Mam pytanie do panów na tym forum.
Moja historia jest opisana w innym wątku, ale w skrócie. Mąż po 15 latach zostawił mnie i wyjechał z kochanką za granicę. Byłam w strasznym stanie. Zostawił mnie z dzieckiem i mnóstwem rat,o których nie wiedziałam, do zapłaty. Na początku płakałam i płaciłam. Otrząsnęłam się po bardzo długim dla mnie okresie, bo dopiero po ponad 2 latach. Przestałam spłacać jego raty, wystąpiłam o alimenty i zerwałam wszelki kontakt z nim.
I tu zaczyna się dla mnie niewytłumaczalne zachowanie mojego męża. Dzwonił i dzwoni nadal codziennie, informując mnie o tym, co się u niego dzieje. Zapewnia, że kochał, kocha i kochać nie przestanie. Ze ma tylko nas ( mnie i córkę ). I jak bardzo chce, abyśmy znowu byli razem.
A ja mam świadomość tego, że Wy, panowie, jesteście tak skonstruowani, że jak dostaniecie kopa w dupę od kochanki, to natychmiast z powrotem do żony.W tym sęk, że to on ją zostawił, nigdy nie mówił jej, że odejdzie ode mnie i że tylko ja się dla niego liczę. A wiem to od niej. Po tym, jak ją zostawił, dzwoniła do mnie.
I u was ta chęć powrotu trwa do momentu, aż nie znajdziecie kolejnej idiotki. Tylko, że te jego zapewnienia i telefony trwają prawie dwa lata. Jest naprawdę przystojnym mężczyzną, więc nie sądzę, aby nie miał okazji do znalezienia sobie innej. Miał na to wystarczająco dużo czasu. Tym bardziej, że ja mu nigdy nie dawałam nadziei na ponowny powrót, wyrzuciłam go z domu i wymeldowałam, za każdym razem kazałam mu poszukać sobie innej Pani, aby ułożył sobie resztę życia. A on stale przeprasza, prosi o szansę i zapewnia o swej miłości. Ma nadzieję, że jednak przyjedziemy do niego z córką i wciąż będziemy razem. Mebluje pokój córki pod jej dyktando i czeka.
Naprawdę nie rozumiem. Dlaczego to tak długo trwa? Dwa lata?
Gdy dzwoni, nie odbieram. To dzwoni tak długo, aż jestem zmuszona odebrać. Telefonu nie mogę wyłączyć, bo to jak wam wiadomo, raczej niemożliwe w dzisiejszych czasach. Nie chcę z nim rozmawiać, to on mi mówi i mówi. Ode mnie nie wie nawet, co się u nas dzieje. Mówi mu o wszystkim jedynie córka. Ale też niechętnie z nim rozmawia.
Co o takim postępowaniu jednego z was sądzicie? Dlaczego przez tak długi czas nadal nie ułożył sobie życia z inną, mimo mojego tłumaczenia ? Dlaczego stale chce wrócić do mnie, nawet wtedy, gdy ja mu już nie pozwalam wrócić do domu? I dlaczego stale twierdzi, że tylko mnie kocha i nie chce nikogo innego? Przecież jego kochanka chętnie by wróciła do niego, tym bardziej, że mają dziecko. A on nawet nie chce o niej słyszeć, ale o innych też nie. Czego on naprawdę chce ode mnie?
Podobne tematy
Obudził się Pan i Hrabia z ręką w nocniku i zdał sobie sprawę, że przychodzi czas, gdzie chłopiec staje się facetem i nie jest już chłopaczkiem bez obowiązków, któremu wszystko wolno. Podejrzewam, że zrozumiał błąd i doszedł do wniosku, że rodzina jest dla niego najważniejsza, dlatego nie szuka innej. Z drugiej strony, może kochanka mu nie odpowiadała tak jak Ty, dlatego chce wrócić. To jest chyba norma, że facet odchodzi od rodziny, a później bije się w pierś i chce wrócić, schematów jest wiele.
