netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

strach przed zaangażowaniem - tylko po której stornie ?

13 odpowiedzi2 697 wyświetleńzałożony przez tomek55, 30.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » strach przed zaangażowaniem - tylko po której stornie ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: strach przed zaangażowaniem - tylko po której stornie ?

Dzień dobry Drogie Panie! Na samym początku zaznaczam, że jestem facetem, którego na forum przysłała inna użytkowniczka, gdy podzieliłem się z nią swoimi przemyśleniami. Zacznę więc, od przybliżenia Wam mojej sytuacji.

Jakieś pól roku temu straciłem moją kobietę, z którą budowałem poważny, kilkuletni i udany związek. Jej uczucie do mnie się skończyło i postanowiła, że musimy się rozstać. Przeżywałem to bardzo ciężko ale stwierdziłem, że nic na siłę a miłość to już na pewno nie, a z czasem z pewnością będzie żałować swojej decyzji. Po pewnym czasie zacząłem interesować się innymi kobietami, żeby znów zacząć żyć jak człowiek, uśmiechać się, wychodzić i uczuć interesującym dla Was. I nie wiadomo nawet kiedy, zacząłem flirtować z dziewczyną, z którą razem studiuję, tak w ramach, aby sprawdzić czy na prawdę jest taka pewna siebie jaką udaje. A zaznaczyć muszę, że jako kobieta podobała mi się już wcześniej, no ale przecież byłem zajęty i zakochany. W pewien piątek zorganizowałem imprezę. Obiekt moich zainteresowań się na niej pojawił, chociaż wcześniej był niezdecydowany i coś tam marudził, że może przyjdzie. I wiecie co...tak się poukładało, że wyszliśmy razem do klubu potańczyć. Tańczyło się cudowanie, dała się prowadzić na parkiecie i czułem, że ten taniec Nas elektryzuje. Dlatego ją pocałowałem. Jej zdziwienie, wyraz twarzy, rumieńce na policzkach i dekolcie, ogromne oczy i rozchylone usta w geście totalnego zaskoczenia były niesamowite. Po tym powiedziałem, że miałem na to ochotę od dawna, a Ona stwierdziła to samo, że od samego początku mnie obserwuje a po zakończeniu nauki zaplanowała mnie pocałować (to chyba typ romantyczki)Tańczyliśmy i całowaliśmy się dalej. Nadszedł ranek odprowadziłem ją do domu i postanowiłem, że nie będzie, to dla mnie nic znaczyło, bo nauczony doświadczeniem, stwierdziłem, że dla niej to za pewne będzie przyjemna przygoda i tyle. Zaczął się tydzień zajęć. Na uczelni chodziłem na uszach, po ścianach, sufitach tylko gdy na nią spojrzałem. Jej zakłopotanie po weekendzie było słodkie. I wiecie co...przemęczyłem się tak do piątku, i zaproponowałem jej spotkanie. O dziwno zgodziła i znów było tak świetnie jak przed tygodniem. Po klubie wróciliśmy do mniej, do łóżka, nadzy ale grzeczni i pozostaliśmy tam do rana cały czas rozmawiając. Dowiedziałem się, że Ona też została porzucona przez swojego faceta 2 lata temu. Nowy tydzień zajęć...przerwy spędzamy w szatni na namiętnych pocałunkach...reszta roku zaczyna widzieć jak się wymykamy i te elektryzujące spojrzenia, a ją nakręca atmosfera tajemnicy. Mijają kolejne wspólne weekendy, które cały czas planuje i organizuje ja, tak jak spotkania w szatni czy pozostałe formy kontaktu. Zaproponowałem nawet wspólny wyjazd na majówkę. Ten pomysł bardzo jej się spodobał i chyba jedziemy. Słyszę masę komplementów. Bardzo dobrze, jak dotąd to wygląda prawda ? Ale...bo ale są zawsze. W czerwcu kończymy studia. Ja mieszkam 200km od miasta gdzie się uczymy i gdzie ona mieszak. Jej pozostał rok nauki na drugiej uczelni. Z trudnością przychodzi jej zainicjowanie spotkania, zaproponowanie pójścia do naszego punktu spotkań, odezwanie się pierwszej podczas weekendu, czy odpisanie na mojego miłego sms'a. Spotykamy się ponad miesiąc, z ostatniego spotkania się wymigała, jednym sms'em chociaż powiedziała, że fajnie będzie znów się spotkać. Zauważyłem, że prowadzi dość towarzyskie życie wśród licznych znajomych. Raz usłyszałem od niej, że nie chce się zakochać. A gdy po jakimś czasie zapytałem, czy dalej tak uważa, tylko mocno się do mnie przytuliła. Minęło trochę czasu ale jeszcze nie zaprosiła mnie do siebie, mówi, że woli spotykać się u mnie. Dopytuje, też jak mają się sprawy z moją byłą. Co planuje na wakacje. namawia mnie do rzucenia palenia...i właśnie dzisiaj mam 2 dzień bez tytoniu a palę od gimnazjum smile

