Witam,na wstepie chciałam powiedzieć,ze jestem straszną panikarą i piszę chyba po to aby się uspokoić...
Wczoraj dosyć mocno skaleczyłam się w palec,nakleiłam plasterkiem i było wszystko w porządku ,na drugi dzień nie nakleiłam plasterka i jechałam autobusem ,a potem byłam u ginekologa i jakoś uszkodziłam tę rane ,ze w gabinecie zaczeła mi lecieć krew z tego palca,potem jak wracałam autobusem tez mi leciała krew z tego palca...mam straszne schizy ze mogłam się czymś zarazić czy coś...
Duże istnieje praawdopodobieństwo że mogłam się się czyms przez to zarazić?