Mam wrażenie, tak jak mówisz, że z inną ma dziecko, ale to Ty byłaś tą najlepszą, a nie pustą lalą. Zresztą, która normalna kobieta odbija faceta innej i liczy, że już przy niej zostanie do końca życia? Ja bym nie chciał odbić komuś dziewczyny, bo to nie byłaby osoba godna związku ze mną.
Poszalał, poszalał, w końcu zdał sobie sprawę która kobieta była najlepsza i dlatego chce wrócić do Ciebie, jak dla mnie idiota jakich wielu. No ale cóż, taka mentalność, że zawsze trzeba sprawdzić i wypróbować co innego ...
mysle ze po dwóch latach zrozumiał ze z tobą mu najwygodniej, przykre to ale czasami ktoś z boku widzi więcej,
a co corka mowi na powrot do taty, dzieci sa lepszymi obserwatorami od doroslych
4 2014-03-29 21:58:56 Ostatnio edytowany przez naiwna777 (2014-03-29 22:02:54)
Życzliwy, poszaleć można w wieku 20-30 lat a nie w wieku 43 lat i 15 po ślubie. On już nie jest chłopcem, któremu wszystko ujdzie na sucho po słowach "przepraszam".
Córka nadal kocha bardzo tatusia, już ma 17 lat i bardzo dużo rozumie. Ale jechać do niego i tam mieszkać nie chce. Rozmawia z nim, nadal jest dla niej najdroższym tatusiem, jednak woli zostać ze mną. A ja go już nie chcę.
Za mało szczegółów, ale...
Zapewne Ciebie cały czas kochał, a kochanka była dla fanu.
Mógł sądzić, że żona się poboczy, a potem łyknie przeprosiny.
A Twoje zachownie sugeruje, że chcesz aby się popłaszczył przed Tobą i że w końcu pękniesz.
Twoje tłumaczenia że od dwóch lat nie chcesz z nim gadać, nie chcesz odbierać telefonów..-ale gadasz i odbierasz...- są naciągane.
Jakbyś nie chciała, to zmieniasz numer telefonu i po sprawie.
Wiesz- ja nie oceniam- mówię jak to wygląda męskim okiem.
Kobiety tak mają, że w ramach zemsty, albo odwetu przymuszają mężczyn do takich długotrwałych umizgów, jakie wykonuje Twój mąż.
Ty również sprawiasz wrażenie, że o to Ci chodzi.
Pitagoras Twoja rada jest bardzo dobra, ale dla kobiety która może się zupełnie odciąć, w przypadku gdy mają razem dziecko to niestety kontakt z sobą mieć muszą, choćby szczątkowy ale jednak.
Naiwna, ale czemu Ciebie interesuje co on myśli? Ma to jakieś znaczenie?
naiwna777 facetem nie jestem, ale sie spytam czy ty kogoś masz? Może jakbyś się pojawił jakiś facet w twoim życiu, to ex mąż by odpuścił.
Niezły numer z tego faceta. Tak sobie chce skakać, jak Gucio na kwiatkach....
mysle ze po dwóch latach zrozumiał ze z tobą mu najwygodniej, przykre to ale czasami ktoś z boku widzi więcej,
a co corka mowi na powrot do taty, dzieci sa lepszymi obserwatorami od doroslych
Zgadzam się z Mariolą - z tobą było mu najwygodniej, kiedy odeszło zauroczenie kochanką, a zwykle tak jest po 2-3 latach, zdał sobie sprawę że codzienne życie z następną kobietą powieli schemat tego co już było i być może dlatego się wycofał, poza tym z tobą był 15 lat, trudno powiedzieć co tak naprawdę stało się między nimi, że ją zostawił, bo wydaje mi się, że coś przeważyło szalę na twoją stronę. Facet nieodpowiedzialny, zgadzam się też z Anią, skacze z kwiatka na kwiatek, czy można takiemu na nowo zaufać? w moim odczuciu nie, ale decyzję podejmiesz sama.
Pitagoras, więcej szczegółów jest w moim poprzednim temacie. Ja naprawdę nie chcę go już znać, chcę zapomnieć. Za bardzo zostałam skrzywdzona. To naprawdę okropny padalec. I absolutnie nie chcę, żeby się płaszczył przede mną. Jest to również dla mnie poniżające.
