netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy

27 odpowiedzi4 790 wyświetleńzałożony przez Princess-Ma, 27.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

1

Temat: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy

Witam wszystkich!Podczytuje Was od jakiegos czasu I postanowilam sama napisac o swoim problemie.Moj zwiazek zaczal sie niespodziewanie.Lizalam rany po bolesnym rozstaniu i wcale nie mialam ochoty na nikogo innego.
Pojawil sie wtedy  on.Mieszkal za granica,cudzoziemiec,zeswatali nas moi znajomi I jego znajomi.Jakos tak sie zlozylo,gdyby nie Ci ludzie pewnie nigdy bysmy sie nie spotkali.Jako,ze mieszkalam wtedy w Polsce a on daleko za granica to kilka miesiecy mielismy intensywny kontakt telefoniczno mailowy.Po 2 mcach juz zaprosil mnie do siebie,ale ja odwlekalam wyjazd Bo konczylam studia,mialam egzaminy I obrone.Wreszcie po pol roku pojechalam.On dobrych kilka lat starszy ode mnie.Powiedzial tyle ze Ma zone I dzieci,ale im sie nie uklada i beda sie rozwodzic.Podczas pierwszego pobytu u niego mielismy okazje sie poznac.Nie zakochalam sie,ale czulam sie super w jego towarzystwie,traktowal mnie tak jak krolowa nigdy wczesniej zaden facet mnie tak nie adorowal.Bylam tam 2 tyg.Musialam wracac do pracy,na studia.Po moim wyjezdzie kontakt przybral na sile,bardzo mi sie podobalo ze nie odpuszcza I okazuje takie zaangazowanie.Przyjechalam ponownie po 3 mcach do niego,zaproponowal mi malzenstwo.Troche sie wahalam Bo krotko sie znalismy a taki krok to powazna sprawa.Wzielismy slub a ja jeszcze pare mcy zylam w rozjazdach Polska-zagranica.W koncu wyjechalam na stale.Ustalilismy ze narazie nie chcemy dzieci zeby sie poznac I nacieszyc soba.Tak minelo 6 lat.Wyjezdzalismy,duzo spedzalismy czasu ze soba.Zwiazek I malzenstwo super-dopasowanie sexualne,oczekiwania te same,priorytety zyciowe podobne,chemia i podziw wzajemny a przy tym szacunek,mega emapatia z dwoch stron,slowem mega relacja dwojga szalejacych za soba ludzi.Po 6 latach zaszalam w planowana i wyczekiwana ciaze.Urodzilam syna.Cieszyl sie choc nie tak jak oczekiwalam,mial juz dzieci z pierwszego malzenstwa.Gdy syn mial 3 latka zauwazylam ze oddalamy sie od siebie.Zaczal spedzac coraz mniej czasu z nami,zmalala intensywnosc zwiazku choc nadal bylismy blisko.Czulam ze cos jest nie tak.Ale gdy pytalam to zwalal to na karb przepracowania I zapewnial ze wszystko ok.Podejrzen konkretnych nabralam podczas wakacji w Polsce kiedy to juz nie dzwonil do nas jak kiedys wczesniej,nie chcial przyjechac I dolaczyc do nas.Czulam sie samotna I opuszczona.Zaczelam gadac z kims nieznajomym na fb o zyciu,o problemach ogolnie,zaden Romans czy bron boze inne sprawy.Moj maz odkryl rozmowy,byla karczemna awantura,bardzo mnie zwyzywal,zgrozil ze zabierze mi dziecko i odesle sama do kraju.Myslalam ze to koniec i rozwod bedzie.Walczylam o nas,nic przeciez nie zrobilam takiego nie zdradzilam przeciez,nawet nie spotkalam sie w realu.zreszta po co.Wydawalo mi sie ze wybaczyl,zaczelismy budowac na nowo wszystko.Znaczy ja zaczelam Bo to ja sie staralam zeby bylo super ,natomiast on jak dotychczas.Ciagle mialam przeczucie ze cos nie gra do konca.Chcielismy miec drugie dziecko zeby nasz syn mial w domu rodzenstwo.Po kilku mcach staran I wspomagania leczeniem bylam w drugiej ciazy.Cieszylam sie bardzo.ale co jakis czas wracalo przeczucie ze cos u nas nie gra.I nie pomylilam sie.Intuicja to jednak cos,dziewczyny wierzcie bardziej swoim przeczuciom.W ostatnim mcu ciazy odkrylam ze on kogos ma,na domiar wszystkiego ona tez byla z nim w ciazy.Znalazlam sie w otchlani rozpaczy,moj swiat sie zawalil.Schudlam ponad 10 kg,szalalam.Nawet nie przeprosil mnie,nie zdeklarowal sie jakos.Ale zaczal sie starac jak zagrozilam odejsciem i rozwodem.Najgorsze ze on jej nie chce zostawic.Dlaczego stawia na szali rodzine nasza?Obecnie ja sie miotam tak miedzy nadzieja a beznadzieja juz 4 mc.Chce odejsc,ale mam dwojke malych dzieci, jestem za granica,nie mam Tu zadnej rodziny,nie pracuje.Zal mi jest cholernie tego zycia z nim,to naprawde byl super zwiazek.Jakos ciezko mi jest sobie wyobrazic ze bede wychowywac chlopcow samotnie,ja sama mialam pelny dom.Tyle rozmow juz odbylismy I wszystko na nic,czuje ze nadchodzi nieuniknione.Dobrze ze mam wsparcie rodzicow,ONI od poczatku byli przeciwni temu zwiazkowi.Mama mowila,ze bardzo zle swiadczy o facecie jak szuka wrazen majac zone I kilkoro dzieci,nie pomylila sie.Szukam jakiegos pocieszenia Bo jestem w rozpaczy,jakies nadziei na przyszlosc....bez niego juz!