I tu moje pytania: myślicie, że Ona obawia się zaangażowania, w to co teraz między nami się dzieje i te jej wycofanie to taka obrona ? Oczekuje ode mnie, że zainicjuje poważną rozmowę na temat "co dalej?". Raz nawet ona zadała mi podobne pytanie ale odbiłem jej tekstem "zobaczymy". Boi się zaangażować bo dalej ma w głowie swojej poprzednie rozstanie? Traktuje to jako przygodę? Czy to ja, mógłbym być bardziej otwarty i pokazać, że całkiem poważeni o niej myślę, i chce zobaczyć w co to może się przerodzić? bo przyznam, że boję się ponownego zaangażowania i olania w dość krótkim czasie.

2

Odp: strach przed zaangażowaniem - tylko po której stornie ?

Hmm cieżko coś powiedzieć bo jej sygnały są trochę sprzeczne,to jak wróżenie z fusów smile
Niby jest zainteresowanie,niby jest chemia ale mnie zastanawia to czemu nic sama nie inicjuje,czy to nie jest tak,że Tobie bardziej zależy jak jej? Piszesz,że cieżko jej odpisać na miłego smsa? Zauroczeni ludzie"wiszą" na telefonach i to zachowanie jest dla mnie dziwne. Z drugiej strony może tak być,że zwyczajnie sie boi,że znowu kolejny facet ją skrzywdzi. Pamiętaj nie słowa a czyny. Powodzenia.

3

Odp: strach przed zaangażowaniem - tylko po której stornie ?

Hmm śliski temat... oboje zostaliście zzranieni i chyba oboje boicie się zaangażowania i chyba to normalne. Myślę, że naciskanie w niczym nie pomoże we właściwym momencie sama się otworzy, Ty też.a 200 km w dzisiejszych czasach to nie problem, jeśli będzie Wam zależeć tę barierę pokonacie. Powodzenia.

4

Odp: strach przed zaangażowaniem - tylko po której stornie ?

Widzę, że dokładnie się rozumiemy. Właśnie to jej wycofanie też mnie zastanawia. Z jednej strony widzę jej spojrzenia, czuje chemie, gdy jesteśmy sami zachowuje się jak lodowy rożek w afrykańskim słońcu, całuje mnie co chwilę i rozanielona mruczy a z drugiej strony podczas weekendu milczy, sama na ogół się nie odzywając. Raz gdy wracałem do domu na weekend i nie zdążyliśmy się spotkać...przyznała, że ciężko jej będzie beze mnie wytrzymać- ale mi się wtedy dobrze zrobiło. Uważacie, że powinienem zrobić sam parę kroków w tył, żeby poczuła, że coś jest nie tak, czy złapać za telefon i zaproponować w taką świetną pogodę jak dzisiaj wiosenną wycieczkę ?

5

Odp: strach przed zaangażowaniem - tylko po której stornie ?

Wydaje mi się, że nie ma co się spieszyć z deklaracjami:) zobaczycie samo się jakoś ułoży

6

Odp: strach przed zaangażowaniem - tylko po której stornie ?

