Tak jak w temacie, jaka mieliście suknie ślubna ? Nowa czy używana ? Czy to bylo dla Was wazne, istotne ze musi byc nowa czy nie koniecznie. Ja jeszcze slubu nie bralam. Nie wiem do końca czy to będzie cywilny czy Kościelny. Wiem jedno ze używana, ze względów finansowych. Nowa suknia w salonie to koszt ok 2 tys, a używana 500 zl. Moja siostra miala nowa i leży w szafie i lapie kurz, dala za nią 2500 zl , ale cóż taka chciala ![]()
Podobne tematy
Ja miałam nową suknię. Tak zdecydowałam, ponieważ znajac siebie, balabym się że zniszcze wypożyczona. To zepsuło by mi całą zabawę na weselu
Fakt faktem jednak pozostaje, ze 1300zl w przypadku mojej sukni, leży w szafie. Jednak gdy patrzę na "zniszczenia" na sukni, to nie żałuję
Przynajmniej się nie stresowalam. ![]()
Wypożyczyć tez bym nie chciala, ja jednak myślę o kupnie używanej sukni. Dużo dziewczyn ogłasza sie ze sprzedaje sukienkę. Innej opcji nie widzę. No chyba ze to będzie cywilny slub i sukienka nie będzie droższa jak 500 zl to będę miec nowa ale jeśli chodzi o slub kościelny i wesele to sukienka używana.
Nowa, zdecydowanie.
Nowa, zdecydowanie.
bo ?
Wiesz Cisowianko, nowa to nowa. Ślub kościelny bierze sie zazwyczaj raz w życiu
Rozumiem nawet te dziewczyny, które chcą nowe, nawet tak dla zasady. Oczywiście wtedy, gdy wiedzą że mogą sobie na taki wydatek pozwolić. Pewnie, że trochę szkoda kasy, ale zawsze można odsprzedac, jeśli się nie zniszczy i odzyskać część pieniędzy.
Kazdy ma prawo miec taka jaka chce mieć
pytanie zadalam z ciekawości ile osób woli nowe a ile uzywane ![]()
Lily89 napisał/a:Nowa, zdecydowanie.
bo ?
Bo to jedyny taki dzień w życiu i mogę sobie na to pozwolić.
cisowianka napisał/a:Lily89 napisał/a:Nowa, zdecydowanie.
bo ?
Bo to jedyny taki dzień w życiu i mogę sobie na to pozwolić.
rozumiem
czekam na wiecej opini dziewczyn ![]()
Jasne
Chodzilo mi o brak jakichkolwiek argumentow. ![]()
Ja osobiscie wolałabym nową może i musiałabym wydac większe pieniądze jednak na pewno była by ta wymarzona i nie musiała bym się martwic że będę musiała płacic jak się zniszczy ( jak za wyporzyczenie ) no i to jedyny taki dzien więc ważne żeby czuc się wyjątkowo ( potem mozesz sprzedac i trochę ci sie zwróci pieniążków
, jednak gdy cię nie stac to możesz kupic uzywaną czemu nie jak będzie ci się w miare podobac
. Nie wypożyczalabym ze względu na to że bałabym się zniszczyc i poplamic :x
Kupując sukienkę nowa z salonu trzeba wydać za nią 2 tys , używana za 500 zl. Jestem w plecach 1500 zl , chcac pozniej sprzedac nawet nowa raz użyta trzeba naprawdę zejść z ceny. Czekam na inne opinie ![]()
13 2014-05-12 15:26:14 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-05-12 15:28:18)
Używana! Biorąc pod uwagę przebicie cenowe - za 2 tys. to będzie taka-se nowa kiecka lub naprawdę wypasiona z drugiej ręki albo zwykła, ale o wiele tańsza = więcej pieniędzy na profesjonalny makeup lub dodatki.
Sama świadomość, że jest nowa do niczego mi potrzebna by nie była ![]()
A jeszcze lepiej z wypożyczalni - wtedy kłopor wyrzucić-trzymać-sprzedać ma się z głowy.
