wpędzaniem w poczucie winy. Fuj.

55

Odp: Podwójnie zdradzona?

Witaj Lili , jestem na forum od kilku dni, i jak to zwykle bywa trafiłam tu nie przypadkowo( na wątek Miriam i prawie równocześnie na Twój ) Gdybym zakładała swój własny  byłby  połączeniem " Czy ja już zwariowałam? + " Podwójnie zdradzona?", bo moja historia ( o czym napisałam już Miriam) jest bliźniaczo podobna do Waszych( piękna miłość,długoletnie małżeństwo,kochająca się rodzina, dorosły syn, zachowanie męża, zachowanie syna..  KIEDYŚ ..TERAZ ..)
Ja zostałam porzucona( tak, ja czuję się porzucona..nie tylko zdradzona czy  zdradzana..a właśnie PORZUCONA, przez dwie najbliższe mi istoty( fizycznie przez męża , mentalnie przez jedyne dziecko.. 
 
Lili ,Twoje odczucia wobec całej sytuacji są wyłącznie twoimi i nikt, absolutnie nikt !nie ma prawa Ci  mówić co powinnaś a czego nie powinnaś odczuwać..tym bardziej  wobec zachowania własnego dziecka.
Ja matczyny "ból noża wbijanego w plecy" odczuwam niestety nadal,mimo upływu czasu ( ponad dwa lat od " końca świata") i długotrwałej terapii (z najistotniejszym sukcesem- żyję ) Powiedziałabym, że w tej kwestii  ból ten u mnie się z czasem jedynie " zmodyfikował" z tendencją do coraz głębszego w "oczekiwaniu" na kolejny, (i na Boga , wiem ,że niezamierzony!!! )cios

Długo by opisywać jak bardzo to co się stało ( KRACH) wstrząsnęło( zaburzyło, pogmatwało,popsuło) relacjami pomiędzy Nami ( mną i synem ...Synem a ojcem)..
Tak bardzo CHCĘ nie stracić  na zawsze tego  co  przedtem (dobrego, pięknego!), tak bardzo chcę ratować i odbudować co dla mnie najcenniejsze- więzi z synem, bez których nie wyobrażam sobie mojego życia..
Co dzień zadaję sobie pytanie: Co robić? jak postępować by uratować, jak działać..? ale mocno Chcę!! i działam, doświadczam  i choć często jeszcze upadam, podnoszę się i znów działam...
I nie wiem już, że nie się poddam  ..nigdy! BO KOCHAM!!
Lili, wybacz mi , że tak tu "osobiście" ..(taka terapia przez pisanie)Mam świadomość, że nie dałam Ci  wsparcia, ale wiedz, że chciałabym, a jeszcze tego nie potrafię...jeszcze nie mam siły.
Przyjmij przynajmniej takie wirtualne przytulenia współodczuwającej.


,

56 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-05-24 13:03:02)

Odp: Podwójnie zdradzona?
Haneczka22 napisał/a:

... Lili ,Twoje odczucia wobec całej sytuacji są wyłącznie twoimi i nikt, absolutnie nikt !nie ma prawa Ci  mówić co powinnaś a czego nie powinnaś odczuwać..tym bardziej  wobec zachowania własnego dziecka...

A uczucia dzieci z rozbitych rodzin, TYMBARDZIEJ dorosłych SĄ wyłącznie ich uczuciami. I NAWET Matki nie mają prawa im mówić, co oni mają czuć ...!
To zwyczajnie nie fair OCZEKIWAĆ od nich by WSPÓŁODCZUWAŁY emocje zawiedzionych rodzicielek, nie wspominając o tym, że to zwyczajnie niemożliwe...
Stawia się je wówczas między młotem a kowadłem.
Tak się nie da uratować własnych, dobrych relacji...
Wypadałoby się nauczyć przykładać taką samą miarkę do swoich praw, jak i do praw innych, szczególnie bliskich... nawet jeżeli TO BOLI sad
MOŻNA za to, a wręcz koniecznie TRZEBA mówić, które ich zachowania nas dotykają i ranią i prosić by nam je oszczędzono... Tak jest zwyczajnie uczciwiej... a komunikat jasny i nie pozostawiający pola dla niedomówień.

57

Odp: Podwójnie zdradzona?
Anhedonia napisał/a:
Haneczka22 napisał/a:

... Lili ,Twoje odczucia wobec całej sytuacji są wyłącznie twoimi i nikt, absolutnie nikt !nie ma prawa Ci  mówić co powinnaś a czego nie powinnaś odczuwać..tym bardziej  wobec zachowania własnego dziecka...

