netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Trudne relacje z matką- pieniądze, brak więzi.

5 odpowiedzi3 716 wyświetleńzałożony przez Atenka2, 30.04.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Trudne relacje z matką- pieniądze, brak więzi.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: Trudne relacje z matką- pieniądze, brak więzi.

Witam. Mój problem nie pojawił się nagle, ale od paru dni pojawiło się nasilenie i postanowiłam się wygadać. Może przy okazji dostane jakąś cenną radę, albo chociaż zobaczę jak to wygląda z innego punktu widzenia.

Moja mama wychowywała mnie i brata samotnie.W rodzinie nigdy się nie przelewało, utrzymywana była z reguły za te niższe krajowe stawki. Ale zawsze dawaliśmy radę, chodziliśmy porządnie ubrani, nigdy nie byliśmy głodni. Ze względu na zarobki mojej mamy zdaję sobie sprawę z tego, że pieniądze są ważne, szczególnie jeśli w życiu liczy się każdą wydaną złotówkę.  I tutaj zaczyna się problem, bo odnoszę wrażenie,że te pieniądze są w jej życiu najważniejsze.
Nie jest ona rodzinną osobą. Nie wiem jak było z moim bratem(jest 11lat starszy, więc nie miałam możliwości oglądać jak to wyglądało u niego), ale odkąd pamiętam wychowywała mnie babcia. Przez wychowywanie mam na myśli spędzanie ze mną czasu, zajmowanie się mną pod nieobecność mamy(ale nie tylko), zabieranie na wycieczki. Mama nie okazywała mi konkretnych uczuć. Nie było nigdy przytulania, rozmawiania, spędzania razem czasu. Po prostu miała dziecko, które trzeba było nakarmić, ubrać, zaopatrzyć i nic więcej. Pamiętam doskonale sytuację jeszcze z przedszkola, która doskonale opisuje jej podejście. Na dzień matki przedszkolanki poleciły zrobić dzieciom laurki dla swoim mam. Widziałam jak każda mama przy odbiorze dziecka cieszyła się z otrzymanej kartki. U mnie po przyjściu do domu usłyszałam tekst "a po co mi takie śmieci" i kartka po paru godzinkach wylądowała w koszu.  W wieku nastoletnim nawet cieszyłam się, że mama za bardzo nie ingeruje w moje życie. Nie interesowała się szkołą, moje oceny były tylko i wyłącznie moją sprawą(a jako, że nie miałam problemu zagrożeń, więc nie musiała interweniować), jedyne co, to jak wracałam trochę poźniej do domu to dzwoniła i pytała gdzie jestem i o której wrócę. Wtedy już zaczęły się pierwsze kłótnie, chociaż nie ukrywam, że jak miałam te naście lat, to trochę też wychodziło ode mnie. Co nie zmienia faktu, że w kłótniach czasami byłam wyzywana, co mnie bolało, szczególnie, że słyszałam te słowa od teoretycznie najbliższej osoby.
Mam wrażenie, że troszkę przedstawiam ją w świetle matki, która ma gdzieś swoje dziecko. Tak absolutnie nie było, po prostu zawsze brakowało mi jakiegoś takiego uczucia z jej strony, a dla mnie to jest ważne.
Ładnych parę lat temu koleżanka wprowadziła moją mamę w świat komupterów,a dokładniej przeróżnych czatów. Od tamtej pory odkąd wraca z pracy zasiada przed laptopem i zagłebia sie w swój 'raj'. Przykre było dla mnie jak wracałam czasami podekscytowana do domu, chciałam jak najszybciej opowiedzieć o czymś co sie wydarzyło, a czułam się jakbym mówiła do ściany, bo mając słuchawki na uszach nawet nie raczyła spojrzeć w moją stronę.
Ale to wszystko było dawno. W zeszłym roku mieszkałam z nieaktualnym już chłopakiem dość daleko od domu. Studiowałam, byłam na stażu. Nasze relacje poprawiły się bardzo. Nawet do tego stopnia, że moja mama miała brać kredyt, a ja potrzebowałam pieniądze na komputer nowy, więc wzięła większy, który spłacałyśmy razem, po połowie. Co miesiąc, przez ten rok wysyłałam jej pieniądze za ratę, wzięłam na siebie opłatę umówę na mój telefon, plus dodatkowo wysyłałam jeszcze co mogłam jeśli była taka potrzeba. Co by nie mówić, jeśli chodzi o nasze relacje, ten rok był udany. Problemy zaczęły się odkąd rozstałam się z chłopakiem i we wrześniu wróciłam do domu. (W międzyczasie jeszcze zrezygnowałam ze studiów( zaoczne, uczelnia prywatna). Miałam nadzieję, że od razu znajdę jakąś pracę. Rzeczywistość okazała się jednak nieco inna. Praca pojawiła sie dopiero w styczniu i to tylko na pół etatu. Swoich rachunków nie zapłaciłam tylko przez jeden miesiąc. Moja mama brała dość sporo niepotrzebnych kredytów, których raty teraz pochłaniają dość spory procent dochodów mamy. Dodatkowo odkąd się nie uczę wszelkie dofinansowania poszły w siną dal. Dla przykładu, jak się uczyłam jeszcze w liceum było dofinansowanie za mieszkanie. Czynsz wynosił 150 zł. W tym momencie wynosi ok. 450 i to tylko dlatego, że zameldowana jest zamieszkująca 1osoba. W wypadku 2 koszt skacze do prawie 600. Dofinansowanie należałoby sie mamie gdybym uczyła się dziennie. I tutaj jest pierwszy z problemów, który mnie niesamowicie boli. Matka twiedzi, że jej wszystkie kłopoty finansowe są tylko i wyłącznie moją winą. Bo się nie uczę, bo ona miała wszystko zaplanowane, wszystkie rachunki wyliczone do końca mojego hipotetycznego studiowania, a zła córka nie poszła na dzienne studia i teraz pieniędzy brak. O jej 'planach' i pretensjach dowiedziałam sie dopiero teraz jak pojawiły się problemy z wyrabianiem od pierwszego do pierwszego.
Przez okres szukania pracy ciągle słyszałam, że jestem nierobem, że nikt na mnie nie będzie ciągle pracował, podczas kłótni byłam obrażana, czułam się okropnie. Wychodziłam do swojego pokoju i po prostu płakałam.
Teraz pracuje na niecałe nawet pół etatu. Dostaje 550zl, szukam jeszcze drugiej pracy. Daje mamie miesięcznie jakieś 200zł, plus jak czegoś brakuje w domu to kupię. Za resztę ładuje kartę miejską za 100zł i jakieś pieniądze zostawiam dla siebie, staram sie cokolwiek odłożyć nawet z tych 200-250zł które zostają na własne potrzeby.
Ale dla niej to dalej za mało. Dalej jest wypominanie, dalej są awantury, matka liczy, że będę oddawać prawie całą swoją pensję. Nie chcę być źle zrozumiana, bo jak najbardziej widzę potrzebę dorzucania się do domowego budżetu, ale jestem też młoda, chciałabym coś ze sobą zrobić, kursy, jakaś szkoła policealna, może wkrótce znów studia, ale nie mam nawet jak. Nawet przy znalezieniu drugiej pracy matka liczy, że będę dokladać 600-700zł co miesiąc. Chcialabym się usamodzielnić, przy większych dochodach pomysleć coś może o wynajmie mieszkania z chłopakiem, czymś co pozwoli mi się wyrwać z domu.