W mojej miejscowości za używana i wypasiona da się 500 zl gora 700 ale to juz nawet welony dziewczyny dodają itp. Nowa to koszt 2 tys, jak dla mnie sporo zważając na to ze to jedna noc. Wolałabym za reszte kasy wyjechac nad polskie morze. Wypożyczona nie wchodzi w grę bo to jest prawie taka sama cena jak używana na wlasnosc ![]()
Ja miałam nową, ale tylko z tego względu że duża ze mnie baba, mam prawie 180 i w żadnej wypożyczalni takiej długiej kiecki nie było. 2700 poszło i pewnie się nie zwróci bo kto chciałby na skrócenie kupować ![]()
A nóż widelec moze trafi sie tez taka sama osoba o podobnych wymiarach ![]()
Na tą chwilę marzę o nowej, pięknej i idelanej sukni ślubnej, gdyż ślub jak i wesele to niepowtarzalne i wyjątkowe wydarzenie w życiu każej kobiety. Na tą chwilę chciałabym nową, lecz czas pokaże, czy za te kilka lat na takową będzie mnie stać, czy nie będę wolała pieniążków przeznaczyć na coś innego.
Nie miałabym nic przeciwko używanej, jeśli mi się spodoba. Myślę, że czułabym się wyjątkowo nawet w zwykłej białej sukience, liczy się to, że od tego momentu zaczyna się moje nowe życie z ukochaną osobą, dla której wyglądam pięknie nawet w worku na śmieci ( tak zakładam ) ![]()
Nie miałabym nic przeciwko używanej, jeśli mi się spodoba. Myślę, że czułabym się wyjątkowo nawet w zwykłej białej sukience, liczy się to, że od tego momentu zaczyna się moje nowe życie z ukochaną osobą, dla której wyglądam pięknie nawet w worku na śmieci ( tak zakładam )
![]()
Swoją droga większość kobiet nie ma oporów przed wzięciem męża drugiej ręki, a nad używaną suknią kręcą nosem ![]()
jak dla mnie, to może być używana. Oglądałam przeróżne modele sukni i jeśli znalazłabym podobną do tej która mi się podoba, a używaną, to nie zawahałabym się jej kupić. Poza tym zawsze można iść do krawcowej i zrobić drobne poprawki
Na nową szkoda mi kasy - suknię ubiorę raz, a potem sprzedam za połowe ceny. albo będzie wisiała w szafie i zbierała kurz. Oczywiście jeśli mogłabym pozwolić sobie na nową to czemu nie, ale zaoszczędzoną w ten sposób kasę wolę wydać na lepszy zespół czy jeszcze na coś innego ![]()
W pierwszej kolejności używana, ewentualnie nowa, a na samym końcu wypożyczana (strach przed zniszczeniem, o którym już wspominano):)
Moja kreacja kosztowała mnie coś koło 300 zł, a z racji kroju, miesiąc po moim ślubie była skracana i farbowana na wesele koleżanki
Amortyzacja 100% i to w bardzo krótkim czasie.
Alergicznie reaguję na wszelkie określenia "najpiękniejszy dzień w życiu kobiety", "jedyny taki dzień", "najważniejsza suknia".
Mam wewnętrzną blokadę przed wydaniem tysiąca czy dwóch na kieckę... a już kupowanie sukienki za grube tysiące i argumentacja "po ślubie sprzedam", to szczyt naiwności ![]()
Swoją droga większość kobiet nie ma oporów przed wzięciem męża drugiej ręki, a nad używaną suknią kręcą nosem
podoba mi sie to określenie ![]()
W pierwszej kolejności używana, ewentualnie nowa, a na samym końcu wypożyczana (strach przed zniszczeniem, o którym już wspominano):)
Moja kreacja kosztowała mnie coś koło 300 zł, a z racji kroju, miesiąc po moim ślubie była skracana i farbowana na wesele koleżanki
Amortyzacja 100% i to w bardzo krótkim czasie.
Alergicznie reaguję na wszelkie określenia "najpiękniejszy dzień w życiu kobiety", "jedyny taki dzień", "najważniejsza suknia".