A uczucia dzieci z rozbitych rodzin, TYMBARDZIEJ dorosłych SĄ wyłącznie ich uczuciami. I NAWET Matki nie mają prawa im mówić, co oni mają czuć ...!
To zwyczajnie nie fair OCZEKIWAĆ od nich by WSPÓŁODCZUWAŁY emocje zawiedzionych rodzicielek, nie wspominając o tym, że to zwyczajnie niemożliwe...
Stawia się je wówczas między młotem a kowadłem.
Tak się nie da uratować własnych, dobrych relacji...
Wypadałoby się nauczyć przykładać taką samą miarkę do swoich praw, jak i do praw innych, szczególnie bliskich... nawet jeżeli TO BOLI sad
MOŻNA za to, a wręcz koniecznie TRZEBA mówić, które ich zachowania nas dotykają i ranią i prosić by nam je oszczędzono... Tak jest zwyczajnie uczciwiej... a komunikat jasny i nie pozostawiający pola dla niedomówień.

Anhedonia, masz rację - TAK ,trzeba mówić o swoich uczuciach( i tak jest uczciwiej ...zawsze!)ale czy owe "mówienie" mimo , że ktoś  nie chce tego słyszeć (SŁUCHAĆ)nie jest  przypadkiem nieszanowaniem  PRAW obojga z relacji???...Czy odmowa słuchania o uczuciach bliskiej osoby nie jest komunikatem WPROST - " mam w nosie twoje prawa"? Odmowa słuchania, poświęcenia chwili uwagi, ( nie mówiąc o stanowczej  odmowie jakiejkolwiek komunikacji )  Rani i boli jeszcze dotkliwiej...
Mówienie  komuś o własnych emocjach , uczuciach nie jest przecież  i być nie może  dla Nikogo  NAKAZEM by współodczuwał.. (TYM BARDZIEJ w relacji dziecko-rodzic ..TYM BARDZIEJ  Matka-SYN...chociażby z racji różnicy płci - i pojawia się Szczególny rodzaj  bólu- bezsilność "niewysłuchanego"-zignorowanego Rodzica (  niekoniecznie w osobie" zawiedzionej rodzicielki ")...

58

Odp: Podwójnie zdradzona?

Uno- złamałaś tajemnicę korespondencji. Z kim i o czym pisze Twój syn nie jest Twoją sprawą, i dziwię się, że nie czujesz się zawstydzona tym, że wtargnęłaś (choćby przypadkiem) w prywatność dorosłego syna. Wiesz coś, o czym nie powinnaś, i to z własnej winy.

Dwa- syn nie ma obowiązku nie lubić nowej partnerki Twojego męża, bo Ty jej nie lubisz. Może wobec niego ona jest w porządku, więc on odpowiada jej tym samym.

Tym bardziej nie rozumiem dlaczego Cię to w ogóle gryzie. Z Twojego opisu wynika, że Twój były mąż był nieciekawym typem i jesteś zadowolona z decyzji o rozstaniu. Powinnaś zatem Annie być wdzięczna, że zdjęła z Ciebie ten ciężar.

59

Odp: Podwójnie zdradzona?

