Czesc wszystkim.
Od dłuższego czasu zmagam sie z problemem z którym nie potrafie sobie poradzić, dlatego chcialabym z kimś się tym podzielić.
Nie potrafie być sama. Mam wrażenie że z moim życiu co chwile pojawia się jakiś facet i równie szybko znika. Co chwile się rozczarowuje i zastanawiam co ze mna nie tak. Ponad miesiąc temu poznalam faceta ktory calkowicie mnie oczarowal. Pierwszy raz w swoim zyciu myslalam ze to ten jedyny, od pierwszego spotkania chodzilam jak zaczarowana nie moglam spac jesc, caly czas myslalam o tej osobie. I nagle on odwolal ostatnia randke i calkowicie zapadl sie w pod ziemie, pisalam ale nie odpisywal wiec dalam sobie spokoj.Mam wrażenie ze przez caly ten miesiac mnie oklamywal, wmawiajac rozne rzeczy a ja jak idiotka wierzylam w to co mowi i jeszcze bardziej nakrecalam sie ze cos z tego bedzie. Rozczarowalam sie strasznie i troche zalamalam. Codziennie rano wstaje bez jakiegos sensu zycia najchetniej zamknelabym sie w domu i z niego nie wychodzila ale mam studia prace ktore zajmuja mi caly dzien. Najchetniej to zaczelabym spotykac sie z kims innym, zeby o tym zapomniec i wypelnic ta pustke. I wlasnie ostatnio na grillu u kolezanki spotkalam sie z dawnym kolega ktory odprowdzal mnie do domu a potem do 4 rano siedzielismy u mnie i rozmawialismy. Po jednym spotkaniu znow sie nakrecilam. Wiem chore to ze widzisz sie z kims raz i juz ciagle o tej sobie myslisz chcesz sprobowac itd ale to wlasnie jest moj nast problem w tym ze za szybko sie angazuje sie w zwiazki. Od tamtego wieczoru sie do mnie nie odezwal.. I znow nast rozczarowanie... Nie wiem co jest juz ze mna nie tak.. Na pewno chce nauczyc sie byc sama, nie traktowac kazdego napotkanego faceta jako kandydata do zwiazku, ale po takim dlugim okresie bycia samym, czuje sie strasznie samotna i jedyne o czym marze to staly zwiazek. Kiedy jestem sama czuje sie nieszczesliwa a kiedy kogos poznaje to latam szczesliwa jak skowronek. Nie jestem typem osoby ktora nie ma znajomych przyjaciol ktora siedzi w domu wrecz odwrotnie jestem dusza towarzystwa ale kiedy wracam do domu czuje sie okropnie i zastanawiam dlaczego nie moze mi sie w zyciu ulozyc..
Jak nauczyc sie byc sama i do tego szczesliwa? Jak opanowac te wszystkie uczucia w stosunku do nowo poznanych mezczyzn?