Mam wewnętrzną blokadę przed wydaniem tysiąca czy dwóch na kieckę... a już kupowanie sukienki za grube tysiące i argumentacja "po ślubie sprzedam", to szczyt naiwności
masz w zupełności racje
ostatnio farbowałam sukienkę , nie wiedzialam ze taki super kolor wyjdzie i powiem Ci ze dalas mi do myślenia z tym
jeśli będzie to cywilny slub to na pewno krotka do kolanka ewentualnie ciutke przed wiec będę mogla ja wykorzystać znów
gorzej z balowa suknia ![]()
25 2014-05-12 19:17:17 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-05-12 21:30:25)
jak dla mnie, to może być używana. Oglądałam przeróżne modele sukni i jeśli znalazłabym podobną do tej która mi się podoba, a używaną, to nie zawahałabym się jej kupić. Poza tym zawsze można iść do krawcowej i zrobić drobne poprawki
Na nową szkoda mi kasy - suknię ubiorę raz, a potem sprzedam za połowe ceny. albo będzie wisiała w szafie i zbierała kurz. Oczywiście jeśli mogłabym pozwolić sobie na nową to czemu nie, ale zaoszczędzoną w ten sposób kasę wolę wydać na lepszy zespół czy jeszcze na coś innego
żeby za polowe ceny, kolezanka wydala za suknie 3 tys i sprzedała ja za 700 zl. Wiec nawet polowy nie odzyskała.
Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim, a jeśli chcesz coś dopisać użyj funkcji "edytuj". Z góry dziękuję i pozdrawiam, Mod. Olinka
cherry_dance napisał/a:jak dla mnie, to może być używana. Oglądałam przeróżne modele sukni i jeśli znalazłabym podobną do tej która mi się podoba, a używaną, to nie zawahałabym się jej kupić. Poza tym zawsze można iść do krawcowej i zrobić drobne poprawki
Na nową szkoda mi kasy - suknię ubiorę raz, a potem sprzedam za połowe ceny. albo będzie wisiała w szafie i zbierała kurz. Oczywiście jeśli mogłabym pozwolić sobie na nową to czemu nie, ale zaoszczędzoną w ten sposób kasę wolę wydać na lepszy zespół czy jeszcze na coś innego
żeby za polowe ceny, kolezanka wydala za suknie 3 tys i sprzedała ja za 700 zl. Wiec nawet polowy nie odzyskała.
tak, zdaje sobie z tego sprawę
mówiłam bardziej w przenośni. Jak patrzę po ofertach na allegro czy gdziekolwiek, to w opisach jest napisane że suknia nowa z salonu (kosztowała np 2500 lub więcej), a wystawiona jest za 1000 zł...
Jak przychodzi co do czego to i dziewczyny spuszczają z ceny żeby tylko sprzedac
moja siostra dala 2500 zl, leży w szafie ona nawet nie chce jej sprzedac ![]()
28 2014-05-12 20:59:53 Ostatnio edytowany przez Leeahlee (2014-05-12 21:02:21)
A ja jestem zdania że gdyby nie ceny z kosmosu za suknie ślubne, każda z nas(a przynajmniej większość) chciałaby nową, "własną" suknie ślubną.
Ale może to tylko ja, bo mam okropną fobię przed zarazkami, bakteriami i brudem, a nigdy nie wiadomo kto taką suknię przed ślubem nosił. Tylko że w Polsce to suknia nowa to naprawdę spory wydatek. Ja mieszkam w UK i jak wie się gdzie szukać to można dostać bardzo ładną, nawet porządną jakościowo suknię za nawet 100-200 funtów. Dlatego też to nie problem tutaj.
Jasne ze wolałabym nowa ale takie jakie sa ceny teraz to nie bardzo mi sie uśmiecha kupowac nowa , są pralnie chemiczne
wiec mozna uprać.
Tak jak w temacie, jaka mieliście suknie ślubna ?
Miałam nową, ale samodzielnie uszytą
. Nawet nie chodziło mi o cenę, co o model. W tamtym czasie rynek jeszcze nie oferował takiego wyboru, jaki mamy dzisiaj, a że ja mam zwykle bardzo sprecyzowane oczekiwania, to zdecydowałam, że sama im sprostam
. Było dobrze. Na tyle dobrze, że po moim ślubie posypały się zamówienia od koleżanek
.
Niemniej nie miałabym oporu przed założeniem sukni używanej - gdyby była w idealnym stanie, w wymarzonym modelu, dobrze na mnie leżała, to co to za różnica?
Moja szwagierka na ślub cywilny uparła się na długą suknię, bardzo strojną i bardzo drogą (chyba zresztą dla zasady), a jednak nie zachwyciła.