Hej po krótkiej przerwie. przez ostatnie dni postanowiłem obserwować moją Pannę i troszeczkę ochłodzić kontakt. no i ... gdy pierwszy do niej nie podejdę ona to robi, inicjuje dotyk, spogląda pożądliwie, uśmiecha się, wychodzi z jakimiś swoimi inicjatywami i pomysłami. dopytuje także o moją byłą dziewczynę i o to, czy często się do mnie odzywa. wczoraj gdy odprowadzałem ją po zajęciach na autobus, trafiliśmy tam na jej siostrę. była zakłopotana i nie miała ochoty nas sobie przedstawić, no chyba, że nie jako parę (i tu padło jej pytanie "czy my jesteśmy parą?"). odpowiedziałem również pytaniem czy by tego chciała, ale odpowiedzi nie uzyskałem, po czym nadjechał autobus. widzę również, że podczas zajęć notorycznie skrobie sms m.in. z poprzednim swoimi facetem i z tego co niekoniecznie celowo usłyszałem z jakimś tak znajomym. do tej pory spotykaliśmy się co weekend oprócz poprzedniego piątku kiedy odwołała spotkanie. dalej nie odpisuje na sms gdy przykładowo wyślę jej notatki na zajęcia. Jak sądzicie...troszkę się wycofać i obserwować, proponować weekendowe spotkanie czy oddać jej inicjatywę i także obserwować? Może jest mną tylko zainteresowana na zajęciach gdy jestem obok i nie trzeba wkładać więcej wysiłku w nasz kontakt niż w jej życiu, które toczy się poza uczelnią?

7

Odp: strach przed zaangażowaniem - tylko po której stornie ?
tomek55 napisał/a:

Hej po krótkiej przerwie. przez ostatnie dni postanowiłem obserwować moją Pannę i troszeczkę ochłodzić kontakt. no i ... gdy pierwszy do niej nie podejdę ona to robi, inicjuje dotyk, spogląda pożądliwie, uśmiecha się, wychodzi z jakimiś swoimi inicjatywami i pomysłami. dopytuje także o moją byłą dziewczynę i o to, czy często się do mnie odzywa. wczoraj gdy odprowadzałem ją po zajęciach na autobus, trafiliśmy tam na jej siostrę. była zakłopotana i nie miała ochoty nas sobie przedstawić, no chyba, że nie jako parę (i tu padło jej pytanie "czy my jesteśmy parą?"). odpowiedziałem również pytaniem czy by tego chciała, ale odpowiedzi nie uzyskałem, po czym nadjechał autobus. widzę również, że podczas zajęć notorycznie skrobie sms m.in. z poprzednim swoimi facetem i z tego co niekoniecznie celowo usłyszałem z jakimś tak znajomym. do tej pory spotykaliśmy się co weekend oprócz poprzedniego piątku kiedy odwołała spotkanie. dalej nie odpisuje na sms gdy przykładowo wyślę jej notatki na zajęcia. Jak sądzicie...troszkę się wycofać i obserwować, proponować weekendowe spotkanie czy oddać jej inicjatywę i także obserwować? Może jest mną tylko zainteresowana na zajęciach gdy jestem obok i nie trzeba wkładać więcej wysiłku w nasz kontakt niż w jej życiu, które toczy się poza uczelnią?

Wycofaj się, nie pisz, zobacz czy oną będzie zabiegała o tę ralacje. Może ona ma chłopaka, skoro nie chcę Cie nikomu przedstawić? ani do siebie zaprowadzić. Może mieszka z kimś? Dziwnie się zachowuje;)

8

Odp: strach przed zaangażowaniem - tylko po której stornie ?

mieszka z rodzicami. to taki typ kobiety, która wie, że jest atrakcyjna i podoba się innym. znam ją już jakiś czas i widziałem, że lubi być adorowana. potrafi zasypywać mnie komplementami i przykleić się jak przysłowiowy rzep, całować tak długo aż robię się siny z niedotlenienia a z drugiej strony...no właśnie. mam w zwyczaju stawiać sprawę jasno ale obawiam się, że w tym przypadku poczuje, że ma mnie w garści wink

9

Odp: strach przed zaangażowaniem - tylko po której stornie ?

