Zacznę od tego jak go "poznałam". Moja mama pracuje w szkole a ja odprowadzam rano brata do szkoły, której znajduje się blisko jej pracy, więc często tam wpadam (ostatnio codziennie - aż mi głupio) . Moja mama rozmawiała tak luźno z uczniem i on zapytał się czy jestem jej córką i ile mam lat, więc zwróciłam na niego uwagę.. było to ok.msc temu. No i wpadłam po uszy ;/
Tak jak wspominałam bywam tam codziennie - naprawdę aż mi głupio! Nie wiem czy tak wypada ;/
Wydawało mi się, że wpadłam mu w oko. Teraz już sama nie wiem czy mi się zdawało, że ciągle się na mnie patrzył, mam mętlik.
Wydawało mi się, że jak jest ze znajomymi to ciągle się na mnie patrzy, ale jak spotkaliśmy go z mamą ostatnio na mieście i rozmawiała z nim to nawet na mnie nie spojrzał... dzisiaj to samo... Gdy zostałam sama na korytarzu, a był tylko on, to po 5 minutach się zmył... Gdy tylko jesteśmy "sami" to nagle znika ;/
Podpytywałam o niego mamę to powiedziała, że to taki "wieczny singiel" - co jest totalnym szokiem dla mnie, bo jest naprawdę fajny i na pewno ma powodzenie. Pomyślałam, że może jest nieśmiały, ale sama nie wiem... bo to taki "szkolny rozrabiaka" - co prawda nie wiem jaki jest w uczuciach i w ogóle, ale wydaje się być odważny... więc dlaczego się tak zachowuje? dlaczego się w ogóle o mnie pytał? Może za dużo sobie wyobrażam? Nawet jakbym chciała do niego podejść to nie wiem co powiedzieć.. przecież nie wyskoczę z "hej, co tam" . Jestem bardzo nieśmiała, ale pierwszy raz tak zależy mi na chłopaku... Co o tym myślicie?
Dodam, że ma on 20 lat a ja 18