Hej,
Przyszłam tutaj po radę.
Mój tata stracił pracę w październiku, był administratorem sieci w banku i bardzo dobrze zarabiał, chociaż po remoncie domu pojawiły się spore długi. Do lutego dostawał oczywiście jeszcze kasę, chodził na takie spotkania z HRowcami, którzy pomagali szukać pracy, napisać cv, etc. No i dostał tę wymarzoną pracę, co prawda z dala od domu, ale jest idealna. Problem z tym, że póki co to tylko obietnica pracy. Od kilku miesięcy ta firma walczy o zakończenie przetargu (wygrała go), ale co rusz ktoś się odwołuje...
Tata tymczasem przestał w ogóle szukać innej okazji na zarobek, czuje się bezużyteczny. Osobiście uważam, że 1,5k przyniesione do domu w jakiejś słabszej pracy jest po 100kroć lepsze niż czekanie aż wreszcie sąd się namysli i zarabianie więcej.
Wiem, że zarabianie takiej sumy będzie dla Taty uwlaczajace, ale ja już nie mogę, a mama też pracuje na 2 etaty.
Tak więc, jak z nim porozmawiać? Twardo czy delikatnie, czy czegoś nie mówić? Jak sądzicie?