30.01.2014 odeszła moja nadzieja... Miałam przeprowadzony zabieg , gdyz moja mała miała zespół wad genetycznych które nie dawały szans na życie po porodzie. est mi strasznie ciezko poniewaz byla to moja pierwsza ciąza . niepowodzenie rozłożylo mnie na lopatki. Mawiałam iz smierci sie nie boje lecz nie sadziłam iz los mnie tak dotknie . Słowa lekarzy , a raczej wyrok usłyszałam juz od pierwszego lekarza który rozpłakał sie gdy przeprowadzał usg. Niestety kolejne wizyty u innych lekarzy potwierdzały diagnoze . WYDAWAŁO mi sie iz szpital i sam zabieg bedzie najgorszym czasem,myliłam sie. Mąż wspierał minie przez pierwszy czas, teraz nie chce rozmawiac bo chce zapomniec ale jak mozna zapomniec takie zdarzenie?
ćzuje sie osamotniona , chwilami odechciewa mi sie zyc , chciałabym zasnac i nie czuc nie myslc maz sie odsuwa a ja nie mam sil by udawac iz nic mi nie jest .Boli mnie widok malenkich dzieci ,a nawet pampersów ... Ból nie przemija..
1 2014-03-29 18:59:29 Ostatnio edytowany przez Esti (2014-03-29 19:02:00)
Podobne tematy
Ja jestem po dwóch poronieniach, z tym że u mnie były samoczynne, co nie znaczy że było mi łatwiej. Po pierwszym jak i drugim prawie nie wychodziłam z domu, leżałam i beczałam. Były to moje 2 pierwsze ciąże. Nie wiem jak wyszło że z czasem zaczęłam funkcjonować normalnie... Ale ból gdzieś w środku we mnie jest i tego nic nie zmieni, nawet dwójeczka moich skarbów. Może jakaś terapia pomogłaby Ci... nie wiem naprawdę co mam Ci doradzić. Mój mąż też mnie bardzo wspierał, aż zamilkł, nie chciał na ten temat ani rozmawiać ani słuchać, aż w pewnym momencie wykrzyczałam mu że jak on tak może że już zapomniał, że go nie obchodzę ani nasz aniołek (po pierwszym poronieniu). Wtedy powiedział mi a myślisz że mi jest łatwo, myślisz że mnie nie boli i wtedy porozmawialiśmy tak szczerze. Bardzo mi to pomogło.
Esti bardzo mi przykro i wiem, że jest trudno, dasz rady trzymam za Ciebie kciuki.
ćzuje sie osamotniona , chwilami odechciewa mi sie zyc , chciałabym zasnac i nie czuc nie myslc maz sie odsuwa a ja nie mam sil by udawac iz nic mi nie jest .Boli mnie widok malenkich dzieci ,a nawet pampersów ... Ból nie przemija..
Mogę Ci dotrzymać towarzystwa? Chcesz pogadać czy pomilczeć? Jak mogę Ci pomóc?
esti, są takie fora, na których wspierają się rodzice, którzy stracili dzieci. możesz tam zapalić świeczkę dla twojego maleństwa
wiem, co to znaczy, bo też straciłam dziecko.
będziesz pamiętać. zaakceptuj to
zaakceptuj swoją żałobę
to dziecko to marzenie - twoje wyobrazenia, jak będzie wyglądac, do kogo będzie podobne....
trzymasz się kurczowo czasu ciąży i porodu, bo boisz się, że może zapomnisz, albo, że jak ty zapomnisz, to juz nikt nie będzie o dziecku pamiętał
ale to nieprawda
ukochaj je duchowo
symbolicznie zrób mu dla siebie miejsce -kawałek serca, kawałek wspomnień
poszukaj czegoś - co będzie z tobą i będzie ci o nim przypominać
mała lampka w sypoalni? lamion, w którym zapalisz świeczkę, gdy przypomnisz sobie o maleństwie...
mnie wystarczyła pocztówka z takim malutkim aniołkiem śpiącym w muszli...
mam ją przed oczami;)
zaakceptuj to, że byłas matką - przez czas, który był ci dany
pamiętał maleństwo
i żyj dalej, dla niego
Współczuję ci ogromnie straty .Jestes młoda ,zdrowa i Bóg obdarzy was nastepnym dzieckiem .To nie wielkie pocieszenie ale jakie by to dziecko miało życie wciąz chore .A ty patrzyłabyś na jego ból i nic ale to absolutnie nic nie mogłabyś pomóc swojemu dziecku .Myślę że byłoby to dla ciebie jeszcze bardziej bolesne .Pomyśl chwilę ...BÓG wie co robi ....