Witam wszystkich w sobotnie popołudnie.....pozwolę sobie napisać kilka słów w poruszanym temacie. Otóż ja też zostałam zdradzona w swoim życiu dwa razy, przeżyłam załamanie chociaż jakiś tam próbuje żyć, ale nie o tym chciałam. Jestem też po rozwodzie i to była moja decyzja, chociaż opóźniona i kilka ładnych lat. Mam syna, który też już jest dorosły i jest troszeczkę starszy od twojego. Rozmawiając z synem zarówno po zdradzie mojego męża jak i po podjęciu mojej decyzji o rozwodzie nigdy nie wciągałam go w szczegóły w problemy jakie zaistniały. Niestety mój ex robił to za mnie, ale niech tam. Moj syn podczas naszej rozmowy przed rozwodem powiedział mi mnóstwo przykrych słów, takich które rozrywały mi serce z bólu, bo to ja starałam się wychować go w pełnej rodzinie po "skoku" mojego ex. Usłyszałam, że nie chce mnie znać, że jak mogę chcieć rozwodu? I wiele jeszcze innych przykrych słów, których nie będę już przytaczać i nie będę pisała w jaki sposób ja mu to wytłumaczyłam płacząc jak bóbr a rzadko mi się zdarzało w życiu pokazywać łzy. Finał jest taki, że po kilku dniach mój syn sam poprosił o spotkanie i przeprosił za wszystko co powiedział. Dzisiaj syn mieszka z moim ex ponieważ ja mieszkam w mieszkaniu a mój ex w domu, który zostawiłam. Z synem mam dobry kontakt, też rozmawia ze mną o wszystkim, bo tak uczyłam go od małego, żeby nie miał żadnych oporów do rozmów ze mną bez względu na rodzaj tematu i tego co się dzieje. Nie pytam co u taty.....chce to coś powie...nie chce nie mówi.....wiem, że dla niego to akurat jest kłopotliwy temat, bo nie chce urazić żadnego z nas.....w końcu jesteśmy jego rodzicami i kocha nas jednakowo bez względu na to jacy jesteśmy i koniec. Nie mam z tym problemu, nie można żądać od własnych dzieci opowiedzenia się za którymkolwiek z rodziców. Nigdy nie sprawdzałam ani w telefonach ani w komputerze niczego i nikomu bo takie mam zasady. Mniej wiesz dłużej żyjesz. Twój syn nie jest już dzieckiem i potrafi odróżniać zło od dobra a to że właśnie nie mówi ci wszystkiego to widocznie nie macie aż tak dobrego kontaktu, być może on nie ma aż na tyle zaufania żeby mówić o tym jak jest naprawdę. Trudno jest mi też zrozumieć twoje pretensje, że pozdrawia teraz już partnerkę twojego ex.....myślę, że on pogodził się już z tą sytuacją i jak ma inaczej postępować? Myślę, że powinnaś poprostu powiedzieć synowi, że nie chcesz już rozmawiać na temat ex i już. U mnie leci każdy swoim życiem i tyle. Mnie nie interesują już teraz relację mojego syna z ojcem...jest dorosły i sam o tym decyduje a ja nie zamierzam go teraz pouczać i wychowywać, bo ten czas już minął.

60

Odp: Podwójnie zdradzona?
Haneczka22 napisał/a:

Mówienie  komuś o własnych emocjach , uczuciach nie jest przecież  i być nie może  dla Nikogo  NAKAZEM by współodczuwał.. (TYM BARDZIEJ w relacji dziecko-rodzic ..TYM BARDZIEJ  Matka-SYN...chociażby z racji różnicy płci - i pojawia się Szczególny rodzaj  bólu- bezsilność "niewysłuchanego"-zignorowanego Rodzica (  niekoniecznie w osobie" zawiedzionej rodzicielki ")...

Zauważ, że syn matce tego nie powiedział, tylko ona sama wyczytała to poprzez złamanie tajemnicy korespondencji.

61 Ostatnio edytowany przez Lili1234 (2014-05-25 13:08:00)

Odp: Podwójnie zdradzona?

No i mam ciąg dalszy historii

Wczoraj wracam z pracy. Wchodze do domu ex siedzi w fotelu i Ania z corka u boku.

W skrócie
Pytam się co on tu robi?on: bylem coś jeszcze tu załatwić i umówiłem się z synem> mówie że mogłes umówic się na miescie. To nie jest już Twój dom, a on że nie stać go na lokale bo go wyrzuciłam z domu i teraz musi oszczędzać i dorabiać się od początku. To taka aluzja bo chciał bym mu oddała jeden ze sklepów, twierdził ze mu sie nalezy po tylu latach.
Prypomniałam mu że syn studiuje, ze ma miec staż zagranicą i nawyższy czas się podzielić kosztami bo to tez jego dziecko. To się nic nie odezwał.

Ją poprosiłam zeby wyszła z mojego domu. Odpowiedziala "Nie przesadzaj. Przecież nie będę stać pod drzwiami na klatce schodowej."
Powiedziaalm ze natychmiast mają opuscić mój dom a spotkania z synem ma sobie organizować gdzie chce ale nie u mnie.
Zebrali się i wyszli. Na koniec ex dorzuciła zebym sie ugotowała w swojej złośliwosci.

Z synem jeszcze nie rozmawiałam tzn zapytałam co to ma znaczyć?. Powiedział tylko ze no chciał się z ojcem spotkać,  ja powiedziałam ze porozmawiamy kiedy indziej jak ochłonę. Nie widzi nic nie stosownego w swoim zachowaniu. Przypomnę ,że mówiłam synowi że jeżli chce, w wyjatkowej sytuacji, może się z ojcem ( nie z całą jego rodziną) spotkać u mnie ale ma mnie wcześniej uprzedzić bo ja go nie chce widziec i nie chce by doszło miedzy nami do jakiej kolwiek konfrontacji.Chce mieć już spokój.
Musiał wiedzieć, ze ma przyjechać bo się u mnie umówili, a nawet gdyby mógł zadzwonić i zapytać.