Nie potrafię znaleźć porozumienia z mamą, jesteśmy zupełnie z dwóch różnych światów, ja- wrażliwa, przepełniona empatią, uczuciowa i ona- kompletnie apatyczna, bardzo wulgarna, niewrażliwa na cudzą krzywdę. Od tygodnia mamy 'ciche dni'. Nie wytrzymałam w momencie kiedy zaczęło się wypominanie jedzenia. Ja się odcięłam, odzywam się kiedy muszę. Po prostu żyjemy obok siebie. Czuje się jakbym była potrzebna tylko do dawania pieniędzy. Jak są pieniądze to jest dobrze, gdy zaczyna brakować, pojawiają się wyzwiska i obrażanie.

To i tak nie wszystko co chciałabym z siebie wyrzucić, ale widzę już wielkość mojego posta i nie wiem nawet czy ktokolwiek go przeczyta. Jeśli jednak komus się to uda, to może się dowiem czy to moje myślenie jest złe i faktycznie powinnam dawać bardzo dużo czy po prostu z cierpliwością czekać, płacić te swoje rachunki i odkladać by móc rozpocząć samodzielne życie?

2

Odp: Trudne relacje z matką- pieniądze, brak więzi.

Przeczytałam.  Nic nie piszesz o ojcu , mam na mysli alimenty . Trochę mamę powinnaś zrozumieć . Samotna matka z dwójką dzieci , to bardzo trudne i smutne dla niej . Postaraj się o w miare dobre relacje z mamą .

3

Odp: Trudne relacje z matką- pieniądze, brak więzi.

Faktycznie matkę masz nie ciekawą. Potrzebuje ona psychologa ta twoja matka. Pieniądze są ważne w naszym życiu, ale nie można obarczać dziecko. CHoć już jesteś dorosła, to nie znaczy, że matka ma cię traktować jak bankomat. Jeśli brat jest starszy od ciebie 11 lat to spora różnica, jako brat powinien CI pomóc w końcu to brat. Żyjesz bardzo skromnie, powinnaś zająć się czymś dodatkowo, aby podnieść sobie dochód. A może opiszesz lub napiszesz co lubisz robić, jakie masz pasję.

4

Odp: Trudne relacje z matką- pieniądze, brak więzi.

Przypuszczam, że Twoja mama musiała być ''twarda''. Utrzymanie dwójki dzieci to trudne zadanie. Była jedynym żywicielem rodziny.
A potem mogła stracić kontrolę.

Rada dla Ciebie - bo sama mam trudną matkę - masz dwa wyjścia. Albo odcinasz się od matki, albo akceptujesz fakt, że jest jaka jest i już się nie zmieni.

Osobiście uważam, że powinnaś się wyprowadzić, jak tylko znajdziesz drugą pracę. Po co się męczyć.

5

Odp: Trudne relacje z matką- pieniądze, brak więzi.
Marietta54 napisał/a:

Przeczytałam.  Nic nie piszesz o ojcu , mam na mysli alimenty . Trochę mamę powinnaś zrozumieć . Samotna matka z dwójką dzieci , to bardzo trudne i smutne dla niej . Postaraj się o w miare dobre relacje z mamą .

Ojca nie znam, widziałam może 3 razy w życiu i to jak byłam mała więc nawet go nie pamiętam. Mama dostawała alimenty z funduszu alimentacyjnego, od ojca bezpośrednio nie dostawaliśmy nic.

Co do pasji, głównie interesuje mnie sport, mam nawet w planach zrobić kurs trenera siatkówki, ale niestety na to potrzeba pieniędzy, więc jeszcze trochę muszę poodkładać.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Trudne relacje z matką- pieniądze, brak więzi.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026