Hej,
wiem że będę się powtarzać, ale chcę się tym podzielić z kimś... Mój problem dotyczy oczywiście mojego faceta. Jesteśmy ze sobą już prawie rok, długo - krótko dla mnie wystarczająco, aby się zaangażować i myśleć o tym "byciu razem" na poważnie. Ja mam 24 lata on 32, oboje po nieudanych związkach, ja jestem Polką on Szkotem. Otóż rzadko kiedy się widujemy, bo on ciągle pracuje, a jak nie pracuje to ma inne obowiązki, albo jest zmęczony. Ja jako wyrozumiała kobieta, staram się to zrozumieć, ale nie zawsze to mi wychodzi. Zaproponowałam mu, że może dobrym sposobem, aby spędzać więcej razem czasu jest zamieszkanie razem. Zgodził się ale jeszcze nie teraz tylko może? w przyszłym roku. Teraz jestem chora nic wielkiego-grypa, ale ostatnio spędzaliśmy czas razem może z 2 albo 3 tygodnie temu. Obiecał, że w tę niedziele się zobaczymy po jego pracy, ale pod warunkiem, że będę się dobrze czuć bo on nie chce się ode mnie tym zarazić, bo musi pracować. Obiecał potem, że zobaczymy się w poniedziałek i jeśli będę mieć siłę to pójdziemy do kina, może jakąś kolacje, a jeśli mój stan zdrowia się nie polepszy on przyjdzie do mnie, zamówimy pizze i obejrzymy coś w domu. Ale suma sumarum wyszło tak, że ja cały poniedziałek przeczekałam na spotkanie z nim, a on dopiero późnym wieczorem odezwał się czy czuję się lepiej, bo jeśli nie to nie możemy się zobaczyć... Heloooooo!!!! Ostatniego dnia mówił coś innego. Poczułam się po tym okłamana, jak głupia naiwna, wściekłam się i kazał mu się do mnie nie odzywać.
Teraz czuję się samotna, bo poza nim tutaj nie mam nikogo tak bliskiego, a z drugiej strony wolałabym wiedzieć teraz czy jest ze mna z tego samego powodu co ja z nim, czy po prostu bo jest mu fajnie jak się widzimy. Nie chciałabym poświecić znowu czasu komuś kto tak naprawdę ma mnie gdzieś...
Teraz zastanawiam się czy to wiek, czy po prostu mentalność.
Moja przyjacółka tylko powiedziała: nawet nie ma kto Ci podać tam szklanki z woda w chorobie. I to dało mi do myślenia, bo ona ma chyba racje...
Podobne tematy
Sorki, ale z boku to wygląda co najmniej śmiesznie, a gość ma Cię głęboko. Znam kilka przypadków gdzie bywało identycznie i Ci faceci, którzy również nie byli polakami, a właśnie jeden szkotem, a drugi anglikiem mieli gdzieś swojego partnera. Zastanowiłbym się na Twoim miejscu czy jest sens bycia razem, bo to, że jesteś chora nie zwalnia go jako Twojego faceta z jakichkolwiek rzeczy wobec Ciebie. Zresztą to jest niedorzeczne jak dla mnie.. Jesteś chora, to powinien się Tobą opiekować jak może skoro tworzycie związek, jesteście parą, a tu wychodzi na to, że jemu to zwisa po prostu. Myślę, że nie jesteś dla niego tym, kim być powinnaś. Takiego faceta się olewa, bo nie reprezentuje nic sobą i nie będzie, nie nauczy się pewnych zachowań.
Dzięki za szczerą odpowiedź. Tego oczekiwałam.
Wiesz, ale ja Ci nie pomogę zadecydować o Twoim własnym życiu, bo i tak zrobisz to, co będziesz uważać za stosowne. Po prostu za dużo widziałem i dlatego nie mam przekonania do obcokrajowców z wysp, oni są wyobcowaniu w tych kwestiach po prostu. Znajoma się rozeszła z facetem, bo nie dość, że on był psychiczny, to jeszcze cała jego rodzina. Robiła wszystko, a i tak, to miało bardzo wymierny skutek.
