Napisalam tu bo chciałam się dowiedzieć co wy myślicie na ten temat, bo ja już nie wiem czy ja mysle jakos inaczej. Chodzi o gotowanie obiadów i zycie razem.Mieszkam od półtorej roku z chłopakiem, nie utrzymuje mnie tylko dokłada do mojego , mieszkania a na zakupy składamy się na poł.On pracuje, ja nie ale mam swoje pieniadze, czasem pracuje czasem nie. Caly czas gotowałam mu obiady i on jak nie miałam czasu czy niebylo mnie w domu tez gotowal.
Ostatnio po kłótni sam sobie zaczal robic obiad i sam zjadł, nawet mnie niepoczestowal, wiec następnego dnia tez zrobiłam sobie obiad sama i powiedziałam mu żeby sam sobie zrobil.Nastepnego dnia tez nie zrobiłam obiadu i sam sobie zrobil i nawet mnie nie poczestowal, nie zrobil nawet jednej porcji wiecej. Troche mnie to denerwuje bo ja mu robiłam obiady półtorej roku a jest problem żeby ukroil jednego kotleta więcej.
Wraca po pracy z piwem,nawet nigdy się nie zapyta czy chce, albo wcześniej się nie zapyta czy może bym się napila,bo w tygodniu oszczedza, czasem w weekend cos kupi mi,ale z wielka łaska.Mamy jeden samochod, który jest mój i jeździ ze mna caly czas to wydaje mi się ze sam powinien wyjść z jakas inicjatywa żeby cos mi postawić.Moge mu tez postawić, ale jak on z taka łaską to robi to ja tez nie będę dawac się wykorzystywać.
Dla mnie to wszystko się wydaje niekulturalne i chamskie, to już nie chodzi o to ze kobieta powinna gotowac obiady, ale o czyjas kulture,ze naprzyklad powinien poczestowac obiadem albo zrobić jedna porcje wiecej.On mnie nie utrzymuje to czemu miałabym obiady codzienne robic, malzenstwem tez nie jesteśmy.A on rozlicza mnie z mojego czasu,bo niepracuje i mowi ze nie będzie mi gotowac obiadu po pracy.Mi nie chodzi o to żeby robil to caly czas, ale żeby czasami jak niezrobie obiadu żeby zrobil tez dla mnie.Co wy o tym myślicie?Czy kobieta powinna ciagle stać przy garach jak facet jej nie utrzymuje,nie maja dzieci i nie sa malzenstwem?
1 2014-04-02 22:13:39 Ostatnio edytowany przez matrix83 (2014-04-02 22:16:01)
Podobne tematy
2 2014-04-02 22:16:57 Ostatnio edytowany przez beatka87 (2014-04-02 22:20:27)
Ze tak się zapytam serio masz 30 lat? Zachowujecie się troszeczkę jak dzieciaki
Oczywiście bez urazy
Skoro chcecie razem dzielić resztę życia musicie iść na jakieś ustępstwa, musicie się dogadywać a przede wszystkim musicie rozwiązywać problemy wspólnie! Musicie rozmawiać! Partnerstwo i szczera rozmowa w związku to podstawa
Dopisuję że mój mąż i ja dzielimy się WSZYSTKIMI obowiązkami w domu, jak ja nie mam czasu on gotuje jak mam czas gotuję ja a często gotujemy razem ![]()
3 2014-04-03 01:45:24 Ostatnio edytowany przez Michst (2014-04-03 01:47:49)
Jedno slowo PARTNERSTWO. Powinniscie sie dzielic obowiazkami innymi slowami Ty jestes w pracy to Twoj facet powinnien cos upichcic i posprzatac i nie ma znaczenia ze Ty jestes kobieta a on facetem. Gracie w jednej druzynie i powinniscie sie wspierac.
PS: Nie wyobrazam sobie aby moja partnerka po ciezkim dniu nie miala wrocic do domu w ktorym nie byloby czysto i nawet na stole byl skromny symboliczny obiad.
Mogłabym napisać do tego cały psychologiczny wstęp o typach związków, ale jestem zmęczona i mi się nie chce, więc sama konkluzja - powiedz to jemu, ale nie tym tonem, co nam. Ten temat napisałaś tonem oskarżenia a nie dialogu, a taki ton powoduje, że nawet jeśli masz rację, to druga strona od razu czuje się atakowana i broni się zamiast rozmawiać. Postaraj się to postawić od strony "co zrobić, żeby mieć lepszy, bardziej harmonijny związek" a nie "Ty bucu, wykorzystujesz mnie". No i jeśli on zechce to się jakoś powinniście dogadać, a jak nie, bo on np. nawykł do tego, że mu kobieta gotuje i go obskakuje tak z samego faktu, że on jest facetem, a ona kobietą, to się rozstańcie.