Gdyby nowa byla tańsza to wiadomo kupilabym nowa moze nie za kosmiczna cenę ale w miarę do moich finansow. Nie mam zamiaru przeplacac tylko dlatego bo tak wypada, bo to najwazniejszy dzien w życiu itp. Za reszte kasy wole na cos innego przeznaczyć, miesiąc miodowy nad polskim morzem czy nawet na remont , czy jeśli mielibysmy dziecko jemu cos kupić.
Jedną nową już kiedyś kupiłam
. Dwa tysiące poszło się paść. Ślub, rozwód, a kiecka niesprzedana leży w szafie i gnije. Oczywiście próbowałam sprzedać, no ale ile można obniżać cenę? A teraz zżółkła, a wyrzucić żal. Na następny ślub (będzie, będzie
) tylko używana. Niedaleko mam fajny komis, widziałam na wystawie dwie fajne suknie, naprawdę w moim typie. Do cywilnego jak znalazł. Proste, skromne, bez bajerów. A ceny od 500 pln do tysiąca. Idzie przeżyć
.
Ano wlasnie i dlatego szkoda mi tyle wydac na kieckę ktora zaloze raz
nawet jeśli będę wychodzić za mąż drugi raz to w innej ![]()
Temat milczy, moze ma ktoś cos do powiedzenia ? Nowa czy używana i dlaczego nowa bądź używana ![]()
35 2014-07-17 10:59:20 Ostatnio edytowany przez Kolibre (2014-07-17 11:00:31)
Drogie koleżanki
z moich przedślubnych doświadczeń: suknia ślubna z salonu jest kosztowna, a ubieramy ją jeden raz, potem po weselu może być w takim stanie iż nie da się jej odsprzedać
.
Jeśli chodzi o używana myśle że temat wart sprawdzenia, chociaż to też kwestia wymiarów danej panny i tu może być problem.
Ja osobiście wybrałam szycie u krawcowej (przy czym powiedziałam iż to dla mnie jako świadkowej, a nie panny młodej = koszt 300 zł). Oczywiście zaznaczę iż nie jest to suknia tylko sukienka do kolana z koronki ( w stylu Tweetie lub J. Kennedy), dodatkowy koszt to materiał koronka+spód ( tutaj cena za 1 m od 100 - 360 zł).
Polecam zatem sprawdzić krawcowe (polecane, dobre) dlaczego ? Ponieważ koszt (bynajmniej u mnie niski, przy tym sukienkia szyta na miare i taka jaka nam się wymarzyła
)
pozdrawiam!
Iceni napisał/a:Swoją droga większość kobiet nie ma oporów przed wzięciem męża drugiej ręki, a nad używaną suknią kręcą nosem
podoba mi sie to określenie
dobry tekst ![]()
ja mam męża z odzysku i przeciw używanej sukni nic nie mam, z tym że wole uszyć ( do slubu cywilnego) i bedzie idealnie leżała i model wymarzony.
Ponawiam watek, jak tam dziewczyny bylo u Was ? Jak będzie u Was ?
Dzis przeglądając oferty sukien ślubnych na pewnym portalu osób które sprzedają nie daleko mojej miejscowości spotkalam dużo ofert sukien ślubnych od 150 zl nawet do 2 tys (używana tylko raz
) Szczerze zdjecia jakościowo super, wiadomo ze na żywo moze juz byc mniej kolorowo. Ale co mnie zaskoczylo najbardziej ? Wlasnie ceny za nie wielka sume mozna kupić sukienkę i dziewczyny dodają buty, welony, treny nawet biżuterię. A ceny naprawdę są tak niskie ze jestem wręcz pewna ze kupie używana - chodzi mi tylko o sukienkę dodatki to juz sobie sama kupie ![]()
Jeśli znalazłabym osobę, od której mogłabym odkupić sukienkę, która byłaby piękna, w moim rozmiarze, niezbyt zniszczona i cenowo opłacalna (trzeba liczyć się z tym, że poprawki krawieckie też kosztują i nie zawsze się opłacają) to czemu nie.
Ale powiem szczerze, że wszystko zależy od podejścia. Mieszkam pod Warszawą, ceny sukienek podchodzą już pod warszawskie czyli mniej więcej 2-3 tys. zł. Ale często jest tak, że ceny te dotyczą sukien z najnowszej kolekcji, a np. suknie z roku 2013, 2012 i wcześniej są dużo dużo tańsze. Moja siostra kupiła taką suknię i zapłaciła coś koło 1500zł albo mniej. Jak tak się rozglądałam to i w Warszawie można znaleźć takie oferty i to wcale nie przypadkowo tylko w wielu salonach.
