hej wszystkim ,. nie wiem jak mam sobie poradzic sama ze soba :(5 lat temu poznalam pewnego faceta spotykalismy sie jakis czas ale bylo to inne bo on mial dziecko z inna kobieta . ta sielanka trwala 9 miesiecy potem ja ucieklam na granice zeby zerwac z nim kontakt ..bo on twierdzil ze nie jest z matka dziecka , a ona dziwonila pisala ze sa razem...no i tak miesiace mijaŁy bez niego ..w tym czasie znalazlam sobie chlopaka zaszlam w ciaze ,, przypadkiem,, no i na sile ratowalismy nasz zwiazek z partnerem.. ale stala sie straszna zecz
umarla moja babcia potem wojek , stalo sie to w pare tygodni
nie moglam liczyc na wsparcie od mojego partnera ,jest bardzo malo uczuciowy ... jakos pomyslalam ze napisze do tego co poznalam dawno temu...napisalam on odpisal i od tamtej pory spotykalismy sie przez rok czasu,, wiem ze zle robilam ale nie przestalam go kochac od tego czasu ocieklam za granice:/ a teraz on wyjechal daleko , i wziol slub z ta swoja kobieta z ktora twierdzil ze nie jest... nie umiem sie pozbierac po tym
ja wiem ze na czyjims nieszczesciu , szczescia nie zbudujesz...ale my spedzalismy czas szczesliwie ,nie wiem co mam robic zeby zapomniec o nim
minelo juz pol roku a ja dalej mysle o nim .. chociaz mam dziecko staram sie poswiecac jemu jak najwiecej czasu to ta tesknota mnie zabija ...nie moge o tym powiedziec nikomu.dusze to w sobie , myslalam zeby isc do psychologa ale jeszcze nie jestem wariatem..nie chce krytyki od waszej strony tylko jakies dobrej rady ,
Podobne tematy
Tak mi coś trollem trąca...
Ale ok! Skoro facet tamten poprzedni wyjechał za granice i ożenił się z matką swojego dziecka, to oznacza, że niewiele dla niego już znaczysz i nie ma czego budować ani ratować.
Jestem mężatką od 14 lat, ale już od jakiegoś czasu czuję się sama, sama, sama.......