Hej
W piątek wyjeżdżam do Rzymu na kanonizację.Nie będzie mnie w sumie tydzień.To nasza pierwsza rozłąka od momentu jak jesteśmy razem.W maju mija nasza druga rocznica.Zaczynam się bać jak to wszystko wpłynie na nasz związek.Widujemy się codziennie,kochamy i jesteśmy dla siebie wszystkim.Mój D. nie może jechać ponieważ ma własną firmę i musi być póki co na miejscu. Nie robi mi żadnych wyrzutów choć wiem, że jest mu tak smutno jak mi. Jadę ze swoimi osobistymi intencjami.Zastanawiam się jak rozłąka wpływa na związek.Związek ludzi, którzy są ze sobą praktycznie non stop.Czy taka rozłąka zbliża,odświeża relację.Ma któraś z Was podobne doświadczenia?
Podobne tematy
2 2014-04-23 11:01:10 Ostatnio edytowany przez czekoladka7 (2014-04-23 11:02:34)
Nie będzie Cię TYDZIEŃ tylko TYDZIEŃ taka rozłąka to nic. Gdy byłam z moim chłopakiem pół roku on wyjechał na 2,5 miesiąca za granicę do pracy w naszym związku nic się nie zmieniło jesteśmy nadal ze sobą (2,5 roku razem). Tydzień rozłąki to dla mnie żadna rozłąka w wrześniu tamtego roku mój chłopak z samymi kolegami pojechał na tydzień na wakacje i nie robiłam z tego tragedii. Na pewno trochę się stęsknicie ale TROCHĘ i fanie się spotkać po takiej rozłące ale ona absolutnie nie powinna nic zmienić a jak zmieni będziesz wiedziała,że to nie to.
nie masz czym się przejmować, jedź - pomódl się a zobaczysz jak czas szybko przeleci. Takie rozłąki to jeszcze nic. Ciesz się chwilą.
W związku chodzi o to, aby dzielić ze sobą życie. Tydzień rozłąki? Przecież to żadna rozłąka.
Powiem więcej -- to straszne być ze sobą non stop, przez wiele lat, dzień w dzień, przez każdą chwile.
Zgadzam si ę z Garym, choć..... Tydzień to jeszcze nic. Ale ze wstydem się przyznam że po dwóch już cierpiałem. Tyle że ja nie widuję się z moją Kobietą codziennie, zawsze czuję niedosyt, tym boleśniejsza była dla mnie dłuższa rozłąka. Gdybyśmy widywali się codziennie, po jakimś czasie z przyjemnością bym się jej na tydzień pozbył
Ona mnie pewnie też ![]()
Hej
W piątek wyjeżdżam do Rzymu na kanonizację.Nie będzie mnie w sumie tydzień.To nasza pierwsza rozłąka od momentu jak jesteśmy razem.W maju mija nasza druga rocznica.Zaczynam się bać jak to wszystko wpłynie na nasz związek.Widujemy się codziennie,kochamy i jesteśmy dla siebie wszystkim.Mój D. nie może jechać ponieważ ma własną firmę i musi być póki co na miejscu. Nie robi mi żadnych wyrzutów choć wiem, że jest mu tak smutno jak mi. Jadę ze swoimi osobistymi intencjami.Zastanawiam się jak rozłąka wpływa na związek.Związek ludzi, którzy są ze sobą praktycznie non stop.Czy taka rozłąka zbliża,odświeża relację.Ma któraś z Was podobne doświadczenia?
Zdrowa rozłąka nie jest zła
Nic tak nie poprawia związku jak tęsknota
Tydzień to nie długo, szybko minie. Skoro Ty będziesz miała co robić, on ma co robić, to nie odczujecie tego AŻ tak bardzo
Najgorzej jak jedna strona ma co robić, a druga się nudzi...
Poza tym daje to szanse na spojrzenie w miarę obiektywnie na związek w ogóle ![]()
7 2014-04-23 16:32:13 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2014-04-23 16:32:37)
Tydzien?Kochana to jest nic, na pewno was nie oddali a raczej zblizy, troche oddechu jeszcze nikomu nie zaszkodzilo, steskniecie się.Z moim mezem najdluzsze rozłaki za czasow sprzed slubu to było z 1,5 miesiąca i tu juz sie tesknilo, kontakt tez sporadyczy ze wzgledu na pracę i po takim okresie wspolny czas sie spedza niesamowicie intensywnie, po stokroc lepiej niz jak sie kogos widzi dzien w dzien.
Witam,
Sądzę tak samo jak moi poprzednicy, tydzień szybko zleci, nie martw się.
Miłej podróży
Pozdrawiam
Ja z moim chłopakiem widywaliśmy się raz na 1,5-2 miesiące, przez weekend. To trwało rok czasu. Teraz, gdy jesteśmy prawie 9 lat małżeństwem, podczas jego urlopu którego ma miesiąc, pytam pod koniec "czy Ty aby nie powinieneś już iść do tej pracy"? ![]()
Bycie ze sobą 24h na dobę, 7 dni w tygodniu, to strasznie męczące na dłuższą metę. Tydzień rozłąki bardzo dobrze Wam zrobi. Zobaczysz ![]()
Trochę mnie wszyscy uspokoiliście:)dziękuje.Mam też właśnie nadzieję, że pokaże nam to jak bardzo nam na sobie zależy.Bo to, że zależy to wiem,ale jeszcze bardziej siebie docenimy,stęsknimy się i później nie będziemy mogli się od siebie oderwać.Czasem jak mnie czymś zdenerwuje to sobie pomyśle jak dobrze by było trochę od siebie czasem odetchnąć (ale tylko na chwile), a jak przychodzi co do czego to ogarnia mnie panika, a jestem wrażliwa.Ale już teraz widzę, że taka rozłąka np. dwumiesięczna byłaby dla mnie koszmarem.