Dodam jeszcze, że w życiu nie wypożyczyłabym sukni z salonu bo to po prostu się nie opłaca. Po weselu sukienka może się ponadrywać w wielu miejscach, ubrudzić bo przecież 'zamiata' podłogę i sam stres, że trzeba ją potem oddać powoduje, że człowiek boi się, że coś się stanie i koszta wzrosną.
Ja miałam nową suknię, szytą specjalnie dla mnie. Dlaczego? Bo moja mama bardzo chciała mi ją zafundować. W przeciwnym wypadku zapewne kupiłabym używaną. Z tym, że mój ślub okazał się jedną wielką tragedią ( a raczej miesiące przed nim), więc i tak staram się nie wracać myślami do tego dnia, płyty nie oglądałam do dziś, a jestem 4 lata po ślubie.
Ja miałam nową suknię. Tak zdecydowałam, ponieważ znajac siebie, balabym się że zniszcze wypożyczona. To zepsuło by mi całą zabawę na weselu
Fakt faktem jednak pozostaje, ze 1300zl w przypadku mojej sukni, leży w szafie. Jednak gdy patrzę na "zniszczenia" na sukni, to nie żałuję
Przynajmniej się nie stresowalam.
Ja bym wzięła używaną - ba, sprawdziłabym czy przypadkiem nie ma białych balowych bo te są znacznie tańsze. Myślałam jak chyba każda dziewczyna o swoim ślubie i kiedyś to było strasznie górnolotne - ale jak teraz pomyślę ile to pieniędzy to raczej w przyszłości będę ciąć koszty.
Używana czy nie uroczystość będzie równie udana a kilka stówek zostaje - np. do wykorzystania w czasie podróży poślubnej.
No ja również z czasem będę ciąć koszty wiec i suknia będzie używana.
Nawet tak z ciekawości ostatnio oglądałam sukienki w moim rejonie i naprawdę ceny są tak przyzwoite za używana sukienkę ze na pewno taka kupie.
Wydam 500 zl a dobre 2 tys mam w ręku.
Jesli sukienka by mi sie spodobała i dobrze bym w niej wygladała, to kupiłabym ją bez wzgledu na to czy jest uzywana (z 1ej reki) czy nowa. Tylko z wypożyczalni bym nie brała - pewnie kilkanascie osob nosiłoby ja przedemna, a nie wiem jak to z ich higiena czy zdrowiem.
Zapraszam do dyskusji
!
Ostatnio spotkałam sie z ogłoszeniem gdzie dziewczyna chce sprzedać a raczej wymienić suknie ślubna na książki
Troche mnie to zdziwiło ale z jednej strony jeśli ktoś lubi czytac , ma biblioteczkę to zawsze powiększy sie o parę książek i w ten sposób będzie miala pamiątkę po "sukni ślubnej" nie typowy ale jednak będzie miec.
Może lepiej kupić używaną ale piekną i porządną, zamiast jakieś nowe paskudne dziadostwo za 1500 zł, byłem ostatnio na weselu gdzie pani młoda miała taką za 1500 oj wyglądała tandetnie i beznadziejnie. No nic za mniej niż 2500 nic fajnego się nie znajdzie, choć są tacy co napewno będą myśleć inaczej.
Może lepiej kupić używaną ale piekną i porządną, zamiast jakieś nowe paskudne dziadostwo za 1500 zł, byłem ostatnio na weselu gdzie pani młoda miała taką za 1500 oj wyglądała tandetnie i beznadziejnie. No nic za mniej niż 2500 nic fajnego się nie znajdzie, choć są tacy co napewno będą myśleć inaczej.
Jestem pod wrażeniem tego co napisales. Ja mam inne zdanie , widzialam swietne sukienki za mniej niż tysiąc zloty i zrobiła wrażenie na gościach.
Mi osobiście szkoda by bylo wydac 2500 zl na sukienkę, ktora założę raz no ewentualnie dwa razy na sesje zdjęciowa w plenerze. A później będzie sie aby na nią kurzyć, sprzedać napewno sie nie sprzeda za zbliżona kwotę , co najmniej za polowe i to jeszcze naprawdę musi sie trafic kobieta z takimi samymi wymiarami itp nikt nie kupi sukienki za 1500 zl i jeszcze żeby ja skracać tu i tam.