Zmienić nr telefonu, to nie takie proste. Komórki już zmieniłam a stacjonarnego nie mogę. To numer, na który kontaktują się również z mojej pracy. A rozmawiać czasami muszę- nie odebrałam mu praw rodzicielskich.
Odnośnie podsumowania, że było mu najwygodniej ze mną. Wiem.
Nowego faceta nie mam i nie mam zamiaru szukać. Uwierzcie mi, okazji do znalezienia sobie kogoś innego było mnóstwo. Niektórzy wręcz natrętni. Ale już chyba nie potrafię zaufać. Dla mnie mężczyźni to podgatunek. Za bardzo zostałam zraniona.
A chcę tylko wiedzieć, dlaczego jego bezsensowne starania trwają tak długo. Nie rozumiem. W Holandii jest sporo bardzo chętnych kobiet. Czy po dwóch latach mówienia "daj mi spokój " i "nie obchodzisz mnie, ani nic co ciebie dotyczy" nie może tego zrozumieć? Sama mu radzę, żeby znalazł sobie kogoś- będzie mu łatwiej. Ale on o tym nie chce słyszeć.
Nie chcę, żeby dzwonił. Nadal boli, gdy czasami muszę z nim rozmawiać. Ja chcę zapomnieć i żyć dalej a on wciąż rozdrapuje rany.
Panowie, co mam zrobić,aby w końcu do niego dotarło, że to koniec? Proszę, pomóżcie, on ma zamiar wrócić jakby nigdy nic, na święta. Pisze mi o tym w sms-ach.
Naiwna, przyznam ze Twój temat jest dla mnie zagadka. Moze jakies wskazówki tkwia w jego dalekiej przeszlosci? Jeszcze jedna ewentualnosc to finansowa. Czy powrót do Was w jakis znaczacy sposób zmienilby jego status materialny?
Nie, zrobiłam rozdzielność finansową i sama, bez jego pomocy utrzymuję siebie i dziecko. Dla niego wiązałoby się to z wydatkami na córkę i na dom. Teraz nic od niego nie chcę.
Z dalekiej przeszłości wiem o nim bardzo dużo (nie mówię, że wszystko). W końcu byliśmy razem, do jego wyjazdu 18 lat, z czego 15 małżeństwem. Ja byłam dla niego pierwszą poważną dziewczyną, on z kolei moim kolejnym chłopakiem, którego z początku w ogóle nie traktowałam poważnie. Oj, przeszedł on ze mną. Tym bardziej, że miałam przed nim kilku innych partnerów seksualnych. On mnie drugą. No i bardziej ode mnie mnie kochał. Więc nie sądzę, że to coś z przeszłości.
Czy przez te 18 lat bylas mu wierna? Czy mogl byc zazdrosny o Ciebie, okazywal to?
Nigdy w życiu go nie zdradziłam. Przed poznaniem go, nie powiem, miałam 7 partnerów i tak naprawdę wyszalałam się na studiach, zanim poznałam męża. Na początku naszej znajomości był zazdrosny, głównie też dlatego, że ja byłam lepiej wykształcona od niego, miałam dużo znajomych. A ponadto jego "koledzy" go podpuszczali, że nie zasługuje na mnie, że na pewno go zdradzam. Ale ta zazdrość i niepewność była na samym początku, może pierwszy rok po poznaniu. Może dlatego, że byliśmy tak bardzo pewni swej wierności, nie mogłam uwierzyć,że on mnie naprawdę zdradził. I to jeszcze w tak perfidny sposób. Ale o tym w moim poprzednim temacie. Nie będę powtarzać.
Czy mozna powiedziec ze nadal jest zakompleksiony?
Nie sądzę, ma powodzenie u dziewczyn, widzę, jak na niego patrzą. Ale nie zwracał na nie uwagi, czasami razem się z nich pośmieliśmy.
Mogę jeszcze tylko powiedzieć, że to ja byłam zawsze osobą dominującą w tym związku. Może dlatego tak namolnie chce wrócić, znów większość formalności i dokumentów załatwiałabym za niego, podejmowała większość decyzji. Ale chcieć na siłę wrócić tylko dlatego? Aż nie chce mi się wierzyć.