I tyle oto mam z tego siedzenia cicho i akceptacji nowych okoliczności. I o coż tu się rzucać? Ania to przecież juz prawie rodzina..
Mam dość wszystkiego. Nie mam siły już się  w tym babrać.Najchetniej bym uciekła od nich wszystkich.
Wiem , zaraz pewnie znów dostane po głowie ze nie potrafię zaakceptować sytuacji. Cała reszta może mi włazić na głowę bo oni układaja sobie nowe życie i relacje.  A mi cóż.. pozostaje siedzieć cicho i uwazać by nikogo nie urazić. Posprzątać, zapłacić rachunki i robić za za konfesjonał . I nawet w własnym domu nie mogę czuć się pewnie bo nie wiem jaka niespodziankę przygotują mi "jutro"


Nie dlugo jak mu się nie poukłada o mi się na łeb zwalą bo to chyba mój obowiązek dbać o wszystkich.

>>>20-latek to już nie dzieciak, tylko facet, praktycznie dorosły.
Nie masz prawa, lili, mieć do niego pretensji o to, że nigdy nie stanął w Twojej obronie, choćby słownej.
Widział, że Ty sama sobie nie pomagasz, to po co miał cokolwiek robić?<<<

ja nic nie robiłam?
Chodziłam na terapię, Zależało mi na tym małżeństwie jak cholera. Zarabiałam na rodzinę, zacisnęłam pasa, zapierniczałam tak że w półtorej roku spłaciłam większość zaciągniętego kredytu, bo miałam świadomość swojego stanu psychicznego, bałam się że wpadnę w depresję bo widziała ku czemu to zmierza - do rozstania,  wtedy nie mogłam przewidzieć jak sobie z tym psychicznie poradzę.
Wyrwałam się w końcu od niego.

on:
pił, bawił się, nie pracował. Owszem był kiedys dobrym męzem i ojcem ale nigdy nie miał ambicji by cos zawodowo osiagnąc , zapewniec godziwy byt rodzinie. Zawsze mówił ze ja swietnie radze sobie w interesach a on tak nie potrafi. I OK, mamy takie a nie inne czasy. Nie robiłam z tego problemu bo ceniłam w nim inne wartości. Poźniej oczywiście nie podobało mi się ze przestał całkiem pracować, za to jemu bardzo.Pod koniec , chodź to trudno uwierzyć jak facet w domu, musiałam wzywać elektryka by wymienił przysłowiową żarówkę bo zawsze był jakis problem nie do rozwiazania albo miał inne plany albo miał właśnie to zrobić jutro. Nie chciał się leczyć, nie chciał chodzić na terapię bo przecież on sobie świetnie daje radę i wciąż zapewniał ze wyjdziemy na prostą.
A Ty mi piszesz ze ja nic nie robiłam?Co ja właściwie co jeszcze mogłam zrobić? Owszem zamotałam się, dałam się wmanewrować. Tylko skąd miałam od początku wiedziec jak się dalej nasze losy potoczą, skąd miałam wiedzieć ze to toksyk skoro nigdy wcześniej z czymś takim nie miałam do czynienia?

Co do drugiej części się zgadzam, złamałam tajemnicę korespondencji. Ale skoro juz wyszło jak wyszło chciałam jakos rozwiązać nurtujacy mnie problem.

>>>Miałam ojca alkoholika. Do tego przemocowca. Ale nigdy nie musiałam się opowiadać po jakiejkolwiek ze stron.
Aha, i moja matka też nie była święta, chociaż nie piła i nie biła. Także winy szukaj u siebie, ewentualnie u ex męża. Ale chłopakowi daj spokój, dość już w życiu przeszedł. Ogólnie, to powinien kontakt ograniczyć, ale właśnie z Tobą. Pachnie mi u Ciebie jakimiś toksycznymi manipulacjami i wpędzaniem w poczucie winy. Fuj.<<<

Czyli uważasz, że lepszym środowiskiem wychowawczym dla niego jest ojciec nałogowiec, naduzywajacy alkoholu, z dysfunkcyjną osobowością + kochanka której osiągnieciem życiowym jest fundowanie swoim dzieciom nowych tatusiów co kilka lat z czego jest dumna, przecież nie każda jest tak rozchwytywana. Niż matka bez nałogów, ze stabilna sytuacją życiową, która dba i troszczy się o dom nie tylko pod względami finansowymi.
Cynicznahipo widzę ze jesteś na początku swojej drogi życiowej a piszesz jak byś co najmniej miała za sobą z 15 lat małżeństwa i do tego jeszcze "z problemami". Nie masz chyba pojęcia jak to jest gdy związek zaczyna się sypać i dochodzą i inne problemy z małżonkiem, czego Ci oczywiście nie życzę. Zapewniam Cię ze z tego nie wychodzi się w ciągu miesiąca. Nikt nie podejmuje decyzji o rozwodzie od tak bo cos się spieprzyło.