Dziwny rodzaj relacji,Ty,smsy z byłym,ze znajomym i bóg wie co jeszcze. Co za problem przedstawić kolegę siostrze? Przecież nie musi wszystkim sie tłumaczyć z życia prywatnego,nie odpowiada na pytania jeżeli chodzi o was,może jesteś czasoumilaczem? Odsuń się i ochlodź relacje,zobaczysz co będzie i tyle.

10

Odp: strach przed zaangażowaniem - tylko po której stornie ?

Cześć Drogim Paniom! Znów potrzebuję Waszej pomocy (i niestety zaczynam się z tym źle czuć, bo niby dorosły ze mnie facet, a sam nie mogę z tym sobie poradzić). Co zmieniło się od ostatniego razu? Poznałem siostrę Panny B. (od razu mnie polubiła), odwiedziłem ją kilka razy w domu i poznałem rodziców, spędzaliśmy coraz więcej czasu włącznie ze wspólnymi nocami i śniadaniem (ale to było przyjemne móc patrzeć jak popija zrobione przeze mnie śniadanie zaparzoną razem kawą i zaczyna mówić tak z głębi siebie o różnych rzeczach z mokrymi włosami po prysznicu). Zaplanowaliśmy wspólną majówkę, usłyszałem jak nazywa mnie Misiem, spacery na lody, kino, koncert, narkotyzowanie się zapachem wiosennego bzu, jej oferta żebym był jej parą na szykującym się weselu. Właśnie tak się człowiek zakochuje. Ale żeby nie było zbyt kolorowo... dzień wyjazdu (czwartek) i 1.5h przed pociągiem bzzbzz sms "nie mogę jechać. pokłóciłam się z mamą. nie gniewaj się proszę" ależ się wkur... ale stwierdziłem, że należy zadzwonić i zapytać czy mam porozmawiać z mamą (25 letniej kobiety) i wyprosić przepustkę i zapytać co właściwie się dzieje (na prawdę nie krzyczałem, nie byłem niemiły ale ton głosu mógł dać do zrozumienia, że jestem zdenerwowany). Grzecznie zapytałem czy to żart, powiedziałem, że nie robi się tak tuż przed wyjazdem i że skoro to na serio to kończę i cześć. Następnego dnia dostałem wiadomość, że możemy jechać za 2 tyg. (kończymy właśnie pisanie pracy mgr.) Odpowiedziałem używając ulubionego przez B. "no nie wiem nie wiem" stwierdziłem dodatkowo, że zaliczka może nie przepadła i należy zadzwonić do właścicieli noclegu. Sobota to noc muzeów więc, żeby pokazać B. że trudno stało się i bywa, zaproponowałem żeby razem się powłóczyć po galeriach i muzeach. Nie odpisuje do teraz, chociaż dzisiaj dzwoniłem 2 razy.

Może wpływ na to ma nasza rozmowa z ubiegłego tygodnia, która jakoś tak sama wypłynęła na temat co z nami dalej, zainicjowana przez nią. Stwierdziłem, że nie chce zostać tu gdzie się uczymy, że myślę o niej na poważnie i jeśli nam będzie zależeć to na pewno coś razem wymyślimy. Nie dokończyliśmy bo przyjechał autobus ale usłyszałem, że nie chce żebym wracał do siebie i żeby był to koniec. Dodam, jeszcze że odważyłem się jej wcześniej oznajmić, iż się w nie zakochałem (nie słysząc nic w zamian). Stwierdziła, że to może tylko zauroczenie. Postanowiliśmy, że musimy się otworzyć o ironio i poważnie o nas porozmawiać właśnie podczas wyjazdu bo to będzie dobry moment.

Skąd te milczenie? Nie zapracowałem na nie awanturą. Może przejęła się tym, że zbyt poważnie to traktuje, bo wbrew temu co myślę i słyszę ona tego tak nie traktuje? Może oczekiwała, że powiem, że zostanę tutaj z nią co by się nie działo? Może przestraszyła się, że i tak się rozstaniemy i schowała głowę w piasek? Może mama jej nagadała, że wyjazd nie ma sensu bo właściwie nie wiem co mama o mnie myśli? Może B. stwierdziła, że mnie zaliczyła, rozkochała i należy to zakończyć bo tak? A może myślicie inaczej ?

