Całkowicie rozumiem dziewczyny, które są zazdrosne o przyjaciółki czy znajome swoich chłopaków. Jednak nie rozumiem dopatrywania się czegoś więcej. Jeśli facet jest fair, to o co awantura? Po co gadanie, sprawdzanie, obrażanie się? Można się przyjrzeć sytuacji, porozmawiać, powiedzieć o uczuciach. Prawda jest taka, że można zdradzić, nawet jeśli nie ma się przyjaciela przeciwnej płci. Może to przeszkadzać, bo podświadomie dopatrujemy się rywalki w tej drugiej.
Dziewczyna mojego dobrego kumpla skreśliła mnie od razu, gdy tylko dowiedziała się, że M. ma w swoim towarzystwie dziewczynę. Kontaktujemy się, wychodzimy raz na jakiś czas na piwo czy zdjęcia, albo zwyczajnie piszemy na FB czy rozmawiamy przez telefon. Mówimy sobie o wielu rzeczach, ale unikamy wchodzenia w szczegóły naszych związków.
Odkąd ja sama jestem w związku, a on zaczął być z tą babeczką - odsunęliśmy się od siebie. Mamy kontakt, ale ograniczony, bo mamy też swoje życie. A mi nie chce się słuchać fochów panny, która robi problemy, bo facet spotkał się z koleżanką/przyjaciółką. Dziewczyna robi mu takie jazdy, że jestem w szoku. Potrafi cały dzień się obrażać, bo spędził ze mną 2 godziny, kiedy nie widzieliśmy się przez dłuższy czas. Ma problem, kiedy M. rozmawia ze swoją współlokatorką. Chłop jest wykończony, bo najlepiej by było, jakby miał samych kolegów, z którymi będzie się widywał raz na miesiąc.
Nie doprowadź do takiej sytuacji, bo facet świra dostanie. Rozmowa to podstawa. Możesz też zaproponować spotkanie, w którym poznasz którąś z tych dziewczyn. To sporo zmienia, możesz podpatrzeć jak ta relacja wygląda. I jeszcze raz - rozmowa oraz szczerość. Bez zbędnego obrażalstwa, awantur i próbie wymuszenia wyboru. Jak facet kumaty to zrobi wszystko, żeby było ok.