Jedno co widać to nie jest zbyt zainteresowany twoim zdrowiem, skoro martwi się tylko tym, żeby się nie zarazić. Zakochany facet skakał by koło ciebie i podawał chusteczki.
Nie widujecie się bo pracuje ma inne obowiązki lub jest zmęczony. Ok dwa pierwsze rozumiem, ale nie rozumiem jak można być zbyt zmęczonym na spotkanie z osobą na której ci zależy? Jakby coś do ciebie czuł to znalazłby czas. Mam wrażenie z twojego opisu, że on spotyka się z tobą, kiedy nie ma nic innego do roboty, uczucia w tym nie ma
Mi też to wygląda na to ,że niespecjalnie interesujesz Twojego faceta. Grypa to tylko banalna ale wygodna wymówka...
7 2013-12-11 14:56:53 Ostatnio edytowany przez xYxAngelxYx (2013-12-11 14:57:42)
Jest duże prawdopodobieństwo że twoja przyjaciółka i poprzednicy mają rację.
Ale istnieje także coś takiego jak pracoholizm..Mój przyszły teść nim jest i jak ktoś z rodziny choruje to po prostu unika go jak ognia(co wcale nie oznacza że ma tą osobę gdzieś)-dziwny typ,ale tacy również istnieją...Praca to najważniejszy priorytet dla takiego człowieka.
Może zanim zdecydujesz przekreślić związek porozmawiaj z nim o jego priorytetach i tym jak się z tym czujesz.
Jeżeli nic do niego nie dotrze,szkoda czasu.
xYxAngelxYx Też brałam to pod uwagę: jego pracoholizm... Nie chcę z jednej strony zaprzepaścić tego związku, ale z drugiej nie chce być po pracy... ![]()
Dzię dla każdego za opinie i szczerość. Jak napisałam wcześniej tego oczekiwałam
Zapewne Ci ciężko,a dużo rozmawialiście o tym że czujesz się na 2 miejscu,zaraz po jego pracy? ![]()
Nigdy nie mówiłam mu niczego typu że praca jest wazniejsza ode mnie, bo dla mnie to było troche nie fer żyjemy w czasach jakich żyjemy... Ale zawsze domagałam się jego uwagi i zainteresowania... Nie mogę powiedzieć, że to jest zły facet bo nie jest, ale chciałabym czuć od niego coś więcej... Może ja jestem jakaś dziwna... Kocham go ale jeśli on mnie nie to jaki sens jest być razem, nie chcę być z nim za wszelką cene...
Ta, zostaw faceta bo jest ambitny. A moze ktos z Was pomyslal, ze facet zwyczajnie nie moze pozwolic sobie na chorobe bo albo ma wazny projekt albo ciezki uklad z szefem albo 10000 innych powodow?
Ja go rozumiem.
Zamiast zalic sie na forum moze warto wykazac sie inicjatywa i odwiedzic partnera w czasie jego przerwy obiadowej? Albo pojechac wieczorem w samym plaszczu, z winem i powiedziec ze sie stesknilas?
pomocnikgargamela nie wątpie w to że on ma ambitną prace, bo ma i tak się składa że zajmujemy się tym samym tylko, że w dwóch różnych miejscach... A szefem jest on sobie sam... Po drugie to, że jest ambitny to dobrze, bo pod tym względem go cenię... Ale jak widzisz życie z kimś takim, a jeszcze jesli bedziemy mieć dzieci... On bedzie sie realizował, a ja nie bo jego praca jest najważniejsza? Nie zostawie go z takiego powodu, ale związek też wymaga nakładu pracy... No chyba, że ty myślisz inaczej... Ale i tak dzięki za opinie
Uwazaj bo jak bedziecie mieli dzieci i grype beda mialy to sie z domu wyprowadzi i nie bedzie sie nimi opiekowal zeby sie nie zarazic. Bez przesady naprawde.