Czy kobieta powinna ciagle stać przy garach jak facet jej nie utrzymuje,nie maja dzieci i nie sa malzenstwem?
Nie powinna stać przy garach ciągle... Wystarczy, że zdąży zrobić facetowi śniadanie, obiad i kolacje
Przecież oprócz gotowania są też inne obowiązki w domu, faceta trzeba zaspokoić w łóżku, żeby nie był zły, nie zdradzał, a później jest czas dla siebie...
matrix83 napisał/a:Czy kobieta powinna ciagle stać przy garach jak facet jej nie utrzymuje,nie maja dzieci i nie sa malzenstwem?
Nie powinna stać przy garach ciągle... Wystarczy, że zdąży zrobić facetowi śniadanie, obiad i kolacje
Przecież oprócz gotowania są też inne obowiązki w domu, faceta trzeba zaspokoić w łóżku, żeby nie był zły, nie zdradzał, a później jest czas dla siebie...
Łojezu! To na co komu facet w takim układzie. Już lepszy pies albo kot, bo mniej absorbujący.
7 2014-04-03 08:41:36 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-04-03 08:42:21)
marioosh666 napisał/a:matrix83 napisał/a:Czy kobieta powinna ciagle stać przy garach jak facet jej nie utrzymuje,nie maja dzieci i nie sa malzenstwem?
Nie powinna stać przy garach ciągle... Wystarczy, że zdąży zrobić facetowi śniadanie, obiad i kolacje
Przecież oprócz gotowania są też inne obowiązki w domu, faceta trzeba zaspokoić w łóżku, żeby nie był zły, nie zdradzał, a później jest czas dla siebie...
Łojezu! To na co komu facet w takim układzie. Już lepszy pies albo kot, bo mniej absorbujący.
I wierny:)
spoko, to typowa mariooshowa prowokacja:) specjalnie takie dyrdymaly wypisuje, juz go dawno rozgryzlysmy.
No wlasnie, beatka ma racje. Zachowujecie sie bardzo dziecinnie. Na zasadzie- ja zrobilam to, a ja tamto, ale ja jeszcze to, no a ja zrobilem... Wasz zwiazek nie przypomina zwiazku, a licytacje, kto dal, zrobil wiecej. Oczywiscie masz racje, ze kobieta nie powinna stac caly czas przy garach, ale musisz to uswiadomic swojemu chlopakowi. U nas wyglada to tak: ja siedze w domu z dzieckiem i to ja gotuje. Maz zarabia, wiec nie wyobrazam sobie, by nie mial obiadu po pracy. Gdy wraca z pracy to zawsze ma obiad na stole, ale gdy nie jest glodny i nie chce w danej chwili jesc to NIGDY mu tego obiadu nie podgrzewam. Zawsze robi to sam. Tak samo kanapki. Czasem sie "litowalam" i robilam mu rano do pracy, ale on sam powiedzial, ze nie chce, bo ma 2 calkiem sprawne rece. Nawet gdy sie poklocimy to obiad jest. Czasami tylko, jak maz ma bardzo urazona swoja meska dume, to nie tknie obiadu. Ale tu tez nie ma problemu- nie zje on, to Ben (nasz owczarek kaukaski) zje
. Nie widze sensu w licytowaniu sie, kto ma ile i kto wiecej zrobil. Po prostu musicie ustalic, jak ma u Was wygladac ten podzial obowiazkow i trzymac sie tego. Ale to tylko moje zdanie.
Łojezu! To na co komu facet w takim układzie. Już lepszy pies albo kot, bo mniej absorbujący.
Facet jest po to, żeby się kobieta czuła potrzebna, a poza tym do seksu (ciepły!) i może czasem np.: śmieci wyniesie. Z tym, że jak już coś ugotował to powinien się podzielić. W tym jednym punkcie muszę się zgodzić.
spoko, to typowa mariooshowa prowokacja:) specjalnie takie dyrdymaly wypisuje, juz go dawno rozgryzlysmy.
Kłamstwo! Naprawdę wolicie psa albo kota od faceta? To ma swoją nazwę - zoofilia!