Ja mam w planach kupic używana tak do 1000 zl a jak taniej sie znajdzie to tym lepiej :-)
Za reszte kasy wole kupic co innego.
Ale kazdy ma inne zdanie, mamy prawo.
Cisowianko, być może w Twoich rozważaniach pomoże lektura wywiadu (wklejam fragmenty), jaki został przeprowadzony z właścicielką komisu sukien ślubnych. Mnie w każdym razie argumenty tej pani bardzo przekonują
:
(...) - Jak duże jest zainteresowanie sukniami w Pani salonie?
- Prowadzę salon na zasadach komisowych i na pewno nie zagląda tutaj tyle Pań ile wstępuje do firmowych salonów. W porównaniu z nimi mogę określić że zainteresowanie naszą ofertą jest na średnim poziomie.
- Z czego to mniejsze zainteresowanie wynika?
- Myślę, że jest to spowodowane takim stereotypem, przekonaniem że rzecz używana jest gorsza niż nowa. Jednak w przypadku sukien ślubnych wygląda to trochę inaczej: suknia jest ubierana tylko raz, w zasadzie na kilka, maksymalnie na kilkanaście godzin, następnie oddawana jest do pralni chemicznej i do naszego salonu trafia praktycznie jak nowa. Różni się od niej jedynie ceną...Trafiają do nas również suknie nieużywane, prosto z firmowych salonów...
- Jak Pani myśli, czy jest szansa na zmianę tego typu myślenia?
- Uważam, że tak. Coraz więcej Pań zagląda do nas w poszukiwaniu sukni. Również Panie, które oddają suknie w komis mówią, że żałują wydanej góry pieniędzy i drugi raz nie popełniłyby tego błędu - od razy przyszłyby do nas... Tym bardziej, że takiej kwoty jaką wydały już nie odzyskają, ceny u nas są symboliczne w porównaniu do salonów firmowych.
- Czy to nie jest trochę tak że tutaj zaglądają Panie, które dysponują mniejszymi funduszami przeznaczonymi na zakup sukni ślubnej?
- Zdziwi się Pani, ale wręcz odwrotnie! Panie, które mają swoje pieniądze (niemałe), z reguły własnoręcznie zarobione (zazwyczaj zagranicą), znają ich wartość i zupełnie inaczej podchodzą do kwestii zakupu sukni- ma być piękna, ale nie kosztować majątku...
Z kolei Panie, przeważnie bardzo młode osoby, którym suknia jest sponsorowana (zazwyczaj przez rodziców) kapryszą i upierają się przy nowej, zazwyczaj znacznie droższej... Więcej pragmatyzmu wykazują np. Czeszki, które bardzo chętnie wstępują do naszego salonu i określają zakup sukni ślubnej w cenie kilku tysięcy złotych jako przerost formy nad treścią. (...)"
(źródło: serwis lokalny rybnik.com.pl)
Olinka dzięki za ten fragment ![]()
Jest dobrze napisany i kazdy chyba teraz zrozumie ze "używana" wcale nie jest gorsza od "nowej".
Kochana cisowianko piszesz że byłąś na weselu gdzie pani moda miała suknię za 1000 i wszystkim gościom się podobała, no powiedz mi a co goście mieli powiedzieć że suknia jest brzydka przecież nikt takiego czegoś nie powie, w takich sytuacjach zawsze się mówi to co główni bohaterowie chcą usłyszeć oczywiście że pani młoda jest najpiękniejsza spośród wszystkich innych wesel.
Kochana cisowianko piszesz że byłąś na weselu gdzie pani moda miała suknię za 1000 i wszystkim gościom się podobała, no powiedz mi a co goście mieli powiedzieć że suknia jest brzydka przecież nikt takiego czegoś nie powie, w takich sytuacjach zawsze się mówi to co główni bohaterowie chcą usłyszeć oczywiście że pani młoda jest najpiękniejsza spośród wszystkich innych wesel.
A to przepraszam na plecach pisze ile sukienka kosztowala ? Nie. Jasne jednym sie podobała a innym nie, proste.
Parę tyg po weselu dowiedzieliśmy sie ile sukienka kosztowala.
