Witam.
Moja sprawa jest dość zawiła i mam mętlik w głowie. Mam nadzieję, że znajdzie się jakaś dobra dusza, która pomoże mi to ogarnąć.
Z góry przepraszam jeśli będzie to chaotyczne i może nieskładne, ale nie umiem sobie tego poukładać w głowie jeszcze.
Żeby przedstawić całą sytuację jak najbardziej klarownie i przejrzyście może najpierw powiem coś o sobie. Mam na imię Darek, mam 25 lat. Byłem już raz żonaty przez 5 lat, ale z powodu zdrady ze strony żony, rozwiedliśmy się. Zacząłem żyć na nowo, choć było bardzo ciężko mi się pozbierać po tym co się stało. Niedawno poznałem pewną dziewczynę, Kasię, ma 18 lat, która ma chłopaka, który bardziej woli gry niż spotkania z nią. Ona jest z tego powodu bardzo nieszczęśliwa i w pewnym sensie samotna. Poznaliśmy się na imprezie urodzinowej naszej wspólnej znajomej i chyba wpadliśmy sobie w oko od początku. Ona na tą imprezę przyszła ze swoim chłopakiem, który cały czas siedział tylko przy stole i w ogóle się nie bawił a ona razem z nim. Ja i inni wolni faceci co jakiś czas wyciągaliśmy ją na parkiet, na co ani ona nie oponowała a tym bardziej jej chłopak. Po tamtej imprezie spotkaliśmy się u tej samej znajomej na grillu jakoś tydzień temu. I znowu nie mogliśmy od siebie oczu oderwać, tak jak poprzednio, z tą różnicą, że tym razem jej chłopak zamiast z nią, wolał jechać na zlot graczy, więc przyszła sama. Gadaliśmy do końca dnia, w międzyczasie znajomi puścili muzykę i również razem się bawiliśmy. Potem całą noc przegadaliśmy leżąc wspólnie na łóżku, łącznie z jeszcze dwoma osobami
Następnego dnia zrobiłem rano jajecznicę dla wszystkich, zjedliśmy i jako, że miała do domu trochę daleko, to zaproponowałem, że ją odwiozę. Tak też zrobiliśmy i wszystko było pięknie. Od tamtej pory codziennie ze sobą piszemy smsy, spotykaliśmy się codziennie wieczorem na spacer lub w kawiarni. Widziałem po niej, że bardzo jej tego brakuje. Ona mi mówiła, że między nią a jej chłopakiem nie układa się dobrze już od dłuższego czasu, już raz się rozstali, ale on ją zaszantażował, że sobie coś zrobi, więc pozwoliła mu wrócić i tak to trwa. Często się kłócą, on ją wyzywa, twierdzi, że cała wina, że im się nie układa leży TYLKO po jej stronie, po czym olewa ją i wraca do swoich gier i kolegów, a ona wraca do domu. Wczoraj (tj. w czwartek) mieliśmy się spotkać ale ona z nim rozmawiała i pokłócili się tak, że chciała odwołać nasze spotkanie, z powodu ogromnego smutku i braku humoru. Chciałem jej pomóc, więc namówiłem ją na wypad-niespodziankę na konie, które ona uwielbia. Odstresowała się i widać było, że jest szczęśliwa. Mówiłem jej już, że nie jest mi obojętna i coś do niej czuję, po jej zachowaniu zauważyłem, że ją do mnie też ciągnie, ale jakby świadomość, że ma chłopaka blokowała ją wewnętrznie. Dzisiaj (piątek) nie spotkaliśmy się, bo powiedziała, że idzie do Michała (swojego chłopaka) załatwić ich sprawy. Myślałem, że w końcu definitywnie zerwie z nim, żebyśmy mogli być razem. Ona jednak w smsach, które pisaliśmy po jej powrocie od niego domu powiedziała, że chciała mu dać jeszcze jedną szansę, on znowu na nią najechał i się kłócili, po czym odwrócił się od niej, założył słuchawki na uszy i zajął się komputerem, miejąc ją gdzieś. Ona poczekała 10 minut i wyszła. Pisaliśmy o tym wszystkim, mówiłem jej, że powinna coś z tym zrobić, ona odpowiadała, że wie, że powinna ale nie potrafi, bo wciąż przypominają jej się ich dobre chwile razem. I tu mam dylemat. O co jej chodzi? Czemu nie chce się z nim rozejść? Czuję się w tym momencie bardzo wykorzystywany, jakbym był jakimś kołem zapasowym, bo z jednej strony ona jest z tamtym nieszczęśliwa, mówiła, że ma go i ich związku dość i powinna się z nim rozstać, ale nie wiedzieć czemu tego nie robi, tylko trwa z nim w takiej męczarni. A z drugiej strony widzę, że jej ze mną dobrze, uśmiecha się, jest radosna, nawet jej koleżanki to zauważyły, jak pisze ze mną, ale nie chce (nie może?) skończyć z nim i zacząć lepszego życia ze mną. Mówi, że jestem dobrym przyjacielem i kto wie, co przyniesie przyszłość. Tu dostrzegam jakby obietnicę, że będziemy razem, ale ona nic z tym nie robi. Aha, dodam, że oczywiście ona mnie ukrywa przed Michałem, on nic o mnie nie wie, bo ponoć jest strasznie zazdrosny o nią, ale o nią nie dba.
Proszę Was, Drogie Panie (i byc może Panowie
) o wytłumaczenie mi o co jej może chodzić, może jakieś porady co zrobić i jeszcze raz przepraszam za bałagan w mojej wypowiedzi. Jeśli coś jest nie jasne, to śmiało pytajcie to sprostuję w razie czego.