Witam wszystkich.
Długo zastanawiałem się nad napisaniem tego postu, nie raz zaczynałem żeby go wymazać. Ale ileż można w sobie dusić złe myśli.
Odkąd pamiętam na dziewczyny patrzałem w poważny sposób, tzn nie interesowały mnie jakieś przygody, tylko zastanawiałem się od razu 'czy z tą dziewczyną można stworzyć fajny związek?'.
W końcu udało mi się taką znaleźć, byliśmy ze sobą półtora roku. Mimo, że okazał się to chory związek, był to jedyny czas gdy czułem się szczęśliwy, i że niczego mi nie brakuje już w życiu. Niestety, rok temu rozstaliśmy się, trudno, zdarza się. Tylko po tygodniu ona już kręciła ze swoim 'tylko kolegą', który się mieszał między nami ale ufałem jej. Nie umiałem się pozbierać gdy się o tym dowiedziałem. Do teraz czuje, że ten związek był dla niej nic nie warty i od początku był to jeden wielki żart. Mimo, że już jej nie kocham, nadal mam problemy. Często kręcę się w nocy do 2-3, śpię przez to po 4 godziny.
Mam dopiero 22 lata a czuje, że już nie poznam kogoś kto pokocha mnie a kogo pokocham ja. Być może to przez moje 'kompleksy' chociaż, nie uważam ich za kompleksy. Po prostu widzę jaki jestem. Chodzi o mój wzrost, około 168cm, i to o czym już pisałem w innym temacie- nie jestem hojnie obdarzony, na dole. Oczywiście widzę też swoje dobre cechy- jestem uważany za zabawnego, który zawsze potrafi rzucić jakąś ripostę, dobrze się ubieram, dbam o higienę, jestem dobrze zbudowany, taki mini-herkules
. Mimo to, gdy czasem spodoba mi się jakaś dziewczyna, może było ich 3-4 w tym roku, to żadna nie odwzajemni zainteresowania.
Niedawno umawiałem się z koleżanką z dawnych lat, do której kiedyś mnie ciągnęło. Fajna byłaby z nas para, ale nie ma chemii, nie ma tego za przeproszeniem 'pierdol***cia' piorunem. Ona też chyba sobie zdawała z tego sprawę, i skończyliśmy się umawiać.
Staram się być wesoły, uśmiechać się i robić różne rzeczy- korzystać z tego z czego się da. Ale po prostu, kiedy nie mam z kim się tymi wrażeniami i szczęściem dzielić.. To jest dla mnie bez sensu.
Od dwójki znajomych usłyszałem, że: 'po Tobie widać, że chcesz mieć dziewczynę, a to może je odstraszać'. Ale przecież prawie każdy chciałby kogoś mieć, do kogo może wieczorem się odezwać gdy znajomi są już zajęci sobą.. Sam nie wiem. Nawet nie wiem po co ten post napisałem, w sumie żadnego pytania tutaj nie ma. Po prostu chciałem się wyżalić komuś anonimowo, bo nie lubię o sobie mówić.. Dziękuję ![]()