Szanowna koleżanko ale ja nie chce się z tobą kłócić tylko tak na luzie sobie rozmawiamy, i może cię zaskoczę ale ja ostatnio zgadłem ile kosztowała sukienka pani młodej, tylko nie oburzaj się za moje słowa, ale powiedziałem do mojej narzeczonej że suknie młodej wygląda tandetnie jak by kosztowała 1500 zł i zgadłem bo tyle kosztowała, no nie oszukujmy się czegoś pięknego i wykwintnego nie kupimy za 1500 to tak jak z garniturem, taki za 500 wygląda jak worek na śmieci, a taki za 1000 zupełnie inaczej, pięknie dopasowany i po prostu to widać że towar jest z górnej półki.
52 2014-11-10 15:18:00 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2014-11-10 16:06:20)
no nie oszukujmy się czegoś pięknego i wykwintnego nie kupimy za 1500
Po pierwsze o gustach się nie dyskutuje, a po drugie brednie piszesz...
I jak mam być bardo czepialska, to garnitury za 1000 zł wcale nie należą do "górnej półki cenowej", więc porównanie jest całkiem nietrafione
Tym bardziej, że sukienka za 1500 jest szyta na miarę, a ceny garniturów szytych na miarę zaczynają się od 2500 ![]()
Szanowna koleżanko ale ja nie chce się z tobą kluciuć tylko tak na luzie sobie rozmawiamy, i może cię zaskoczę ale ja ostatnio zgadłem ile kosztowała sukienka pani młodej, tylko nie oburzaj się za moje słowa, ale powiedziałem do mojej narzeczonej że suknie młodej wygląda tandetnie jak by kosztowała 1500 zł i zgadłem bo tyle kosztowała, no nie oszukujmy się czegoś pięknego i wykwintnego nie kupimy za 1500 to tak jak z garniturem, taki za 500 wygląda jak worek na śmieci, a taki za 1000 zupełnie inaczej, pięknie dopasowany i po prostu to widać że towar jest z górnej półki.
To Ty jestes tym facetem co "odkupił" pierścionek zaręczynowy od kolegi
i na dodatek w Twoich wpisach wiele razy wypisujesz ze i tak dużo wydałeś na swoja dziewczynę i teraz piszesz jaka sukienka i za ile jest gustowna.
Nie będę komentować ![]()
54 2014-11-10 15:34:46 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2014-11-10 15:37:35)
To Ty jestes tym facetem co "odkupił" pierścionek zaręczynowy od kolegi
i na dodatek w Twoich wpisach wiele razy wypisujesz ze i tak dużo wydałeś na swoja dziewczynę i teraz piszesz jaka sukienka i za ile jest gustowna.
Nie będę komentować

1:0 dla cisowianki ![]()
Bubus Dzięki :-)
Naprawdę uraziło mnie to ze osoba która sama kombinuje na wszystkie sposoby, kupil pierścionek zaręczynowy za 120 zl ma taka bezczelność aby obrażać kogoś kto kupi sukienkę ślubna za 1000zl,1500zl bo nie będzie "wykwintna" no ludzie trzymajcie mnie.
Wyraźnie widać, że kolega stosuje podwójne standardy ![]()
Ano widać, ale tu sie nic nie ukryje. Wystarczy ze wejdzie sie na profil osoby, wpisy i wszystko jest widoczne i dostępne dla wszystkich.
miałam uzywana wypozyczona z salonu dlatego, ze szkoda mi było na jeden raz kupować nowa sukienke,
nowy miałam welon i wszystkie dodatki, bizuterie
miałam uzywana wypozyczona z salonu dlatego, ze szkoda mi było na jeden raz kupować nowa sukienke,
nowy miałam welon i wszystkie dodatki, bizuterie
I ile Cie kosztowało wypożyczenie ? Mialas ubezpieczona sukienkę ? W razie gdyby jej sie coś stalo ?
Ja osobiście wolałabym kupić używana, niż wypożyczyć. Jednak strach by byl ze cos sie jej stanie. No chyba ze to jest wliczone juz w koszcie wypożyczenia.