2

Odp: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy
Princess-Ma napisał/a:

Dobrze ze mam wsparcie rodzicow,ONI od poczatku byli przeciwni temu zwiazkowi.Mama mowila,ze bardzo zle swiadczy o facecie jak szuka wrazen majac zone I kilkoro dzieci,nie pomylila sie.Szukam jakiegos pocieszenia Bo jestem w rozpaczy,jakies nadziei na przyszlosc....bez niego juz!

No i Twoja mama miała rację...
Nie przeszkadzało Ci, że spotyka się z Tobą, będąc jeszcze w związku z poprzednią żoną i mając dzieci? Czy byli już wtedy w separacji? Czy ex-żona wiedziała o Tobie i akceptowała, że mąż ma już inną kobietę?
Naprawdę nie bałaś się, że z Tobą postąpi tak samo?
Czemu tak wiele kobiet nie posiada nawet elementarnego instynktu samozachowawczego?

3

Odp: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy

Powiedzial mi na poczatku naszej znajomosci jeszcze w fazie telefonowania i mailowania, ze nie uklada im sie i ze bedzie rozwod.Czy naprawde jakas porzucona kobieta jeszcze na dodatek z dziecmi,akceptuje fakt,ze maz ma inna??nie sadze,nawet po rozwodzie ciezko to przyjac do wiadomosci.Ja przynajmniej jeszcze nie mam rozwodu a ciezko mi z tym,ze on kogos ma i jeszcze dziecko z ta nowa kobieta prawie w tym samym czasie co ze mna.Nawet jak bede starowinka i dawno nie bedzie go w moim zyciu na co licze to ta zadra i rana bedzie ze mna do konca moich dni,naprawde.

4

Odp: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy

Tak w ogole bedac w tym zwiazku mialam poczucie ze to ten jedyny a cale zycie,inaczej nie zgodzilabym sie az na takie rewolucje w zyciu jak przeprowadzka tak daleko za granice i dzieci z nim.

