Każdej nocy myślę o ludziach podobnych do mnie. Wszystkich tych, którzy spędzają czas w towarzystwie samego siebie. I choć ten sam czas spowodował, że samotność jest mi dziś zdecydowanie bliska, gdzieś w głębi mnie tli się jeszcze naiwna chęć buntu. Być może przejawem owego są niniejsze słowa. Być może to tylko kilka zdań rzuconych w eter przez osobę określoną jedynie nickiem; zdań znaczących tyle, co szczekanie psa w miejscu, o którym wiemy tylko tyle, że jest nam oddalą.
Podczas mojej ośmioletniej bytności w internecie poznałem kilka osób, które stały mi się zaskakująco bliskie. Do dzisiaj wspominam godziny spędzone na pisaniu maili, czekanie na odpowiedź i dreszcz, który towarzyszył czytaniu nowej wiadomości.
Pomyślałem, że przyjemnie byłoby znów zaznać czegoś podobnego. Być może to miejsce jest odpowiednie dla szukania nowej znajomości. Dowiedzenie tego jest kwestią kilku tygodni.
Wobec powyższego, jeśli jakaś kobieta (ewentualnie dziewczyna) cierpi samotność tudzież nudę; jeśli któraś z obecnych tu pań ma ochotę na nieskażoną matrymonialnymi podtekstami internetową znajomość - służę uprzejmie.
Może wypada uprzedzić, że jestem raczej młodszy niż starszy. Natomiast dla mnie wiek ewentualnej adresatki jest sprawą nieistotną. Jako że ogólniki bywają krzywdzące, pozwolę sobie skończyć na właśnie takim skromnym opisie siebie.
Dobranoc.