Może i ze mną coś jest nie tak jak na współczesne czasy, ale ja zostałam inaczej wychowana i taki bur..el i tacy ludzie jak Ania dla mnie nie są do zaakceptowania. Więc przykro mi ale nigdy jej nie zaakceptuję w moim towarzystwie ani obiadków niedzielnych z nią spożywać nie będę.( to taka przenośnia) Syn i ex niestety ale będą musieli tak poukładać swoje kontakty by mnie one omijały szerokim łukiem. A i z synem porozmawiać powinnam bo z kłamstw, braku szczerości jakkolwiek by nie było właśnie dochodzi później do jeszcze większego chaosu, i suma summarum czujemy się teraz oboje źle. ja jestem zła bo doszło do takich okoliczności, on bo mu zrobię wyrzutu. Można było temu zapobiec ..


Ech, znikam bo się tylko tu jeszcze zdołuję.
Dziękuję Wszystkim za wpisy.

62

Odp: Podwójnie zdradzona?

Lili nie wiem co bym zrobiła na twoim miejscu, gdybym zobaczyła kochankę w moim domu. Ale lekko by nie mieli. Gratuluję zimnej krwi, bo ja bym chyba łagodna nie była.
Co do tego sklepu: czy nie jest tak, że kochanka biadoli mu za uchem, że mają mało kasy (może przyszła na przeszpiegi wybadać o co mogłaby jeszcze poszeptać do ucha mężowi, a co masz cennego). Czy oni pracują oboje?

Lili1234 napisał/a:

Ją poprosiłam zeby wyszła z mojego domu. Odpowiedziala "Nie przesadzaj. Przecież nie będę stać pod drzwiami na klatce schodowej."
Powiedziaalm ze natychmiast mają opuscić mój dom a spotkania z synem ma sobie organizować gdzie chce ale nie u mnie.
Zebrali się i wyszli. Na koniec ex dorzuciła zebym sie ugotowała w swojej złośliwosci.

Miałaś zrobić im kawę i podać ciasteczka, bo to przecież ty wpędziłaś męża w biedę.
A tak na serio, to trzeba mieć niezły tupet, żeby kogoś takiego pod nieobecność żony wprowadzić do domu.

Lili nie daj się złym myślom. Masz to już za sobą. Trochę źle, że nie chcesz z synem porozmawiać o tym. Mściło się to wtedy, mści się teraz.

63

Odp: Podwójnie zdradzona?
Lili1234 napisał/a:

No i mam ciąg dalszy historii

Wczoraj wracam z pracy. Wchodze do domu ex siedzi w fotelu i Ania z corka u boku.

I tyle oto mam z tego siedzenia cicho i akceptacji nowych okoliczności. I o coż tu się rzucać? Ania to przecież juz prawie rodzina..
Mam dość wszystkiego. Nie mam siły już się  w tym babrać.Najchetniej bym uciekła od nich wszystkich.
Wiem , zaraz pewnie znów dostane po głowie ze nie potrafię zaakceptować sytuacji
Ech, znikam bo się tylko tu jeszcze zdołuję.
Dziękuję Wszystkim za wpisy.

PO głowie to możesz najwyżej dostać za manipulacje tongue
Sprawa czytania cudzej korespondencji i narzucania CO KTO ma czuć i czyją stronę przyjmować to JEDNO.
SPRAWA; "my home is my castle" to ZUPEŁNIE INNA rzecz...
I tyle...
MASZ PRAWO nie życzyć sobie NICZYICH wizyt pod Twoim dachem BEZ uzgodnienia. MASZ prawo to egzekwować. I pozamiatene

64 Ostatnio edytowany przez ulisses-1984 (2014-05-26 15:41:15)

Odp: Podwójnie zdradzona?
Lili1234 napisał/a:

Na koniec ex dorzuciła zebym sie ugotowała w swojej złośliwosci.
.

To dziewczyna ? czy ty jesteś mężczyzną czy to tylko literówka yikes

Aniaa34 napisał/a:

Lili nie wiem co bym zrobiła na twoim miejscu, gdybym zobaczyła kochankę w moim domu.

Kochanka nie składała ci przysięgi małżeńskiej ale jednak to obca osoba  w twoim domu więc w takim razie zawsze można ją postraszyć policją.

65

Odp: Podwójnie zdradzona?

No bezczelny ten Twój były i ta baba.

Posty [ 1 do 65 z 66 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Podwójnie zdradzona?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026