5

Odp: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy

No cóż, on już wybrał, po raz kolejny zresztą, nieuczciwą drogę.
Zamiast zakończyć, w jego mniemaniu nieudany związek, on wolał najpierw poszukać nowej kobiety. Jak widzisz, zrobił to po raz kolejny.
Jedyna rada dla Ciebie, to jakoś wziąć się w garść, wyegzekwować od niego alimenty i żyć dalej. A następnym razem nie pakować się w związek z panem, który nie ma problemu z graniem na dwa fronty.

6

Odp: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy
bugenwilla napisał/a:

N
Zamiast zakończyć, w jego mniemaniu nieudany związek, on wolał najpierw poszukać nowej kobiety. Jak widzisz, zrobił to po raz kolejny.
.

często historia lubi się powtarzać.

7

Odp: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy

Alez dzieciorob i kobieciarz !

Przyjrzyj sie jak potraktowal swoja pierwsza zone i dzieci z tamtego zwiazku,
najprawdopodobniej czeka Cie podobny los

wiec w calym tym nieszczesciu masz "szczescie" bo mniej wiecej wiesz na co mozesz liczyc i czego sie spodziewac.

8 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2014-03-27 13:06:23)

Odp: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy

juz potraktował przecież....

i kolejna znalazł..
naiwną i bez zasad..

9

Odp: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy

Tak, juz potraktowal,
ale to dopiero polowa drogi...

10

Odp: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy

Dzieki za rade,tak zamierzam zrobic.Tylko co poczac z ogromnym poczuciem straty meza,marzen o pelnej I szczesliwej rodzinie??ten bol jest tak ogromny ze fizyczny.Nie mam jakiegos punktu zaczepienia,nadziei ze bedzie lepiej.Zawalil sie moj swiat,runelo moje poczucie wartosci jako kobiety.Jak wyrwac sie z tego zakletego kregu bo naprawde nie wyrabiam a musze Bo mam dzieci a one potrzebuja normalnej matki skoro ojciec zawiodl.

11

Odp: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy

Za wiele nie zrobisz, tu potrzebny jest czas...
Ale z pewnoscia to co pomoze Ci skrocic ten czas to zdecydowane dzialanie na juz,
odciecie sie od mendy, kontakt tylko w sprawach formalnych.

Dbanie jedynie o siebie i o dzieci.

12

Odp: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy

Wiem,ze czas bedzie tu najlepszym lekarstwem.Mimo tego,ze nadal bardzo go kocham to sie zawzielam.Wiem,ze jak teraz odpuszcze to bede tkwic w takim chorym ukladzie.A ja musze sie Uwolnic Mimo,ze teraz tesknie za nim I tak bardzo ogarnia mnie samotnosc,chcialabym zeby mnie przytulil i powiedzial ze bedzie dobrze,ze wszystko co zle juz minelo i teraz bedzie juz  tylko lepiej.Ale to tylko moje myslenie zyczeniowe.Bo teraz odcielam sie od niego,nie odbieram telefonow,nie chce go widziec.Szkoda,ze nie da uciac zycia z nim jednym cieciem raz na zawsze,mamy dzieci,jestesmy skazani na kontakt ze soba do konca naszych dni.A te kontakty beda tylko jatrzyc rany w sercu i duszy.

13

Odp: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy

Princess-Ma, Ty to teraz widzisz tylko w czarnych kolorach.
Ale to sie zmieni.
Do jakich ostatnich waszych dni ???
Nie przesadzaj.
Dzieci dorosna i koniec.
Poza tym, uwierz, za niedlugi czas spojrzysz na niego zupelnie innymi oczami.
Ujrzysz jego cudownosc, szlachetnosc, mestwo w zupelnie innym wymiarze.

Uwolnisz sie...


Teraz tylko nie daj soba manipulowac.
Pamietaj KTO jest dla Ciebie najwazniejszy...