10 2014-04-03 09:26:39 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-04-03 09:27:05)
Kłamstwo! Naprawdę wolicie psa albo kota od faceta? To ma swoją nazwę - zoofilia!
a jak nazwac faceta, ktory wybiera seks z kura domowa?:)) Ornitolog?;) Czy jajcarz?:)
11 2014-04-03 10:07:57 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2014-04-03 10:10:09)
marioosh666 napisał/a:Kłamstwo! Naprawdę wolicie psa albo kota od faceta? To ma swoją nazwę - zoofilia!
a jak nazwac faceta, ktory wybiera seks z kura domowa?:)) Ornitolog?;) Czy jajcarz?:)
Kogucik ![]()
ale jaja...:)
padłam, leżę i kwicze ![]()
Kobieta nie ma obowiązku stania w garach, u mnie w domu w garach stoi mąż, mimo tego, że on pracuje na dwa etaty. To go odpręża.
Gdzie możne znaleźć takiego męża, co go stanie przy garach odpręża?
Jestem zainteresowana.
Gdzie możne znaleźć takiego męża, co go stanie przy garach odpręża?
Jestem zainteresowana.
Zgłaszam się.
W domu gotuje ja, śniadania, i kolacje tez robię ja.
Taki mamy podział obowiązków domowych z żoną.
Ale przyznam że dla mnie to bardziej przyjemność niz obowiązek, odpręża mnie to właśnie strasznie.
Ale nie wiem jak facet agi znajduje czas na gotowanie skoro pracuje na 2 etaty, chyba ze praca zdalna.
KoralinaJones napisał/a:Gdzie możne znaleźć takiego męża, co go stanie przy garach odpręża?
Jestem zainteresowana.Zgłaszam się.
W domu gotuje ja, śniadania, i kolacje tez robię ja.
Taki mamy podział obowiązków domowych z żoną.
Ale przyznam że dla mnie to bardziej przyjemność niz obowiązek, odpręża mnie to właśnie strasznie.Ale nie wiem jak facet agi znajduje czas na gotowanie skoro pracuje na 2 etaty, chyba ze praca zdalna.
To miło z Twojej strony, ja jednak szukam męża na wyłączność
.
Straszna z ciebie egoistka.
Dobrem trzeba sie dzielić.
Oczywiście, że egoistka. Mąż wyłącznie własny.
W sumie po całym dniu pracy, to mnie jako tako odpręża, ale może dlatego że jeść lubię. ![]()
Jednakże po 9 latach tego tematu ktoś może zakupił Thermomixa i polubił to stanie w kuchni. ![]()
Ze tak się zapytam serio masz 30 lat? Zachowujecie się troszeczkę jak dzieciaki
Oczywiście bez urazy
Skoro chcecie razem dzielić resztę życia musicie iść na jakieś ustępstwa, musicie się dogadywać a przede wszystkim musicie rozwiązywać problemy wspólnie! Musicie rozmawiać! Partnerstwo i szczera rozmowa w związku to podstawa
![]()
Dopisuję że mój mąż i ja dzielimy się WSZYSTKIMI obowiązkami w domu, jak ja nie mam czasu on gotuje jak mam czas gotuję ja a często gotujemy razem
Zawsze mam rozkminę, jakie skomplikowane rzeczy gotują ludzie, że gotują razem
20 2023-02-09 07:42:29 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2023-02-09 07:43:17)
W sumie po całym dniu pracy, to mnie jako tako odpręża, ale może dlatego że jeść lubię.
Jednakże po 9 latach tego tematu ktoś może zakupił Thermomixa i polubił to stanie w kuchni.
Chyba jedyną zaletą termomixa jest mniejsze zużycie narzędzi kuchennych.
Wcale nie trzeba stać przy garach, można zrobić obiad w 20 minut śmiało bez thermomixa
Gotować powinien ten kto lubi, inaczej można się otruć ![]()
Dla mnie to relaks i reset głowy, przyjemność.
Jak oboje nie lubią to catering..
pjack napisał/a:W sumie po całym dniu pracy, to mnie jako tako odpręża, ale może dlatego że jeść lubię.
Jednakże po 9 latach tego tematu ktoś może zakupił Thermomixa i polubił to stanie w kuchni.
Chyba jedyną zaletą termomixa jest mniejsze zużycie narzędzi kuchennych.
Wcale nie trzeba stać przy garach, można zrobić obiad w 20 minut śmiało bez thermomixa
Gotować powinien ten kto lubi, inaczej można się otruć
Dla mnie to relaks i reset głowy, przyjemność.
Jak oboje nie lubią to catering..
Nie tylko o zużycie chodzi
nie musisz stać, mieszać, pilnować.
Jak jesteś w sytuacji, gdzie jednocześnie pracujesz, albo niezbyt możesz długo stać, to naczynie, do którego wrzucasz składniki i za 20min wyjmujesz gotowe, lekko zmienia życie ![]()
Zawsze mam rozkminę, jakie skomplikowane rzeczy gotują ludzie, że gotują razem
Nie chodzi o stopień skomplikowania tylko o przyjemność z robienia rzeczy razem.
