Hej,
Chciałabym Wam przybliżyć moją sytuację i prosić o opinie.
Otóż od 2 miesięcy mam faceta. To był totalny traf i jak to się mówi miłość od pierwszego wejrzenia.Mam 33 lata i już powoli przestałam wierzyć w miłość.Przez kilka lat trwałam w romansie z żonatym mężczyzną.Nie potrafiłam z tego wyjść.Do końća nie wiedziałam czego spodziewać się po tym romansie.Nie zamierzałam rozbijac rodziny. Także jak kogos poznałam to od razu sie ucieszyłam ze w końcu i ja mogę być szczęśliwa tak naprawdę.
I tu nagle kogoś poznałam.Szok.
Zakochaliśmy się w sobie od razu.Bardzo też szybko zamieszkaliśmy razem. Właściwie doszłam do wniosku ze albo będzie dobrze albo sie posypie .CO mi szkodzi. Mamy już swoje lata.co będzie to będzie.
I tu zaczyna się ciag dalszy.
Generalnie jeseśmy szczęśliwi.Ale jest kilka rzeczy które mniei przerażają w nim. Wiem ze pochodzi on z rodziny dysfunkcyjnej.Miał ojca który go bił ,jego siostrę i matkę, psychicznie tez ich wykańczał. Zmarł gdy mój facet miał lat 15.Do tego wszystkiego matka tez piła i narobiła długów , jeszcze do niedawna piła.WIem ,ze moj facet jest dobrym człowiekiem. Stara sie na maksa. Gpotuje mi obiadki , robi zakupy. SPrząta. Jak to sie mowi szukac ze świecą. ale zauważam w nim pewne tendencje do agresji.I to mnie przeraza.
Np. któregos dnia wychodzac rano z domu zaczepił rowerem wycieraczke do butów .zaczął kurwować na nią.Jak czegos nei potrafi zrobić, jak mu niewychodzi to tez od razu złośc i kuwy lecą.Wczoraj np bo nie mógł otworzyc opakowania z serem.No masakra sobei pomyślałam. jak na ser klnie to co bedzie jak ja go wkurze .Oczywiście juz wcześniej mu poweidziałam ze mnie to przeraża, tym bardziej ze wiem jakiego miał ojca i dziadka tez podobno. zawsze człowiek mysli ze to gdzies w genach moze miec.No chyab ze przesadzam.
On jednak stanowczo zaprzecza i mowi mi ze ja przesadzam ,ze co on już wogóle nie moze byc zdenerwowany ,i ze nie ma prawa sie wkurzyc.
Ja nie wiem, ale strasznei mnei to odniechęciło i przestraszyło.Poza tym jest strasznie czepialski.Juz kilkukrotnie mieslismy spięcie.
np.Umówiłam sie z kumpela na miescie na piwko.powiedziałam ze dam znac jak dojade. a umówiona byłam na 18. Spotkałam kumpele i szukałysmy miejsca w knajpie.Ze w pierwszej nam sie nie spodobało poszłysmy do drugiej.to zajeło nam kilka min.to 15 min po 18 on dzwoni z pretensjami ze fajnie ze pamietałam dac znac,potem po mnei przyjechał i jak rozmawiałam z tą kumpelą to zarzut ze ja go ignoruje i mam Go w dupie.i to nadal nie wszystko.Innym razem zaprosilismy jego przyjaciółke do nas do domu. rozmawialismy i jak byłam uprzejma dla tej jego przyjaciółki.w pewnym momencie podobno przerwałam mu jak cos mówił, chociaz tego nie zauwazyłam i sie wtraciłam.To znowu obraza ze go lekcewaze i nie okazuje mu szacunku.Moim zdaniem on jest cholernie zakompleksiony.Ale nie wiem.CO wy na to?i co robić ?
ja juz mu to poweidziała, ze nie życze sobie zeby na mnie w jakikolwiek sposób podnosił głos.No jak chce na ten ser to niech sie wyzywa. ale troche mnie to martwi....co wy na to?
Podobne tematy
Cześć, nie wiem, czy masz się go bać czy nie, ale myślę, że mam podobnie, jak Twój facet. Miałam podobne doswiadczenia i też się wściekam i wyklinam na drobnostki. Wychodzi ze mnie złość na moich rodziców. Wychodzi mi ona bokiem. To jest gniew za to jak mnie traktowali, jak się zachowywali. Najbardziej za to, że nie nauczyli mnie jak obchodzić się z takimi emocjami, ze złością, że smutkiem, że strachem. Przez lata dusiłam wszystko w sobie i nadal milczę, ale często wybucham z powodu błahostek.
Nie wiem, czy u Twojego chłopaka jest podobnie, ale to możliwe. Mój kochany też jest zaniepokojony tym, że reaguję nieadekwatnie do sytuacji. Rozumiem go, staram się hamować, ale i tak tę emocje się we mnie kotłują.
Wiesz, ja jestem autoagresywna, zdarza się, że w złości uderzę ręka w ścianę bardzo mocno i zrobię sobie krzydwę. Trudno to opanować, kiedy krew już zawrze. Pytanie czy Twój kochany skieruje swój gniew zawsze na przedmioty, na siebie, czy na Ciebie.
akurat złość na wycieraczkę czy opanowanie od sera jest czymś (jak dla mnie) naturalnym - czasem człowiek się spieszy albo najzwyczajniej w świecie nie ma ochoty bawić się w otwieranie sera a złośliwość rzeczy martwych jest czasem nie do opisania. Dlatego myślę że to normalna reakcja każdego z nas.
Natomiast jeśli chodzi o jego wybuchy złości bo coś jest nie po jego myśli (wybuchy oczywiście w stosunku do Ciebie) to walcz z tym już teraz, póki nie jest za późno. Prawda jest taka że musisz mu pokazać 2 rzeczy: po pierwsze to to że się go nie boisz i nawet jeśli coś robisz nie tak jak mu się podoba, to on ma to zaakceptować i nie wybuchać "bo go nie szanujesz" - on wybuchając na Ciebie jeszcze bardziej Cię nie szanuje, a po drugie - musisz go wspierać by wyszedł z tego stanu złości, nienawiści, "agresji"
Ja mam podobnie wtedy kiedy się spieszę czy też mam gorszy dzień.
Co prawda jestem osobą nerwową i jeśli nadarzy mi się okazja na czymś wyżyć to na pewno to zrobię.
W domu też miałam problem ale nie z rodzicami tylko pewnym wujem który nadużywał alkoholu i przemocy wobec mojej rodziny -a mnie w szczególności.Trwało to długo aż nabawiłam się nerwicy lękowej.Jest mi z tym ciężko żyć jednak uświadomiłam sobie że mam problem ze zdrowiem i zaczęłam leczenie. Dziś jest lepiej bo potrafię zapanować nad wybuchem agresji
Mój narzeczony też stara się mnie wspierać i jest ok.
Twój partner może też potrzebować pomocy choć myślę,że póki wyżywa się na rzeczach martwych nie na Tobie to rzecz normalna-bo większość z nas tak ma.