14

Odp: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy

Ehefrau-naprawde sadzisz ze kontakt z ojcem dzieci mozna urwac wraz z dorosnieciem pociech???mam ciocie,leciwa wiekiem kobieta,za mlodu przytrafil jej sie nieslubny syn.Chorowity byl od poczatku.Ojciec dziecka nigdy nie byl zwiazany z ciocia,ale stawal na wysokosci jesli chodzi o pomoc w zalatwianiu specjalistow czy lekow niedostepnych wtedy w Polsce.Jako dorosla juz kobieta spytalam ja kiedys ja ona znosi jego widok od czasu do czasu.A ona na to ze jesli chodzi o zycie dziecka to wlasna dume,honor I urazy z przeszlosci trzeba schowac do kieszeni i umiec sie porozumiec.Syn cioci chorowal nadal w wieku doroslym,pare razy mial operacje,w tamtym czasie biologiczny ojciec przyjezdzal do syna.Dlatego uwazam ze poki sie zyje I Ma dzieci to kontakt z ich ojcem jest nieunikniony.Wiadomo,ze mam nadzieje,ze moje dzieci beda zdrowe,ale tak naprawde to nie wiadomo,co przyniesie przyszlosc.

15 Ostatnio edytowany przez eine_gute_ehefrau (2014-03-27 15:57:02)

Odp: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy
Princess-Ma napisał/a:

,ale tak naprawde to nie wiadomo,co przyniesie przyszlosc.

Dlatego Princess nie ukladaj scenariuszy, nie wymyslaj na zapas.

Zyj... tu i teraz

Roznie bywa,
Twoj maz moze nie chciec kontaktow z dziecmi, moze tez chciec,
Ale rownie dobrze dzieci moga nie zyczyc sobie kontaktow tzw. ojcem.
Moga takze utrzymywac dobre relacje nawzajem ze soba.

Poki sa male, wiadomo, bedziesz brala w tym udzial ale potem juz wedle Twojej woli.

Beda dorosle i to bedzie ICH ewentualny kontakt, ich zycie i ich wybory.

A Ty tak jak pisalam wyzej, z czasem zmienisz o nim zdanie, odkochasz sie skutecznie i z czasem bedzie Ci obojetny ten pan.

Pewnie ulozysz sobie zycie z kims innym w miedzyczasie, obys tylko lepiej wybrala...


Tak na marginesie, nie znam okolicznosci w jakich doszlo do rozstania Twojej cioci i ojca jej dziecka,
niemniej jednak moge stwierdzic na podstawie Twojego krotkiego opisu, ze zachowal sie jak czlowiek w przeciwienstwie do wielu "mezczyzn" w analogicznej sytuacji.


Princess, rozumiem Twoja samotnosc w tym momencie
chec przytulenia, ucieczki w bezpieczne ramiona.
Doskonale Cie rozumiem, to normalne i takie "nasze", kobiece...

Nie pomyl tylko zwyklej potrzeby z miloscia,
z miloscia do kogos kto ja oplul, osral, i wyrzucil na smietnik razem z Toba

Naprawde uwazasz, ze mozna kochac kogos takiego ?????????

16

Odp: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy

Zreszta odpowiedz masz w relacji Twojego meza z dziecmi z pierwszego malzenstwa.
Jakie one byly / sa ????

Dbal o nie ?
troszczyl sie ? kiedy tworzyl z Toba nowa rodzine ?

pamietal o nich ????????

czy ta pamiec zaczynala sie i konczyla w chwili dokonania przelewu ??????????