23 2023-02-09 10:01:54 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2023-02-09 10:03:51)
Jednak wolę sama gotować, bo wtedy jedzenie ma jakąś..duszę ![]()
Poza tym zależy jaką kto ma pracę i podzielność uwagi.
Największy mój kontrakt z klientem w firmie wynegocjowałam gotując spokojnie w kuchni z słuchawką w uchu.:)
A klient w swoim biurze z stadem prawników ![]()
Gdzieś przy krojeniu pietruszki już wiedziałam ze za 5 minut dostanę ofertę,)
Ja uwielbiam gotowanie, krojenie, zapach produktów gdy je kroję, wiem czy muszę przepis zmodyfikować czy nie, ważne kiedy dodawać jakie przyprawy niekoniecznie wszystkie naraz. Więc dlatego jie mam thermomixa i nie będę mieć.
Jednak wolę sama gotować, bo wtedy jedzenie ma jakąś..duszę
Poza tym zależy jaką kto ma pracę i podzielność uwagi.
Największy mój kontrakt z klientem w firmie wynegocjowałam gotując spokojnie w kuchni z słuchawką w uchu.:)
A klient w swoim biurze z stadem prawników
Gdzieś przy krojeniu pietruszki już wiedziałam ze za 5 minut dostanę ofertę,)
Ja uwielbiam gotowanie, krojenie, zapach produktów gdy je kroję, wiem czy muszę przepis zmodyfikować czy nie, ważne kiedy dodawać jakie przyprawy niekoniecznie wszystkie naraz. Więc dlatego jie mam thermomixa i nie będę mieć.
No to też nie masz porównania
Ja akurat nie jestem z tych, co w thermomixie robią herbatę i gotują wodę (a tacy są), często robię część przepisu w nim, część poza, dorzucam coś po swojemu, albo coś odejmę, przyprawiam po swojemu, ale no przydaje się
Dla mnie ważne jest to, żeby to on był dla mnie ułatwieniem, a nie żebym ja musiała się dopasowywać do niego.
Wczoraj zrobiłam tak dobrego butter chickena, że chyba w weekend powtórzymy ![]()
Napisalam tu bo chciałam się dowiedzieć co wy myślicie na ten temat, bo ja już nie wiem czy ja mysle jakos inaczej. Chodzi o gotowanie obiadów i zycie razem.Mieszkam od półtorej roku z chłopakiem, nie utrzymuje mnie tylko dokłada do mojego , mieszkania a na zakupy składamy się na poł.On pracuje, ja nie ale mam swoje pieniadze, czasem pracuje czasem nie. Caly czas gotowałam mu obiady i on jak nie miałam czasu czy niebylo mnie w domu tez gotowal.
Ostatnio po kłótni sam sobie zaczal robic obiad i sam zjadł, nawet mnie niepoczestowal, wiec następnego dnia tez zrobiłam sobie obiad sama i powiedziałam mu żeby sam sobie zrobil.Nastepnego dnia tez nie zrobiłam obiadu i sam sobie zrobil i nawet mnie nie poczestowal, nie zrobil nawet jednej porcji wiecej. Troche mnie to denerwuje bo ja mu robiłam obiady półtorej roku a jest problem żeby ukroil jednego kotleta więcej.
Wraca po pracy z piwem,nawet nigdy się nie zapyta czy chce, albo wcześniej się nie zapyta czy może bym się napila,bo w tygodniu oszczedza, czasem w weekend cos kupi mi,ale z wielka łaska.Mamy jeden samochod, który jest mój i jeździ ze mna caly czas to wydaje mi się ze sam powinien wyjść z jakas inicjatywa żeby cos mi postawić.Moge mu tez postawić, ale jak on z taka łaską to robi to ja tez nie będę dawac się wykorzystywać.
Dla mnie to wszystko się wydaje niekulturalne i chamskie, to już nie chodzi o to ze kobieta powinna gotowac obiady, ale o czyjas kulture,ze naprzyklad powinien poczestowac obiadem albo zrobić jedna porcje wiecej.On mnie nie utrzymuje to czemu miałabym obiady codzienne robic, malzenstwem tez nie jesteśmy.A on rozlicza mnie z mojego czasu,bo niepracuje i mowi ze nie będzie mi gotowac obiadu po pracy.Mi nie chodzi o to żeby robil to caly czas, ale żeby czasami jak niezrobie obiadu żeby zrobil tez dla mnie.Co wy o tym myślicie?Czy kobieta powinna ciagle stać przy garach jak facet jej nie utrzymuje,nie maja dzieci i nie sa malzenstwem?