Zapytam ogólnie: Jak sobie radzicie w nowych związkach swoich porzuconych partnerów? Tzn., gdy Wasz partner był długo w związku i ta osoba go opuściła... Słuchacie ze spokojem opowieści, wprowadzacie nakazy, a może macie inne doświadczenia?
Podobne tematy
Jakich opowieści? O byłej?
No coś tam wspomnieć czasami można, ale snuć opowieści to lekki nietakt.
Jakich opowieści? O byłej?
No coś tam wspomnieć czasami można, ale snuć opowieści to lekki nietakt.
Nie chodzi o bezpośrednio jej osobę, choć i to nieraz słyszę, ale opowieści o wspólnym życiu na zasadzie skojarzeń, bo jest podobny temat omawiany.
Kiedyś zostały mi puszczone 2 pokazy slajdów, z tamtego okresu. Długo mogłabym wymieniać...
Nietakt to jedno a z drugiej strony jak tak go ciagnie do opowiesci o bylej to moze jest w niej dalej zakochany. Może chce sie komuś wyżalić tylko szkoda ze padlo na Ciebie.
Nietakt to jedno a z drugiej strony jak tak go ciagnie do opowiesci o bylej to moze jest w niej dalej zakochany. Może chce sie komuś wyżalić tylko szkoda ze padlo na Ciebie.
Też tak myślę. Od tego są przyjaciele. Partner nie powinien pełnić roli terapeuty...
Dla przykładu podam sytuację, kiedy poprosiłam, by mówił o niej moja była żona, bo zaczęłam być wyczulona na jej imię i mi serce stawało, gdy je np. z tv słyszałam. Okazało się nagle, że te imię jest bardzo popularne. I tak po nitce do kłębka zaczęliśmy rozmawiać o zdrobnieniach imion, a on mówi: "A X (podał jej imię) można zdrabniać Xek i Xik". Moje imię też można zdrabniać, tyle jest imion, a wymienił jej.
To są drobiazgi, ale czyż nie one kształtują rzeczywistość?
Kiedyś w łóżku popłakałam się, bo wspominałam byłego. To było gdy lizałam rany po rozstaniu i sypiałam z przyjacielem. Ale on wiedział o tym i nie był zły, a nawet pocieszał mnie.