17

Odp: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy

Wiele zlego moge teraz gadac o moim mezu,ale przyznac mu trzeba ze ojcem jest super.O dzieci z pierwszego malzenstwa bardzo sie troszczy,nawet zatraca sie momentami probujac wynagrodzic im rozwod z ich matka poprzez rozpieszczanie materialne.To sa juz dorosle osoby,dwojka ma swoje rodziny,ale relacje meza z nimi sa naprawde swietne.Moj starszy syn bardzo jest za ojcem,sa tak silnie zwiazani ze tez mam wyrzuty sumienia odbierajac dziecku to wszystko.Wiem ze on bedzie interesowal sie dziecmi i lozyl na nie.Tak bylo z tymi starszymi.Co do cioci,pracowala w mlodosci w miejscowosci gdzie byly koszary,poznala starszego wojskowego i byl krotki romans letni.Facet mial w innym miescie rodzine i zone a ze to bylo grubo ponad 50 lat temu wiecej chyba bylo facetow z jajami.Czlowiek nie zostawil rodziny,nie zwiazal sie z ciocia ale pomagal troche finansowo oraz w sprawach zdrowotnych syna.

18

Odp: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy
Princess-Ma napisał/a:

.Moj starszy syn bardzo jest za ojcem,sa tak silnie zwiazani ze tez mam wyrzuty sumienia odbierajac dziecku to wszystko.

Princess, nie Ty odebralas dzieciom "to wszystko".
To Twoj maz podjal taka decyzje, rozumiesz ?

19

Odp: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy

Rozumiem juz teraz Ehefrau doskonale.Ale nie zmienia to faktu,ze dzieci a zwlaszcza chlopcy bardzo potrzebuja ojca,tego wzoru,na ktorym zbuduja pozniej swoje zycie I relacje z otoczeniem.No coz moje dzieci nie beda go mialy na codzien....
Dziekuje wszystkim za rady i wskazowki,takie spojrzenie osob trzecich otwiera czesto oczy na pewne sprawy.

20

Odp: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy

Dziewczyno,
podstawowa zasada, na facetach po przejściach patrzy się bardzo uważnie, czyli co było przyczyną rozpadu jego małżeństwa, jaki ma stosunek do swoich dzieci. To jest wszystko mega istotne, ale większość o tym zapomina.

Teraz po ptokach, jak traktuje dzieci z poprzedniego małżeństwa tak będzie traktował te. Po prostu mu nie daruj, walczysz o dzieci. Zbieraj dowody.  To zwykła łajza, taka prawa. Powodzenia!

21

Odp: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy
Princess-Ma napisał/a:

dzieci a zwlaszcza chlopcy bardzo potrzebuja ojca,tego wzoru,na ktorym zbuduja pozniej swoje zycie I relacje z otoczeniem.

Tak Princess, zgoda.
Ale zadaj sobie pytanie, czy wzor Twojego meza to dla nich wlasnie ten, o ktory Tobie chodzi i na ktorym powinno Ci zalezec, dla ich dobra.
Masz dwoch synow i pros boga aby nie powielili postawy zyciowej ojca, aby ich zycie cechowalo kierowanie sie zasadami a nie ich brakiem.

Powiedz Princess, jakie wartosci przekazuje im ich ojciec ???
Ze rodzina sie nic nie liczy, ze zony nie nalezy szanowac, dzieci rowniez,
ze mozna ich krzywdzic, poniewierac nimi, nie brac odpowiedzialnosci za najblizszych, za tych ktorych powolalo sie do zycia, ze mozna w dowolnej chwili wyrzucic ich na smietnik jak stare, przechodzone kapcie.
A wszystko w imie wlasnych przyjemnosci, egoizmu... debilizmu...

Takich mezczyzn chcesz wychowac ??????

Ciesz sie, ze Twoi synowie nie beda mieli takiego wzoru na co dzien.

I zebys miala jasnosc - nie jestem zwolenniczka rozbijania rodziny,
wrecz przeciwnie. Rodzina to dla mnie wartosc najwyzsza.
Ale zdrowa, w ktorej ludzie wzajemnie sie szanuja, troszcza o siebie, dbaja o ognisko domowe...
tworza wspolnie cieply dom...

A Ty Princess masz z kim budowac ???
Masz z kim dorzucac te szczapy do ognia zeby nie zagasl ?????