11

Odp: strach przed zaangażowaniem - tylko po której stornie ?

I tak dodam jeszcze, że może niepotrzebnie się nakręcam, chociaż te milczenie mnie niepokoi i to bardzo. Po swoich ostatnich doświadczeniach boję się, że znów ktoś ważny robi mnie ujmując delikatnie w konia. A dzień mnie dobija bo w czytelni spotkałem swoją była która już mnie nie poznaje.

12

Odp: strach przed zaangażowaniem - tylko po której stornie ?

ej Drogie Panie ! wymyślcie coś sensownego....łatwiej mi będzie zasnąć smile

13

Odp: strach przed zaangażowaniem - tylko po której stornie ?

Postanowiłem napisać kolejnego posta. Może nie koniecznie aby otrzymać odpowiedź ale dlatego, żeby podkreślić to, o czy przekonuję się po raz kolejny oraz aby ktoś, kto to przeczyta wysnuł być może potrzebne mu wnioski i skorzystał z doświadczenia innych. Chociaż dostarczy on pewnie więcej pytań, niż wniosków i odpowiedzi.

Moja wybranka milczała dzień, 2, 3, 4 i 5. Nie wytrzymałem. Wsiadłem w autobus i pojechałem do niej aby porozmawiać. Przez ten cały czas w głowie miliony scenariuszy. Zarówno tych możliwych, prawdopodobnych, całkiem realnych, zupełnie niemożliwych,  kosmicznych i jeszcze innych których nazwać nie potrafię. Przy tym uporczywe myśli o tym, że to Ona milczy i Ona nie ma ochoty rozmawiać, więc jako twardy facet, który się szanuję powinienem czekać, aż się odezwie bo to Ona narozrabiała. Dowiedziałem się, że to jednak jej pomysł, aby nie jechać razem ze mną. Bo ? Bo po naszej ostatniej rozmowie odniosła wrażenie, że na pewno z nią nie zostanę, że tak spędzone wspólnie chwile jeszcze bardziej ją do mnie zbliżą, że sama nie wie co robić, że nie chcę za mną płakać a na pewno tak będzie i lepiej temu jakoś zapobiec. Ale czy, to dobra metoda? Zdecydowanie NIE!  Jednak ucieszyła się z mojej obecności. Stwierdziła, że myślała o tym, że może przyjadę i dobrze, że tak się właśnie stało. Znów spędziliśmy pół dnia razem trzymając się za ręce, patrząc sobie w oczy, leżąc w lesie na kocyku i popijając wino. Przyznała również, że bardzo..bardzo chce ze mną być ale, to co między nami jest, tak krótko trwa. Fakt, a to nie ułatwia sprawy biorąc pod uwagę to, że wspólnego czasu zostało nam już niewiele.

Wniosek: szczera rozmowa, to najlepsze co można dla siebie zrobić. Może nie warto zastanawiać się kto powinien odezwać się pierwszy, jeśli faktycznie którejkolwiek ze stron zależy. Rozmowa szczególnie szczera jest trudna ale pozwala pokonać trudności i odnaleźć jakiś konsensus i wspólne rozwiązanie, chociaż my dalej tego rozwiązania nie zaleźliśmy.

Czasu mało, coraz mniej, a jego upływ powoduje kolejne trudności i myśli o tym, że może już czas zacząć przyzwyczajać się do tej myśli, że nic z tego nie wyjdzie a Nas nie będzie. Z drugiej strony uczucie coraz większej tęsknoty, strachu i myśli jak wykorzystać ostatnie chwile. Jak w tak krótkim czasie zbudować zaufanie i pewność, że można sobie wzajemnie zaufać? Jak zauroczyć sobą tą drugą osobę? Jak pokazać, że uważa się ją za kogoś wyjątkowego i przekonać o swoich jak najlepszych zamiarach ?
Czy to jedynie nie domena romantycznych historii, tworzonych na kartach filmowych scenariuszy, których zadaniem jest rozbudzić wyobraźnię i dostarczyć określonych emocji, które pryskają po seansie, po czym przejść należy do funkcjonowania w normalnych warunkach szarej codzienności.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » strach przed zaangażowaniem - tylko po której stornie ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026