60 2014-11-10 17:32:59 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-11-10 17:37:47)
wiesz to był już 7 lat temu, dokładnie nie pamiętam ale chyba była ubezpieczona,
oddaje się po weselu do czyszczenia przez salon, placilam bodajże 500 zl za sukienke, plus welon i dodatki i wyszlo mi 700 zl,
a propo dyskusji wcześniejszej to sama na to zarobiłam za granicą i na swoich gości weselnych też, miałam ich tylko 20 osob z tego względu a maz 80:)
sukienka naprawdę była ładna:)
a jeszcze ubrudzilam niestety dół sukienki, z brudnej podłogi właśnie, koszt czyszczenia 50zl i wstyd. Szkoda że nie pomysłałam o tym, żeby kupic sukienke na zmiane, to był październik, ładna podłoga ale wieczorem goście nanieśli błota na sale (płytki)
wiesz to był już 7 lat temu, dokładnie nie pamiętam ale chyba była ubezpieczona,
oddaje się po weselu do czyszczenia przez salon, placilam bodajże 500 zl za sukienke, plus welon i dodatki i wyszlo mi 700 zl,
a propo dyskusji wcześniejszej to sama na to zarobiłam za granicą i na swoich gości weselnych też, miałam ich tylko 20 osob z tego względu a maz 80:)
sukienka naprawdę była ładna:)
a jeszcze ubrudzilam niestety dół sukienki, z brudnej podłogi właśnie, koszt czyszczenia 50zl i wstyd. Szkoda że nie pomysłałam o tym, żeby kupic sukienke na zmiane, to był październik, ładna podłoga ale wieczorem goście nanieśli błota na sale (płytki)
Rozumiem ![]()
No ja ostatnio widzialam za 450 zl swietna sukienkę
im tańsza tym lepiej. Na razie mam czas, terminu dokładnego nie mamy wiec nie szukam na sile. Jasne jeśli droższa będzie mi sie podobac niż ten tysiąc to kupie. Ale nic na sile, musi mi sie podobac ![]()
kingway250 napisał/a:Szanowna koleżanko ale ja nie chce się z tobą kluciuć tylko tak na luzie sobie rozmawiamy, i może cię zaskoczę ale ja ostatnio zgadłem ile kosztowała sukienka pani młodej, tylko nie oburzaj się za moje słowa, ale powiedziałem do mojej narzeczonej że suknie młodej wygląda tandetnie jak by kosztowała 1500 zł i zgadłem bo tyle kosztowała, no nie oszukujmy się czegoś pięknego i wykwintnego nie kupimy za 1500 to tak jak z garniturem, taki za 500 wygląda jak worek na śmieci, a taki za 1000 zupełnie inaczej, pięknie dopasowany i po prostu to widać że towar jest z górnej półki.
To Ty jestes tym facetem co "odkupił" pierścionek zaręczynowy od kolegi
i na dodatek w Twoich wpisach wiele razy wypisujesz ze i tak dużo wydałeś na swoja dziewczynę i teraz piszesz jaka sukienka i za ile jest gustowna.
Nie będę komentować
a ja skomentuję ![]()
kingway250 tak pisze o tych kieckach,ale najlepsze jest to że tak naprawdę będzie miał guzik do gadania,jego narzeczona sama sobie suknie wybierze.
Mało tego sama sobie pewnie zasponsoruje bo gdyby on miał to zrobić to pewnie kupiłby kieckę za 200 zł,bo na ta która kosztuje min 1500 wypłaty mu zabraknie ![]()
I ten pierscionek odkupiony od kogoś,wolałabym nie mieć żadnego
Lena 1.0 dla Ciebie ![]()
![]()
cisowianka czepiacie się starych sytuacji i wielce się tym podniecasz że taka mądra jesteś, ok już się nie odzywam bo to nie ma sensu, a jeszcze tylko wiadomość do Bubuś - garniaki szyta na miarę owszem kosztują dużo ale tylko te które szyje się na miarę w firmowych salonach, natomiast garnitur szyty na miarę u zwykłego krawca to kosze max 700 zł wiem bo mój wujek jest krawcem i średni bierze 500 za garnitur, chyba że chodzi o jakiegoś znanego krawca u którego ubierają się jakieś znane gwiazdy czy inne vipy. Życzę wszystkim udanych zakupów.
Nie ma co się czarować, ale ceny w głównej mierze zależą od regionu, bo gdy 3 lata temu w Krk szukaliśmy krawca, który uszyłby mężowi garnitur, ceny minimum oscylowały wokół 1500 - 1700 zł
Za 500 zł to wujek chyba te worki szyje...
to tak jak z garniturem, taki za 500 wygląda jak worek na śmieci