22

Odp: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy

Oj potrzebne mi takie kubly zimnej wody zeby chyba sie ocknac!!!dzieki dziewczyny.Swieta racja,nie chce zeby synowie powielali schemat ojca.Bo to egoista i do tego meski szowinista.Kolejna racja to ta,ze w obecnej sytuacji ta rodzina nie jest zdrowa,toczy ja rak zdrady.wiecie co?i chyba potrafilabym wybaczyc i wrocic do niego,gdyby padly przepraszam i solenne zapewnienia o skonczeniu tamtej relacji.Ale nic takiego sie nie stalo.Gorzej ja mam wrazenie ze on chcialby byc z nia i ze mna za moim cichym przyzwoleniem.jednak to niemozliwe.Mam swoja godnosc i psu spod ogona nie wyszlam.Poza tym co za klimat byc wierna takiemu facetowi wiedzac ze zdradza mnie notorycznie.No sorry szalona to ja bywam momentami ale byc glupia i naiwna byc przestalam dawno temu.

23

Odp: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy

Dobrze ze to rozumiesz kochana,
ze masz godnosc i rozsadek rowniez,
bo moje kolejne pytanie do Ciebie mialo byc takie :
jesli zdecydujesz sie na zycie z tym padalcem dla "dobra" dzieci,
to jaka role dla siebie przewidujesz w tym ukladzie ?

ale po tym co napisalas jest ono zbyteczne.
To dobrze:)

24

Odp: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy
bugenwilla napisał/a:

No cóż, on już wybrał, po raz kolejny zresztą, nieuczciwą drogę.
Zamiast zakończyć, w jego mniemaniu nieudany związek, on wolał najpierw poszukać nowej kobiety. Jak widzisz, zrobił to po raz kolejny.
Jedyna rada dla Ciebie, to jakoś wziąć się w garść, wyegzekwować od niego alimenty i żyć dalej. A następnym razem nie pakować się w związek z panem, który nie ma problemu z graniem na dwa fronty.

Piękne słowa.
Kolejny nastolatek który zamiast zmierzyć się problemami w związku wymienia kobietę na inną.
Jakież to sztampowe...

25

Odp: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy

Ehefrau-nie zdecyduje sie juz byc z nim dla dobra dzieci Bo doszlam do wniosku ze bedac nieszczesliwa w malzenstwie obarcze psychike dzieci.One sa male,nie beda rozumialy czemu tak jest I moga szukac winy w sobie.Zreszta w mojej glowie juz klamka zapadla ze nie Ma powrotu do zycia poprzedniego z mezem.Zawzielam sie mega.I to nie jest decyzja chwili bo od mojego odkrycia podwojnego zycia mezulka mija 4 miesiac.Przegadalam z nim godziny,tlumaczylam,tluklam,przedstawialam sytuacje z wielu perspektyw.Poleglam,nic to nie dalo.Jezeli wiec nie mam na to wplywu to sie wycofuje I ide do przodu.Tlumacze sobie ze wiele kobiet jest zdradzanych,wielu facetow dziala na dwa fronty,mnostwo ludzi sie rozwodzi z tego powodu.Trzeba to przetrawic w sobie.Daje sobie czas na zalobe po tym malzenstwie bez ram czasowych.Jestem silna osobowoscia,troche juz w zyciu przeszlam,mam nadzieje przy wsparciu rodziny dac rade psychicznie.Mam tez tu na miejscu pare osob,ktore sa przy mnie,intresuja sie mna,takie zyczliwe dusze,wyprobowane przyjaznie.Napewno nie moge zapominac o tym forum,Bo czytuje sobie inne topiki,ktore zawieraja cenne wskazowki.Sila pomocy nieznajomych mi osob tez jest ogromna,wielkie dzieki!!!

26

Odp: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy

życzę powodzenia ...i szczęścia na przyszłość

27

Odp: 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy

Ogromnie wielkie dzieki Inka oraz inni za dobre slowo.

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 11 lat malzentwa,szczescie a teraz rozpacz i lzy

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026